Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Europejski lider sprzedaży techniki i elektroniki.
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

lutownica kolbowa... włącznik na kablu??

dawix 10 Gru 2007 21:18 3483 21
  • #1 10 Gru 2007 21:18
    dawix
    Poziom 12  

    witam... pod choinkę (xD) dostanę lutownicę kolbową i tak jak w temacie, chciałbym na kablu dać wyłącznik (taki jak w lampce nocnej :P) i tutaj pojawia się problem... lutownica ma 30W i nie wiem czy nie będzie się zadługo grzała... ;/... czekam na odp. a jeśli ich nie będzie to poprostu zobaczę jak długo sie grzeję i pomyśle... :P

    Przeniesiono z działu Warsztat (ob)

  • #2 10 Gru 2007 23:41
    psooya
    Poziom 36  

    ale to będzie stacja czy zwykła kolba? jak stacja to nie dawaj nic to zły pomysł poza tym do tego typu lutownic sie nie daje włączników one długo się grzeją i długo stygną to nie jest pistolet. One są zaprojektowane do tego żeby ciągle działać (a przynajmniej powinny być jak nie są jakieś tanie chińskie tylko jakaś stacja np SOLOMONa )

  • #3 11 Gru 2007 08:57
    telwisalfa
    Poziom 21  

    Przełacznik nie ma istotnego wpływu na na czas nagrzewania się lutownicy.
    Pozdrawiam

  • #4 11 Gru 2007 09:19
    bslaw
    Poziom 17  

    Jestem "za" - po założeniu włącznika o swojej lutownicy nie muszę za każdym razem wyciągać wtyczki z gniazdka. Proponuję też zamontować zestaw dioda + opornik, sygnalizujący pracę ("grzanie") lutownicy, co pozwoli uniknąć przykrych niespodzianek.

  • #5 11 Gru 2007 15:24
    dawix
    Poziom 12  

    też nad tą diodą myślałem no ale czytałem na tym forum, że dioda+rezystor+220v to nienajlepszy pomysł :/... jak bede leprzym elektronikiem, to może zrobie takie coś, że dioda bedzie świeciła jak temperatura grota osiągnie temperature topienia cyny :P...
    a co myślicie nad tą diodą sygnalizującą włącznie przełącznika (z rezystorem) :D


    P.S. lutownica ta jest bez stacji dokładnie z tej aukcji http://www.allegro.pl/item262638461_zestaw_lutowniczy_hobby2_duzy_364_.html

  • #6 11 Gru 2007 15:35
    stramik
    Poziom 11  

    Wszystko zależy od tego ile zamierzasz nią pracować. Przełącznik nie ma wpływu na czas nagrzewania, ale niestety przeważnie wszystkie się długo grzeją. Po prostu tej lutownicy nie opłaca się włączać i wyłączać cały czas. Trzeba sie starać pracować ciągle, bo włączanie i wyłączanie jej co chwile nie wychodzi jej "na zdrowie".

    Dodano po 1 [minuty]:

    Kiedyś widziałem taka z przełącznikiem oryginalnie zrobiona, wiec chyba to jednak dobry pomysl. Nie doczytalem i myslalem ze chodzi o lutownice z baza.

  • #7 11 Gru 2007 16:11
    piochu3033
    Poziom 10  

    Jeżeli będziesz używał lutownicy sporadycznie to chyba nie opłaca sie kombinować z wyłącznikami i diodami bo i tak gdy ostygnie będziesz ją chował np. do szuflady, a przy naprawie urządzeń elektronicznych nie wyobrażam sobie ciągłego wyłączania lutownicy i czekania aż się nagrzeje.
    Pozdrawiam!!!

  • #8 11 Gru 2007 18:24
    dawix
    Poziom 12  

    ok ale czasami przyda się ją wyłączyć, a nie tracić czasu na wyciąganie wtyczki :/...

  • #9 11 Gru 2007 20:11
    kosmos1988
    Poziom 10  

    Tak sie składa ze mam taka sama lutownice... naprawdę nie polecam... chyba ze zawsze dasz rade skacząc prace w 15 min, bo u mnie po godzinie pracy grot robi sie fioletowy a cyna tryska z niego na wszystkie strony:). Jak dla mnie to naprawdę szkoda pieniędzy na nią lepiej poczekaj albo dołóż trochę i kup coś lepszego (albo napisz nowy list do mikołaja:)) chyba ze chcesz kombinować z termostatami...

  • #10 11 Gru 2007 20:37
    dawix
    Poziom 12  

    lutownica już leży w szufladzie... także nowy list do mikołaja nie wchodzi w gre xD... ale zawsze mam jeszcze transformatorówke od taty :D... ale do płytek chyba leprza bedzie ta...

  • #11 12 Gru 2007 00:28
    Magomaja
    Poziom 2  

    Witam.
    Zaproponowałbym takie rozwiązanie: wyłącznik na kabelku zaislającym, lecz zwarty diodą. Rozłączenie go zasilało by lutownicę tylko jedną połówką prądu sieciowego. Byłby to niejako tryb "standby". Grot będzie dostatecznie podgrzany, aby można byłoby szybko wrócić do normalnej temperatury pracy, zamiast czekać, aż podgrzeje sie od zera (oczywiście po dłuższej przerwie). Ale to też wszystko zależy o częstotliwości jego używania. Prawda?

  • #12 12 Gru 2007 19:05
    dawix
    Poziom 12  

    prawda... i to jest bardzo dobry pomysł... :P ale żeby to było tylko bezpieczne b oja się nie lubie bawić z 220v ;/

  • #13 12 Gru 2007 19:52
    kosmos1988
    Poziom 10  

    naprawdę sie nie milo rozczarujesz ta lutownica... Bo naprawdę grzeje sie nie miłosiernie zresztą przekonasz sie ja chętnie bym ja wymienił na cokolwiek innego... A ta transformatorowa napewno będzie lepsza:)

  • #14 12 Gru 2007 19:57
    psooya
    Poziom 36  

    Oj nie zgodzę się. Ja używałem stacji Solomon SL-20 ESD i naprawdę ma to jak dla mnie jedną zaletę (pomijając możliwość uziemienia grota) grota wymieniam raz na pół roku a nie raz na 5 godzin. Jak się dużo lutuje kolba jest lepsza a dobrze zrobiona (mówię tu o elwiku czy solomonie) działa wyśmienicie z zimną rękojeścią.
    Pozdrawiam
    PS co do takiej kolby za 20zł bez niczego (nie stacji tylko na 230V) to wole pistolet transformatorowy zdecydowanie

  • #15 12 Gru 2007 19:58
    karol5608
    Poziom 28  

    Szkoda że wcześniej przed pisaniem listu do Mikołaja nie zasięgnąłeś porady bo za ok 40zł z wysyłką można kupić zd98 a jest o niebo lepsza od takiej zwykłej. Sam mam taką i jak na początek mogę ją polecić. Pozdrawiam

  • #16 12 Gru 2007 20:21
    dawix
    Poziom 12  

    ta transformatorowa od taty ma jeszcze taki plus, że groty można robiś samemu z drutu 2mm (oczywiście miedzianego) :p

  • #17 12 Gru 2007 22:07
    psooya
    Poziom 36  

    i minus bo jak sie spali (przepali) grot np przy lutowaniu CMOSa to idziemy do sklepu po drut na groty i CMOSAa :D trzeba uważać i jak grot się kończy to go wymienić nie czekać aż się spali

  • #18 13 Gru 2007 00:47
    movzx
    Poziom 39  

    psooya napisał:
    i minus bo jak sie spali (przepali) grot np przy lutowaniu CMOSa...

    Gratuluję żelaznych nerwów ;)
    Jedyna rzecz z "delikatnej" elektroniki jaką lutuję transformatorówką to płyty główne, ale tylko jak wymieniam kondensatory :)
    Samo wyłączenie takiej lutownicy daje taki impuls że cmos-y parują.

  • #19 13 Gru 2007 08:14
    swiatal
    Poziom 19  

    Moim skromnym zdaniem brak wyłączników na lutownicach jak i np. na żelazkach pochodzi z zamierzchłych czasów, kiedy pozostawienie włączonego sprzętu "grzejącego" mogło się skończyć w skrajnych przypadkach puszczeniem z dymem całego mieszkania (o mieszkaniach sąsiadów nie wspomnę). Czyli: wtyczka wyjęta z gniazdka = sprzęt wyłączony, wtyczka w gniazdku = grzeje, może się przegrzać, i.t.d. aż do skrajnych przypadków, jak wyżej.
    Pozdrawiam.

  • #20 13 Gru 2007 09:03
    psooya
    Poziom 36  

    movzx napisał:

    Samo wyłączenie takiej lutownicy daje taki impuls że cmos-y parują.


    Nie przesadzajmy jeszcze mi się nie zdarzyło coś takiego w wieloletniej praktyce(a lutuje tym SMD i procesory i nie tylko) ale spaliłem kiedyś tranzystor w.cz jak spalił się grot przy lutowaniu bazy :D .Do puki grot jest cały jest dobrze jak sie przepali przy spawaniu to krzyż na drogę :-)
    Pozdrawiam

  • #21 13 Gru 2007 13:25
    Tomcio ze zBrus
    Poziom 15  

    ZD98 to lutownica która nie posiada trafa. żadnego oddzielenia od sieci energetycznej. polecam używanie takich lutownic na 230V tylko tam gdzie jest bolec!!!
    nie od razu ale po jakimś czasie grzałka dostanie przebicie i przy dokładaniu cyny poczujecie nagły dreszczyk.

  • #22 13 Gru 2007 13:44
    Madrik
    Moderator Robotyka

    Zakładamy gniazdko 230V tuż obok miejsca pracy, np. na biurku.
    W tym momencie, wyjęcie wtyczki z takiego gniazdka zajmuje tyle samo czasu i wysiłku, co sięgnięcie ręką do wyłącznika.
    Za to doatkowo mamy możliwość zasilenia innego sprzętu - wiertarki, lampki itd. bez konieczności wchodzenia pod stół.
    Moim zdaniem, w tradyyjnej lutownicy nie ma sensu montowanie wyłącznika. Wyłącznik ma tę wadę, że styki pod obciażeniem mogą się skleić. A wtedy, wyrobiony, małpi odruch pstrykania wyłącznikiem przyczyni się do stworzenia zagrożenia. Wątpię, czy ktokolwiek, sprawdzałby po pół godzinie, czy lutownica stygnie.
    Oczywiście - można dać termosta, można i dziesięć diód, tylko to już przerost formy nad treścią. Komplikujemy coś bardzo prostego i dodajemy kolejne zawodne elementy. A pewnego dnia, budzimy się, a na biurku stoi włączony PeCet z pełną dobową kontrolą stanu lutownicy, pomiarem temperatury co 10 sek. Bazą statystyczną, KCP-em, namierzaniem GPS, biometryczną autoryzacją dostępu i cichym alarmem w wypadku nieautoryzowanego użycia. A wszystko po to, nie chciało się wyciągać z gniazdka wtyczki zwykłej metalowej spirali, okręconej wokół pręcika. :D

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME