Witam szanownych kolegów. No i stało się! Moj wzmacniacz służył mi chyba 4 lata i zdefektował. Panowie w service powiedzieli, że padły tranzystory na przetwornicy(kumaci w temacie). Podobno nie jest to duży koszt i podjęli by się naprawy gdyby nie fakt, iż żeby je wylutować należy poodginać jakieś blaszki czy coś takiego (może pokręciłem coś ale mój mózg przestał na chwilę działać po tym jak się dowiedziałem), które konstruktor tak zmontował, że tylko wykwalifikowany personel i z dobrym narzędziem może to wykonać. Może ma ktoś namiary na jakiś warstat w łódzkim, który naprawia takie sprzety? Co począć?