Kolega miał telefon Nokię 6020 na gwarancji. Chciał sprawdzić, jak to jest z naprawami gwarancyjnymi, bo tyle o nich jest na forum. Wpadł na taki pomysł. Podczas wgrywania oprogramowania telefon rozłączył. Telefon po włożeniu baterii nie włączał się.
Oddał do serwisu Nokii, gdzie nie mogli sobie z nim poradzić, powiadomili telefonicznie, że telefon wysyłają do firmy SACEL w Piasecznie.
W tejże firmie stwierdzili, że telefon został zawilgocony i utracił gwarancję. Po ok. 4-ch tygodniach telefon wrócił i bez problemu został wgrany flash i telefon działa. Telefon nie był zalany, zawilgocony, czego w serwisie pierwszym nie stwierdzono!!! Dopiero SACEL taką opinię wydał. To kiedy został zawilgocony - podczas transportu do Piaseczna? Tego już nie można się było od nikogo dowiedzieć.
Są ekspertyzy z serwisu Nokii i z SACELA.
Jak z tego wynika, serwisy mają nie naprawiać telefony na gwarancji, tylko pozbywać sie klientów, czym dają zarobić dla prowadzących naprawy pogwarancyjne.
Jedynie za to można ich pochwalić. To szczęście, że telefon nie został rozszabrowany, bardziej uszkodzony.
Oddał do serwisu Nokii, gdzie nie mogli sobie z nim poradzić, powiadomili telefonicznie, że telefon wysyłają do firmy SACEL w Piasecznie.
W tejże firmie stwierdzili, że telefon został zawilgocony i utracił gwarancję. Po ok. 4-ch tygodniach telefon wrócił i bez problemu został wgrany flash i telefon działa. Telefon nie był zalany, zawilgocony, czego w serwisie pierwszym nie stwierdzono!!! Dopiero SACEL taką opinię wydał. To kiedy został zawilgocony - podczas transportu do Piaseczna? Tego już nie można się było od nikogo dowiedzieć.
Są ekspertyzy z serwisu Nokii i z SACELA.
Jak z tego wynika, serwisy mają nie naprawiać telefony na gwarancji, tylko pozbywać sie klientów, czym dają zarobić dla prowadzących naprawy pogwarancyjne.
Jedynie za to można ich pochwalić. To szczęście, że telefon nie został rozszabrowany, bardziej uszkodzony.