Witam, mój problem wygląda następująco: pewien czas temu w samochodzie rozładował mi się akumulator (myślę sobie że się zdarza) i wyciągnąłem go do domu na noc podładować. Syrenka z alarmu wyła cały czas a ja niewiedziałem jak ją odłączyć więc zakleiłem ją od spodu żeby jej nie było słychać. Rano juz nie wyła i podłączyłem akumulator no i tu pojawił się problem - syrenka już niechce wyć (działa bardzo cichutko), alarm niby działa - wskazania diody, odcięcie zapłonu itp - no niby wszystko ok poza brakiem dźwieku z sureny ale pojawił sie drugi problem: strasznie szybko pada akumulator (wystarczy 3-4 dni i jest całkiem rozładowany) a jak podłączam plusową kleme to zauważam iskrzenie. Jak wypinam centralke to owego iskrzenia niema a spadek napięcia jest na akumulatorze zdecydowanie mniejszy. Rozkręciłem syrene i ma trochę zaśniedziałych i skorodowanych styków - jak moge ją sprawdzić ewentualnie co może być uszkodzone. Zanim dowiedziałem się jak odłączyć blokade zapłonu musiałem odkręcać kleme z akumulatora i poczułem sie jak bym znowu miał mojego starego 126p. Proszę o pomoc, sugestie, rady. Pozdrawiam
Aha, jeszcze jedno - jakie ma zadanie ten przełącznik na syrenie???
Aha, jeszcze jedno - jakie ma zadanie ten przełącznik na syrenie???