Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
OptexOptex
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Żarówki prawda i mity (wpływ obniżonego napięcia)

romoo 24 Paź 2007 23:04 19321 60
  • #31
    kleki
    Poziom 28  
    Fajniusia zadyma n/t wyższości świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocnymi. ;-)

    Moja propozycja to karty katalogowe itp. od producentów źródeł światła. Podają bardzo ładne wykresy - żywotność, prąd, natężenie światła - wszystko w zależności od U zasilającego. Nie podaję "swojej" teorii, bo tu kamienują, ale zwracam szczególną uwagę na fakt, że skoro 0V << 12V to prąd przy 0V na pewno nie będzie większy jak dla 12V... ;-) Jedna teoria upadła, nie trzeba zdejmować charakterystyki. Gdzieś przeczytałem również zdanie, że "prąd degraduje włókno żarówki" - chciałbym zwrócić uwagę, że raczej temperatura, która powstaje wskutek przepływu prądu. Prawie robi wielką różnicę.
  • OptexOptex
  • #32
    markosik20
    Poziom 33  
    kleki napisał:
    że skoro 0V << 12V to prąd przy 0V na pewno nie będzie większy jak dla 12V... ;-)


    Przy zerze nie, ale np: przy 10V?? I to powiedzmy 10ms po załączeniu napięcia na żarówkę 12V? :wink:
    Temat ciekawy (może nawet na pracę dyplomową?), szkoda że niektórzy skakają sobie do gardeł. Jak ktoś ma odpowiednie zaplecze pomiarowe, dużo czasu i chęci to może porobić testy. Ja osobiście nie bawiłbym się bo:
    1. Żarówka tania jest.
    2. Jak się uszkadzają to zarabia - fabryka -> hurtownia -> sklep -> elektryk więc nie mogą być niezawodne :wink:.
  • #33
    kleki
    Poziom 28  
    Hehe, udar znaczny - wiadoma sprawa. Nie pisałem że załączanie nie zabija żarówki w szybkim tempie. ;-)

    Odnośnie pracy dyplomowej - można jeszcze badać różnicę przy zasilaniu DC, AC (różne częstotliwości) i średnią żywotność żarówek. To trochę jak badanie w domu charakterystyk pasmowych wkładek topikowych i średniej pojemności baterii w zależności od temperatury, prądu rozładowania i innych parametrów. ;-) Temat naprawdę ciekawy, pytanie tylko - po co jeszcze raz badać, skoro producent to już zrobił? Może kłamie? :-o
    Załóżmy LED-y i będzie spokój na wieki. ;-)
  • #34
    sq9jjh
    Specjalista elektryk
    Witam. Prawda: Dawno, dawno temu, kiedy żarówki produkowano na napięcie 220V, w firmie w której pracuję napięcie do oświetlenia wahało się w granicach 240V do 250V (ze względów technologicznych) żarówki nie wytrzymywały nawet miesiąca (masakra). Kupiliśmy żarówki na napięcie 280V firmy Helios i pół roku spokoju (co za ulga). Fakt że 100W żarówka świeciła tak jak normalna 60W ale żyła długo i szczęśliwie. Pozdrawiam.
  • #35
    kleki
    Poziom 28  
    Z podobnych powodów przemysłowe kontrolki mają zazwyczaj żarówkę na 30V (24V zasilanie), 130V (zasilanie 110V).
  • #36
    adams987
    Poziom 35  
    No to chyba wątpliwości zakładającego temat "omoo" zostały przez wielu rozwiane. Temat chyba wyczerpany do zamknięcia ???
  • #38
    Alchemik2600
    Poziom 21  
    Wiem z doświadczenia (a później i z teorii), że halogeny szybko się palą przy obniżonym napięciu. Właśnie dlatego do halogenów nie stosuje się ściemniaczy. Kiedyś do takiego miałem podłączone halogeny i zdarzało się, że po 5 minutach jedna lub dwie żarówki przepalały się. Gdy łyknąłem trochę teorii na temat halogenów, to zaraz wyrzuciłem ściemniacz. Efekt: Od 1,5 roku mam te same halogeny w pokoju i do dziś świecą.
  • OptexOptex
  • #39
    elektromechanik
    Poziom 27  
    Widzę że kolega paweł74 opracował nowe prawo ohma. (a może prawo Pawła), Bez urazy ale to ilość prądu rozgrzewa włókno. A prąd jak wiadomo zależy od napięcia. I pisze bzdury ten kto twierdzi że żarówki mają mniejszą trwałość przy zaniżonym napięciu. Wręcz odwrotnie.
    Jeśli chodzi o halogeny to przy zasilaniu ściemniaczami na triakach może coś takiego występować . Natomiast radzę wypróbować zaniżone napięcie (np. autotransformator), na pewno trwałość wzrośnie.
  • #40
    mikomir
    Poziom 15  
    Witam,
    Odnośnie tematu żarówek to chciałbym przedstawić oscylogram prądu rozruchowego zimnej żarówki. Kiedyś robiłem jednofazowy falownik i jako obciążenie stosowałem między innymi żarówkę, stąd zachował mi się ten oscylogram. Moc żarówki była w granicach 40 - 60 W / 220 V.
    Żarówki prawda i mity (wpływ obniżonego napięcia)
  • #41
    Tomek665
    Poziom 28  
    Prawdą natomiast jest że opór włókna żarówki wolframowej wzrasta ze wzrostem temperatury. Co nie oznacza że mniejsze napięcie powoduje większy prąd, a tylko tyle że Prąd ze wzrostem napięcia nie rośnie liniowo.
    Żarówka węglowa ma charakterystykę oporu do temperatury odwrotną (większy opór na gorąco niż na zimno).Widziałem kiedyś jak świeci żarówka węglowa.
    Ma "miękki start".
    Wracając do głównego wątku to myślę że "mit" to dobre określenie. Może forsują je producenci podobnie jak producenci grzejników panelowych, cienkich rurek miedzianych itp. wciskają (bardzo skutecznie muszę przyznać) nie prawdziwą teorię jakoby mniejsza ilość wody w układzie CO dawała oszczędności na opale.
  • #42
    PAWEŁ74
    Poziom 27  
    elektromechanik napisał:
    Widzę że kolega paweł74 opracował nowe prawo ohma. (a może prawo Pawła), Bez urazy ale to ilość prądu rozgrzewa włókno. A prąd jak wiadomo zależy od napięcia. I pisze bzdury ten kto twierdzi że żarówki mają większą trwałość przy zaniżonym napięciu. Wręcz odwrotnie.
    Jeśli chodzi o halogeny to przy zasilaniu ściemniaczami na triakach może coś takiego występować . Natomiast radzę wypróbować zaniżone napięcie (np. autotransformator), na pewno trwałość wzrośnie.


    Nie wiem czy chcesz się popisać wiedzą, nie dość że próbujesz mnie w delikatny sposób ośmieszyć, dodając ironicznie "bez urazy" to na dodatek negujesz zdanie kolegów którzy nie zgadzają się z moją teorią... To zdecyduj tak czy siak. Przeczytaj to co napisałeś ! Następny który traktuje żarówkę jak zwykły opornik. Zobacz w jakich warunkach te żarówki mają działać. Halogeny działają najdłużej przy znamionowym napięciu. Mowa o prawdziwych halogenach a nie o żarówkach z hiper-marketu udających halogeny, o czym większość konsumentów nie wie. Halogeny potrzebują odpowiedniej temperatury by "doznawać samoregeneracji" owego włókna (napisałem to tak, byś zrozumiał). Poczytaj reakcje zachodzące w żarówkach halogenowych.
    Myślicie że nie wiem co to prawo oma. Wiem że prąd przepływający przez włókno właśnie je rozgrzewa, a ktoś z was zastanowił się jaki wpływ na włókno ma czas w jakim ono się rozgrzewa? Im dłużej się rozgrzewa tym dłużej płynie przez nie prąd "zimnego włókna" czyli wyższy niż normalny prąd pracy, i nie jest to prąd całkowicie zimnego włókna tylko powiedzmy na wpół rozgrzanego... Nie chce mi się już więcej pisać na ten temat, bo dla nie których z was podanie teorii, PODKREŚLAM TEORII, równoznaczne jest ze stanem wiadomości. Piszecie tak jakbyście mieli możliwość miesiącami prowadzić badania nad 100 żarówkami na stu metrowym przewodzie...

    Po za tym napisałem "PODDAJĘ SIĘ" a wy chcecie chyba sobie ponabijać punktów skoro piszecie to samo co już wcześniej zostało napisane, uprzejmie dając mi do zrozumienia iż powinienem poczytać prawo oma które i tak tu jest tylko ubocznym tematem. Ale po co patrzeć tak daleko na chemiczne procesy zachodzące w żarówce skoro to prawo oma "świeci"...

    Kolego "elektromechanik" w pierwszym zdaniu ironizujesz mnie, w drugim obalasz zdanie ludzi którzy się ze mną nie zgadzają. Czyżbyś pojął nową prawdę, prawdę "elektromechanika"...? Bez urazy oczywiście, ale skoro ja nie mam racji i ci którzy podważyli moją teorię nie mają racji, to rację masz tylko ty. Chwała Ci za oświecenie mas ludzkich...

    Dodano po 38 [sekundy]:
  • #43
    lisos
    Poziom 22  
    Alchemik2600 napisał:
    Wiem z doświadczenia (a później i z teorii), że halogeny szybko się palą przy obniżonym napięciu. Właśnie dlatego do halogenów nie stosuje się ściemniaczy. Kiedyś do takiego miałem podłączone halogeny i zdarzało się, że po 5 minutach jedna lub dwie żarówki przepalały się. Gdy łyknąłem trochę teorii na temat halogenów, to zaraz wyrzuciłem ściemniacz. Efekt: Od 1,5 roku mam te same halogeny w pokoju i do dziś świecą.

    Doświadczenie miałeś dobre i trochę kosztowne ale gdybyś tą teorie łyknął porządnie wiedział byś dlaczego tak sie działo a opisał to Paweł 74, ja dodam, że żywotność halogenów i zwykłych żarówek zwiększa tzw sofstart czyli odpowiednio trwające przejście wartości napiecia do napiecia pracy.
  • #44
    elektromechanik
    Poziom 27  
    PAWEŁ74 napisał:
    elektromechanik napisał:
    Widzę że kolega paweł74 opracował nowe prawo ohma. (a może prawo Pawła), Bez urazy ale to ilość prądu rozgrzewa włókno. A prąd jak wiadomo zależy od napięcia. I pisze bzdury ten kto twierdzi że żarówki mają większą trwałość przy zaniżonym napięciu. Wręcz odwrotnie.
    Jeśli chodzi o halogeny to przy zasilaniu ściemniaczami na triakach może coś takiego występować . Natomiast radzę wypróbować zaniżone napięcie (np. autotransformator), na pewno trwałość wzrośnie.


    Nie wiem czy chcesz się popisać wiedzą, nie dość że próbujesz mnie w delikatny sposób ośmieszyć, dodając ironicznie "bez urazy" to na dodatek negujesz zdanie kolegów którzy nie zgadzają się z moją teorią... To zdecyduj tak czy siak. Przeczytaj to co napisałeś ! Następny który traktuje żarówkę jak zwykły opornik. Zobacz w jakich warunkach te żarówki mają działać. Halogeny działają najdłużej przy znamionowym napięciu. Mowa o prawdziwych halogenach a nie o żarówkach z hiper-marketu udających halogeny, o czym większość konsumentów nie wie. Halogeny potrzebują odpowiedniej temperatury by "doznawać samoregeneracji" owego włókna (napisałem to tak, byś zrozumiał). Poczytaj reakcje zachodzące w żarówkach halogenowych.
    Myślicie że nie wiem co to prawo oma. Wiem że prąd przepływający przez włókno właśnie je rozgrzewa, a ktoś z was zastanowił się jaki wpływ na włókno ma czas w jakim ono się rozgrzewa? Im dłużej się rozgrzewa tym dłużej płynie przez nie prąd "zimnego włókna" czyli wyższy niż normalny prąd pracy, i nie jest to prąd całkowicie zimnego włókna tylko powiedzmy na wpół rozgrzanego... Nie chce mi się już więcej pisać na ten temat, bo dla nie których z was podanie teorii, PODKREŚLAM TEORII, równoznaczne jest ze stanem wiadomości. Piszecie tak jakbyście mieli możliwość miesiącami prowadzić badania nad 100 żarówkami na stu metrowym przewodzie...

    Po za tym napisałem "PODDAJĘ SIĘ" a wy chcecie chyba sobie ponabijać punktów skoro piszecie to samo co już wcześniej zostało napisane, uprzejmie dając mi do zrozumienia iż powinienem poczytać prawo oma które i tak tu jest tylko ubocznym tematem. Ale po co patrzeć tak daleko na chemiczne procesy zachodzące w żarówce skoro to prawo oma "świeci"...

    Kolego "elektromechanik" w pierwszym zdaniu ironizujesz mnie, w drugim obalasz zdanie ludzi którzy się ze mną nie zgadzają. Czyżbyś pojął nową prawdę, prawdę "elektromechanika"...? Bez urazy oczywiście, ale skoro ja nie mam racji i ci którzy podważyli moją teorię nie mają racji, to rację masz tylko ty. Chwała Ci za oświecenie mas ludzkich...

    Dodano po 38 [sekundy]:


    Nie miałem zamiaru Cię obrażać. Jeśli tak to odebrałeś to przepraszam.
    Twierdzisz że obrażam też tych którzy się z tobą zgadzają może źle czytałem, ale nie zauważyłem żeby tak naprawdę się ktoś się z Tobą zgadzał. Zgadzam się całkowicie z tym że duży wpływ na trwałość żarówki ma <miękki start>.
    Ty jednak przekonywałeś nas że obniżenie napięcia powoduje w żarówce większy prąd, stąd moja reakcja. Gdybyś chciał jednak sprawdzić swoją teorię to idź za radą <Jarecki 86> i pomierz prąd.

    POZDRAWIAM
    Ps. Ja właśnie zgadzam się z tymi którzy nie zgadzali się z Tobą.
    Przepraszam wszystkich a koledze Paweł 74 dziękuję za zwrócenie uwagi. Sam pokpiłem sprawę myląc słowa<mniejsza i większa trwałość>. Przy zaniżonym napięciu żarówki mają oczywiście większą trwałość. Błędną wypowiedź poprawiłem A wszystkich jeszcze raz przepraszam i pozdrawiam.
  • #45
    ZEMELKA
    Poziom 13  
    Witam!
    A czy znają Państwo odpowiedź na następujące pytanie: która żarówka będzie dłużej świecić? Zasilana prądem stałym, czy przemiennym?
    Jeśli chodzi o zwykłe żarówki to zawsze świeciły dłużej te zasilane niższym niż te wyższym napięciem. I jest to jak najbardziej zgodne i z teorią i praktyką. Barwa i jasność włókna żarówki (czyli jego temperatura) zależy od wielkości przepływającego przez niego prądu. Im większy prąd, tym większa temperatura. Jak dotąd nikt nie zaobserwował, aby żarówka świeciła jaśniej po obniżeniu napięcia zasilania. Pozdrawiam.
  • #46
    PAWEŁ74
    Poziom 27  
    elektromechanik - napisałeś że ktoś pisze bzdury, pisząc że zaniżenie napięcia powoduje krótszą żywotność żarówki, że jest wręcz odwrotnie... Czyli zwiększenie napięcia powoduje wydłużenie "życia". Ale to tylko kwestia interpretowania Twoich słów ( wiem że chodziło Ci o to iż przeciwnie zaniżenie napięcia powoduje wydłużenie żywotności) Tak samo można interpretować moje słowa.
    Nie napisałem że ktoś się ze mną zgadza, skąd to twierdzenie, nie wiem.
    Nie chodzi mi o zaniżenie napięcia np autotransformatorem. Tylko o to co się dzieje przy 100 żarówkach na kablu 100m w czasie mili sekund od momentu włączenia zasilania, moje rozważanie było czysto teoretyczne...

    ZEMELKA Ty i wszyscy a przynajmniej większość, jesteście tak zapatrzeni w obniżanie napięcia że nie dociera do WAS co piszę już chyba kolejny raz z rzędu. NIE CHODZI MI O OBNIŻENIE NAPIĘCIA TYLKO O SAM ROZRUCH, POWIEDZMY 50ms PO PODANIU ZASILANIA. PO ZA TYM SPECJALNIE PRZECZYTAŁEM SOBIE POPRZEDNIĄ STRONĘ I PRAWIE W KAŻDYM MOIM POśCIE ZAZNACZYłEM Iż TO TEORIA, TEORIA, TEORIA I JESZCZE RAZ TEORIA. I CHODZI O 50ms ROZRUCHU A NIE O OBNNIZANIE NAPIECIA.

    ZELMEK tu Cię pewnie zaskoczę, prąd stały nie powoduje drgań włókna, więc wydłuża żywotność żarówki... Zadałeś proste pytanie :)
  • #47
    adams987
    Poziom 35  
    ZEMELKA napisał:
    Witam!
    A czy znają Państwo odpowiedź na następujące pytanie: która żarówka będzie dłużej świecić? Zasilana prądem stałym, czy przemiennym?
    Jeśli chodzi o zwykłe żarówki to zawsze świeciły dłużej te zasilane niższym niż te wyższym napięciem. I jest to jak najbardziej zgodne i z teorią i praktyką. Barwa i jasność włókna żarówki (czyli jego temperatura) zależy od wielkości przepływającego przez niego prądu. Im większy prąd, tym większa temperatura. Jak dotąd nikt nie zaobserwował, aby żarówka świeciła jaśniej po obniżeniu napięcia zasilania. Pozdrawiam.

    Teoretycznie te na prąd stały powinny świecić dłużej. Ale piszę "stały" np z akumulatora a nie wyprostowany. Pewnie ktoś pisał pracę magisterską lub inną w tym temacie.
  • #48
    PAWEŁ74
    Poziom 27  
    Prąd stały powstały w wyniku wyprostowania prądu zmiennego nazywamy "prądem wyprostowanym" albo "prądem stałym pulsującym" a mowa była o prądzie stałym...
  • #49
    ZEMELKA
    Poziom 13  
    Przepraszam wszystkich za moją prowokację. Proste pytanie, bardzo logiczne odpowiedzi, ale czy prawidłowe. To prawda, że prąd stały nie powoduje drgań włókna, tylko, czy jest to czynnik decydujący? Natknąłem się już parę razy w różnych artykułach na stwierdzenia o mniejszej trwałości żarówek zasilanych prądem stałym. Oczywiście mam swoją teorię, nie wykluczam, że też kiedyś gdzieś przeczytaną.
    ----------------------------------------------------------
    Panie Pawełku naprawdę dociera. To prawda, że moment włączenia jest dla żarówki krytyczny. zazwyczaj wtedy ulega ona przepaleniu. Dlaczego sie tak dzieje? Ano przede wszystkim dlatego, że następuje wtedy gwałtowny wzrost temperatury włókna, który powoduje też gwałtowny wzrost jego wymiarów(rozszerzalność cieplna). Samo włókno nie jest idealnym przewodnikiem. Np. nie ma takiej samej grubości na całej swojej długości. A to znaczy, że na samym włóknie mogą powstawać lokalnie duże gradienty temperatur, a więc będzie to skutkować lokalnymi naprężeniami.
    Na dodatek rezystencja włókna, zależy od jego temperatury, a to oznacza większy pobór prądu zaraz po włączeniu i szybszy wzrost temperatury włókna.
    Wszystkie tzw. softstarty mają za zadanie wydłużyć w czasie wzrost temperatury włókna żarówki.
    Dlaczego wszyscy piszemy o obniżeniu napięcia? Bo w ten sposób najprościej można obniżyć prąd.
    W chwili włączenia, dwa razy mniejsze napięcie dwa razy mniejszy prąd. Później jest już trochę bardziej skomplikowana zależność. Ale zawsze większe napięcie wymusza większy prąd i podwyższa temperaturę włókna. Pozdrawiam.
  • #50
    kortyleski
    Poziom 42  
    Co poniektórzy-nie wymieniam z imienia- powinni w avatarze wstawić barana...
    Jak świat światem na obciążeniu rezystancyjnym prąd zależy ściśle od podanego napięcia i rezystancji tegoż obciążenia, z kolei prawo Joule'a mówi o zależności temperatury od płynącego prądu.
    W dowolnym momencie czasowym jeśli napięcie jest niższe to i prąd mniejszy (w odniesieniu do startu na pełnym i sztywnym napięciu sieci) więc i wolniejsze podgrzewanie włókna. Natomiast jednym z decydujących o przepaleniu parametrów jest moment włączenia zimnego włókna - w szczycie sinusa czy w zerze...
    Natomiast stosowanie długich przewodów to wprowadzanie pojemności do obwodu, włókno ma niezerową indukcyjność, zmiany prądu są dużo szybsze niż 50Hz - drgania zestyków, udar prądowy zimnego włókna - może tu trzeba się doszukiwać rozwiązania problemu?
  • #51
    rysikgo
    Poziom 13  
    Zastanowiłbym się nad takim rozwiązaniem: kabel 100m przekrój 1,5mm*
    4-żyły zasilany 3-fazami obciążony nie symetrycznie tzn. każda faza zasila różną liczbę żarówek.W praktyce w czaasie wykonywania pomiarów
    na sieci nierównomiernie obciążonej przy dużych długościach obwodów i
    obciążeniach spotkałem się z zjawiskiem ,że w pewnym momęcie mierzone napięcia znacznie się różnią od napięć na początku obwodu.
    Zjawiskiem normalnym jest spadek napięcia, ale wzrost ?
    Wytłumaczenie : nie symetryczne obciążenie obwodu powodują to że na przewodzie neutralnym pojawia się napięcie ok. 10V ,które zmienia wartość napięć pomiędzy fazami a zerem.Między fazami wszystko jest
    w granicach normy, natomiast jedna faza ma wartość większą napięcia względem przewodu neutralnego.Ciekawe ,że ze stacji trafo wychodziło
    235V a w mierzonym punkcie było juz 243.
  • #52
    PAWEŁ74
    Poziom 27  
    kortyleski - wszystko ma swoją indukcyjność, impedancję i pojemność... Niczego nie odkryłeś... Wymyśliłeś równie niedorzeczną teorię jak i moja...
    Natomiast nie napiszę że niektórzy powinni w avatarze wstawić barana...
  • #53
    filipcio
    Poziom 10  
    a więc jak mogę uchronić moje 15 zarówek halogenowych 500w/230v od przepalania są na wysokosci 10m i już mi bokiem na tym wietrze i zimnie wychodzi wymiana :(
  • #54
    kortyleski
    Poziom 42  
    Najprościej w każdej lampie zamontować soft start...ewentualnie zamienić lampy na metalohalogenki - duże oszczędności w energii el. powodują że takie lampy bardzo szybko się zwracają.
  • #55
    bogo11
    Poziom 15  
    do filipcio halogeny mogą przepalać się z dwóch powodów;
    -źle dobrany transformator - za duża moc w trafa w porównaniu z obciążeniem, przez co halogeny pracują przy wyższym napięciu. Trafo też ma swoją rezystancję wewnętrzną i przysiada na nim napięcie przy obciążaniu właśnie do znamionowego.
    - zbyt niska temperatura żarówek - oprawy nieosłonięte lub słabo osłonięte od czynników zewnętrznych, przez co żarówka nie osiąga swojej optymalnej temperatury do zadziałania efektu odbudowy włókna.
    Ogólnie halogen "nie lubi" częstego włączania (bez soft startu), gdyż nie zdążą się ustabilizować warunki pracy (jak napisałem wyżej).

    Nie wiem co one oświetlają i jak często się je włącza. Jeżeli pełnią rolę dekoracyjną i nie zależy Ci na wykorzystaniu w 100% zalet większej sprawności w porównaniu do zwykłej żarówki, to proponuję najprostsze rozwiązanie w tej sytuacji czyli zakup zwykłego "ściemniacza" z pamięcią włączenia. Ustawisz trochę mniejszą moc od max i z taką je włączaj - warunek - musi być zwykły transformator a nie elektroniczny.
    Poza tym to jest temat na osobny wątek
  • #56
    kierko
    Poziom 17  
    Cześć!
    To ja jeszcze powrócę do "prawda czy mit"

    Czysta rezystancja jak już wielu kolegów napisało będzie wydłużać żywotność żarówki i to nie ulega wątpliwości.
    W rezultacie rozważmy taką sytuację:

    Na końcu kabla jest żarówka Z1, która się świeci(jest włączona)
    Na środku kabla mamy włączoną drugą żarówkę Z2 którą będziemy włączać i wyłączać wyłącznikiem.
    Jak widać z oscylogramu mikomira amplituda prądu jest 3x większa od startu włączenia, do czasu rozgrzania żarnika. Jeśli jeszcze na dodatek Z2 będzie o mocy dużo większej od Z1, albo będzie to, jakiś zestaw żarówek, to zmiany prądu będą proporcjonalnie jeszcze większe.

    W takim układzie jako sprawcę przepalania Z1, też bym obstawiał na indukcyjność (im kable dłuższe, tym indukcyjność - szkodliwość większa), ponieważ w chwili dołączania Z2 prąd popłynie większy na odcinku (do źródła), a jak wiemy każda zmiana prądu w przewodniku, powoduje indukowanie się SEM. Czyli można spodziewać się impulsu dodającego się do napięcia sieci w czasie zmiany prądu włączenia Z2 (zimny żarnik do chwili nagrzania żarnika), choć tutaj wpływ powinien być mniejszy (włączania), ponieważ rozgrzanie żarnika trwa w czasie ok. 80ms. Natomiast po wyłączeniu Z2 powinien powstać impuls bardziej szkodliwy, gdyż wtedy jest, to bardzo gwałtowna zmiana prądu.
    W efekcie tak powstałe impulsy, będą oddziaływały na Z1 dołączoną w tymże obwodzie. Natomiast w przypadku zasilania żarówki Z1 krótkimi odcinkami przewodu (mała rezyst. mała indukc.), powstałe impulsy są dużo mniejsze i będą bardziej tłumione przez „sztywne” źródło napięcia, za które można przyjąć punkty np. w liczniku, gdzie energia jest doprowadzona dużo większymi przekrojami przewodów i gdzie przyłączonych jest wiele obciążeń. I wówczas nie ma szkodliwego oddziaływania indukcyjności przewodów na Z1, lub jest b. niewielkie.
    Jak również należy dodać, że w takim układzie szkodliwy wpływ będzie wprowadzało każde wł-wył. innych obciążeń, a nie tylko żarówek (im większe obc. tym bardziej szkodliwe - większy impuls).

    Można by to zbadać podłączając Z2 za pomocą układu, który by włączał i wyłączał Z2 w chwili przejścia (sin. prądu) przez "0" i problem przepalania żarówek powinien być zażegnany. Co o tym sądzicie?
    Pozdrawiam

    I jeszcze ważna rzecz. Styk - zapadka załącznik Z2 w chwili zwierania, kilka razy sobie podskoczy odbijając się od drugiego styku. Czyli będzie to kilka szybkich załączeń przy zimnym żarniku (duży prąd), w efekcie czego zostanie wysłana „paczka” impulsów do obwodu.
    W takim wypadku będzie to (włączanie) dużo bardziej szkodliwe jak wyłączanie żarówki Z2.
    Pozdrawiam
  • #57
    PAWEŁ74
    Poziom 27  
    bogo11 napisał:
    do filipcio halogeny mogą przepalać się z dwóch powodów;
    -źle dobrany transformator - za duża moc w trafa w porównaniu z obciążeniem, przez co halogeny pracują przy wyższym napięciu. Trafo też ma swoją rezystancję wewnętrzną i przysiada na nim napięcie przy obciążaniu właśnie do znamionowego.
    - zbyt niska temperatura żarówek - oprawy nieosłonięte lub słabo osłonięte od czynników zewnętrznych, przez co żarówka nie osiąga swojej optymalnej temperatury do zadziałania efektu odbudowy włókna.
    Ogólnie halogen "nie lubi" częstego włączania (bez soft startu), gdyż nie zdążą się ustabilizować warunki pracy (jak napisałem wyżej).

    Nie wiem co one oświetlają i jak często się je włącza. Jeżeli pełnią rolę dekoracyjną i nie zależy Ci na wykorzystaniu w 100% zalet większej sprawności w porównaniu do zwykłej żarówki, to proponuję najprostsze rozwiązanie w tej sytuacji czyli zakup zwykłego "ściemniacza" z pamięcią włączenia. Ustawisz trochę mniejszą moc od max i z taką je włączaj - warunek - musi być zwykły transformator a nie elektroniczny.
    Poza tym to jest temat na osobny wątek


    Kilka razy wcześniej zostało napisane że nie powinno stosować się ściemniaczy do halogenów, zostało też napisane dla czego :(

    Po za tym to jest 15 żarówek po 500W każda a nie wszystkie razem, na dodatek na 230V więc o jakim transformatorze piszesz?

    Pozdrawiam wszystkich którzy pisali iż to ja jestem niedouczony ... :)
  • #58
    bogo11
    Poziom 15  
    Faktycznie nie doczytałem, że na 220 V, tak że trafo i sciemniacz na tą moc odpada. Pozostałe dalej jest aktualne. Nie po to robi sie halogen, żeby go często wyłączać. Poza tym halogen jest mniej odporny na wahania napięcia, szczególnie te wyższe od nominalnego. Nie wiem co jeszcze jest na linii, ale jak są jakieś silniki to może dać jakieś przepięcie przy wyłączaniu, ale bardziej stawiałbym na zawyżone napięcie (sam miewam 237V w gniazdku) lub marnej jakości zarówki.
  • #59
    markosik20
    Poziom 33  
    kierko napisał:
    W takim układzie jako sprawcę przepalania Z1, też bym obstawiał na indukcyjność (im kable dłuższe, tym indukcyjność - szkodliwość większa), ponieważ w chwili dołączania Z2 prąd popłynie większy na odcinku (do źródła), a jak wiemy każda zmiana prądu w przewodniku, powoduje indukowanie się SEM.


    Ciekawe, mnie uczono że szeregowa indukcyjność ZAWSZE ogranicza prąd przy załaczeniu a powoduje przepięcie przy wyłączeniu. Jakaś nowa teria? :wink:.
    Poprostu trzeba wykonać prosty regulator (soft-start) na triaku i problem z przepalaniem się znika ja ręką odjął. 500 W to nie jest aż tak strasznie dużo.
  • #60
    kierko
    Poziom 17  
    Cześć!
    markosik20 napisał:
    Ciekawe, mnie uczono że szeregowa indukcyjność ZAWSZE ogranicza prąd przy załaczeniu a powoduje przepięcie przy wyłączeniu. Jakaś nowa teria?

    Jest tak jak napisałeś i nie widzę, żadnej sprzeczności z tym, co ja wcześniej napisałem.
    To jeszcze może dam taki przykład na wyrost:
    Zbudujemy taki układ na biurku :
    Do kostki podłączamy dwie żarówki z wyłącznikami, w ten sposób, żeby pierwszy wyłącznik załączał pierwszą żarówkę, a drugi wył, drugą żarówkę. Analogicznie jak jest w instalacji w mieszkaniu.
    Następnie, do wspomnianej kostki podłączamy zasilanie przez dławik np. od lampy rtęciówki 2-3A. Dławik w tym wypadku będzie symulował (na wyrost) indukcyjność długiej linii zasilającej.
    I teraz jedną żarówkę włączamy na stałe, a drugą załączamy i wyłączamy, załączamy i wyłączamy i tak w kółko. Jak myślicie? Ile w takich warunkach wytrzyma pierwsza żarówka? ;-)
    Pozdrawiam