Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Realizatorzy zespołowi.Ich umiejętoności,wiedza kompetencje.

15 Wrz 2007 22:41 3344 39
  • Poziom 10  
    Proponuję rozwinąć temat dyskusji o realizatorach zespołów naszych rodzimych i zagranicznych.Ich wiedzy,kompetencjach i umiejętnościach.
    Nie operujmy nazwiskami i nazwami zespołów.
    Wypowiedzmy się na temat sposobu pracy tych realizatorów.Jacy oni są?.
    Czy to osoby posiadające wiedzę i doświadczenie które pozwala im na obsługę urządzeń miksujących dźwięk w trakcie realizacji koncertu ich zespołu? Jakie zachowania i wymagania są przez nich wymagane a które raczej ich gwiazdorskim wymysłem.
    Sam tez się odezwę...
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 14  
    Owszem sa tacy realizatorzy jak pisze wyzej kolega , ale zespoloy ekstraligowe maja takich realizatorow , ktorzy znaja wszystkie systemy , potrafia je wystroic, sa w pelni profesjonalni (wlasne mikrofony , peryferia) Ridery sa czesto pisane zaporowo aby z zalozenia male firmy nie mogly robic koncertow duuuzych gwiazd , z reguly nie musza byc to dokladnie te same urzadzenia , a liczba kompresorow idealnie sie zgadzac , ale zamienniki musza byc tej samej lub wyzszej klasy , a wszystkie zmiany co do ridera uzgodnione z realizatorem (z kazdym sie mozna przeciez dogadac) pozdrawiam
  • Poziom 14  
    Swego czasu słyszałem o pewnej sytuacji, a mianowicie : pewien uważający się za doskonałego realizator bardzo znanego i popularnego zespołu raczył stwierdzić podczas próby, że sprzęt na którym ma "nieprzyjemność" pracować jest źle zestrojony, i w ogóle "nie gra" (to były markowe graty , nie jakieś tam domowe "dłubanki", a koleś kręcił na lewo i prawo już dobre pół godziny).Współwłaścicielem sprzętu był , jak się okazało, naprawdę - tym razem utalentowany i utytuowany Inżynier Dźwięku, lecz przy okazji bardzo skromny facet. Wywiązała się dyskusja z menago zespołu, że jak to, że czemu jest źle ? Przy okazji akustyk zespołu zaczął wytykać różne ochy, achy, i echy .Pan Inżynier Dźwięku po paru minutach sprzężeń w.....ł się, co bardzo rzadko mu się zresztą zdarza , po prostu ODEPCHNął super akustyka super znanej kapeli od konsolety, i zrobił co należało zrobić w przeciągu.... 5 minut.Nie więcej!Super akustyk od razu dostał opi....ol od menago, i to, co stało się później,ehehehehe, facet poszedł za scenę i ...rozpłakał się. Ehehehe!!!Przez cały koncert siedział za sceną i płakał !

    ps1 Oczywiście przytoczony przykład nie traktuje wszystkich - bo niektórzy akustycy jeżdżący z kapelami naprawdę robią dobrą robotę, ale zaznaczam - tylko niektórzy.

    ps2 Sposób, w jaki Inżynier Dźwięku uporał się w pięć minut z tragedią "wykręconą " przez super akustyka był następujący : na początku trochę ściszył front, potem wyrównał na zero praktycznie wszystkie korektory na kanałach konsolety ( oprócz kilku, bo na reszcie dziwy tam były, oj dziwy...), zmienił miks na tłumikach w torach, i podniósł z powrotem front do poprzedniego poziomu...Ogólnie nic więcej...

    ps3 A i mnie kiedyś zdarzyła się wpadka... Nie , nie narzekam - sprzęt był w porządku, wszytko cacy, tylko moje uszy..ekhm...jakoś "źle pracowały".
    To był praktycznie jeden raz, ale za to jaki, ehehe...Jedna z moich pierwszych "dużych" robót.Wyło mi na lewo i na prawo...Ale cóż, życie...

    Pozdrawiam
  • Poziom 17  
    Umiejetnosci i sluch maja zroznicowany. Jest w tym kraju kilku fachowcow, ktorzy znaja swoje zespoly na tyle dobrze ze moga grac nawet z marszu/bez proby. Znaja sie na sprzecie (stoly cyfrowe, procesory, efekty, mikrofony) i znaja umiar.
    Jednak ostatnio zauwazylem tendencje do cholernie glosnego grania. Nie wazne czy starszy akustyk czy jeszcze mlody chlopak - jak gra jako gwiazda wieczoru to heble do opory, glowy ludziom urywa, gitary rozkrecone na maxa (na scenie i na froncie). Po prostu uszy puchna.
    Znajda sie tez tacy "akustycy", ktorzy jedynie przesuwaja heble. Bramki, kompresory, efekty czy sama proba - to trzeba za nich zrobic.
  • Poziom 25  
    Tak tak, wszystko się zgadza. Ja w jednym dniu w tym roku miałem na dniach pewnego miasta gościa co mi wpią 5(!) efektów (nie insertowych, same echa i delay) plus 2 moje w mikserze i się dopiero działo hehe. Tak darli się że ni w ząb ich nie było można zrozumieć. I obowiązkowy clip w ads'ach. A na koniec dnia - zespół grający niemiecki folk - po kilku ruchach suwakami przez wokalistę tegoż zespołu stwierdziłem że nie mam tam czego szukać (choć kilka rad z mojej strony zostało wysłuchane i wdrożone) a sprzęt na koniec zagrał PIĘKNIE.

    Inny zaś upierał się że jego zespół grający z playbacku MUSI mieć MD włączony w 2 kanały mono a nie jeden stereo bo on musi mieć 2 suwaki a nie 1. Tylko biedak zapomniał wyłączyć LOCUT przed gainem i narzekał że "coś te odwrotki słabo grają". Ja się nie odzywałem bo stwierdził też że to on jest teraz realizatorem i to nie moja broszka. No to OK.
  • Poziom 32  
    dj arq napisał:
    Inny zaś upierał się że jego zespół grający z playbacku MUSI mieć MD włączony w 2 kanały mono a nie jeden stereo bo on musi mieć 2 suwaki a nie 1. Tylko biedak zapomniał wyłączyć LOCUT przed gainem i narzekał że "coś te odwrotki słabo grają". Ja się nie odzywałem bo stwierdził też że to on jest teraz realizatorem i to nie moja broszka. No to OK.


    A może miał tam dwie ścieżki mono ? Jedną z podkładem a drugą z wokalem i drugiej musiał dodawać wraz ze stopniem nawalenia się wokalisty :)
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 28  
    dopuśćmy do siebie też jedną rzecz
    czasami bywa na odwrót
    akustyk od sprzęt jest głuchy (niedouczony, bez praktyki) a realizator zespołu dopiero pokazuje na co stać cały zestaw
  • Poziom 16  
    Bardzo dobry temat. Może podrzucę następującą kwestię: Jako fundator jednej z nagród dla zespołów występujących na festiwalu w Jarocinie, bodaj w 93 roku, słuchałem sobie koncertów z pozycji "obserwatora " i pewnego dnia podszedłem do Pana akustyka stojącego za wielką konsoletą i spytałem, dlaczego nie mogę zrozumieć ani słowa z tego co śpiewa wokalista, a ten miły pan powiedział mi dziwną rzecz: " oni wcale nie chcą, żeby ich można było zrozumieć" . A teraz współczesność : byłem na kilku koncertach plenerowych tego lata, przeważnie wisiały efektowne grona wszystkomogących jakoby
    systemów liniowych i co ? dokładnie to samo co ponad dekadę temu: za głośno, nieczytelnie, przestery nawet na wokalu, jednym słowem tragedia. Nie mówię że to reguła, ale faktem jest, że klocki sam nie zagrają. Wystarczy porozmawiać z właścicielami firm nagłośnieniowych i zawsze mówią jedno: brak ludzi. Nikt w kraju nie kształci w tym specyficznym zawodzie, ale to już inna kwestia, przekraczająca ramy tego forum, jak sądzę.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Użytkownik usunął konto  
  • Spec Elektroakustyka
    Powiem tak...Jedziesz na sztukę z ramienia firmy lub taką firmę posiadasz. Starasz się by graty na jakich grasz brzmiały. Stawiasz to wszystko, pada deszcz, jesteś nie wyspany i zmęczony na to wszystko przychodzi pan realizator i grymasi... Szlag człowieka może trafić! Mało tego ten pan zarabia kilka krotnie więcej niż ty... I co wy na to? Takie są obecnie realia- uwierzcie mi. Ja się pracy nie boję ale znam ludzi którzy stwierdzili że "będą kręcić" bo to fajny sposób na życie. Podpinają się pod zespół i sobie jeżdżą na sztuki. A ponieważ nie specjalnie znają sprzęt na którym grają to grymaszą i zawsze jest wina z naszej strony. Pamiętam idiotę który zasiadł za Yamah-ą PM5D bo jak mówił "jest akustykiem". Robił to chyba po raz pierwszy w życiu. Sparzył koncert, spocił się przy stole i co najgorsze... zepsuł reputację naszej firmie.No właśnie bo przecież nikt nie pamięta że to kręcił akustyk zespołu, za to wszyscy słyszeli że to nasz sprzęt nie gra! Jeszcze raz: szlag mnie trafia jak ktoś robi podobne rzeczy.
  • Poziom 16  
    Jeśli chodzi o realizatorów związanych z konkretnymi zespołami, to oczywiście sytuacja taka powinna być dla wszystkich
    / czyli dla zespołu, f-my która stawia sprzęt no i słuchaczy / komfortowa.
    Czasem tak jest, ba, bywa tak, że dopiero "rasowy" akustyk, który przyjechał na koncert gwiazdy, jest w stanie wydobyć z zastanego sprzętu to co on faktycznie potrafi. Ale dotyczy to raczej niewielkiej, dość wąskiej grupy czołówki estrady. Niestety dość często bywa tak, że przyjedzie taki "chłopaczyna" z jakaś "gwiazdką " i zaczyna kombinować...a to nie podobają mu się nastawy wcześniej zestrojonego za pomocą żmudnych prób i pomiarów crossowera /na ratunek może przyjść wtedy uprzednie zablokowanie edycji w cyfrowej zwrotnicy, jeśli ktoś takową posiada / a to wyjeżdża z suwakami sumy do oporu, nie patrząc, że wszystkie diody świecą się na czerwono / np przecież po drodze są limitery, powiada../ itd.itp
    Uważam, że podstawowym "grzechem" realizowanych u nas koncertów jest poziom głośności. Po prostu na ogół realizatorzy starają się wycisnąć z aparatury max tego co dała fabryka, a często więcej. co oczywiście ma opłakane skutki dla całego przedsięwzięcia. Rzadko bywa tak, żeby było głośno, a jednocześnie selektywnie. Oczywiście takie sytuacje zdarzają się również i na koncertach gwiazd zagranicznych. Byłem jakiś czas temu na koncercie bardzo znanej kapeli z USA na pl Zamkowym w W-wie, który nagłaśniała zaprzyjaźniona firma. Dopóki grały suupporty, było wszystko ok, ale kiedy za konsoletą usiadł akustyk gwiazdy, to po 10 min stania przy konsolecie / ok 40 m od sceny / musiałem się ewakuować, bo moje narządy słuchu były mocno zagrożone, gdyż poziom dźwięku przy konsolecie oscylował w granicach 115 dB. Współczuję tym co stali przy głośnikach, społeczeństwo nam głuchnie, niestety...
    Myślę, że poruszę ten temat w miesięczniku Muzyka i Technologia, a póki co zapraszam do numeru wrześniowego - można sobie poczytać o końcówkach mocy, poniżej link, skąd można sobie ściągnąć PDF:
    http://www.pmp.civ.pl/index1.php?menu=technika&s=
    A już w numerze październikowym odkrywam tajniki głośników !!
    o których zawsze warto wiedzieć jak najwięcej. Zapraszam na moją stronę:
    www.pmp.civ.pl
  • Poziom 32  
    piotrekmarek napisał:
    Uważam, że podstawowym "grzechem" realizowanych u nas koncertów jest poziom głośności. Po prostu na ogół realizatorzy starają się wycisnąć z aparatury max tego co dała fabryka, a często więcej. co oczywiście ma opłakane skutki dla całego przedsięwzięcia. Rzadko bywa tak, żeby było głośno, a jednocześnie selektywnie. Oczywiście takie sytuacje zdarzają się również i na koncertach gwiazd zagranicznych. Byłem jakiś czas temu na koncercie bardzo znanej kapeli z USA na pl Zamkowym w W-wie, który nagłaśniała zaprzyjaźniona firma. Dopóki grały suupporty, było wszystko ok, ale kiedy za konsoletą usiadł akustyk gwiazdy, to po 10 min stania przy konsolecie / ok 40 m od sceny / musiałem się ewakuować, bo moje narządy słuchu były mocno zagrożone, gdyż poziom dźwięku przy konsolecie oscylował w granicach 115 dB. Współczuję tym co stali przy głośnikach, społeczeństwo nam głuchnie, niestety...


    Niestety takie jest teraz powszechne oczekiwanie - muzyka klubowa wyrobiła zwyczaj bardzo głośnego słuchania i narzuciła oczekiwanie że to samo będzie na koncercie live. A przecież fizyki się nie przeskoczy i mikrofon wokalisty wcześniej czy później zacznie sprzęgać. W efekcie więc wokal ginie albo jest strasznie nieczytelny. Przed wakacjami byłem na koncercie Myslovitz na malutkim rynku w Mikołowie. Realizator zrobił bardzo cichy i spokojny koncert i z jednej strony część ludzi była bardzo zadowolona bo mogła i dobrze posłuchać i pośpiewać z wykonawcą (bo publiczność sama siebie słyszała), ale też i sporo osób narzekało cały koncert, że jest za cicho.....
  • Poziom 16  
    Witam.
    Panowie, ten temat wydaje mi się bez sensu jak...to tak jak choćby pisanie o kierowcach, że jest ich coraz więcej, coraz gorzej jeżdżą i coraz więcej wypadków i kto im dał prawo jazdy. Przecież wiadomo, że z brakiem umiejętności i kompetencji można się spotkać na każdym kroku i to w różnych dziedzinach. Czasami trzeba się z tym pogodzić. Dużo narzeka się na młodych tych co właśnie zainwestują te przykładowe 500 pln i mają jakiś sprzęt i robią na tym imprezy, że psują rynek, odbierają pracę bo robią za grosze. A ja właśnie wstawię się za nimi. Już chyba lepie, żeby próbowali samemu wejść w te pasjonujące zajęcie niż stać pod budką z piwem i obserwować przechodniów. Nie każdy ma tyle zaparcia, żeby przez przysłowiowe dwa lata nosić skrzynki i zwijać kable (chociaż umiejętność zwijania kabli jest wielką sztuką, ja już wole być później w domu niż kombinować jak uratować kabel zwijany przez kogoś). Poza tym znam parę osób z branży, które przez lata pracy dorobiły się tego, że też pracują za grosze i to nie z winy, że znalazł się tańszy chociaż gorszy tylko niektórzy są sami sobie winni. Znam też osobnika, i on już długo jest na rynku, który do tego stopnia nie ma wzięcia, że stwierdził – za darmo będę robił ale będę. W jego wypadku to się nie dziwię, że nikt go nie chce. Jak można już przed imprezą nie móc prosto ustać na nogach i jeszcze nic nie widzieć (...). Dwa z ciekawych spotkań z akustykami zespołów. Przegląd piosenki żeglarskiej mała salka, połowa koncertu wchodzi zespół na scenę 8 chłopa przyszedł akustyk i to starszy facet ok. 50 lat wyłączył przody ubrał słuchawki i zaczął ustawiać poszczególne mikrofony i na monitorach też. Ci za sceny każdy po kolei coś tam podśpiewali i jednocześnie mówili jak jest w monitorach. Po ustawieniach zdjął słuchawki i włączył przody. To co nastąpiło później, spowodowało, że do końca imprezy na sali śmierdziało spalonymi cewkami, a pan akustyk wstał i się ulotnił. Drugi przykład, robiliśmy kiedyś w Teatrze Śląskim benefis pewnego sympatycznego człowieczka, a że angażowały się w to dwie telewizje katowicka i warszawska już na spotkaniu zaczęli już coś kręcić czy damy sobie rade bo to pójdzie na antenę i, że oni mają akustyka, który to może zrobić (wiadomo kasa). Ja już wiedziałem jak ta impreza ma wyglądać więc nie miałem nic przeciwko, żeby robił to ktoś inny (wręcz cieszyłem się jak mały Kazio, że będę miał luz). I mamy dzień koncertu przyjeżdża akustyk i okazuje się, że się znamy. Jest naprawdę dobry, słyszałem na kilu koncertach i szczęka opada. I poszedł na swoje miejsce pracy, czyli do kabiny akustyka w teatrze gdzie był wtedy goły mixer plus jakiś efekt, kabina nad drugim balkonem, przed oczami szyba zamocowana na stałe nawet sceny z stamtąd nie widział. Całkowite odcięcie od świata, tylko dwie domowe kolumny na odsłuch, aż mi go było żal. Od połowy próby zaczął się młyn, gdzie jest akustyk, kto to jest i co on w ogóle robi. A facet był naprawdę dobry, tylko nie zainteresował się w co się pakuje. Przyjemnego kręcenia gałami.
  • Poziom 17  
    kolego koziołek,
    temat nie jest bez sensu bo przeca nie gadamy tutaj o ludziach ktorzy zaczynaja prace w branzy a o "starych wyjadaczach", ktorzy zalapali sie do roznych zespolow i za duza kase (jak to nadmienil bardzo trafnie paweł.ko) potrafia psuc sztuki i co gorsza renome firmom naglosnieniowym. To spory problem.
    Mnie tez to irytuje (zwlaszcza jak sie konczy sezon i zaczyna na plenerach byc zimno) kiedy od rana sie montuje, ustawiam system, krece rozne glupoty/supporty a pozniej przyjezdza jakis typ, zeruje mi EQ frontowe (mysli ze w pare sekund ustawi lepiej) albo wymysla zeby mu pozmieniac cos w efektach. Poztem przychodza ludzie albo - co gorsza - zleceniodawca, ze wokal nieczytelny, ze za glosno. Szlag...
  • Spec Elektroakustyka
    Che che mała dygresja. Graliśmy koncert Hey-a i ich akustyk zaproponował bym tubowe kolumny Zeck-a które miałem na froncie (kolumny wykonane w układzie standardowym) ułożyć w poprzek bo wtedy zrobi się Line Array. Ludzie co za głup! Zdarzają się zawodowcy nie przeczę ale kto z nas zna sprzęt ze wszystkich firm w Polsce? Kto zna obsługę wszystkich mikserów? Jeśli jeździsz z zespołem i coś cię przerasta poproś ekipę o pomoc a nie zgrywaj cwaniaczka bo to tylko psuje krew!
  • Poziom 16  
    W takim temacie to w zasadzie wszyscy którzy się wypowiedzą, mają szanse mieć rację...ale z jednym nie sposób się zgodzić cyt:

    " Już chyba lepie, żeby próbowali samemu wejść w te pasjonujące zajęcie niż stać pod budką z piwem i obserwować przechodniów "

    Otóż uważam, że zdecydowanie gorzej, gdyż pod budką z piwem stoi się / leży / na własną odpowiedzialność i nikomu nie wadzi, natomiast akustyk ignorant może spowodować wiele szkód i to nie tylko we własnym sprzęcie.
    Oczywiście każdemu wolno uczyć się na błędach, szczególnie w tak niełatwej dziedzinie, ale jednak jakaś granica przyzwoitości moim zdaniem powinna istnieć. Sytuacja jest taka, że sprzęt budżetowy stał się bardzo tani i o ile np. nagrywanie sobie muzyczki w domowym studio jest działalnością godną propagowania i rzeczywiście tu przykład z budką z piwem jest niezły, o tyle nagłaśnianie imprez masowych powinno być jednak traktowane z większą odpowiedzialnością, a jak bywa, każdy może się przekonać na własne uszy.
    Ale co tam, wybieram się na Dream Theater, podobno dobrze słychać na ich koncertach, a i Torwar jak słyszałem jest lepszy, niż było to 30 lat temu, gdy słuchałem tam koncertu Wishbone Ash.
    Wrażenia opiszę na stronce swojej...
  • Poziom 28  
    co do głuchego społeczeństwa to nie ma się co dziwić
    siedziałem sobie dwa dni temu w poczekalni do lekarza i przyszedł mój były nauczyciel muzyki z synkiem synek miał nie więcej niż 10 lat po 5 min synek włożył sobie zatyczki do uszów i wałczył mp3 tak głośno że siedząc 4 m od niego słyszałem co on słucha (i to teraz no dziwić sie ojcu syna że nie wziął mu tych słuchawek jako muzyk powinien w szczególności troszczyć sie o słuch syna którego uczy grać na instrumentach)

    ja powiem szczerze mając w planach kręcenie gałami w przyszłości strasznie dbam o słuch
    jeżeli słucham głośno muzyki to zazwyczaj nie dłużej niż 1,5h a naprawdę głośno to do 20 min później uciekam.

    szczerze jeżeli jakiś akustyk niszczył by dobre imię mojej firmy wziął bym go za szmaty i wywalił a gwaździe zrobił nagłośnienie po swojemu
    tu nie ważne jest zadowolenie gwiazdy ale widzów. a prawdziwi fachowcy wśród gwiazd przekonają sie do naszej firmy.
  • Poziom 16  
    Byłem w zeszłym roku na koncercie takim metalowym w jednym Białostockim klubie. Sprzęt bardzo fajny ale chyba za dużo jak na taki klub... Zespołów było 3 + gwiazda( a napisze ze HUNTER). Pierwsze 3 byłby nagłośnione przez pewnego gościa(chyba akustyka) i nie brzmiało to tak jak powinno zwłaszcza ze były to dość agresywne bandy. Ktoś wspominał na forum o tej dziwnej metodzie nagłaśniania: byle głośno, ostro i dużo basu. Po pierwsze stopa (podwójna oczywiście:P) brzmiała jak uderzanie plastykowym patyczkiem w puste opakowanie po masmixie i jakiś nienaturalny dół, totalny brak wybrzmień bębnów. Gitary strasznie dają po uszach wysokimi, wokal nie czytelny do tego stopnia ze nie wiadomo co wokalista mówił nawet w przerwach miedzy piosenkami:lol: ogólnie jeden wielki ryk i poziom nieznośnie wysoki.
    Na szczęście gwiazdą zajął sie zespołowy akustyk który od razu wyzerował wszystkie korektory na mikserze oraz bramki i kompreosry i w przeciągu może nie całych 10 minut próby(juz po ogólnym rozstawieniu sie zespołu) ustawił bardzo łagodne czyste i selektywne brzmienie! Zmniejszył nieco poziomy i wcale nie brakowało powera.

    Jak słychać można zawsze dobrze nagłosnić koncert, muszą byc tylko odpowiedni ludzie.
  • Poziom 28  
    bo ludzie zapomnieli o tym że nie liczy sie nateżenie dźwięku tylko jego dynamika
    jak jest dynamika to wszystkie instrumenty są słyszalne i i jest nie tyle co głośno ale fajnie
  • Poziom 32  
    Ja może się wypowiem od strony tego, co słucha...

    Ogólnie robi się coraz gorzej ( mam na myśli tutaj mój amfiteatr )... W tym roku byłem na koncercie jakigoś bandu, coś a'la pop grali - no i stanąłem sobie ze 20 m od sceny. Bas walił tak, że czułem na klacie, muza tłumiła wokal... Nie wyobrażam sobie, co przezywali ci, co siedzieli w pierwszym rzędzie.

    Lubię posłuchać nieraz głośno, ale to musi być wyraźnie, a nie jeb..nka byle by sprzęt zapocić...

    Przypomniało mi się, ze w zeszłym roku był u nas jakiś festival - prowadzący mówił, a na końcówkach się clip-y zaświecały... a gościu z nad miksera tego jakoś nie widział/słyszał...

    Co do młodych realizatorów - ustawiałem sprzęt na paru imprezkach typu 18 - i tak to chyba sie powinno zaczynac, żeby zakumać o co biega... ja nie mówię, ze się znam, wręcz przeciwnie, ale no chociaz zrobić to tak, żeby można było zrozumieć piosenkę, to co ktoś gada...

    Pozdrawiam
  • Poziom 28  
    "mój amfiteatr" wnioskuję ze jesteś dyrektorem jakiegoś amfiteatru

    Kolego po prostu zatrudniasz złych akustyków albo sprzęt nie ten (ale wówczas akustyk by sie żalił)
    Więc akustycy są lewi
  • Poziom 32  
    Nie no chciałbym być dyrektorem ;p Chodziło mi o amfiteatr w moim mieście hehe :)

    Sprzęt jest chyba dość dobry, bo niektórzy całkiem dobre widowiska robią na tym co tam jest na wyposażeniu...

    Nie jestem fachowcem, więc lepiej, żebym się dalej tylko przyglądał dyskusji ;)
    Pozdrawiam
  • Poziom 36  
    Póki co obserwuję ten temat i wnioski bym wyciągnął takie dla akustyków: (i jest to również moja gorąca prośba jako uczestnika koncertów, aby tak realizować!)

    - Lepiej zrobić cichszy koncert - łatwiej wtedy ustawić sprzęt.
    - Nie przesadzajmy z basem - selektywność i czytelność muzyki jest ważniejsza, najpierw ma być w ogóle słychać - później dopiero "jak"
    - Wokal jest najważniejszym elementem muzyki - jeśli nie można go ustawić dostatecznie głośno, należy ściszyć resztę.


    Oczywiście (na tym forum również nie brak takich osób), niektórym bardzo zależy na tym by "bas był odczuwalny na klacie" - ale co z resztą? Ufam że to nie większość :(

    Cała gadka o super sprzęcie , te wszystkie ridery techniczne itd. wszystko to jest NIC nie warte jeśli nie ma czegoś tak podstawowego jak zrozumienie śpiewu wokalisty, lub odróżnienie poszczególnych instrumentów!

    Ja osobiście, grając koncerty z zespołem po pubach i knajpach, wielokrotnie mieliśmy kłopoty z nagłośnieniem. Kiedy po pewnym czasie robiliśmy pierwszy koncert na całkowicie własnym nagłośnieniu, byliśmy bardzo zdenerwowani, że nie da rady - środki którymi dysponowaliśmy były bardzo skromne. Okazało się że to wszystko kwestia ustawienia i można zagrać dobry koncert na ok. 70 osób dysponując bardzo niedużą mocą (2x60 watt na wokal, 200 na bass, 80 watt na gitarę).

    W końcu kiedyś ludzie też grali koncerty na tak niedużych mocach i chyba nie było tak źle :) (o tym już była dyskusja w temacie "jak nagłaśniano w przeszłości").

    Oczywiście zawsze fajnie mieć zapas mocy :)
  • Poziom 13  
    Pamiętam jeden z koncertów czołowej rockowej grupy (byłem wtedy monitorowcem już dość długo): podczas próby jak już wszystkie monitory ustawione tj brzmienia, poziomy, miks itp - zespół gra a wszystko wkoło piszczy - słyszę raz, drugi, trzeci tekst od akustyka gwiazdy "zróbcie coś z tymi monitorami..." wkurzyłem się wyłaczyłem końcówki od monitorów (za zgodą zespołu oczywiście) i dalej słychać piski i znajomy tekst... "zróbcie coś z monitorami" - jaka była konsternacja gdy padł tekst od wokalisty "monitory już od paru minut są wyłączone..."
  • Użytkownik usunął konto  
  • Poziom 35  
    ale wiecie że wsród akustyków są też przegięcia w drugą strone ??

    wiekszość szarych zjadaczy uważa że 3/4 akustyków umie zrobić impreze muzyki klubowej nie umie koncertu .........na dniaxch zduńskiej Woli rok czy 2 lata temu było odwrotnie

    moim zdaniem facet który stoi za gałami musi być niesamowicie tolerancyjny dla muzyki albo brać udział tylko tam w imprezach gdzie mu muzyka pasuje ......a nie ja nieznosze techna to im zepsuje impreze.........

    natomiast rok czy 2 lata temu program dni zwany dyskoteka pod gwiazdami brzmiał tak:
    1. było przegięcie cicho disco polo z ogródka piwnego parenaście metrów dalej gdzie stał mały zestaw satelirty plus sub zagłuszało tą dyskoteke pod gwiazdami
    2.bas był mimo małej głosności przesterowany (pierdziało)
    3. nie było w ogóle wysokich tonów tylko bas i troche średnicy
    następnego dnia grały zespoły metalowe........potwiornie głośno wręcz próg bólu było słychać i wokal i bas i talerze wszystko..........
    mam nadzieje że nikt z elektrody nie był tym pajacem co zepsuł taką sympatyczną impreze ...........

    z tym głosnym graniem........ostatnio byłem na weselu i myślałem że tą kapele po prostu stamtąd wyrzuce !!!!!!!!! matko boska ja na swoim weselu napisze rider że chce eltrony i max 50 wat ........... mieli dól elestry 1x18 góre elestry i tak wściekle rąbali że mózg odfruwał no gorzej niż w kiepskiej mordowni techno od basu sie flaki przewracały wokal był przesterowany a wysokie wierciły dziury w uszach........

    bo niestety w naszym świecie panuje przekonanie jeśli nie umiesz dobrze nagłosnić/zagrać zagraj głosno zagłuszysz niedoskonałości :P a szkoda.......
  • Poziom 18  
    Cytat:
    tym głosnym graniem........ostatnio byłem na weselu i myślałem że tą kapele po prostu stamtąd wyrzuce !!!!!!!!! matko boska ja na swoim weselu napisze rider że chce eltrony i max 50 wat ...........


    hehe... a gdzieś tu na forum wyczytałem ostatnio, że bez potężnego zestawu w rodzaju opisanego przez Ciebie suba i równie straszliwych satelit nie ma co w dzisiejszych czasach podchodzić do wesel, bo podobno "PRL się skończył" ;-) Jak widać - potrzeby są różne, i jest również zapotrzebowanie na nieco spokojniejsze granie (niekoniecznie na eltronach)...

    ==============
    no chyba że chodziło tylko o nieodpowiedniość działu forum, czyli że takie małe wesele to już nie 'estrada'