Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
IGE-XAOIGE-XAO
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilacz regulowany LOW DROP - jak zrobić?

meteor77 21 Gru 2007 20:12 41791 66
  • #31
    Pegelmesser
    Poziom 23  
    Myślę że nie będzie większego problemu ze zrównlegleniem kilku (może 2, 3 albo 4) tranzystorów MOSFET typu P. Mnie ciekawi jednak jak rozwiązać ten układ zasilacza przy wykorzystaniu tranzystorów z kanałem typu N (np. IRF540 które posiadam).
    Myślę też nad rozwiązaniem zabezpieczenia nadprądowego (zwarciowego). Projektuję zasilacz na 10A, i w przypadku gdy zastosujemy rezystor 0,1Ω prąd ograniczy się przy 7A. Musiałbym zastosować chyba 2 rezystory 0,1Ω połączone równolegle.
    Jednak intryguje mnie jeszcze kwestia uzyskania innego sposobu zrealizowania takiego zabezpieczenia, gdyz standardowy sposób powoduje doś spore straty mocy (spadki napięcia na owym rezystozre szeregowym realizującym pomiar spadku napięcia).
    Dodatkowo pragnę zastosować analogowy miernik napięcia i prądu wyjściowego (przęłączany albo na pomiar prądu albo napięcia).

    PS.Kolego rowland czy jakoś tak, jeśli przeszkadza tobie fakt że prezentowany zasilacz może mieć spadek napięcia rzędu 2V zamiast 6V (a co za tym idzie 3 razy mniejszą moc wydzielena na tranzystorach mocy, większe możliwe do uzyskania napięcie na wyjściu itp. zalety) to nikt nie zmusza ciebie do jego uruchamiania! Jeśli problem stanowi polepszanie parametrów i dążenie w kierunku optymalizacji układów to ja juz wiem skąd się bierze elektronika typu VOICEKRAFT, głośniki ALPIERD i inne chinskie wynalazki nie mające nic wspólnego z kulturą techniczna i inżynierska. Pozdrawiam i prosze o MERYTORYCZNE wypowiedzi!
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #32
    meteor77
    Poziom 16  
    Witam!
    Uwaga odnośnie kolejności włączenia bezpiecznika i włącznika sieciowego to jest słuszna! Bezpiecznik jest w pierwszej kolejności, za nim włącznik sieciowy i transformator.
    Jeśli chodzi o sens użycia zasilacza ze stabilizatorem LDO to absolutnie nie podzielam wyrażonego wcześniej poglądu.
    Proponuję zerknąć na link: https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic890302.html

    lub poczytać wszystkie moje wcześniejsze wypowiedzi w tym temacie - szczegółowo to wyjaśniłem i uzasadniłem. Polemika na argumenty jest ciekawa. Tu jest brak argumentów tylko "odgórne" odrzucenie słuszności rozwiązywania zasilaczy regulowanych z wykorzystaniem rozwiązań układowych wykorzystywanych w stabilizatorach LDO.

    Użycie kilku połączonych równolegle tranzystorów mocy MOSFET z kanałem typu P jest możliwe. Konieczne są rezystory wyrównawcze i sprawdzenie podziału prądów na poszczególne tranzystory przy pracy z maksymalnymi prądami w pełnym przedziale przewidzianych zmian temperatury na radiatorze. Pogarszają się parametry dynamiczne zasilacza ze względu na znacznie zwiększoną pojemność źródło-bramka!

    Wykorzystanie tranzystorów z kanałem typu N jest tylko minimalnie trudniejsze. IRF540 może z powodzeniem być zastosowany w zasilaczu regulowanym. Stosowne schematy łatwo przygotować. Nie chcę nikogo dręczyć moimi rozwiązaniami układowymi. Możliwości jest dużo! Wielu kolegów na pewno wykonało swoje konstrukcje z użyciem tego typu tranzystorów i na pewno chętnie podzielą się swoimi rozwiązaniami! Prosimy! Wszyscy z radością zapoznamy się z takimi rozwiązaniami.

    Najlepszą formą krytyki prezentowanych rozwiązań jest podrzucenie własnych lub "znalezionych" schematów ideowych zasilaczy regulowanych!
    Moich jest już sporo, dyskusja staje się przez to monotematyczna i nieciekawa.
    Pozdrawiam!
    Bartłomiej Okoński
  • #33
    kaczortrex
    Poziom 13  
    hmm dzięki za odpowiedzi - kolego meteor77, w jakim programie wykonujesz swoje schematy i czy mógłbyś wygenerowac pdf ze ścieżkami PCB - próbuje zabawić się z Eaglem i KiCadem, ale niestety nie za bardzo wychodzi, a zasilacz chciałbym zrobić przez święta

    pozdrawiam
  • IGE-XAOIGE-XAO
  • #34
    -RoMan-
    Poziom 42  
    Pegelmesser napisał:
    PS.Kolego rowland czy jakoś tak, jeśli przeszkadza tobie fakt że prezentowany zasilacz może mieć spadek napięcia rzędu 2V zamiast 6V (a co za tym idzie 3 razy mniejszą moc wydzielena na tranzystorach mocy, większe możliwe do uzyskania napięcie na wyjściu itp. zalety) to nikt nie zmusza ciebie do jego uruchamiania! Jeśli problem stanowi polepszanie parametrów i dążenie w kierunku optymalizacji układów to ja juz wiem skąd się bierze elektronika typu VOICEKRAFT, głośniki ALPIERD i inne chinskie wynalazki nie mające nic wspólnego z kulturą techniczna i inżynierska. Pozdrawiam i prosze o MERYTORYCZNE wypowiedzi!


    Zmniejszony spadek napięcia w zakresie, w którym z samej zasady działania stabilizatora liniowego straty mocy są najniższe, nie jest warty tego, żeby zakłócenia i pulsacje napięcia z wejścia przedostawały się na wyjście.

    Chcąc mieć zasilacz z dobrymi parametrami, charakterystycznymi dla zasilaczy liniowych i równocześnie małe straty, trzeba zadbać o to, żeby na wejściu stabilizatora liniowego LDO było napięcie w miarę stabilne, wolne od pulsacji 100 Hz i zakłóceń z sieci i niewiele wyższe od wejściowego.
    To czy zasilacz liniowy przy napięciu wyjściowym 5V i prądzie 10A będzie w wersji LDO tracił "zaledwie" 300W a w wersji klasycznej 350W istotnej różnicy nie czyni - jest to ten sam rząd wielkości, wymagający wielkiego radiatora i wymuszonego chłodzenia.
    Zupełnie inaczej wyglądałaby sprawa, gdyby zapewnić na wejściu napięcie o 3V wyższe od wyjściowego w całym zakresie regulacji - wtedy w całym zakresie straty wyniosłyby przy prądzie wyjściowym 10A - 30W - a to już można spokojnie odprowadzić stosunkowo niewielkim radiatorem.

    Od samego początku twierdzę, że pojęcia "LDO" i "regulowany" kłócą się i LDO miałby sens w hybrydzie: zasilacza wstępnego - impulsowego i końcowego - LDO.
  • #35
    ronwald
    Poziom 27  
    Przypominam , iż tranzystory MOS łączymy równolegle bez potrzeby włączania szeregowej rezystancji wyrównawczej zapewniającej równomierny rozpływ pradów w równolegle przewodzących tranzystorach! W tranzystorach MOS rezystancja R s-d rośnie w funkcji temperatury. Wystarczy by tranzystory umieszczone były na jednym radiatorze a zespół MOS poradzi sobie z równym podziałem Io :).
    Proszę nie zapominać, iż jeden tranzystor MOS to de facto wiele połączonych równolegle tranzystorów w jednej strukturze stąd te duże Cg-d; Cg-s.
    Jeszcze jedna uwaga; tranzystory MOS pozbawione są "drugiego przebicia" co jest zmorą wszystkich tranzystorów bipolarnych.
  • #36
    Kazor
    Poziom 17  
    Nie sadze ze uda sie niuanse LDO przetłumaczyć panu mgr.

    Zrobi prosty zasilacz o zerowym marginesie zaklocen przy 30V na wyjsciu nawet przy znikomym obciazeniu (co wynika chcoby z trafa 24V), i mysli ze swieci.

    Poza tym może by fajnie było dodać chociaż offset (opornik wystarczy) w masie potencjometru I zeby sie skala od 1/3 obrotu nie zaczynała?

    pozdrawiam i życze pokory wobec tych co wiedza wiecej
  • #37
    -RoMan-
    Poziom 42  
    A ja przypominam, że zasada łączenia równoległego bez rezystorów wyrównawczych dotyczy układów impulsowych a nie liniowych. W układach liniowych bezwzględnie należy stosować rezystory wyrównawcze i to o większej wartości niż w przypadku tranzystorów bipolarnych.
    Temperaturowy współczynnik Rdson przy pełnym otwarciu to nie jedyny czynnik, który decyduje o stabilności temperaturowej. W układach liniowych ważniejszy jest temperaturowy współczynnik Ugs, który dla mniejszych prądów jest _ujemny_ a nie dodatni! Na przykład IRF540 dopiero przy kilkunastu A zmienia znak współczynnika temperaturowego - w układach liniowych może to być już głęboko poza SOAR.
    Na dokładkę rozrzut charakterystyk przejściowych w zakresie liniowym jest bardo duży.
  • #38
    ronwald
    Poziom 27  
    Każdy może budować jak chce jednemu wystarczą jako zabezpieczenie szelki by nie spadły spodnie, drugiemu pasek i szelki. Mnie wystarczą "szelki" prosty układ, który kontroluje obszar SOAR bezpiecznej pracy tranzystorów. Dla MOS-ów pracujacych na jednym radiatorze nie używałem rezystorów wyrównawczych chyba , że MOS-y rozłożone są na dwóch radiatorach.
  • #39
    Quarz
    Poziom 43  
    Witam,
    ronwald napisał:
    [ ... ]
    Jeszcze jedna uwaga; tranzystory MOS pozbawione są "drugiego przebicia" co jest zmorą wszystkich tranzystorów bipolarnych.

    nieprawda, tranzystory bipolarne wykonane w technologii stopowej, np. 2N3055, 2N3442, itp. są pozbawione tego zjawiska.
    To w tranzystorach wykonanych w technologii potrójnej dyfuzji (przełącznikowych) występuje to niepożądane zjawisko... :cry:

    Pozdrawiam
  • #40
    ronwald
    Poziom 27  
    Nie spotkałem się z informacją od producentów, że ich bipolary są w 100% wolne od zjawiska przebicia wtórnego. Wiem jedynie na podstawie danych katalogowych rozmaitych producentów , iż są wysoko odporne na przebicie wtórne tranzystory wykonane w technologii EBT (Epitaxial Base Technology). Wysoko odporne ale nie wolne!

    Pozdrawiam
  • #41
    Quarz
    Poziom 43  
    ronwald napisał:
    Nie spotkałem się z informacją od producentów, że ich bipolary są w 100% wolne od zjawiska przebicia wtórnego. Wiem jedynie na podstawie danych katalogowych rozmaitych producentów , iż są wysoko odporne na przebicie wtórne tranzystory wykonane w technologii EBT (Epitaxial Base Technology). Wysoko odporne ale nie wolne!

    nie należy czytać tego w Notach od producentów wprost, wystarczy mieć odpowiednią wiedzę z Przyrządów Półprzewodnikowych i popatrzeć na przebieg charakterystyk kolektorowych oraz zaznaczonych tam linii ograniczeń SOA... :D
    A w czasach (ok. 40 lat wstecz) kiedy w/w modele tranzystorów mocy były opracowywane, to zjawisko to nie było jeszcze dobrze poznane (bo nie było zauważane przy badaniu charakterystyk BJT) tak jak nie była powszechnie stosowana technologia potrójnej dyfuzji (TD - Triple Diffused) przy produkcji bipolarnych tranzystorów złączowych (BJT) dużych mocy, ponieważ tranzystory mocy produkowano wtedy powszechnie w technologii stopowej (Alloy-junction transistor).

    Pozdrawiam
  • #42
    Pegelmesser
    Poziom 23  
    Ah panowie gadacie..
    A w czym problem że kolega meteor77 zamiast spadku na stabilizatorze 5V chce uzyskać np. 2V przy pełnym prądzie? I to tylko kosztem wysiłku intelektualnego bo nikt rozsądny nie liczy kosztu tranzystorka BC.. Boli was to?
    To tak jak niechęć ulepszania czegos przez producentów sprzętu hi-fi itp. Wystarczy czasem dodać dwa elemnty za 50gr i uzyskujemy nowa jakość ale po co skoro można wypuścić niby-nowy, wyzszy model ale za podwójną cene i ogłosić szumnie w reklamie że badano wiele koncepcji, że w wyniku badań i testów... że blebleble.
    Pozdrawiam zatwardziałych teoretyko-forumowych "konstruktorów" którym LDO kłóci się z regulacją
    (tak jak kiedyś regulacja ze stabilizacją...) Dżizez cofamy się tu chyba...
  • #43
    -RoMan-
    Poziom 42  
    A czy Ty rozumiesz, że taki spadek napięcia występuje tylko wtedy, gdy ustawisz napięcie dokładnie o 2V niższe od wejściowego? I że wtedy wszelkie zakłócenia z sieci i pulsacje 100 Hz z kondensatora filtra przechodzą na wyjście.
    Na dokładkę w tych układach nie ma nic odkrywczego i roją się one od mniej lub bardziej poważnych błędów projektowych.

    Twoje wtręty ad personam zamiast rzeczowej argumentacji są już w ogóle poniżej pasa.
  • #44
    elek555
    Poziom 37  
    Szanowny kolego Pegelmesser jeśli mówisz o wysiłku intelektualnym to choć trochę wysil się i zwróć uwagę że odkrywanie na nowo własności tranzystora MOSFET P czy N nie bardzo ma sens bo od paru dziesiątków lat są one powszechnie znane. Zwróć uwagę że nie będzie również żadnym cudem ani odkryciem rezygnacja z rezystora szeregowego który proponujesz do regulacji prądu zwarcia, bo z wspomnianych własności wynika dużo prostsza metoda przez regulację Ugs. Natomiast faktu zmiany datownika za parę godzin nie da się wyprzeć i warto dostosować się do realiów współczesnych. Uparcie sprowadzasz problem do rzekomych 2V choć sądzę że wiesz o koniecznej większej różnicy. To ze nie znasz (chwilowo) jakiegoś schematu najprościej rozwiązać korzystając z sieci do której masz dostęp, a nie z oczekiwania na gotowiznę
  • #45
    meteor77
    Poziom 16  
    Witam!
    Liczyłem na konkretne przykłady rozwiązań układowych, które koledzy w ramach dyskusji podrzucą na ten temat. Krytyka jest bardziej rzeczowa jeśli jest poparta konkretnym przykładem. Myślę, że na swój sposób wszyscy mamy rację bo każdy ma prawo do własnego punktu widzenia!
    W każdym zasilaczu z transformatorem jest zwykle elektrolit ładujący się w szczytach napięcia w sieci zasilającej. To nic odkrywczego! W każdym takim elektrolicie jest jakiś poziom tętnień - zależny od prądu obciążenia, pojemności kondensatora elektrolitycznego, jego ESR itd. Jest oczywistą sprawą, że poprzez połączenie równoległe kilku elektrolitów możemy bardzo poważnie zmniejszyć napięcie tętnień, przykładowo do poziomu poniżej 0,5V. Praktycznie oznacza to, że użyteczne napięcie dostępne z elektrolitu będzie o około 0,7V niższe niż napięcie stałe na elektrolicie.
    I tu osiągamy sedno sprawy spornej: typowy stabilizator zasilany od strony wejścia idealnym, pozbawionym tętnień napięciem stałym potrzebuje napięcia większego o 3 do 8V w zależności od zastosowanego rozwiązania układowego i pobieranego prądu obciążenia. W stabilizatorze typu LOW DROP potrzebujemy od 0,05 do 1V większego napięcia na wejściu niż dostajemy na wyjściu przy tym samym prądzie obciążenia.
    Odpowiedni margines zapasu napięcia na ewentualne zmiany napięcia w sieci zasilającej jest w obu przypadkach ten sam! Tętnienia to sprawa elektrolitów i też mogą być te same! Nie w tym rzecz!
    Proszę, pokażcie koledzy jakiś jeden dobry przykład abym zrozumiał swój błąd w rozumowaniu, najlepiej poparty schematem.
    Wypróbowałem prezentowane zasilacze i możliwe, że rzeczywiście roi się w nich od błędów, mimo, że działają zgodnie z założeniami i niesamowicie stabilnie to zgadzam się, że są do niczego z każdym kto to rzeczywiście sprawdzi, każdy też z łatwością mi podrzuci schemat bez błędów! To dobre wykazanie swoje wiedzy i rzetelnej, konstruktywnej krytyki!
    Rozwiązania zasilaczy regulowanych cieszyły się na Elektrodzie sporym zainteresowaniem, nie widzę powodu dla którego te znane od dziesięcioleci tranzystory polowe nie stosować z powodzeniem w zasilaczach regulowanych. Miło by było ujrzeć te znane rozwiązania z tranzystorami polowymi w zasilaczach regulowanych konstrukcji kolegów, na 100% prostsze i lepsze niż te prezentowane z mojej strony. Jeśli nie ma stosownych schematów to oznacza, że niektórzy z nas ośmieszają się ostrą krytyką niczego nie mając do zaprezentowania!
    Pozdrawiam!
    Bartłomiej Okoński
  • #46
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Czytam i nie mogę pojąć - jeżeli mam napięcie na kondensatorach 24V ( pomijając tętnienia ) a na wyjściu ustalę ( np ) 4 V - to przy prądzie 5A musi mi " wyparować " określona moc ( w postaci ciepła - oczywiście ) . I teraz czy ta moc ( strat ) będzie mniejsza gdy zastosuję jedną z konstrukcji Kol . ? pozdrawiam !!
  • #47
    gregxp
    Poziom 20  
    pukury napisał:
    Witam !! Czytam i nie mogę pojąć - jeżeli mam napięcie na kondensatorach 24V ( pomijając tętnienia ) a na wyjściu ustalę ( np ) 4 V - to przy prądzie 5A musi mi " wyparować " określona moc ( w postaci ciepła - oczywiście ) . I teraz czy ta moc ( strat ) będzie mniejsza gdy zastosuję jedną z konstrukcji Kol . ? pozdrawiam !!

    Nie - będzie taka sama.
    W tych układach możesz teoretycznie osiągnąć odrobinę większe maksymalne "niezniekształcone" napięcie wyjściowe przy tym samym napięciu wejściowym i nic poza tym.
  • #48
    elek555
    Poziom 37  
    No więc problem w tym że kolega Bartłomiej uparł się (w kilku działach na elektrodzie) twierdzić, że nie ma schematów zasilaczy regulowanych z mosfetami. Jest to jak widać problem chęci szukania -bo leżą i czekają. A rzeczywisty problem czyli "jak efektywnie zarządzać energią" -nasz drogi kolega równie uporczywie zamiata pod dywan. Ale to już jutro spółki energetyczne naszemu koledze wytłumaczą, co z resztą wcale wesołe nie jest :(.
    Wypada więc wszystkim życzyć uzasadnionej pogody ducha przy projektowaniu zasilaczy, niekoniecznie wyposażanych w duże radiatory. Przy okazji życzę wszystkim Szczęśliwego Nowego 2008 Roku :ganja: :angel: :shii: :changes:
  • #49
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Dzięki kol. gregxp - już myślałem że nie potrafię myśleć :D ! - ale okazało się ze jeszcze nie teraz . Pytanie zadałem jedynie dla jasności . Tak więc zaletą konstrukcji Kol. jest to że mogę osiągnąć napięcie stabilizowane przy określonym prądzie o 3 V wyższe niż w zasilaczach " tradycyjnych " . No to i świetnie ! pozdrawiam !!
    wesołego sylwestra ( i dnia następnego :D ) !!
  • #50
    -RoMan-
    Poziom 42  
    O ile napięcie w sieci nie spadnie...
  • #51
    kaczortrex
    Poziom 13  
    hmm tak tutaj sobie gadacie i gadacie, a wychodzi na to że większość osób nie może/ nie umie poprzeć swojej krytyki w stosunku do kolegi meteor 77 i jego not aplikacyjnych w formie schematu/poprawek układowych; bardzo cenię sobie was jako ludzi którzy mają dużo większą wiedzę odemnie (choćby w zakresie tętnień), ale bardzo fajnie było aby osoby takie jak Roman otwarcie i konstruktywnie powiedziały co jest nie tak na tych schematach, aby reszta osób, np. takich jak ja jasno wiedziała czego w tego typu konstrukcjach nie należy robić, albo jak to poprawić;

    jakie macie zdanie na temat scalonych stabilizatorów oznaczonych jako ldo /uldo; jak się odniesiecie do ich parametrów względem not kolegi meteor77

    pozdrawiam

    P.S jednak dużo osób budujących zasilacze regulowane ma na celu zbudowanie czegoś mało grzejącego się, ze stabilnymi napięciami
  • #52
    -RoMan-
    Poziom 42  
    Wróć do pierwszej strony tego wątku - znajdziesz tam konkrety.

    Co do "mało grzejącego się" - bo nadal nie rozumiesz - ten zasilacz "mało grzeje się" tylko i wyłącznie w warunkach, gdy ustawisz na wyjściu napięcie niewiele niższe od napięcia wejściowego. W takich warunkach _każdy_ zasilacz "mało grzeje się". Zasilacze liniowe grzeją się najbardziej przy niskich napięciach wyjściowych i dużych prądach - i tutaj fizyki nie oszukasz bez względu na to, jak bardzo LDO naciągniesz - w tych warunkach straty i tak są największe.
  • #53
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Jakiś czas temu zbudowałem sobie ( jak się okazało - nie sobie - kol mi " zabrał " :D ) zasilacz " mało grzejący się " , na zasadzie tyleż prostej co prostackiej ( taki już jestem ) . Po prostu oprócz stabilizacji liniowej było trafo z wieloma odczepami - jak się można domyślić przełączałem je w zależności od zakresu . Generalnie myślę sobie że problematyka " zasilaczy laboratoryjnych " jest trochę rozdmuchana . Dlaczego ? - ano dlatego że i tak stosuje się ( z reguły ) typowe napięcia ( 3 V, 6 V, 7,5 V , itd ) tak więc napięcie 14,78V ( np. )nie jest zbyt często potrzebne . Można sobie zrobić odczepy i przełączać za pomocą przekaźników ( 2 pln - wiadomo gdzie :D ) . Poza tym regulacja napięcia wyjściowego za pomocą chińskich potencjometrów może skończyć się źle . Każdy zna zjawisko " trzeszczenia " zużytych potencjometrów . Co dzieje się gdy na chwilkę ( ułamek sekundy ) przerwiemy pętlę sprzężenia regulacji ? - ano napięcie skacze sobie na maxa i ciach :D - po układzie . Wiem to bo właśnie tak sobie załatwiłem to i owo . można odpowiednio włączyć w układ potencjometr - ale jakoś nie widzę żeby ktoś to robił . O wiele lepsze jest zastosowanie przełącznika na określone napięcia ( jednocześnie przełączając odczepy ) . Ważniejsza jest dobra i regulacja max prądu - nikt jakoś się nad tym nie " rozczula " - dlaczego ? to chyba mój najdłuższy post - jestem zmęczony , od tego gadania bolą mnie palce . pozdrawiam !!
  • #54
    Ptolek
    Poziom 36  
    Jednak w warunkach labolatoryjnych bardzo często potrzebna jest płynna regulacja - choćby do sporządzania charakterystyk, albo badania histerezy przekaźnika :D
    Przed trzeszczeniem potencjometru może ochronić kondensator równolegle z nim - nie pogarsza on stabilizacji, o ile potencjometr reguluje napięcie odniesienia, a nie dostarcza części napięcia wyjściowego. Znalazłyby się też inne sposoby ochrony przed "trzeszczeniem", jak np. wspomniane odpowiednie włączenie go w układ - nie stanowi to wielkiego problemu.
    -RoMan- napisał:
    O ile napięcie w sieci nie spadnie...

    Ale dzięki stabilizatorowi LDO może trochę więcej spaść :D Nie wiem czemu tak się czepiasz tego zasilacza low drop - przecież to w niczym nie szkodzi, że ma mniejszy minimalny spadek napięcia, a kosztów to nie zwiększa. Zawsze to ze 3-5% (!) mocy traconej mniej, bo można zastosować transformator o napięciu mniejszym o np. 2V (uwzględniając już zapas na spadek napięcia w sieci, spadek pojemności kondensatorów w zasilaczu z wiekiem, i współczynnik temperaturowy rezystancji uzwojeń w transformatorze). Tak czy siak, to są korzyści, jakie są wady, poza niewielką komplikacją układu, właściwie żadną?
  • #55
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Pewnie że można zapobiec " nie korzystnym " zjawiskom :D - tylko jakoś nie widzę w projektach takich zamysłów . Co do konieczności badania charakterystyk i histerezy ( różnych elementów ) to odnoszę wrażenie że dość rzadko konieczność taka występuje ( w praktyce ) , poza tym jeżeli ktoś robi tego typu badania to raczej dysponuje sprzętem profesjonalnym ( wiem , wiem - sprzęt " wystrugany " w domu nie musi być gorszy ) . Jeżeli da się coś poprawić to czemu nie ? pozdrawiam !!
  • #56
    meteor77
    Poziom 16  
    Witam!
    Problemy poruszane tu na Forum można łatwo podzielić na niezależne zagadnienia i w każdym przypadku znaleźć indywidualne rozwiązanie, pasujące pod wybranymi względami budującemu sobie zasilacz laboratoryjny.
    Proponuję sprecyzować wątki:
    1. Zasilacze laboratoryjne impulsowe, hybrydowe (impulsowo-liniowe) mają osobny wątek i tam się na ten temat wypowiadamy:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic890302.html
    2. Zasilacze laboratoryjne liniowe, z transformatorem są przedmiotem dyskusji w tym wątku.
    3. Zasilacze liniowe proponuję podzielić na dwie kategorie:
    a) Zasilacze liniowe - jest wiele kilka na Elektrodzie;
    b) Zasilacze liniowe LOW DROP (LDO, ULDO), dyskusja dotyczy zasadniczo tych ostatnich;
    4. Sprawa sprawności zasilaczy impulsowych kontra liniowe - bezspornie zasilacze impulsowe są lepsze (bardziej sprawne) i szkoda tracić czas nad rozważaniem celowości tego typu rozwiązań, wielkości traconej mocy itd.
    5. Problem sterowania zasilaczem dowolnego typu z wykorzystaniem procesora (przetworników A/C i C/A) - wspólna masa sterująca, te same zakresy zmian napięcia regulującego napięcie i prąd - najlepiej wszystko od 0 do 5V i to samo z odczytem bieżących wartości - to moim zdaniem najciekawszy temat i najbardziej starannie omijany przez kolegów! Zero schematów!


    Punkt 5 to podstawa i do dyskusji i do zaprezentowania ciekawych rozwiązań. Zawsze przecież można cząstkowe rozwiązania zaadaptować do własnych potrzeb!

    Sprawa sprawności i grzania się zasilaczy, wydzielania dużych ilości ciepła (mam na myśli zasilacze liniowe) jest prosta do rozwiązania - koledzy prawie otarli się o porażająco proste rozwiązanie: Transformator z "cyfrowymi" uzwojeniami! Wiem, zaraz się wszystkim narażę za użyte słownictwo! Transformator o mocy rzędu 350W wyposażamy w pięć niezależnych uzwojeń. Przykładowo o napięciach: 2V, 4V, 8V i 16V/10A plus uzwojenie pomocnicze do zasilania elektroniki sterująco- kontrolnej - tak z 12V/1A. Do tego dodajemy cztery przekaźniki i układ sterujący.
    Przekaźniki łączymy z uzwojeniami tak aby każde z uzwojeń mogło być połączone w szereg z dowolnym innym, jak nie jest połączone w szereg to wolny koniec tego uzwojenia "wisi w powietrzu". Stosowny schemat mogę przedstawić wszystkim, którzy stwierdzą, że to niemożliwe! Teraz zaczyna być najciekawiej: załączając odpowiednie przekaźniki uzyskujemy możliwość uzyskania napięcia wyjściowego w zakresie od 2V do 30V ze skokiem co 2V czyli: 2V, 4V, 6V, 8V, 10V, 12V, 14V, 16V, 18V, 20V, 22V, 24V, 26V, 28V, 30V z maksymalnym prądem 10A. Przekaźniki za pośrednictwem układu kontrolno sterującego są załączane w zależności od ustawionego napięcia wyjściowego w zasilaczu regulowanym. Czyli na wejściu zasilacza regulowanego otrzymujemy zawsze napięcie o stosowną wartość napięcia wyższe od napięcia wyjściowego, czyli wprost proporcjonalne do napięcia wyjściowego (oczywiście z uwzględnieniem histerezy w przełączaniu uzwojeń, skokowego charakteru tych zmian napięcia itd.).
    Podane wartości mocy, napięć i prądów mają charakter poglądowy i mogą być odpowiednio do potrzeb modyfikowane.
    Do tak sterowanego (uzwojeniami) transformatora jest potrzebny nisko stratny stabilizator LOW DROP, bo tylko wtedy odczuwa się ewidentne korzyści w postaci wysokiej sprawności i braku kłopotów z odprowadzaniem ciepła.
    W całości uzyskujemy prosty, nie impulsowy zasilacz laboratoryjny, ze sprawnością zdecydowanie porównywalną z zasilaczami impulsowymi.
    Nie ma mowy o wydzielaniu dużych ilości ciepła, zakłóceń jest zero, parametry obrzydliwie doskonałe (zależą od wybranego rozwiązania układowego stabilizatora).
    Domyślam się, że teraz suchej nitki na mnie nie zostawią koledzy!
    Co jest trudnego do pokonania w konstrukcji tak prymitywnego zasilacza?
    Wspomnieli koledzy o innych zasilaczach regulowanych z wykorzystaniem tranzystorów MOSFET - owszem znalazłem swoją konstrukcję sprzed kilkunastu lat - proszę o linki z czymś innym!

    Nazwa "cyfrowy transformator" jest moim własnym określeniem rozwiązania integrującego zwyczajny transformator z kilkoma uzwojeniami o wartościach napięć rosnących "cyfrowo" (np. 4V, 8V, 16V, 32V) wraz z zespołem przekaźników i układem sterującym (np. procesor) w zależności od potrzebnego napięcia wyjściowego w jakimś zasilaczu. "Cyfrowo" realizowana jest kombinacja załączeń przekaźników umożliwia uzyskanie szeregu napięć z wybranym krokiem zmiany tego napięcia wyjściowego AC. Najważniejsze zalety to niski koszt, prostota i niewiarygodna sprawność plus zero (0) problemów z filtracją zakłóceń to nie jest przetwornica.
    Pozdrawiam!
    Bartłomiej Okoński

    P.S. Przełączanie odczepów transformatora to nic nowego ani odkrywczego. Tak robią prawie wszyscy konstruktorzy tego typu sprzętu. Odczepy co np 2V i przełącznik 16 pozycyjny to proste i eleganckie rozwiązanie. Ma też wady - najczęściej sterowanie ręczne (lub automatyka z 16 przekaźnikami) i 16 odczepów z pojedynczego uzwojenia. Szukamy raczej rozwiązań prostszych i tańszych w realizacji - cztery przekaźniki na czterech uzwojeniach z przełączaniem w systemie binarnym jest świeżym spojrzeniem na tą sprawę. Tzw. "transformator cyfrowy" nie był do tej pory nigdzie w fabrycznych urządzeniach wykorzystywany. Jeżeli ktoś zna przykład to proszę go przytoczyć! Pomysł z takim rozwiązaniem jest bardzo prosty ale właśnie na takie pomysły (rozwiązania problemu) najtrudniej wpaść! Proszę nie mylić tego ze zwykłym przełączaniem odczepów!
  • #57
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Bardzo się cieszę że ktoś przeczytał post o moim zasilaczu z lat 80 ubiegłego wieku ! :D - trafo z odczepami . pozdrawiam !!
  • #58
    meteor77
    Poziom 16  
    Witam!
    Słusznie, transformator z kilkoma niezależnymi uzwojeniami załączanymi w szereg przez przekaźniki we wszystkich możliwych wariantach kombinacji załączeń - tu dla czterech uzwojeń o wartościach napięcia zwiększających się z mnożnikiem x2 (identycznie jak w kodzie binarnym stąd przez analogię "binarnie") otrzymujemy 16 możliwości załączeń!
    Proponuję zerknąć na załącznik!
    Konieczność dodatkowego uzwojenia wynika z potrzeby dostarczenia "na straty" niezbędnego napięcia - spadek napięcia na mostku prostowniczym, tętnienia na głównym kondensatorze elektrolitycznym, straty na stabilizatorze szeregowym, uwzględnienie dodatkowego zapasu napięcia na spadki napięcia w sieci. W całości musimy uwzględnić nie tylko napięcie na wyjściu dowolnego stabilizatora ale jeszcze najlepiej różnicę napięć między wejściem a wyjściem stabilizatora, związaną z zmianami obciążenia, spadkami napięcia w sieci, zmianami termicznymi parametrów transformatora itp. po to aby zoptymalizować sekwencje przełączania przekaźników.
    Pozdrawiam!
    Bartłomiej Okoński

    P.S. Sprawa nazewnictwa: może któryś z kolegów zaproponuje rozsądną nazwę dla zespołu zasilającego wyposażonego w transformator z uzwojeniami, których napięcie zwiększa się binarnie (każde następne uzwojenie wtórne ma dwukrotnie wyższe napięcie od poprzedniego - może ich być dużo więcej niż w przykładowym schemacie) wraz z układem regulacyjnym z przekaźnikami. Układ regulacyjny realizuje sekwencje załączenia przekaźników w celu uzyskania odpowiedniego napięcia wyjściowego stosownie do potrzeb. Moja propozycja: "Transformator binarny" lub "Transformator cyfrowy" niekoniecznie jest właściwa, chociaż trafnie oddaje istotę działania takiego zespołu.
  • #59
    pukury
    Poziom 35  
    Witam !! Proponuję nowatorską nazwę - transformator sekwencyjny :D .
    Pozostaje problem sterowania przekaźnikami - nie jest to sprawa zbyt skomplikowana - myślę że Kol. sobie spokojnie poradzi ! - i opatentować - koniecznie . pozdrawiam !!
  • #60
    Quarz
    Poziom 43  
    Witam,
    pukury napisał:
    Witam !! Proponuję nowatorską nazwę - transformator sekwencyjny :D .
    Pozostaje problem sterowania przekaźnikami - nie jest to sprawa zbyt skomplikowana - myślę że Kol. sobie spokojnie poradzi ! - i opatentować - koniecznie . pozdrawiam !!

    a dotychczas funkcjonujące określenie: transformator z odczepami to nie jest już wystarczające? ? ? :D :twisted:

    Pozdrawiam