Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Wiara w różnicówki

20 Mar 2008 10:03 3001 27
  • Poziom 9  
    Witam.Z rozmów przeprowadzonych z wieloma ludźmi odnoszę wrażenie,ze wszyscy,którzy mają zamontowane różnicówki stanowczo twierdzą,ze w kazdej sytuacji taki wyłącznik uratuje im życie.Czy tak jest naprawde?Np.Czy w przypadku dotknięcia dwóch przewodów równocześnie zadziała różnicówka,albo np.gdy nam syszarka wpadnie do wanny?jestem laikiem,prosiłbym o wytłumaczenie mi w jakich sytuacjach taki wyłącznik nie zadziała i dlaczego,mimo,ze jest dobrze podłączony.
  • Spec od GSM
    Nawet różnicówki sie psują. Także ta wiara nie ma podstaw.
  • Moderator
    Różnicówka nie zadziała tylko jeżeli mamy do czynienia z przepływem miedzy przewodami L i N i nie ma przepływu prądu do ziemi. Czyli jeżeli delikwent złapie sie przewodów fazy i zera i nie będzie się stykał z ziemia to musi go szarpnąć. Takich przypadków jest jednak bardzo niewiele i statystyki pokazują ze nie stanowi to więcej niż kilka procent. W pozostałych sytuacjach różnicówka (sprawna i okresowo testowana) zadziała jak tylko prąd upływności przekroczy zadaną wielkość. Nie jest to oczywiście zabezpieczenie idealne, bo ryzyko zawsze istnieje jednak podniesienie bezpieczeństwa jest znaczne i niepodważalne.
    Są jednak instalacje o znacznie bardziej wymagające. W warunkach skrajnie niebezpiecznych stosuje sie (oprócz 24V) także systemy zasilania symetrycznego (przez specjalne transformatory separujące) gdzie dotkniecie jednego przewodu nie ma znaczenia gdyż nie ma przepływu do drugiego przewodu. Instalacje takie stosuje sie na blokach operacyjnych w szpitalach, salach reanimacyjnych czy w szczególnych instalacjach okrętowych lub górniczych. Często takie instalacje wyposażane są w specjalne czujniki upływności izolacji które reagują nawet na pojedyncze miliampery nierównomierności przepływu czy nierównomierności pojemności współziemnej i współliniowej. Są to jednak instalacje bardzo specjalistyczne i niezwykle sporadycznie spotykane.
  • Poziom 35  
    Brawo za link:D
    Ci co mają w samochodzie 8 poduszek powietrznych, ABS, inne esy też czasem wierzą że są nieśmiertelni. Ale chyba nie trudno zrozumieć, że te wynalazki nie są tylko dla szpanu. Nie istnieją 100% zabezpieczenia ale to chyba nie powód żeby nie stosować żadnych?
  • Moderator Robotyka
    Ostatnio byłem świadkiem pomiarów różnicówki - klasyka AC 0,03A.
    Przy naciśnięciu testu, różnicówka pięknie działała.
    Po zwarciu przewodem zera z ochronną, nawet na samej różnicówce, nie działała. Ba! Nie działała nawet po podaniu fazy na zero.
    Różnicówka była Faelowska - ok 5 lat eksploatacji w instalacji biurowej.
    Fakt, że często wyskakiwała, do niedawna. Ale gdyby się ktoś sugerował jedynie standardowym, wbudowanym testem, miałby niesprawną ochronę.
  • Spec od Falowników
    Madrik napisał:
    Ostatnio byłem świadkiem pomiarów różnicówki - klasyka AC 0,03A.
    Przy naciśnięciu testu, różnicówka pięknie działała.
    Po zwarciu przewodem zera z ochronną, nawet na samej różnicówce, nie działała. Ba! Nie działała nawet po podaniu fazy na zero.
    Różnicówka była Faelowska - ok 5 lat eksploatacji w instalacji biurowej.
    Fakt, że często wyskakiwała, do niedawna. Ale gdyby się ktoś sugerował jedynie standardowym, wbudowanym testem, miałby niesprawną ochronę.


    Po zwarciu przewodem zera z ochroną nie działała - może, ale nie ma obowiązku.
    Ba! Nie działała nawet po podaniu fazy na zero - nie powinna. A ognista kula była? :idea:
    Może była źle podłączona. Test wewnętrzny jest elektryczny i innej możliwości nie widzę.
  • Poziom 39  
    Kolega Madrk staosuje czarną magię, czyli znane prawa przedstawia w krzywym zwierciadle. A nmiby dlaczego musiałby (musiał) działać wyłacznik różnicowy przy połaczeniu N i PE? Teoretycznie oba bez potencjału. Także z racji, że nie mówimy wyłączniku nadprądowym zwracie faza z N nie musi nic wyłączać. Mało tego w wyłączniku różnicowym wszystko się zgadza.
    Zabezpieczenie różnicowo-prądowe jest tylko jednym ze sposobów zabezpieczania użytkowników przed prażeniem więc jeśli się zastosuje kilka to jest szansa na skuteczność.
  • Moderator
    I po to sa okresowe bdania skuteczności uziemienia czy pomiary izolacji by takie zabezpieczenia sprawdzać. Jak sie ktos pod takimi pomiarami podpisuje to bierze sobie bat nad głowę. Jak będzie miał troche oleju w głowie to nie bedzie sie wygłupiać.
  • Spec od GSM
    Nawet badania nie dadzą pewności - przykład z mojego podwórka - tydzień po badaniu padła różnicówka (2 w ciągu miesiąca) pierwsza wykazała usterkę (podczas badania), druga była uszkodzona mechanicznie - dźwignia zacięła się w zawiasie - komentarz do tego taki że nawet na nowe trzeba uważać.
  • Poziom 22  
    Madrik napisał:
    Ostatnio byłem świadkiem pomiarów różnicówki - klasyka AC 0,03A.
    Przy naciśnięciu testu, różnicówka pięknie działała.
    Po zwarciu przewodem zera z ochronną, nawet na samej różnicówce, nie działała. Ba! Nie działała nawet po podaniu fazy na zero.
    Różnicówka była Faelowska - ok 5 lat eksploatacji w instalacji biurowej.
    Fakt, że często wyskakiwała, do niedawna. Ale gdyby się ktoś sugerował jedynie standardowym, wbudowanym testem, miałby niesprawną ochronę.


    Po pierwsze zetknięcie przewodu zerowego z ochronnym bez obciążenia które by powodowało przepływ prądu po przewodzie PE 0.03 A nie wyłączy więc musi to być prąd co najmniej 0.07A płynący przez zero żeby się rozłożył na oba przewody równomiernie , więc możesz podłączyć urządzenie 3 fazowe o idealnym obciązeniu 3 faz i też nie wyłączy
    Po drugie zetnięcie fazy z zerem to już abstrakcja w jaki sposób miałaby zadziałać to nie bezpiecznik.
    Więć zastanów się najpierw zanim coś napiszerz a niemasz o tympojęcia na jakiej zasadzie to działa.
  • Moderator Robotyka
    Napisałem, że byłem świadkiem takiego badania. Robiła to grupa pomiarowców z miasta. Zaczeli klasycznie od miernika - różnicówka nie wyskoczyła i przekroczyła wszelkie wartości - prąd różnicowy i czas wyłączenia. Pierwszy przekroczył prąd znamionowy styków głównych różnicówki, a czas leciał sobie w najlepsze. Potem zaczeli robić różne sztuczki - takie jak napisałem.
    Odłączali ją, podłączali, katowali i łączyli w różne konfiguracje. Łącznie trwało to chyba z godzinę. W końcu przyznali, że wyłącznik do wymiany.
    Więc, odczepcie się od mojej osoby.
    Jak napiszę, że widziałem jak załoga karetki robiła sztuczne oddychanie pomką do roweru, to też na mnie naskoczycie, że nie wiem jak się robi sztuczne oddychanie?
    Chodziło mi wyłącznie o to, że wyłącznik wyłaczał przyciskiem testu, ale nie wywalał kiedy powinien. Czyli oszukiwał i nikomu nie uratowałby życia.

    PS - przepraszam za przejęzyczenie, nie faza na zero, tylko faza na przewód ochronny.
  • Poziom 35  
    Nieprawidłowe testy niczego nie dowodzą wiec nie da się niczego z tego wywnioskować odnośnie ochrony życia.
  • Poziom 28  
    Osobiście nie wierzę w RCD. Nieraz nie wyąłczyła, konieczne były udary - czy mechaniczne, czy elektryczne. Trafiłem kiedyś pomiary - wyszło mi jakieś 250 różnicówek, z czego niesprawne jakieś 5...10%. Normalnie szkoda gadać...
  • Poziom 28  
    To ja napiszę to co kolega madrik, że test przyciskiem nie zawsze jest wiarygodny! Miałem przypadek, przyciskiem wywalało zabezpieczenie, testerem nie. Tylko nie piszcie, że źle mierzyłem bo się poleję, inne różnicówki działają. Poza tym wszystkie różnicówki jakie zakładałem działały po złączeniu N i Pe a tamta nie. Wniosek chyba jakiś się nasuwa, prawda?
  • Poziom 35  
    Zwarcie Ni i Pe wywali bezpieczniki tylko i wyłącznie w wypadku gdy jest podłączony jakiś odbiornik.
  • Poziom 24  
    różnicówka zawsze musi zadziałać po złączeniu PE z N (takzwane bezpieczne wyłączenie) na przewodzie N wbrew pozorom tez jest potencjał!!! zaden odbiornik nie musi być podpięty.
  • Poziom 35  
    Może być jeśli do bezpiecznika podłączone są oddzielnie przewody PE i N. Jeśli dochodzi do niego jeden wspólny przewód PEN (a takie połączenie spotyka sie bardzo często) to niestety nic nigdzie nie płynie po zwarciu PE i N i różnicówka nie zareaguje. Reakcja przy testowaniu zależy więc w głównej mierze od konfiguracji przewodów.
  • Poziom 29  
    RCD jest środkiem UZUPEŁNIAJĄCYM ochrony przeciwporażeniowej, więc nie nalezy jej traktowac jako anioła stróża
  • Poziom 24  
    mówie o instalacj z PE i N osobno.
  • Użytkownik usunął konto  
  • Moderator Robotyka
    geguś napisał:
    stasiekm napisał:
    RCD jest środkiem UZUPEŁNIAJĄCYM ochrony przeciwporażeniowej, więc nie nalezy jej traktowac jako anioła stróża

    Sorki że pytam, ale czy ostatnio skrócili normę 60364-4-41?


    I po co ten sarkazm? Nie wystarczy wskazać błędu i poprawić go?
  • Admin Elektroenergetyka
    mietekn napisał:
    Zwarcie Ni i Pe wywali bezpieczniki tylko i wyłącznie w wypadku gdy jest podłączony jakiś odbiornik.


    Jeszcze nie spotkałem bezpiecznika który "wywala" przy zwarciu N i PE :D

    Cytat:
    Może być jeśli do bezpiecznika podłączone są oddzielnie przewody PE i N.(...)

    Kolego o co chodzi? :D

  • Poziom 28  
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic878300-30.html


    Łukasz-O i inni którzy nie mają pojęcia o temacie zacznijcie od lektury materiałów jakie tam zamieściełem. Dopiero później wypowiadajcie się na forum.

    Tak swoją drogą to takiego "fachowca" jak Ty w życiu bym nie zatrudnił!!!!!!!
  • Poziom 25  
    marcino2000 napisał:
    różnicówka zawsze musi zadziałać po złączeniu PE z N (takzwane bezpieczne wyłączenie)
    nieprawda, roznicowka moze w takim przypadku zadzialac ale wcale NIE musi!
    marcino2000 napisał:
    na przewodzie N wbrew pozorom tez jest potencjał!!! zaden odbiornik nie musi być podpięty.
    na moim dlugopisie tez jest potencjal i co z tego? :]
    Madrik napisał:
    Napisałem, że byłem świadkiem takiego badania. Robiła to grupa pomiarowców z miasta. Zaczeli klasycznie od miernika - różnicówka nie wyskoczyła i przekroczyła wszelkie wartości - prąd różnicowy i czas wyłączenia. Pierwszy przekroczył prąd znamionowy styków głównych różnicówki, a czas leciał sobie w najlepsze. Potem zaczeli robić różne sztuczki - takie jak napisałem.
    Odłączali ją, podłączali, katowali i łączyli w różne konfiguracje. Łącznie trwało to chyba z godzinę. W końcu przyznali, że wyłącznik do wymiany.
    Moze im ktos dla zartu odkrecil uziom od zacisku :]
  • Użytkownik usunął konto  
  • Admin Elektroenergetyka
    tehaceole napisał:
    https://www.elektroda.pl/rtvforum/topic878300-30.html


    Łukasz-O i inni którzy nie mają pojęcia o temacie zacznijcie od lektury materiałów jakie tam zamieściełem. Dopiero później wypowiadajcie się na forum.

    Tak swoją drogą to takiego "fachowca" jak Ty w życiu bym nie zatrudnił!!!!!!!


    Chciałem zwrócić uwagę tylko na nazewnictwo a tu proszę... Uderz w stół a nożyce się odezwą.

    Nie Ty mnie zatrudniasz i nie Ty będziesz oceniać czy jestem fachowcem czy nie. Swoją drogą skoro już twierdzisz, że nie mam pojęcia o temacie to chociaż napisz dlaczego.
    Jakoś nie przypominam sobie abym w tym temacie pisał coś na temat włącznika różnicowego.