Elektroda.pl
Elektroda.pl
X

Wyszukiwarki naszych partnerów

Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME
Proszę, dodaj wyjątek elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Uszkodzony licznik energii elektrycznej.

Tilt12 01 Lut 2008 13:24 22281 21
  • #1 01 Lut 2008 13:24
    Tilt12
    Poziom 9  

    Witam mam problem jak w temacie. Tzn. sprawa wygląda następująco:
    posiadam licznik trójfazowy dwutaryfowy z 95 roku. Jakiś czas temu zauważyłem anomalię która polegała na tym iż strzałka wskazująca taryfę skakała z górnej na dolną tarczę, nie zatrzymując się (podczas zmiany taryfy), ew. zatrzymując sie na droższej taryfie. Zgłaszałem ten problem inkasentowi który przekazał sprawę jednostce terenowej czy jak tam się to nazywa. Niestety stwierdzono iż wszystko jest ok.
    26 stycznia przy tych wichurach zauważyłem że jest dokładnie tak samo strzałka szalała a w pewnym momencie się zatrzymała i licznik przestał chodzić. I w tym momencie (mój błąd) uderzyłem ręką w bok licznika. Chyba za mocno bo wyskoczyła dziura (oderwał się kawałek plastiku) poniżej okienka (na rogu) i lekko pękła obudowa na wysokości okienka. Inkasent którego poprosiłem o konsultację stwierdził żebym przylepił jakimś klejem ten kawałek obudowy a on zgłosi awarję w jednostce. Teraz sytuacja wygląda tak że dzisiaj byli panowie z jednostki, zdemontowali licznik, wyszli na zewnątrz (acha bo licznik mam w środku domu), tam stwierdzili że niestety jest ślad po uszkodzeniu i po powrocie założyli licznik stary. Stwierdzili że muszą przekazać sytuację wyżej gdyż zachodzi podejrzenie kradzieży prądu. Co w tej sytuacji? Jak będzie wyglądała dalsza procedura? Co mi grozi i co może inspekcja wykazać? Nie boję sie kontroli w domu, gdyż nigdy żadnych lewych przyłączy ani nic nie było. Plomby są na liczniku nienaruszone. Ani legalizacyjne, ani te zakładane przy zakładaniu. Ale kto wie co oni wybadają przy ekspertyzie? Od razu mówię że nic nie kombinowałem w środku licznika, tyle co przykleiłem ten kawałek plastiku co odpadł. Szkoda że od razu nie zgłosiłem iż uszkodziłem licznik podczas remontu, byłoby łatwiej. Pozdrawiam Czekam na odpowiedź i jakieś rady.

  • #2 01 Lut 2008 13:40
    Samuraj
    Poziom 34  

    Rozbij młotkiem i zgłoś że uderzyłeś drabiną albo innym elementem podczas remontu.
    Kiedyś miałem taka sytuacje iż podczas wnoszenia mebli została rozbita szklana obudowa na liczniku, zgłosiłem do zakładów energetycznych i wymienili mi licznik na nowy.
    Nie pamiętam jak wyglądała sytuacja z płatnością (było to kilka lat temu).
    W Twoim przypadku problemem może być to że samodzielnie próbowałeś zalepić dziurę.

  • #3 01 Lut 2008 14:02
    Tilt12
    Poziom 9  

    No tak ale ja już zgłosiłem awarię, byli Panowie z rejonu, widzieli i mieli przekazać dalej. I jak teraz rozbić?? W sumie to wyjście było najprostsze i teraz żałuję ;). A teraz to mi powiedzą że na pewno kradłem prąd. Faktem jest że niepotrzebnie lepiłem. Echh.

  • #4 02 Lut 2008 14:33
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Zapewne ekspertyza może stwierdzić co było faktycznie (czy też zbadać zgodność
    tego, co się napisze w protokole, ze stanem faktycznym). Uważaj co podpisujesz -
    jeśli widzisz jakieś stwierdzenie, co do którego masz wątpliwości, żądaj wyjaśnień;
    jeśli widzisz coś, co można różnie interpretować, i będą ci tłumaczyć, że to się
    interpretuje tak a tak - żądaj, by taka interpretacja była potwierdzona na piśmie.
    Koniecznie domagaj się opisania w protokole, że uszkodzenie powstało, gdy licznik
    się zatrzymał, i próbowałeś doprowadzić do tego, by ruszył dalej, bo nie chciałeś
    pobierać energii bez opłaty - a więc była to próba działania na korzyść dostawcy.

    Osobna sprawa, że ktoś może - udając, że opiera się na tej ekspertyzie - twierdzić
    coś zupełnie innego, niż ta ekspertyza ustaliła. Może to robić nawet jej autor,
    przedstawiając sugestie mające się nijak do wyników badań jako wnioski - tylko że
    takich wniosków nie będzie się dało wyprowadzić przez żadne reguły logiki.

    Czy wcześniejsze usterki są potwierdzone przez jakieś dokumenty?

    Z twojego opisu nie orientuję się, czy uszkodzenie, które powstało od uderzenia,
    dawało możliwość dostępu do wnętrza licznika, takiego które by pozwalało go
    zatrzymać, czy nie. W pierwszym przypadku pewnie cię posądzą o to, że celowo
    uszkodziłeś obudowę licznika, żeby go zatrzymać, i w ten sposób kraść energię.
    Argumentem na twoją obronę może być fakt, że bardzo trudno byłoby tak trafić
    z uszkodzeniem przez uderzenie, żeby zrobić akurat takie uszkodzenie, a nie
    rozbić obudowy prawie całkowicie - na to trzeba by uderzać wielokrotnie, coraz
    silniej, aż do uzyskania odpowiedniego rezultatu, i po tym pozostałyby ślady,
    a ekspertyza takich śladów nie znalazła - co dowodzi, że tego nie zrobiłeś.

    Jeśli zakwestionujesz stwierdzenie Zakładu Energetycznego, że kradłeś energię,
    to oni nie mają prawa nic ci zrobić bez udowodnienia tego w sądzie - tak orzekł
    Trybunał Konstytucyjny, po tym jak ZE próbowały ściągać "opłaty" bez wyroku.

    A pewnie najlepiej było, jak licznik się zatrzymał, wezwać inkasenta...

  • #5 04 Lut 2008 11:22
    Tilt12
    Poziom 9  

    Uszkodzenie nie jest duże, jest to odłupany plastik gdzieś tak dwa na jeden centymetr jakieś 6 centymetrów poniżej okienka. Teoretycznie dało by sie tam wcisnąć śrubokręt czy coś. Co do zgłoszenia, to uszkodzenie nastąpiło mniej więcej tydzień po ostatniej wizycie inkasenta. Zresztą od razu mu zgłosiłem awarię. Co prawda Panowie z rejonu mieli o to pretensje, że nie zgłaszam bezpośrednio do nich. Niestety numeru nie znam, a do inkasenta tak. Bo zostawił przy którejś wizycie.
    No nic zobaczymy co będzie dalej. Jak na razie licznik wisi, nie obraca się. Pozdrawiam.

  • #6 04 Lut 2008 14:51
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Te liczniki, które ja znam, mają taką bańkę szklaną (chyba - w każdym razie takie robiono z 50 lat temu, a wtedy
    to musiały być ze szkła, bo plexi, ani innych tworzyw sztucznych przeźroczystych, u nas nie produkowano).
    Nie jest dla mnie jasne, czy ten plastik, co się odłamał, jest tylko dla estetyki, a pod spodem jest coś innego,
    co niezależnie od uszkodzenia plastiku nie daje dostępu do wnętrza, czy też stanowił zasadniczą obudowę.

    Myślę, że jeśli jest uszkodzenie, które daje dostęp do wnętrza licznika, to mogą ciebie obciążyć za czas, przez
    który mogło być, a więc od poprzedniej wizyty inkasenta (dobrze, żeby była jakoś udokumentowana), do dnia,
    w którym zgłosiłeś uszkodzenie (jeśli nie od razu przysłali monterów, to już ich sprawa) tak, jakbyś pobierał
    maksymalną moc, na jaką pozwalają bezpieczniki przed licznikiem. Plus koszt wymiany licznika - kilkaset zł.

    Przyznam, że nie rozumiem, dlaczego zostawili licznik, który nie działa - może oni chcą czas, przez który
    on teraz wisi, też wliczyć do tego, za który ciebie obciążą, żeby wyszła większa należność? Na wszelki
    wypadek postaraj się mieć dokumentację tego, że zgłaszałeś im uszkodzenie i kiedy. Jeśli nie masz, to
    jak najszybciej zgłoś powtórnie, na piśmie - każdy dzień zwłoki może kosztować kolejne parędziesiąt zł.

  • #7 05 Lut 2008 10:41
    Tilt12
    Poziom 9  

    Zadzwoniłem wczoraj do jednostki, co w związku z tym licznikiem uszkodzonym. Odpowiedź jaką dostałem brzmi: "ponieważ stwierdzono uszkodzenie obudowy licznika, popękanie itp. standardowa procedura przewiduje pozostawienie licznika oraz zgłoszenie do jednostki wyżej, która sprawdzi licznik na ewentualność korzystania przezemnie z magnesu neodymowego. Natomiast co do płatności za ten okres, to Pani uprzejmie mnie poinformowała, że zużycie w cyklu dwumiesięcznym od paru lat mam takie same, więc się średnią wyciągnie i nie będzie problemu.". No i tyle się dowiedziałem, kazano mi czekać.
    Pozdrawiam.

  • #8 03 Kwi 2008 09:42
    Tilt12
    Poziom 9  

    No i po sprawie.
    Trochę to trwało ale zakończyło sie pomyślnie.
    Dostałem najpierw pismo z centrali że za wymianę licznika kasują mnie na 300 zł (250 licznik i 50 wymiana), i że stary poszedł do ekspertyzy.
    A w zeszłym tygodniu pisemko z kserem ekspertyzy z której wynika iż licznik został uszkodzony mechanicznie, kawałek plastiku zablokował tarczę. Po odblokowaniu tarcza ruszyła i ekspert nie stwierdza żadnych ingerencji obcym polem magnetycznym.
    Wszystko skończyło sie pozytywnie dla mnie no może oprócz jednego, mam teraz licznik elektroniczny który zlicza trochę więcej zużycia prądu niż mój stary mechaniczny.

    Nie wie ktoś czy mogę prosić o wymianę z powrotem na mechaniczny?

  • #9 03 Kwi 2008 13:39
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Jeśli ten mechaniczny zaniżał wskazania, to nie na taki - co najwyżej na wskazujący prawidłowo. ;)

    A jeśli nowy je zawyża (trzeba by to dokładnie sprawdzić) to pewnie trzeba zgłosić reklamację.
    Elektroniczne nie mają zwyczaju zawyżać wskazań od potraktowania "neodymem", więc nie ma
    obawy, że ZE w odwecie za reklamację oskarży ciebie o stosowanie magnesów.

  • #10 04 Kwi 2008 12:29
    Tilt12
    Poziom 9  

    A trudno powiedzieć czy zaniżał stary czy ten zawyża.
    W ekspertyzie dot. starego mechanicznego napisane jest że zlicza prawidłowo, błąd pomiaru jakiś taki niewielki coś koło +- 2% (tak mi sie wydaje).
    Natomiast jeśli chodzi o ten nowy to mam protokół wymiany uszkodzonego licznika mechanicznego na nowy elektroniczny, no i po wymianie był testowany jakimś licznikiem wzorcowym - test wykazał poprawne działanie. Czyli tak mi sie wydaje że nie zawyża a raczej zlicza wszystko to co mechaniczny nie liczył (hehe min. 1,5 watową lampkę diodową która mi sie świeci w akwarium).
    No nic zobaczymy jaka będzie różnica po dwóch miesiącach. Jak znaczna to zareklamuję ;). Pozdrawiam.

  • #11 13 Kwi 2008 23:08
    _jta_
    Specjalista elektronik

    No cóż - od licznika wymaga się, aby nie naliczał więcej, niż się zużyło, i żeby powyżej pewnej mocy liczył
    przynajmniej z grubsza prawidłowo; jeśli lampka pobiera 1.5W, to ma prawo jej "nie zauważać", i stać, gdy
    tylko ona jest włączona - ale nie ma obowiązku tak robić - więc nie będzie podstaw do reklamacji.

  • #12 14 Kwi 2008 08:15
    Christophorus
    Poziom 40  

    Tilt12 napisał:
    [...] Co prawda Panowie z rejonu mieli o to pretensje, że nie zgłaszam bezpośrednio do nich. Niestety numeru nie znam, a do inkasenta tak. [...]

    Telefon alarmowy na pogotowie energetyczne to bezpłatny 991 podobnie jak na pogotowie ratunkowe, policję, czy straż pożarną. Wystarczyło zadzwonić i sprawa była by załatwiona. W razie czego zawsze można jako dowód przedstawić biling z telefonu z którego było dzwonione.

  • #13 20 Mar 2011 23:29
    Rafał Dziedzic
    Poziom 9  

    Witam

    Mam taki problem.
    Niestety nie było mnie w mieszkaniu i pod moją nieobecność przyszli ludzie z elektrowni wymienić licznik (podobno czas mu dobiegł końca). Ponieważ rodzice mieszkają naprzeciwko to ojciec otworzył im drzwi. Wymienili licznik i jak już go zdemontowali to jakimś cudem zauważyli jakiś otwór w nim? Nigdy nie kombinowałem nic z tym licznikiem i nie kradłem prądu co niestety w protokole napisali JEBAKI leśne !
    Niestety mój tata podpisał protokół, ale z adnotacją, że nie zgadza się ze stwierdzeniem kradzieży prądu. Teraz pytanie co ja mam zrobić żeby nie wlepili mi kary? Czy czekać na ekspertyzę może karę z zakładu energetycznego czy pisać już podanie do nich że nie kradłem prądu i jeśli coś chcą ode mnie to proszę niech kierują sprawę do sądu?

    Z góry będę wdzięczny za pomoc

    Pozdrawiam
    Rafał D
    rafi28(malpa)o2.pl

  • #14 21 Lip 2011 21:02
    hankoz
    Poziom 8  

    Witam,

    pewnego dnia pod moją nieobecność wymieniono mi licznik (była moja starsza mama) i wzięto do ekspertyzy. Byłam spokojna, ponieważ nigdy nie majstrowałam przy prądzie. Następnie (po jakiś dwóch miesiącach) otrzymałam protokół ze sprawdzenia licznika, z rozliczeniem, generalnie nie mieli żadnych uwag i pisemko, że mają nadzieję, że dalsza współpraca będzie rozwijała się pomyślnie. To było jakoś w czerwcu, dzisiaj (21.07) otrzymałam pismo z informacją, że anulują tamten protokół bo doszli do wniosku, że jednak jestem złodziejką i kradłam prąd wobec tego mam zapłacić karę - prawie 2000 zł - aż się nogi pode mną ugięły. Twierdzą, że w uszczelce był jakiś prześwit, że jakieś szkło ale ja tego nie wiem bo zdejmowali licznik pod moją nieobecność. Czy ktoś miał podobną sytuację i jak się sprawy zakończyły? Proszę o jakąś informację. Oczywiście złożę odwołanie ale jakoś wydaje mi się, że nie mam szans.

  • #15 21 Lip 2011 21:32
    _jta_
    Specjalista elektronik

    :arrow: Rafał Dziedzic - Czy ci monterzy mogli sami zrobić ten otwór? Ktoś pilnował, żeby nie zrobili?

    :arrow: hankoz - Mam nadzieję, że nie oddałaś im tego poprzedniego pisma, i nie oddasz tego?
    Uszkodzić uszczelkę mogli sami, a skoro pierwsze badanie stwierdziło, że nie była uszkodzona...
    Myślę, że przede wszystkim pisząc do nich trzeba oświadczyć, że nie uznajesz anulowania
    wcześniejszego protokołu i pisma. Poza tym ocenić, czy nowe pismo nie obraża ciebie.

    Na forum było już zgłaszanych parę podobnych spraw - pamiętam o takiej, że monterzy zabrali
    licznik na 2 godziny, a potem przynieśli i pokazali wywierconą dziurkę - przecież przez ten czas
    mogli wywiercić; dla jakiegoś licznika widziałem zdjęcia rys na tarczy, rzekomo spowodowanych
    przez zatrzymywanie tarczy drucikiem wkładanym do licznika - oglądałem, widziałem tam rysy,
    które musiały być zrobione w inny sposób, takie od drucika wyglądają inaczej...
    Na uszkodzenie uszczelki wystarczy parę sekund, jak ma się w ręku kawałek drutu, czy śrubokręt.

  • #16 21 Lip 2011 23:08
    hankoz
    Poziom 8  

    Niestety w protokóle była informacja, że jest nakłuta uszczelka. Jednak sytuacja była taka, że jeden z Panów wymieniał liczniki na korytarzu ( bo były dwa) a drugi prowadził rozmowę z mamą (ona jest starszą osobą, ma 75 lat) w pokoju. Ona nawet przez chwilę nie była z tym wymieniającym. Potem podsunęli jej protokół do podpisania, że wszystko w porządku. Ponadto gdy przyszli na kontrolę powiedzieli mamie, że byli ze mną umówieni (o niczym nie wiedziałam). W ogóle wszystko jest pokręcone bo anulowano mi jeden protokół (jak można anulować protokół ze zdjęcia licznika) a karę naliczono za inny licznik, z innym protokołem bo stwierdzono nielegalny pobór prądu. A przecież nie przyłapali na nielegalnym poborze tylko stwierdzono jakieś tam uszkodzenia, które nie wiem kiedy powstały i czy w ogóle były. Nic z tego nie rozumiem.

  • #17 22 Lip 2011 11:19
    _jta_
    Specjalista elektronik

    Wymóg przyłapania na nielegalnym poborze to osobna sprawa - czytałem o decyzji SN, że karę można naliczyć tylko wtedy,
    gdy rzeczywiście doszło do nielegalnego poboru energii, a nie tylko była możliwość. Dziurka to może być możliwość, a może
    nawet nie być (jak jest za mała, to nie da się przez nią wcisnąć nic, co by mogło zahamować tarczę licznika), ale nie znaczy,
    że był nielegalny pobór energii - do tego trzeba by było trafić na sytuację, że w tej dziurce coś siedzi i przytrzymuje tarczę.

    Czytałem uzasadnienie jakiegoś orzeczenia sądu w sprawie o nielegalny pobór - nie kwestionowało tej decyzji SN; zresztą
    ta decyzja SN jest wykładnią, jak ma być rozumiane prawo - wynika z przepisów i zasad prawa, czyli przedstawia wymogi
    prawa - zakwestionowanie tej decyzji (co tu się komuś ostatnio zdarzyło) oznacza złamanie prawa.

    A z jakiej racji po kilku tygodniach przedstawiają takie zarzuty? Zrobili jakąś ekspertyzę? Co badano, z jakim wynikiem?
    Uwaga: trzeba odróżniać wynik badania od opinii, jaką wyraża badający - często w takich opiniach piszą jakieś bzdury
    - przynajmniej zazwyczaj widziałem bzdury w skanach, czy zdjęciach takich opinii, jakie mi pokazywano.

  • #18 22 Lip 2011 21:07
    hankoz
    Poziom 8  

    Złożyłam dzisiaj odwołanie, zobaczymy co z tego wyjdzie.
    We wnioskach badania licznika było napisane, że "jest prześwit umożliwiający ingerencję cienkim przedmiotem". Jednak nie ma informacji, że jeszcze np tarcza była porysowana. Przecież możliwość nie oznacza kradzieży. Od zdjęcia licznika minęło ponad trzy miesiące.
    Najśmieszniejsze jest to, że na początku czerwca dostałam pisma o treści: "Uprzejmie informujemy, że wykonaliśmy badanie laboratoryjne licznika nr ..........w celu sprawdzenia prawidłowości jego działania. Przypominamy, że ww. licznik został wymieniony dnia ................

    Ekspertyza wykazała, że licznik nie spełnia wymagania obowiązujących przepisów metrologicznych określonych przez Dziennik Urzędów Miar i Probiernictwa Nr 5.

    W związku z powyższym dokonaliśmy rozliczeń za okres ..................

    Przepraszamy za zaistniała sytuację. Dołożymy wszelkich starań, aby nasza dalsza współpraca przebiegała bez zakłóceń.”

    Czy uznanie mnie po miesiącu za złodziejkę oznacza dalszą współpracę bez zakłóceń?

  • #19 22 Lip 2011 21:49
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To jest jeszcze kwestia, na ile cienki musiałby być ten przedmiot, żeby dawał się włożyć w tę dziurkę, bo zbyt cienki
    nie mógłby hamować tarczy (do tego jest potrzebna odpowiednia sztywność, która jest proporcjonalna do czwartej
    potęgi grubości), i czy włożony przez taką dziurkę mógłby trafić w tarczę (bo będąc obok niej nie może hamować).
    Dlatego, jeśli nie jest podana konkretna grubość przedmiotu, który mógłby być włożony tak, by dosięgnąć tarczy,
    to takie badanie nic nie mówi nawet o tym, czy ingerencja była możliwa - najwyżej badający coś o tym zmyśla.

  • #20 24 Lip 2011 10:38
    hankoz
    Poziom 8  

    Bardzo dziękuję za podpowiedź. Jak otrzymam odpowiedź z ZE to się odezwę. Ciekawe co wymyślą.....Pozdrawiam

  • #21 06 Wrz 2011 21:12
    grzegorzsa
    Poziom 10  

    Ja mam jeszcze dziwniejszy przypadek.
    Pewnego dnia stwierdziłem, że licznik pracuje w nocy na taryfie dziennej czyli droższej. Po prostu strzałka była na pozycji I. Zawiadomiłem, przyszli wymienili protokół spisali. Było w nim wyraźnie licznik pracuje w WT (wyższa taryfa) po jakimś czasie dostaje pismo z Taurona, że mam im dopłacić bo porównali z poprzednim rokiem i wtedy było więcej prądu zużyte. Grzeje dom prądem w roku 2010 zima skończyła się późno i dłużej grzałem. W tym roku przestałem grzać w marcu więc musiałem mniej prądu zużyć. Pomijając fakt porównywanie okresów jaki to mózg w Tauronie doszedł do tak trafnej oceny sytuacji, że skoro licznik ciągle liczył mi wg droższej taryfy to muszę im jeszcze do tego dopłacić
    Grzegorz

  • #22 13 Wrz 2011 14:06
    _jta_
    Specjalista elektronik

    To może po pierwsze opisz im, jak było z tym grzaniem, po drugie napisz im, że jakby licznik źle wskazywał na długo przed zgłoszeniem,
    to przy odczycie licznika powinni to zauważyć, po trzecie, że jeśli to mogło trwać ponad pół roku, to mogło i znacznie dłużej, i licznik mógł
    zawyżać wskazania przez poprzednią zimę, więc jeśli uważają, że tak było, to powinni ci zwrócić zawyżoną opłatę za tamtą zimę.
    Dodaj, że wykrycie wadliwego działania licznika było ich obowiązkiem, bo to oni się znają na licznikach, a ty nawet nie dostałeś instrukcji
    do licznika - więc to oni mają ponieść koszty braku wywiązania się ze swoich obowiązków, a nie obciążać nimi ciebie.
    O ile pamiętam, w taryfie opłat jest coś takiego, że jeśli licznik działał wadliwie, bądź nie działał, i nie da się ustalić, ile energii naprawdę
    pobrano, to należy przyjąć ilość wskazaną przez analogiczny okres przez nowy, prawidłowo działający licznik, po jego zamontowaniu.

 Szukaj w ofercie
Zamknij 
Wyszukaj w ofercie 200 tys. produktów TME