Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Fabryka Prądu
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wieczna latarka bez baterii - prąd z siły mięśni

zasoby 09 Kwi 2005 09:50 51845 86
  • #31
    RSP
    Poziom 27  
    Ostatnio widziałem w sklepie baterię słoneczną 3,6V 0,6A rozmiarów kartki z zeszytu szkolnego może troszkę większą , niestety cena bodajże 45zł . Kolega testował baterię przywiezioną gdzieś zza wschodniej granicy wielkość kartki formatu A4 podobno miała dawać 12V 0,5A ale tego nie sprawdzał mówił tylko że nieduży silnik 12V kręci się na tym bardzo ładnie jak jest słoneczny dzień. Widziałem reklamę baterii 1m x 0,5m producent twierdził że w niezbyt zachmurzony dzień daje 24V 2A ale cena przekraczała 1000zł. Na mój gust w wypadku ogniw słonecznych cena jest dobijająca.
  • Fabryka Prądu
  • #33
    marsm
    Poziom 11  
    RSP napisał:
    Ostatnio widziałem w sklepie baterię słoneczną 3,6V 0,6A rozmiarów kartki z zeszytu szkolnego może troszkę większą , niestety cena bodajże 45zł . Kolega testował baterię przywiezioną gdzieś zza wschodniej granicy wielkość kartki formatu A4 podobno miała dawać 12V 0,5A ale tego nie sprawdzał mówił tylko że nieduży silnik 12V kręci się na tym bardzo ładnie jak jest słoneczny dzień. Widziałem reklamę baterii 1m x 0,5m producent twierdził że w niezbyt zachmurzony dzień daje 24V 2A ale cena przekraczała 1000zł. Na mój gust w wypadku ogniw słonecznych cena jest dobijająca.
    Kolega słusznie prawił. Miałem taką ruską baterię w łapach, faktycznie dawała radę. Byłą dość spora i dodatkowo miała coś na kształt plastikowych soczewek. Facet na bazarze miał jeszcze ogniwa na 9V.
  • #34
    CptGADget
    Poziom 11  
    Witam.
    Na stronce cytowanej przez marcinwpl jest opisane jeszcze jedno fajne źródło energii: węgorz elektryczny...
    A co panowie sądzą o wykorzystaniu energii akustycznej (oczywiście po przetworzeniu jej na energię elektryczną)? Myślę, że poziom hałasu w niektórych ośrodkach miejskich utrzymuje się wystarczająco długo w ciągu dnia, aby można było "uszczknąć" trochę energii i ją zmagazynować. Oczywiście odpada zastosowanie takowego pomysłu w czasie pieszych wędrówek górskich...
  • #35
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Węgorz elektryczny jako źródło energii jest bardzo kosztowny - trzeba go żywić.

    Hałas... 120dB to jest 1W/m2, ale to już jest hałas nie do wytrzymania, od którego
    bolą uszy i czuje się uderzenia fal dźwiękowych całym ciałem; przypuszczam,
    że na bardzo ruchliwej ulicy będzie dochodzić do 90dB, a to zaledwie 1mW/m2,
    czyli potrzebny jest idealny mikrofon o powierzchni 1m2, żeby uzyskać 1mW.
  • #36
    marsm
    Poziom 11  
    Do wędrówek w górach (i gdzie indziej) chyba jednak najlepsze jest ogniwo słoneczne. Można zrobić nakładkę z ogniwami na wieczko od plecaka a w plecaku umieścić układ do ładowania akumulatorków. Wtedy przy odpowiedniej konstrukcji w miarę potrzeb można ładować aku do cyfry, latarki czy czegoś innego. Myślałem swego czasu o czymś takim.
    Ps. Sowieci podczas 2-giej wojny światowej stosowali do ładowania akumulatorów w radiostacjach takie ustrojstwa, które wyglądały jak powiększony gwiazdkowy radiator do tranzystora nakładane na szkło lampy naftowej. Podobno było to nawet dość skuteczne.
  • #37
    majster_15
    Poziom 23  
    >>>> marsm

    A wiesz może jak wykonać, jak to nazwałeś ustrojstwo podobne do gwiazdkowego radiatora?Chyba było coś takiego w książce "Nowoczesne Zawabwki" Wojciechowskiego, miałem kiedyś te książke ale gdzieś się zapopdziała. Jeśli kto posiadał by coś na temat wytwarzanie prądu takim sposobem, to bardzo proszę o przesłania lub udostępnienie.

    Pozdrawiam.
  • Fabryka Prądu
  • #38
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Ja mam o tym porządne informacje, ale po pierwsze nie przy sobie,
    a po drugie są do tego potrzebne odpowiednie materiały, które trudno zdobyć.

    Można by na ławo dostępnych materiałach: konstantan+miedź, przy porządnym
    ogrzaniu da chyba kilkadziesiąt miliwoltów na ogniwo, trzeba by kilkaset ogniw...
  • #39
    mati005
    Poziom 12  
    _jta_ napisał:
    Dawno już to wymyślono, nawet opisywałem konstrukcję lampy ogrodowej, która w dzień
    ładuje akumulator, a wieczorem świeci; dużej mocy to nie bardzo, bo tego, co się zbierze
    z ogniwa słonecznego latem w pogodny dzień starcza na kilka godzin świecenia małej diody.

    A ostatnie na Allegro ktoś nawet oferował latarki z fotoogniwem.

    Pojedyńcze ogniwo słoneczne daje około 0.5V napięcia - za mało do ładowania akumulatora,
    trzeba albo połączyć ze 3 ogniwa, albo użyć jakieś przetwornicy (a przetwarzać z 0.5V trudno);
    z kolei LED potrzebuje 3.5V, więc znowu albo przetwornica, albo akumulator 4V.


    witam
    widzę że nie bardzo mnie zrozumiałeś, widziałem te lampy ogrodowe z fotoogniwem i latarki sprzedawane na Allegro,ale wcześniej na tym forum nikt nie pisał o samodzielnym wykonaniu czegoś takiego.I kto powiedział że ogniwo słoneczne musi być w latarce, można jakieś durze ogniwo umiescić na dachu poprowadzić przewody i ładować z tego akumulator 4V,który zajdować się będzie w latarce.Po naładowaniu wciska się przycisk, który zamyka obwud akumulatora z diodą i dioda świeci.
  • #42
    mati005
    Poziom 12  
    z teo co wiem za świecenie słońca się nie płaci w przeciwieństwie do prądu w sieci
  • #44
    McTommy
    Poziom 9  
    Kiedyś gdzieś przypadkiem znalazłem w Internecie sposób na samodzielne zrobienie ogniwa słonecznego. Sprawność miało to podobno około 1% ale jak się samemu zrobi to cycuś :-)
    Jak znajdę to dodam. A może jak ktoś wie to podzieli się informacjami.
    Mc
  • #45
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Wracając do efektu termoelektrycznego: z łatwiej dostępnych materiałów chyba najlepsza dla niskich temperatur będzie
    albo para żelazo-konstantan, albo miedź-konstantan - przy niskich temperaturach lepsze jest żelazo, ale chyba przy 500
    stopniach C miedź zaczyna dawać większe napięcie (wątpliwe tylko, czy wytrzyma taką temperaturę, a i tak konstantan
    wytrzymuje tylko 400) - ponad 50uV/stopień; jeśli nie mamy konstantanu, to można użyć niklu, ale wtedy napięcie będzie
    30uV/stopień, za to żelazo i nikiel wytrzymują dość wysokie temperatury, i mają znacznie mniejszy opór niż konstantan;
    z metali raczej niedostępnych największe napięcie daje para bizmut-antymon - 100uV/stopień; jeśli uzyskamu różnicę
    temperatur 500 stopni, to zależnie od materiałów można uzyskać napięcie od kilkunastu do 50mV.

    Termoogniwa, które były produkowane, to bateria Gulchera (u dwiema kropkami), zbudowana z par nikiel-antymon
    (czyli napięcie 60uV na stopień), nie wiem ilu, ale dużo, dawała 6A przy 4V; w ZSRR produkowano "termoelektrogenerator"
    - było to ogniwo nabudowane na lampę naftową, dostarczało mocy 3-5W, było przeznaczone do zasilania radioodbiorników
    w okolicach, gdzie nie było prądu, zawierało to baterię żarzenia (0.5A, 2V) i zasilanie wibratora do wytwarzania anodowego.

    Duże napięcia termoelektryczne mogą dawać półprzewodniki (ponoć 500uV/stopień), ale już zapomniałem wzoru, według
    którego to się liczyło - coś ze średnią energią nośników względem poziomu Fermiego, w półprzewodnikach nośniki prądu
    są często daleko od poziomu Fermiego, i dlatego napięcia termoelektryczne mogą być chyba do paru dziesiątych wolta...
  • #46
    Jogesh
    Poziom 28  
    McTommy napisał:
    Kiedyś gdzieś przypadkiem znalazłem w Internecie sposób na samodzielne zrobienie ogniwa słonecznego. Sprawność miało to podobno około 1% ale jak się samemu zrobi to cycuś :-)
    Jak znajdę to dodam. A może jak ktoś wie to podzieli się informacjami.
    Mc


    Ja też znalazłem. Bardzo prosto. Z blachy miedzianej.
  • #48
    mati005
    Poziom 12  
    Witam
    na forum "słoneczna ładowarka do akumulatorów GSM"jest mój post z linkiem do strony na której jest opisane(niestety po angielsku) jak takie ogniwo słoneczne z miedzianej płytki zrobić.
  • #50
    RSP
    Poziom 27  
    Ogniwa „słoneczne” z prostowników selenowych rzeczywiście działają. Pamiętam że bardzo dawno temu jako nastolatek sprawdzałem możliwości prostownika selenowego z radia ( prostował około 200V ), jedna „dioda selenowa” składała się z serii płytek 1cm x 1cm. Jedna płytka dawała napięcie około 0,5V tylko prąd był śladowy. Ale gdyby ktoś trafił na płytę prostowniczą np. 10cm x 10cm to pewnie prąd byłby znaczny. Ktoś proponował wykorzystanie fotodiodek jako źródła prądu , też sprawdzałem działa tylko różne egzemplarze nawet z tej samej serii mają różną wydajność , diody świecące też produkują prąd o napięciu i wydajności prądowej zależnej od egzemplarza . Oczywiście z diodami świecącymi jest problem z soczewką która niestety troszkę przeszkadza.
  • #51
    gdL
    Poziom 27  
    Czyli wystarczyłoby mieć taki silnik krokowy, prąd z niego wyprostować mostkiem prostowniczym, dać na kondensator, a z niego już tylko na diodę świecącą, można zrezygnować z diod shottkiego i układów scalonych, pokazanych na początku tego postu ?

    Mam taki silniczek od skanera, po podłączeniu do niego diody bezpośrednio też ładnie świeci...
  • #52
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Proponowałbym zwrócić jednak uwagę na takie sprawy:
    - zbyt duży prąd może uszkodzić LED-a; trochę za duży nie pali go od razu, ale potem słabiej świeci;
    - jak świeci tylko kiedy się kręci silnikiem to trochę niewygodnie tego używać, warto jakoś magazynować energię;
    - i ważna jest dobra sprawność przetwarzania, bo inaczej szybko ręka rozboli...
  • #53
    gdL
    Poziom 27  
    Opiszę swój projekt :

    Mam silnik krokowy od skanera, nie jest duży, ale dość, myślę wydajny. ma 5 wyprowadzeń - jedno wspólne i 4 z osobnych uzwojeń. Do niego jest odpowiednia przekładnia, tak, że wystarczy wolno kręcić, a silnik sobie dosyć szybciutko chodzi. Narazie wykorzystałem 2 wyprowadzenia, ponieważ posiadałem 8 starych diod - z nich zrobiłem 2 mostki prostownicze. Po mostkach prąd idzie na kondensatory - o łącznej pojemności koło 20 000 µF. Ograniczyłem prąd płynący na diodę dla uzyskania satysfakcjonującej jasności. Po tej regulacji ( szeregowym rezystorem regulowanym ), układ potrafi po nakręceniu świecić przez jakieś 2 minuty jasnym światłem.

    Zauważyłem, że silniczek krokowy ciężko chodzi w miarę podłączenia kolejnych uzwojeń. taka jego uroda. Później jak już kondki będą naładowane wszystko idzie lżej.

    Czy powinienem zwiększyć pojemność kondensatorów ? O ile zwiększę skuteczność zasilając diodę impulsowo ?

    Dołączam zdjęcia.
  • #54
    RSP
    Poziom 27  
    Jeśli z silnikiem krokowym to rozwiązał bym to tak. Po dwie diody na każde wyprowadzenie silnika , zawsze występuje pełny mostek. Dioda LED podłączona przez FET-a dzięki czemu świeci jednakowo aż napięcie na kondensatorze spadnie poniżej 3,5V , FET będzie stabilizował prąd diody w dużym zakresie napięcia na kondensatorze teoretycznie nawet do 30V . Oczywiście tranzystor trzeba niestety dobrać bo nie mają jednakowych parametrów , chociaż większość BF245B powinna zagwarantować prąd rzędu kilkunastu miliamperów.
  • #55
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Jeśli silnik chodzi lekko kiedy uzwojenia nie są podłączone, a ciężko, jak się do nich podłączy mostek i kondensator,
    to to dobrze o nim świadczy, bo prawdopodobnie energia zużyta na kręcenie silnikiem zamienia się na energię
    elektryczną w kondensatorze (jeszcze pytanie, jak z przekładnią, czy na niej nie ma za dużych strat).

    Kondensator 20 000uF to raczej mało, chyba że masz na nim spore napięcie, i używasz przetwornicy obniżającej
    napięcie, a odpowiednio zwiększającej prąd. Ja bym się zastanawiał nad użyciem co najmniej 0.22F (11x większy),
    a i na takim przy prądzie LED-a 15 mA napięcie będzie spadać o 1V na 15s, i biorąc pod uwagę, że mam taki na
    5.5V, a LED potrzebuje 3.5V, uzyskam tylko pół minuty świecenia bez przetwornicy.
    Nie wiem, jak uzyskujesz dwie minuty - może dajesz bardzo mały prąd?

    Oczywiście, jeśli ładujesz kondensatory do napięcia np. 12V, to zmagazynowana energia do wykorzystania poprzez
    przetwornicę obniżającą napięcie jest taka sama przy 20000uF, bez przetwornicy taki sam wynik wymagałby 25V, więc
    użycie przetwornicy jest zdecydowanie wskazane przy takim napięciu - 4x mniej wysiłku na tyle samo światła.
    (obliczenia przy założeniu, że prąd LED-a jest stały - jest jakiś układ stabilizacji prądu).

    Przydałoby się jakieś ograniczenie napięcia, do jakiego ładujesz kondensator, żeby go nie uszkodzić,
    i to raczej z sygnalizacją - żeby było wiadomo, kiedy już nie warto się wysilać na dalsze kręcenie silnikiem.

    Nie wiem, czy zasilanie impulsowe poprawia jasność LED-ów. Poprawiało dla LED-ów produkowanych
    30 lat temu, one miały taką charakterystykę, że jasność rosła z prądem dużo szybciej, niż prąd,
    współczesne superjasne LED-y powyżej 20mA mają spadek wydajności, a nie wzrost, chociaż
    prawdopodobnie jest to tylko skutek nagrzewania się LED-a, a nie charakterystyka dla impulsu.

    I pewnie warto by się zorientować, jak są połączone te uzwojenia, to pomogłoby lepiej wykorzystać ten silnik.
    Prawdopodobnie tak: do każdego końca uzwojenia dwie diody prostownicze, jedna anodą, druga katodą,
    pozostałe katody diód do plusa kondensatora, pozostałe anody do minusa; końcówka wspólna niepodłączona.
  • #56
    gdL
    Poziom 27  
    Widzicie... ja nie wiem nawet jakie napięcie jest na kondensatorach, bo chwilowo nie mam multimetru.

    Pytanie czy można zrobić przetwornicę, dla napięcia na kondkach, które spada... spada sobie z XV do 0V i sprawność takiej przetwornicy, mimo spadku napięcia na kondach, będzie lepsza od klasycznego układu kondensatorków z szeregowym rezystorem ?
  • #57
    mario22
    Poziom 11  
    A ja zrobiłem cos innego mianowicie zrobiłem sobie małe zbiorniczki (cele) w ktorych umiescilem pary metali miedz + aluminium oddzielone od siebie przegroda i calosc zalana woda z kranu i zamknieta w miare szczelnie wszystko polaczone szeregowo. Zasililem tym stary zegarek na reke i bylo to wystarczajace. Do zasilenia zegarka wystarczyly 3 takie ogniwa polaczone szeregowo nie pamietam dokladnie ale dawalo to chyba okolo 1,3v. Zegarek chodzil tak okolo 2 lat bez przerwy pozniej zgasl nie wiedzialem czemu po otworzeniu cel okazalo sie ze poprostu wyparowala woda zalelem od nowa i zegarek chodzi kolejne kilka lat do tej pory. Pewnie nie raz slyszeliscie o czyms takim. Myslalem nad modywikacja tego aby zasilic leda, ale tu potrzeba by wiecej ogniw przy 4 takich ogniwach led zaczyna tak leciutko swiecic.
  • #58
    _jta_
    Specjalista elektronik
    Czyli zrobiłeś baterię, tylko o dość niskiej wydajności.
    Zegarek na rękę potrzebuje około 1uA, i taka bateria może mu starczyć na długo,
    natomiast LED do normalnego świecenia potrzebuje kilkanaście tysięcy razy więcej.

    Do zasilania zegarków stosowano już baterie z kartofla - wbija się w niego dwa
    gwoździe, jeden miedziany, drugi żelazny, i podobno to działa, tylko nie za długo.

    Aha: wydajność ogniiwa powinna być znacznie większa, jeśli jako elektrolitu użyje się
    wodorotlenku potasu, można od biedy zamiast niego użyć popiołu (z drzewa).
  • #59
    mati005
    Poziom 12  
    Witam.
    Można by też urzyć soku z cytryny.
  • #60
    Marcin Sz.
    Poziom 24  
    A wiecie, ile zwoi ma cewka w latarce prezentowanej przez Sajberbob'a (jakim jest nawinięta drutem, na jakiej średnicy i jaki magnez tam lata)?