Zgadzam się z opinią 2Jan. Od lat 90-tych jestem realizatorem studyjnym i muzykiem, i możliwość korzystania z komputerów jako efekty do gitary istnieje już od bardzo dawna. Co prawda ja osobiście pracuję na komputerach Apple - co wynika z faktu, że dawno dawno temu, kiedy na Apple oprogramowanie Cubase w wersji 3 chodziło już "zawodowo" to na PC były dopiero początki, a i tak - nie dało się zrobić sensownej synchronizacji (i tu chyba właśnie ASIO się kłania - na PC weszło chyba później).
Komputer typu G5 z dwoma procesorami 2GHz bez żadnego problemu obsługuje program typu Nuedno + Live + Reason + sporo efektów, i bez żadnego problemu można podpiąć gitarę i wrzucić do jej toru dowolne efekty. Bez zauważalnych opóźnień.
Nie jest też prawdą, że "hardwareowe" urządzenia muszą być lepsze.
Po pierwsze - w przypadku komputera jakość określa zasadniczo tylko jakość programu (algorytmy) - a tych jest do wyboru i koloru, i jakość przetworników DA (karty audio) - z tym, że tez nie do końca, bo proces analogowy zasadniczo sprowadza się do wgrania śladów do komputera - a cała reszta - efekty, miksy, mastering i płyta CD odbywa sie juz wewnątrz komputera. Tyle, że trzeba mieć możliwość odsłuchu w studio - i do tego te dobre przetworniki są niezbędne
I zapominacie - że wszystkie sprzętowe urządzenia posiadające przynajmniej kilka efektów to de facto też urządzenia cyfrowe. Działąją dokładnie tak samo jak komputer PC - tyle że zazwyczaj dysponują znacznie mniejszą mocą obliczeniową.
Urządzenia typu Ensoniq, Lexicon i wiele wiele innych - to wszystko urządzenia w procesorami na pokładzie.
Można się raczej zastanawiać - na ile cyfrowe efekty (wszystko jedno czy w PC czy w pudełku) dają np. taki sam efekt jak "analogowy" przester.
Tu już zdania są podzielone - jakkolwiek ja juz od dawna analogów nie używam - z bardzo prostego powodu. Najczęściej nagrywam gitarę zupełnie "czystą" na ślad (brzmi to dramatycznie

- i zawsze mogę zmienić efekty na niej w przyszłości - nawet jęsli gitarzysta złamie sobie rękę
Oczywiście w czasie nagrywania gitarzysta nie slyszy tego "czystego" dźwięku (boby oszalał pewnie) - a własnie ma odsłuch jakiegoś efektu programowego.
Oczywiście, żeby takie rozwiązanie miało sens to trzeba dysponować w miarę dobrą kartą audio lub nagrywać na urządzenia Stand-alone, a potem cyfrowo przerzucać to do PC. Ja osobiście w Apple mam karty Digidesign, a na zewnątrz HD recordery AKAI i FOSTEX.
I tak całkiem na marginesie dodam, ze nagrywanie jest przyjemniejsze na urządzeniach stand-alone - jakoś to się przyjemniej obsługuje niż PC...
Ale to może kwestia gustu jest
A co do podłączania gitary do PC - ciekawsze są dla mnie konwertery gitara - midi (oczywiscie też takich urzadzen od dawna jest sporo).
Ale dobra konwersja wszystkich niuansów gry gitarowej do zapisu midi, to jest dopiero wyzwanie...
Aha, i jeszcze jedno - profesjonalne karty audio nie zawierają żadnych "efektów" na pokładzie. ZAWSZE są to nędzne namiastki. Dobra karta ma mieć dobrą dynamikę, małe szumy, małe opóźnienia.
Obróbką sygnału ma się zajmować procesor.
Jest wyjątek od tej reguły - są karty (profesjonalne) wchodzące w skład systemu protools (własnie firmy Digidesign m.in) - które mają na pokładzie dodatkowy procesor do obróbki audio. Ale ten procesor jest wykorzystywany przez specjalne "pluginy" softwareowe - dzięki czemu procesor komputera jest mniej obciążony - czyli po prostu "deleguje" część swojej pracy do karty audio. Ale sama karta jako taka żadnego efektu nie "posiada".
pozdr.