Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Zasilanie halogenów 12V - sposób podłączenia zasilania 230V

23 Lut 2008 17:29 8495 8
  • Poziom 18  
    Ponieważ temat Zasilanie halogenów 12V - czy trafo musi pracowa non-stop?
    został już zamknięty, a ja do końca poprawności wykonania instalacji pewny nie jestem otwieram nowy temat.

    Mam halogeny w metalowych obudowach a na nich wyłączniki. Raczej jest mało prawdopodobne żeby na obudowie pojawiła się faza, ale łącząc 2 oddzielne przewody do wyłącznika i uzwojenia pierwotnego (230V) wydaje się być logiczne, że albo należy zastosować 2 przewody do podłączenia halogenów (uzwojenie wtórne - 12V) i 2 przewody do wyłącznika (uzwojenie wtórne - 230V) i do wyłącznika podpiąć masę, albo zastosować instalację 5 przewodową - dać fazę na wyłącziku, a do obudowy podpiąć masę na wszelki wypadek.

    Jeśli ktoś może się wypowiedzieć na ten temat to zachęcam do zabrania głosu - czy moje domysły są słuszne, oraz czy oba sposoby połączenia są poprawne i który z nich jest lepszy.
  • Poziom 39  
    Coś po górkę kombinujesz.....
    Jeżeli w każdej oprawie masz wyłącznik i chcesz nim załączać wspólny trafo - to zapala się posostałe lub jeżeli zastosujesz dośćkuriozalne rozwiązanie z wyłączniem obu napięć jednym wyłącznikiem ( na sąsiednich stykach małego wyłącznika 12 i 230V..........
    Problem trudny do rozwiązania, ale w zasadzie problemu nie ma bo trafo nabiegu jałowym bierze znikomy prąd, i może być stale włączone, a wyłączany tylko na dłuższe okresy nieużywania. A jeszcze jeden problem- grzanie się opraw w pobliżui wyłączników - można sięparzyć( nie wiem jaki masz oprawy...)
    Ja tego typu problemy rozwiązuję w klintów w następujacy sposób
    Wyprowadzam z zespołu wyłączników sterujących np oswietlenim kuchni ( z reguły min 2 a czasem i 6) oddzielne obwody na każdą grupę świateł i jezeli są na 12 V to po drodze jest trafo.
    Pozdr.J.
  • Poziom 18  
    Można to zrobić na przekaźniku, nie chciało mi się aż tak kombinować, więc zastosowałem jeden wyłącznik, a że transformator jest dużej mocy i mam jej spory zapas dołożyłem jeszcze oświetlenie diodowe (wykonałem przystawkę na LM7812) i śmiga, że ho ho :)

    Na kursie SEP uczyli mnie, żeby trafo zawsze odcinać po stronie pierwotnej, a sądzę, że ludzie, z którymi miałem wykłady troszeczkę się znali.

    Oprawy mam jakiejś polskiej firmy, w tej chwili nie pamiętam producenta. Poparzyć się można dotykając szybki, ale oprawa również robi się gorąca w okolicach wyłącznika, co z czasem wpłynie na jego żywotność. Poza tym te wyłączniki w oprawach nie są przystosowane na taki prąd jaki pobiera żarówka - oficjalnie (znamionowo) powinny dać radę ale jednak styki robiły się czarne i z czasem się przycinały - przy wyłączaniu po stronie pierwotnej problemu nie ma.

    Z tego co gdzieś wyczytałem transformatory pracując długo na biegu jałowym ulegają uszkodzeniu. Mierzyłem też ich temperaturę i robiły się dość gorące, bo około 45 °C wychodziło, a skoro jest ciepło to i straty energii, prąd podrożał a i z ekologią na bakier więc pozostanę przy wyłączaniu po stronie pierwotnej.
  • Poziom 29  
    Odcinanie zasilania zdecydowanie po stronie pierwotnej

    Dla halogenu 50W po stronie pierwotnej to ok 220mA.

    natomiast po wtórnej przy 12V to ponad 4A

    Dlatego się grzeją i wypalają styki.

    Pomijam fakt ciągłego poboru prądu przez trafo, nawet jak po wtórnej jest światło wyłączone.
  • Poziom 18  
    No tak, ale wyłączniki są na 10 albo 16 A. Już nie pamiętam - w każdym bądź razie dużo więcej niż 4.17 A, więc styki powinny dać radę, bo inaczej po co podawane są te wartości, chyba, że w trakcie załączania prąd przekracza te wartości.

    Tak czy owak wyłącznik tylko po stronie pierwotnej. Chociaż te oprawy, które mam raczej nie nadają się do wyłączania po stronie pierwotnej, bo nie mają możliwości zabezpieczenia przed porażeniem prądem w przypadku uszkodzenia izolacji np przez temperaturę, albo wysunięcia się przewodu fazowego z wyłącznika, obudowa jest metalowa, a wyłączniki mają wciskane przewody, więc ryzyko wysunięcia się przewodu z tego typu wyłączników jest bardziej prawdopodobne niż z przykręcanych tym bardziej, że jest tam gorąco, a z wiekiem i temperaturą plastik kruszeje.
  • Moderator
    dreaper napisał:
    No tak, ale wyłączniki są na 10 albo 16 A. Już nie pamiętam - w każdym bądź razie dużo więcej niż 4.17 A, więc styki powinny dać radę, bo inaczej po co podawane są te wartości, chyba, że w trakcie załączania prąd przekracza te wartości.

    Tak czy owak wyłącznik tylko po stronie pierwotnej. Chociaż te oprawy, które mam raczej nie nadają się do wyłączania po stronie pierwotnej, bo nie mają możliwości zabezpieczenia przed porażeniem prądem w przypadku uszkodzenia izolacji np przez temperaturę, albo wysunięcia się przewodu fazowego z wyłącznika, obudowa jest metalowa, a wyłączniki mają wciskane przewody, więc ryzyko wysunięcia się przewodu z tego typu wyłączników jest bardziej prawdopodobne niż z przykręcanych tym bardziej, że jest tam gorąco, a z wiekiem i temperaturą plastik kruszeje.


    Zupełnie Ciebie nie rozumiem. Co mają oprawy 12V do bezpieczeństwa? Przecież jeśli zasilasz lampy napięciem 12V to jest ono bezpieczne. O co w końcu chodzi?
  • Poziom 18  
    Teoretyzuję sobie jedynie. Oprawa halogenu jest metalowa i ma wbudowany wyłącznik. Chodzi o to, że wyłączniki w tych oprawach do niczego się nie nadają, bo gdy odcinać trafo po stronie pierwotnej to istnieje ryzyko porażenia, bo nie ma w tych oprawach mocowania na przewód ochronny, a gdy chcesz ich używać do odcinania pojedynczych halogenów, a nie transformatora to styki w wyłącznikach robią się czarne - chociaż teoretycznie powinny dać radę. Wyłączniki są dość nietypowe i raczej trudno dostępne, więc jak dla mnie wychodzi na to, że producent opraw nie bardzo się spisał.

    http://i359.photobucket.com/albums/oo35/nikosd_photo/airon%20satyna/IMG_0238.jpg

    Oprawy wyglądają mniej więcej w ten sposób.

    Ustaliliśmy, że trafo odcinamy po stronie pierwotnej (230 V). Te wyłączniki się do tego nie nadają, bo oprawa nie ma możliwości zabezpieczenia przewodem ochronnym bez zrobienia mocowania przewodu ochronnego "na własną rękę".
    Wyłączając halogeny po stronie wtórnej transformatora (12 V) - wyłączniki się palą. Pytanie brzmi: Po co ktoś wymyślił obudowę z takim wyłącznikiem skoro tak czy siak nie da się go używać?

    Gdyby chcieć odcinać trafo po stronie pierwotnej tym wyłącznikiem to trzeba by 5 żyłowy przewód zastosować: dwa przewody na fazę (do i z wyłącznika), dwa przewody zasilające halogen i jeden ochronny. Poza kosztem takiego przewodu jest jeszcze jeden problem - brak miejsca.
  • Poziom 29  
    Za bardzo nie wiem jaki to wyłacznik, dla mnie wystarczy dać dwa przewody do wyłącznika ( w szereg z trafem, z tym, że wyłącznik odcina fazę na trafie )
    A to, że na wyłaczniku pisze 10 lub 16A to za bardzo bym się tym nie sugerował, może chodzi o wytrzymałość chwilową itp.

    Poza tym na lampie jest oznaczenie 20W max, więc prąd max to 1,8A.

    Aby tym włącznikiem odcinać trafo, to trzebaby troszkę zmodyfikować układ.

    Mój nauczyciel w technikum zawsze powtarzał, żeby za bardzo nie wierzyć w to co piszą. (Ktoś na płocie napisał "pupa", chciał dotknąć i mu drzazga w rękę weszła :) )
  • Poziom 18  
    Maly napisał:
    Za bardzo nie wiem jaki to wyłącznik, dla mnie wystarczy dać dwa przewody do wyłącznika (w szereg z trafem, z tym, że wyłącznik odcina fazę na trafie)


    No i tak właśnie zrobiłem z tym, że zastosowałem osobny wyłącznik, bo wyłączniki oryginalnie umieszczone w oprawach są na wcisk (wciska się przewód do środka) z tym, że przewody się dość łatwo wysuwają - a przy odcinaniu fazy i niezabezpieczonej metalowej obudowie łatwo o porażenie, a tego akurat bym nie chciał. Raczej nie postawił bym na to, że nigdy się nie wysuną, bo jeden to sam mi wyskoczył.

    Co do prądu to masz rację 20 W to 1.67 A, nie sprawdzałem teraz na jaki są prąd, ale z tego co pamiętam to znacznie przewyższał ten wychodzący z obliczeń, a skoro nie można wierzyć w dane znamionowe umieszczone na wyłączniku to komu i w co wierzyć w takim razie i po co są te obliczenia. Na zdrowy chłopski rozum skoro ktoś napisał coś na wyłączniku to musiał mieć do tego podstawy. Na pewno wykonywano jakieś testy. Z tym się zgodzę, że nie zawsze wartości znamionowe sprawdzają się w rzeczywistości, ale skoro podano wartość prądu jaki może popłynąć przez wyłącznik to raczej nie był to prąd chwilowy, z resztą nie ma na ten temat żadnej informacji. Poza tym dwu- czy trzykrotny zapas powinien wystarczyć, chodź jak widać w tym przypadku jednak nie wystarczył.