Witam wszystkich ekspertów
Odkąd nastały chłodniejsze dni mam problem przy rozruchu samochodu.Jak na razie nikt nie potrafi trafnie zdiagnozowac przyczyny.
A wyglada to tak:
Po przekreceniu kluczyka nastepuje zryw rozrusznika(slinika)..i dalej nie idzie jakby cos blokowalo (nie jest to blokada mechanieczna - to wiem). Przytrzymanie kluczyka powoduje ze silnik przekreca sie o kolejne "pol" obrotu i dalej sie blokuje. I tak mozna trzymać kluczyk i bedzie sie to powtarzać. Czasem zaskoczy po 5-6 blokadzie.. tzn. silnik przeskakuje kolejne pol obrotu ale juz potem nie blokuje sie tylko z trudem odpala (nierowne obroty, szarpie, trzeba podgazowac zeby nie zgasl). Dlugo tez kluczyka nie mozna trzymac bo akumulator siada przy takim oporze. Udawało sie zapalac stosując system: kluczyk-blokada-pol obrotu-blokada-puscicic kluczyk.... i znowu kluczyk-blokada-pol obrotu-blokada-zaplon.Z czasem jest jednak coraz gorzej.
A teraz informacje dodatkowe:
- na cieplo usterka nie wystepuje,
- rozrusznik jest "prawie nowka" zregenerowany i zmierzony pod katem roznych parametrow (jest ok!),
- swiece nowe
- wymieniony niedawno rozrzad, olej.
- i najlepsze... po odpieciu przewodu od cewki i przekreceniu kluczyka rozrusznik kreci silnikiem jak szalony (nie ma żadnych blokad).. nie odpala oczywiscie ale nic nie blokuje.
Powiem jeszcze ze jak juz udaje mi się odpalać to auto to mam wrażenie jakby zapłon następwał w momencie puszczania kluczyka (a nie trzymania go w pozycji "rozruch").
Moim zdaniem to cos z elektryka - tylko co?
Prosze o podpowiedz w jakim kierunku iść z diagnozami?
Pozdrawiam:)
Odkąd nastały chłodniejsze dni mam problem przy rozruchu samochodu.Jak na razie nikt nie potrafi trafnie zdiagnozowac przyczyny.
A wyglada to tak:
Po przekreceniu kluczyka nastepuje zryw rozrusznika(slinika)..i dalej nie idzie jakby cos blokowalo (nie jest to blokada mechanieczna - to wiem). Przytrzymanie kluczyka powoduje ze silnik przekreca sie o kolejne "pol" obrotu i dalej sie blokuje. I tak mozna trzymać kluczyk i bedzie sie to powtarzać. Czasem zaskoczy po 5-6 blokadzie.. tzn. silnik przeskakuje kolejne pol obrotu ale juz potem nie blokuje sie tylko z trudem odpala (nierowne obroty, szarpie, trzeba podgazowac zeby nie zgasl). Dlugo tez kluczyka nie mozna trzymac bo akumulator siada przy takim oporze. Udawało sie zapalac stosując system: kluczyk-blokada-pol obrotu-blokada-puscicic kluczyk.... i znowu kluczyk-blokada-pol obrotu-blokada-zaplon.Z czasem jest jednak coraz gorzej.
A teraz informacje dodatkowe:
- na cieplo usterka nie wystepuje,
- rozrusznik jest "prawie nowka" zregenerowany i zmierzony pod katem roznych parametrow (jest ok!),
- swiece nowe
- wymieniony niedawno rozrzad, olej.
- i najlepsze... po odpieciu przewodu od cewki i przekreceniu kluczyka rozrusznik kreci silnikiem jak szalony (nie ma żadnych blokad).. nie odpala oczywiscie ale nic nie blokuje.
Powiem jeszcze ze jak juz udaje mi się odpalać to auto to mam wrażenie jakby zapłon następwał w momencie puszczania kluczyka (a nie trzymania go w pozycji "rozruch").
Moim zdaniem to cos z elektryka - tylko co?
Prosze o podpowiedz w jakim kierunku iść z diagnozami?
Pozdrawiam:)