Cześć!
Wiesz co z takiego postu wydedukowałem? Że chcesz mieć sprzęt jak fajni kumple, którzy jadą z drogim sprzętem po ulicy. Kup pioneer'a, wsadź go w byle co i będziesz zadowolony, bo to przecież pioneer

. Jeśli kupisz koszulke NIKE to też fajni iść z taką po chodniku i nie ważne, że daleko tu do mody, bo koszulka jest koloru sraczkowatego, ale ważne, że ma znaczek nike, więc musi być fajnie. Tak samo z głośnikiem Twoim. Weżmiesz pioneer'a za 200 zł, to nie ważne, że lipa, ale i tak wbijesz sobie do głowy, że gra fajnie, bo to przecież pioneer. Ale w tym wszystkim jest właśnie to wielkie gówno. Zamiast patrzeć co koledzy mają i jak to im nie fajnie gra, bo wydali 800 zł na bushmena, to stwórz coś własnego, oryginalnego. To nie ma być na pokaz. Żeby bass był jak to mówisz "miekki" w aucie nie może być rezonansu, chyba że zainwestujesz w głośnik o mocy zagłuszającej drgania Twojej tapicerki. Ja doradziłbym Ci tak. Zebyś miał ten swój upragniony "miękki" bass, za chociaż te 200 zł wygłusz jak możesz auto. Następnie kup nawet tego alpierda założmy 8" za 120 zł i wsadź go w średniej wielkości (np, na oko 50L) obudowę zamkniętą. Wsiądź do tego Twojego autka, gdzie panuje już calkiem inna cichsza atmosfera, włącz tego bassodaja i powiedz mi czy ten bass nie jest przyjemny? Daj nawet trochę głośniej, dalej nic nie stuka, nic nie puka? Dalej dzwięk bassu zadowalający? Tak, ale odpowiesz jak chce głośniej! Ja chce, żeby dziewczyny się odwracały na chodniku. A ja Ci wtedy odpowiem - Twój "miękki i przyjemny" bass to nie na ten budżet, chyba że, mi słoń na ucho nadepnął i wielkie jebanie tapicerką w aucie to przyjemny dźwięk. Pozdrawiam