Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Szkolenia SEP
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Samochody z napędem elektrycznym

mattkap 02 Wrz 2011 09:25 366786 3342
  • #661 02 Wrz 2011 09:25
    Urgon
    Poziom 36  

    AVE...

    _arwas_ napisał:
    Jesli dla ciebie jazda smrodzącym samochodem w korkach ulicznych jest "urokiem życia" to gratuluję bogatej osobowosci. Dl amnie to udręka i jeśli dalej będziemy brnąć w slepą uliczke motoryzacji to rzeczywiście skończy sie propozycją hibernacji połowy ludzkości żeby dla pozostałych było więcej miejsca.

    Ja wolę jechać spalinochodem, który zatankuję w 60 sekund, niż stać jak jakiś eko-oszołom czekając godzinę, aż akumulatory się naładują. I powiedz mi, co będzie jak "paliwo" skończy ci się w szczerym polu? Będziesz pchać samochód czy przyholujesz sobie przyczepkę z zapasowymi akumulatorami?
    _arwas_ napisał:
    vodiczka napisał:
    Akumulator to nie paliwo, to zbiornik na paliwo. Porównaj masę, objętość i koszt zbiornika na 50l benzyny z masą, objętością i kosztem akumulatora na energię elektryczną równoważną tej w paliwie z uwzględnieniem sprawności silników. Może coś takiego w przyszłości będzie a może nie.

    Jak porównania kosztów wytworzenia (powtarzam słowo wytworzenia ponieważ ropy nie wytwarzamy tylko wydobywamy to co przez miliony lat wytwotzyła naura) energii z kończących sie paliw kopalnych nie policzysz, bo kiedy się skończy będzie już bezcenna. Tak samo porównanie energi z uranu do energii z ropy. Więc to kolejne porównanie z cyklu bezsensownych - porównać można nawet g... do twarogu w taki sposób.

    Nie jest problemem koszt wytworzenia, bo te i tak będą rosły. Problem stanowią _ówniane jak na potrzeby samochodu elektrycznego akumulatory. Już to kiedyś Kopciowi liczyłem - mały fiat za 400 złotych ze swoim zbiornikiem 21 litrów ma zasięg czterystu kilometrów. A w bagażniku można mieć jeszcze kanister na kolejne 10-20 litrów. O możliwości zatankowania na każdej stacji nie wspominając. Najtańsze fabryczne samochody elektryczne kosztują tyle, co luksusowy Mercedes. Do tego trza doliczyć jakieś 20-30 tysięcy dolarów na porządną ładowarkę akumulatorów i przyłącze do sieci trójfazowej, bo inaczej przy tych prądach zwykła instalacja stanie w ogniu. Zasięg 300km maksymalnie, na torze, z wiatrem w plecy i z wyłączonym wszystkim. I najdalej po czterystu cyklach ładowania akumulatory zaczną tracić pojemność. Tysiąc cykli i trza będzie je wymienić, bo 30 kilometrów na jednym ładowaniu nikogo nie będzie bawić...
    A o problemach z utylizacją starych akumulatorów nawet nie będę wspominał. Dodam tylko, że większość trafia do Chin gdzie są zwyczajnie spalane by odzyskać lit w formie tlenków...

  • Szkolenia SEP
  • #662 02 Wrz 2011 11:08
    vodiczka
    Poziom 43  

    Urgon napisał:
    Nie jest problemem koszt wytworzenia, bo te i tak będą rosły. Problem stanowią _ówniane jak na potrzeby samochodu elektrycznego akumulatory.

    Ty to rozumiesz, ja rozumiem ale -arwasa- nie przekonasz, uważa mnie za przeciwnika samochodu elektrycznego a ja jestem tylko sceptykiem, twardo patrzącym na realia.
    Zbyszek Kopeć jest jak bliźniak Arwasa, gdy mu napisałem że samochód elektryczny w obecnym stanie rozwoju jest dla pasjonatów dla których cena ma drugorzędne znaczenie i dla bogatych snobów którzy mają dwa lub trzy spalinowozy, odpisał: " W 2012 ma być przemagnesowanie biegunów ziemii ma nastąpić koniec świata, dzisiaj czytałem, że naukowcy wnet spodziewaja sie epoki lodowcowej (zmarzlina może zająć ziemię w przedziale 6 miesięcy), Pan jeździ autem, a na drogach jest wielu, którzy uważają, że przepisy i ograniczenia prędkości ich nie dotyczą. Przecież wychodząc z domu, to prawidłowo trzeba się pożegnać z rodziną.
    Kto zdąży pojeździć EV, to pojeździ."

    Jak z nimi dyskutować merytorycznie?

    Dodano po 17 [minuty]:

    DO ARWASA

    _arwas_ napisał:
    porównać można nawet g... do twarogu w taki sposób.


    Z twarogu wytwarzasz gówno z którego możesz wytworzyć biogaz do napędu samochodu. Idąc Twoim tokiem rozumowania faktycznie można porównać wszystko ze wszystkim.
    Nic nie napisałem o kosztach paliw, sprostowałem przedmówcę że akumulator to nie paliwo i porównałem koszt zbiornika na paliwo płynne z kosztem zbiornika na energię elektryczną. Ja oceniam stan faktyczny a Ty to co powinno być, na tej zasadzie teleportacja jest dobrym rozwiązaniem a jeszcze lepszym miniaturyzacja wszystkich istot żywych w skali 1:10. W podobnej skali zmaleje zapotrzebowanie na żywność i energię. Emisja CO2 też się zmniejszy :)

  • #663 02 Wrz 2011 11:16
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Ten czas ładowania 10 minut był dla litowych akumulatorów - oczywiście kosztem szybszego zużywania,
    nie ma szans, żeby w takich warunkach wyrobiły 1000, czy nawet 500 cykli. Ten samochód zrobiono dla
    Kadafiego, na specjalne zamówienie - jego było stać na wymianę akumulatorów co paręset cykli...
    Ładowarka 2 razy większa od samochodu - jakby ją zasilać z sieci 230V, to pobierałaby 1000A łącznie,
    ze wszystkich faz - może była zasilana wyższym napięciem, żeby kable nie musiały być grube na palec?
    No i obrazek sytuacji, gdy akumulatory się rozładowały: trzeba pchać pod górkę auto ważące 1.5 tony. ;)
    Jak mamy samochód na benzynę, to można się przespacerować z kanistrem, z akumulatorem trudniej.

  • #664 02 Wrz 2011 15:54
    MiL999
    Poziom 26  

    Ja uważam że samochody elektryczne to przyszłość. Silniki od dawna są dużo lepsze od spalinowych, problem jest w ich zasilaniu. Teraz taki napęd to tylko ciekawostka ale za parę lat kto wie, może bateria takiego samochodu będzie miała wielkość paczki zapałek?

  • #665 02 Wrz 2011 20:33
    vodiczka
    Poziom 43  

    MiL999 napisał:
    Ja uważam że samochody elektryczne to przyszłość. Silniki od dawna są dużo lepsze od spalinowych, problem jest w ich zasilaniu. Teraz taki napęd to tylko ciekawostka ale za parę lat kto wie, może bateria takiego samochodu będzie miała wielkość paczki zapałek?


    Zgadzam się że przyszłość to samochody elektryczne ale raczej daleka niż bliska. Samochód to nie telefon komórkowy który przez kilkanaście lat zmienił się z przysłowiowej cegły na dzisiejszy. Samochód (nie toczydełko)jeżeli ma zabrać czwórkę pasażerów musi mieć odpowiednie gabaryty i masę. Choćby wykonany został z duralu i tworzyw poniżej 600 kg nie zejdzie. Energia potrzebna do napędu tego samochodu nie zmieści się w akumulatorze wielkości pudełka zapałek bo to przeczy prawom fizyki.
    Jedyna przyszłość samochodu elektrycznego to wyczerpanie zasobów ropy i gazu ziemnego na tyle aby ich realna cena wzrosła minimum pięciokrotnie. Niewątpliwie to nastąpi ale czy za dwadzieścia czy za dwieście lat tego nikt nie przewidzi.
    Akumulator do napędu tego samochodu jeżeli zmniejszy swą masę i gabaryty dwukrotnie w stosunku do najnowszych rozwiązań testowanych obecnie, będzie to duży sukces i prawdopodobnie będzie to już kres miniaturyzacji.

  • #666 02 Wrz 2011 20:34
    _jta_
    Specjalista elektronik

    A w jaki sposób taka mała bateria ma zmagazynować potrzebną ilość energii? Możliwości metody elektrochemicznej
    są ograniczone, wiadomo do ilu, niestety nowych lekkich pierwiastków nie będzie - wszystkie są już dawno odkryte.
    Na dodatek, im bardziej zwiększamy gęstość energii w akumulatorze, tym bardziej jest on podobny do bomby.

    Większą gęstość może mieć energia jądrowa - ale wyobrażasz sobie minielektrownię jądrową w samochodzie?
    Na pewno nie za kilka lat - elektrownie wykorzystujące rozszczepienie jąder wymagają systemów bezpieczeństwa,
    samochód tego nie powiezie; a żeby wykorzystać fuzję jąder na skalę przemysłową, potrzeba około 90 lat, by móc
    budować duże elektrownie - miniaturowe trudniej i jest całkiem prawdopodobne, że nigdy nie powstaną.
    I raczej nie zanosi się na to, by reakcje jądrowe nie wymagały grubej osłony (wiele ton) przed promieniowaniem.

  • #667 02 Wrz 2011 20:46
    vodiczka
    Poziom 43  

    Koledzy, nasza dyskusja w temacie "samochody z napędem elektrycznym" zaczęła się prawie cztery lata temu w listopadzie 2007. W 2008 zapowiadano uruchomienie w 2010 roku seryjnej sprzedaży samochodów elektrycznych w cenie diesla o tej samej pojemności wnętrza i liczbie pasażerów. Oczywiście prędkość podróżna i zasięg miały być skromniejsze ale o ile dobrze pamiętam zasięg miał być nie mniejszy niż 150 km.
    Widzieliście coś takiego na drogach?

  • #668 02 Wrz 2011 21:48
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jak wzrosną ceny ropy i gazu to można z grubsza przewidzieć - raczej przez 20 lat 5-krotnego wzrostu nie będzie, ale
    przez 30 już jest całkiem prawdopodobny - kończą się zasoby, przynajmniej te w miarę łatwo dostępne, a inne wymagają
    wkładania dużej energii przy wydobyciu - trzeba spalać znaczącą część wydobywanego paliwa, by ją uzyskać.
    Oczywiście, przewidzieć można tylko z grubsza - nie wiemy, co wyjdzie z gazu łupkowego, czy klatratów metanu...
    A osobna sprawa - już o tym pisałem - że jak zaczną rosnąć koszty wydobycia surowców, to akumulatory też podrożeją.

  • #669 02 Wrz 2011 21:59
    Rzuuf
    Poziom 43  

    urgon, vodiczka, _jta_ i inni!

    To, że EV nie zdominowały naszych ulic - to Wasza wina. I moja też!
    To nasze wspólne niedowiarstwo podszyte elementarną znajomością fizyki i dziwną skłonnością do korzystania ze szkolnej arytmetyki powoduje, że obiecywane cuda nie pojawiają się ...
    Prawdopodobnie, gdyby nie Wasza (nasza) publiczna krytyka pomysłów opartych na "pobożnych życzeniach", lub hucpie i bezczelności - to nie tylko byśmy widzieli wszędzie setki EV, ale na dodatek one wszystkie by były napędzane PM lub innym "silnikiem magnetycznym".

    I jak wam (nam) teraz? Jesteście (jesteśmy) jak to dziecko u Andersena, które stwierdziło, że "król jest nagi" ...

  • Szkolenia SEP
  • #670 02 Wrz 2011 22:24
    TeZoMan
    Poziom 9  

    Akumulator,główny problem EV.Jego ładowanie,pojemność itp.A czy ktoś słyszał o ogniwach które wytwarzają energię elektryczną z alkoholu metylowego? Nie ładuje sie ich tylko wlewa spirytus.......co prawda w tej chwili nie są one zbyt wydajne i na chwilę obecną wytwarzają 25W mocy przez około 14 godz. z ćwierć litra alkoholu ale kto wie jak ewoluują?Alkohol można wytwarzać i to dość tanio
    http://tech.wp.pl/kat,1009779,title,Laptopy-z...ynek,wid,10118399,wiadomosc.html?ticaid=1cf46

  • #671 02 Wrz 2011 22:30
    vodiczka
    Poziom 43  

    Rzuuf napisał:
    jak wam (nam) teraz? Jesteście (jesteśmy) jak to dziecko u Andersena, które stwierdziło, że "król jest nagi"

    Jestem jak to dziecko z "Nowych szat króla " i nie mam czego się wstydzić. Ty wstydzisz się że nie jesteś z "Akademii pana Kleksa" czyli z tych co chcą realizować czary-mary pomieszane z pobożnymi życzeniami.
    Gdyby wiara przenosiła góry, metal lżejszy od powietrza ("Lalka" Prusa) dawno by został wynaleziony a -arwas- przemieszczałby się na drodze za pomocą teleportacji zamiast pospolitym samochdem elektrycznym.

    Hej Rzuuf, nie spojrzałem na Twój avatar i nie skojarzyłem że wypowiedź jest ironiczna, sorry!

    Dodano po 4 [minuty]:

    TeZoMan napisał:
    ktoś słyszał o ogniwach które wytwarzają energię elektryczną z alkoholu metylowego?

    Taraz mamy na drodze pijanych kierowców, potem mielibyśmy pijanych i niewidomych jednocześnie.

  • #672 02 Wrz 2011 22:37
    Urgon
    Poziom 36  

    AVE...

    Rzuuf napisał:
    urgon, vodiczka, _jta_ i inni!
    To, że EV nie zdominowały naszych ulic - to Wasza wina. I moja też!
    To nasze wspólne niedowiarstwo podszyte elementarną znajomością fizyki i dziwną skłonnością do korzystania ze szkolnej arytmetyki powoduje, że obiecywane cuda nie pojawiają się...

    Tak, to naprawdę nasza wina, że podstawowe prawa fizyki działają jak działają, i że gęstość energii w nawet najlepszych akumulatorach jest kilkadziesiąt razy mniejsza niż w litrze paliwa. Ale wiesz, co? Ja nie mam żadnego kręgosłupa moralnego, bo mam to gdzieś. Sadystyczną przyjemność sprawia mi znęcanie się nad bzdurami pisanymi przez Kopcia, oraz wierzeniami co naiwniejszymi w rodzaju Arwasa...

  • #673 02 Wrz 2011 22:37
    TeZoMan
    Poziom 9  

    vodiczka napisał:
    Taraz mamy na drodze pijanych kierowców, potem mielibyśmy pijanych i niewidomych jednocześnie.

    No i wymyśliłeś jak zmniejszyć ilość samochodów o połowę........Mniej kierowców z prawkiem=mniej samochodów...

  • #674 03 Wrz 2011 00:56
    vodiczka
    Poziom 43  

    TeZoMan napisał:
    No i wymyśliłeś jak zmniejszyć ilość samochodów o połowę........Mniej kierowców z prawkiem=mniej samochodów...

    Dlaczego o połowę, na szczęście tylu pijanych nie jeździ i nie każdy kto pije etanol przerzuci się na metanol :)

  • #675 03 Wrz 2011 18:23
    kybernetes
    Poziom 39  

    Panowie skończcie z tymi głupawymi drwinkami, bo brzmi to co najmniej niesmacznie. Samochody elektryczne to, jak na razie, jedyna alternatywa pojazdów spalinowych a współczesna technologia jest w stanie stworzyć funkcjonalny pojazd elektryczny nawet przy użyciu tanich akumulatorów ołowiowych, co w tym temacie było już opisane i to chyba nie jeden raz. Jeśli macie jakieś obiekcje to proszę je przedstawić w merytoryczny sposób.

  • #676 03 Wrz 2011 18:28
    809912
    Użytkownik usunął konto  
  • #677 03 Wrz 2011 19:04
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Mam wrażenie, że DMFC (Direct Methanol Fuel Cell - ogniwo do bezpośredniego wytwarzania elektryczności z metanolu)
    ma ze 2X lepszą sprawność, ale to zależy od wielkości ogniwa i od jego obciążenia - duże obciążenie obniża sprawność.

    Jak na razie głównym problemem są akumulatory, nie energia zużywana do ich ładowania, aczkolwiek z wytwarzaniem energii
    elektrycznej bez spalania paliw będą problemy - nie mamy jak wytworzyć jej tyle, żeby wystarczyło, nawet po dużym zmniejszeniu
    jej zużycia (jak dotąd nie znaleziono metod dających się praktycznie wykonać, które łącznie będą mogły dostarczyć wystarczającą
    ilość energii elektrycznej). To w praktyce oznacza, że pojazdy akumulatorowe też zużywają paliwa kopalne (ile energii zużyje się
    na ładowanie akumulatorów, o tyle więcej trzeba wytworzyć przez spalanie paliw kopalnych, bo z innych źródeł wykorzystuje się
    tyle energii, ile się da), i to nawet więcej od "benzynowców" w przeliczeniu na taką samą energię uzyskaną z silnika - bo sprawność
    całego systemu (elektrownia, sieć przesyłowa, akumulator, silnik) jest znacznie gorsza od silnika spalinowego.
    A koniec paliw kopalnych może również oznaczać koniec produkcji akumulatorów - być może nie będzie z czego ich zrobić.

  • #678 03 Wrz 2011 19:30
    Rocky Horror
    Poziom 31  

    Problem w tym, że niektórych pojazdów praktycznie nie da się napędzać elektrycznie - np. samolotów. Podejmowano już takie próby, nic z tego za cholerę nie wychodziło, bo akumulatory są za ciężkie, a ogniwa słoneczne za mało wydajne. Jedyne wyjście dla nich, to biopaliwa i w tym temacie pewne osiągnięcia już istnieją.
    Samolot pasażerski poleciał na biopaliwie
    Pierwszy pasażerski samolot na biopaliwo
    Problem z biopaliwami jest tylko taki, że potrzeba dużo miejsca na pola uprawne. Ale z pomocą przychodzą algi, które można uprawiać w oceanach.
    Paliwo z alg gotowe do komercjalizacji produkcji

    Innym, trochę desperackim rozwiązaniem jest... eksploracja kosmosu. Tytan, księżyc Saturna, posiada ilości węglowodorów setki tysięcy razy większe, niż Ziemia. Potrzebowaliśmy około wieku intensywnej eksploatacji ropy, aby ją prawie zużyć, więc gdybyśmy dostali się tam, to do problemu elektrycznych napędów możemy wrócić za 10 milionów lat :-).

  • #679 03 Wrz 2011 20:14
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Z węglowodorami z Tytana są co najmniej dwa poważne problemy, jeśli zechcemy sprowadzić je na Ziemię:
    - koszt ich sprowadzania może okazać się wyższy od ich wartości użytkowej - trzeba zużyć paliwo do rakiety!
    - skutki wzrostu ilości CO2 (efekt cieplarniany) - już to, co dotąd spaliliśmy dotąd, powoduje poważne skutki.
    Z kolei przeprowadzka na Tytana... to jest 9 razy dalej od Słońca, 81 razy mniej światła; powierzchnia 6 razy
    mniejsza od Ziemi - chyba wszyscy się tam nie zmieścimy; atmosfera bez tlenu, za to zawiera metan - więc
    na co te węglowodory, jak nie ma tlenu do ich spalania? no i temperatura 93K (-180C) - chyba za zimno.

    O ile pamiętam, zbudowano jakiś samolot (ale tylko niewielki model) z fotoogniwami, któremu energia z tych
    fotoogniw wystarcza do latania (a nawet w dzień magazynuje zapas do latania w nocy - może latać na okrągło).
    A poza tym może by przywrócić do łask sterowce? Kilkadziesiąt lat temu latano nimi przez Atlantyk. Niewygodą
    jest stosunkowo mała prędkość (do około 150 km/h) - do antypodów ponad 5 dni lotu - ale da się to przeżyć...

  • #680 03 Wrz 2011 20:33
    kybernetes
    Poziom 39  

    Koledzy, jedna mała uwaga:

    Proszę nie utożsamiać "końca ropy" z "końcem paliw kopalnych". To jest oczywiście nośne medialnie hasło ale zupełnie fałszywe. Paliw kopalnych nam, jak na razie, nie brakuje i jeszcze długo nie będzie brakować. Na tyle długo, że nie warto się tu tym problemem zajmować. Brakować, za jakiś czas, może nam ropy i paliw z niej produkowanych. Dokładniej - tanich paliw z niej produkowanych. Jednak ropa nie jest jedynym źródłem węglowodorów używanych do napędu silników spalinowych. Poza nią paliwa silnikowe można wytwarzać z węgla i gazu ziemnego. Np. wzmiankowany w poście powyżej metanol właśnie z takich surowców się produkuje (gaz syntezowy). Zasoby tych surowców są bardzo duże i za naszego życia ich nie zabraknie. Za życia naszych dzieci i wnuków również nie.

    W związku z tym niezrozumiałe może się wydawać straszenie ludzi zużyciem zasobów paliw kopalnych i w zw. z tym światowym kryzysem energetycznym. Podawane jest to w takim sosie, ze zwykły człowiek wyobraża sobie, że spaliliśmy już niemal wszystko i szybko obudzimy się z ręką w nocniku. Stad popularność poszukiwań nowych źródeł energetycznych np. w biopaliwach i wiatrakach. Tymczasem prawda wygląda tak, że nawet nie osiągnęliśmy kresu zwiększania wydobycia ropy naftowej! A co tu mówić o ropie i węglu? Proszę zwrócić uwagę na fakt, że nikt na poważnie nie głosi szybkiego zużycia zasobów tych ostatnich. Nie głosi bo zostałby szybko wyśmiany. Zamiast tego, w ostatnich latach podniesiono inną kwestię - mianowicie taką, że paliwa kopalne wytwarzają CO2, który jest rzekomo be i fuj. No ale to już polityka i nie w tym wątku się nią zajmować.

    Ale co to ma do rzeczy, zapytacie? Otóż ma i to na dwojaki sposób:

    Po pierwsze, ta ideologia spowodowała, że świat bardzo poważnie zainteresował się i zaczął rozwijać pojazdy elektryczne. Do zalet napędu elektrycznego nie trzeba nikogo przekonywać. Wszystkie znaki na niebie i ziemi, ze taki napęd to przyszłość popularnej motoryzacji, należy jedynie dopracować ta technologię, tak aby jej możliwości odpowiadały zapotrzebowaniu. Wobec tego zainteresowanie takim napędem to zjawisko pozytywne, wyprzedzające potrzeby i dające nadzieje, że kiedy nadejdzie właściwy czas to nie będziemy się musieli w pośpiechu przesiadać na melexy i bagażówki tylko na normalne w pełni funkcjonalne pojazdy.

    Po drugie jednak ta sama ideologia doprowadziła do pojawienia się dziesiątków poronionych pomysłów na zastąpienie paliw kopalnych elektrowniami wiatrowymi czy słonecznymi, uprawami roślin "paliwodajnych" itp. Same w sobie idee te nie są złe, mogą znaleźć jakieś marginalne lokalne zastosowania - ale mydlenie ludziom oczu, że zastąpią paliwa kopalne to populistyczna manipulacja, czyli polityka - patrz akapit o CO2.

    Tak więc, samochodom elektrycznym - TAK.
    Natomiast paleniu żywnością i wiatrakom jako remedium na problemy energetyczne - stanowcze NIE.

  • #681 03 Wrz 2011 21:24
    809912
    Użytkownik usunął konto  
  • #682 03 Wrz 2011 21:46
    kupiec1
    Poziom 13  

    _arwas_ napisał:
    Jeśli masowo spalamy to co jest pod naszymi nogami, nie trzeba żadnego geniuszu do stwierdzenia że tego w końcu zabraknie. To nie straszenie tylko logika. Ropy i węgla uzywa się do przydatniejszych celów niż tylko puszczanie z dymem
    Dopóki spalamy ropę i węgiel dopóty cywilizacja nie ma bodźca do rozwoju technologii wykorzystującej inne źródła energii.
    Nie ma potrzeby, nie ma rozwoju.
    A jeśli chodzi o tak zwane żródła alternetywne to one może by wystarczyły ... jesli gospodarka zaczełaby zmniejszać zapotrzebowanie na energię. Co raczej nie wystapi przed końcem cywilizacji.


    Wprowadza się wymóg odnawialnych źródeł energii u dostawców energii.A do seryjnej produkcji samochodów z napędem elektrycznym bardzo daleko.Czy to tylko kwestia ekonomiczna:?:

  • #683 03 Wrz 2011 22:24
    809912
    Użytkownik usunął konto  
  • #684 03 Wrz 2011 22:35
    Rocky Horror
    Poziom 31  

    I właśnie dlatego, w sytuacji gdy ropa kiedyś się skończy, korzystamy z niej też w innych celach niż spalanie (np. produkcja tworzyw sztucznych), a napęd elektryczny oparty o akumulatory jest całkowicie niepraktyczny, rozsądnym wyjściem wydaje się być zaprzestanie spalania ropy i zastąpienie jej innym paliwem. Jest z tym najmniej roboty, bo nie trzeba budować infrastruktury do ładowania aut, będzie można eksploatować większość istniejących samochodów, a ludzie nie będą musieli zmieniać przyzwyczajeń związanych z tankowaniem.

    W związku z tym ostatnim aspektem myślę, że jeśli chce się upowszechnić pojazdy elektryczne, to jedynym rozsądnym źródłem zasilania dla nich są ogniwa paliwowe. Wspomniane wcześniej ogniwo na alkohol metylowy, to świetna perspektywa, bo alkohol łatwo jest wyprodukować. Może wtedy Polska byłaby potentatem paliwowym, a nie Arabusy?

    :arrow: _jta_
    Przeprowadzka na Tytana raczej nie wchodzi w grę :-). Nie tylko środowisko jest niesprzyjające, ale koszt przetransportowania całej cywilizacji byłby nawet trudny do oszacowania... W grę wchodzi raczej tylko transportowanie paliw tutaj. Koszty lotów kosmicznych są ogólnie duże, ale da się zaoszczędzić - na drogę powrotną rakiety mogłyby korzystać z paliwa wyprodukowanego na miejscu. A być może ropa kiedyś stanie się tak rzadka i tak potrzebna, że nawet szukane jej tu na Ziemi będzie droższe i nie będzie innego wyjścia, jak tylko lecieć paliwo na Tytana. Jak Unobtanium z "Avatara".
    W sumie cały ten pomysł to trochę S-F, ale warto pamiętać, że gdyby go zrealizować, to paliwa nam na bank długo nie zabraknie.
    Sprawy związane z CO2, to w większości praktycznie same bzdury. Wystarczy że jeden wulkan beknie i mamy w powietrzu większą porcję dwutlenku węgla, niż wygenerował cały przemysł. Dość niedawno wybuchały na Islandii, więc nie jest to też takie rzadkie zjawisko. A wciąż żyjemy.

  • #685 03 Wrz 2011 23:04
    kybernetes
    Poziom 39  

    Ogniwa paliwowe to dobry pomysł ale choć znany od ponad 150 lat to wciąż jakoś nie mogą wyjść poza ściany laboratoriów (nie licząc konstrukcji bardzo specjalnych albo gadżetów). Jak na razie ich szersze zastosowanie to pieśń dalekiej przyszłości. Te co mamy są drogie i zawodne. Wymagają dużych ilości rzadkich i drogich metali (platynowce). Ich sprawność praktyczna też nie powala na kolana (np. te metanolowe DMFC maja sprawność niższą od silnika spalinowego). Jednym słowem, mają więcej wad jak akumulatory i nie sądzę abyśmy je szybko znaleźli w pojazdach elektrycznych.

  • #686 04 Wrz 2011 07:24
    809912
    Użytkownik usunął konto  
  • #687 04 Wrz 2011 08:52
    Urgon
    Poziom 36  

    AVE...

    To coś w Avatarze to był tzw. MacGuffin...

    Samochody elektryczne nie mają racji bytu tylko i wyłącznie z powodu akumulatorów. Ale hurraoptymiści tego nie rozumieją. Ponadto ich ekologia też jest wątpliwa: to, czego nie wyprodukują w formie spalin, wyprodukują elektrownie. O konieczności ciągnięcia przemysłowej linii przesyłowej i stawiania dodatkowych trafostacji, by to wszystko kiedyś tam ładować nie wspominając...
    W latach 70tych straszono świat, że ropy zostało na 20 lat przy ówczesnym zapotrzebowaniu. Zapotrzebowanie rosło, a ropa nadal jest dostępna i nie ma z nią problemów. A nawet jak się kiedyś skończy, to taniej będzie produkować paliwo syntetyczne, niż bawić się w tandetne akumulatory, które zwyczajnie mają niziutką sprawność w magazynowaniu energii...

  • #688 04 Wrz 2011 10:34
    809912
    Użytkownik usunął konto  
  • #689 04 Wrz 2011 10:41
    Rzuuf
    Poziom 43  

    Paliwa węglowodorowe syntetyczne wynaleziono w latach 30-tych 20 wieku (metoda Fischera - Tropscha). W/g tej technologii produkowano paliwa dla armii niemieckiej podczas II Wojny Światowej (zakład w Kędzierzynie, Blachowni), oraz przez wiele lat w RPA, gdy ten kraj był objęty embargiem z powodu apartheidu.
    Granicą opłacalności jest cena baryłki ropy "naturalnej" powyżej 60.- USD.
    W Polsce kilkakrotnie "startowano" do tematu paliw syntetycznych (Zakłady "DWORY" w Oświęcimiu, oraz Kędzierzyn-Koźle), ale jak widać - są inne "lobby", które chcą zrobić interes raczej na rzepaku.
    W Zabrzu przez kilkadziesiąt lat istniał i działał PAN-owski Instytut Chemicznej Przeróbki Węgla, który jednak nie wyprodukował aż tyle benzyny, co doktoratów.
    Istnieją też technologie przetwarzania wszelkiego rodzaju odpadów plastikowych na paliwa płynne, tak więc od chwili wyczerpania zapasów ropy będzie jeszcze przez wiele lat możliwość jeżdżenia na pełnowartościowych paliwach płynnych (metanol jest 1/2 - wartościowym, a etanol - 2/3).

  • #690 04 Wrz 2011 11:23
    809912
    Użytkownik usunął konto