Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Elektroda.pl
Szkolenia SEP
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Biogazownia domowym sposobem

ekologg 17 Lut 2013 15:06 157878 285
  • #151
    rafalles
    Poziom 12  
    Jednak po przemyśleniu ta moja skrzynia nie wypali. Żeby zachować tak powolny przepływ gazu to właśnie przekrój kanału ma znaczenie. O wiele lepszym rozwiązaniem byłby cylinder. Przekrój dobrany do maksymalnej wydajności biogazowni. Gaz wchodzi na początku cylindra, wychodzi na końcu. Rolę wymuszenia równomiernego przepływu gazu przez cały przekrój pełni spulchniacz w postaci wiórów drzewnych, także nie potrzeba wpuszczać perforowanej rury do cylindra. Czym dłuższy cylinder, tym dłuższe przerwy w regeneracji wsadu. Temperatura oczyszczania jest po prostu temperaturą przepływającego gazu. Jeżeli cylinder stoi na dworze to pewnie wskazane jest zaizolować termicznie. Duża wilgotność gazu zapewnia utrzymanie wilgotności rudy.

    Cylinder powinien stać pionowo. Wtedy ruda pod własnym ciężarem się zagęści i zapobiegnie to powstawaniu kanalików, którymi gaz przejdzie sobie bez filtracji. Taka moja teoria :)
  • Szkolenia SEP
  • #152
    gaz4
    Poziom 30  
    Domowa biogazownia z założenia ma produkować niewielkie ilości biogazu. Do
    gotowania wystarczy 1 m3/dobę czyli poniżej 500 m3 rocznie. By go
    wyprodukować trzeba przerobić ok. 1 tony suchej masy. Jeżeli ktoś ma więcej
    to może pokusić się o ogrzanie domu, w sezonie musiałby produkować ok. 10
    m3 na dobę, czyli ok. 2 tys m3 rocznie. Moim zdaniem jest to górna granica
    amatorskiej produkcji, profesjonalna biogazownia taką ilośc wytworzy w
    kilka godzin. I właśnie mała skala jest zaletą, bo mamy inne zapotrzebowanie
    na wodę do płukania. Co prawda sporo wiadomości z chemi zapomnialem, wiele
    mogłem pokręcić, jednak skuteczności płuczki wodnej mojego pomysłu jestem
    pewien na 99%.

    Całość opiera się na dwu zbiornikach np. 1m3 umieszczonych jeden nad drugim,
    połączonych 3m rurą. Dolny zbiornik będzie jednoczesnie magazynem gazu,
    natomiast górny otwartym od góry "regeneratorem" wody. Przed uruchomieniem
    biogazowni dolny zbiornik należy zalać wodą tak, by wypełniała całą rurę
    sięgając aż do zbiornika górnego. W ten sposób w magazynie gazu będzie panowało
    ciśnienie ok. 0.3 atm. Podczas fermentacji biogaz wypełniając dolny zbiornik
    będzie częściowo oczyszczany z H2S i CO2 na dwa sposoby. Woda wypychana z
    dolnego zbiornika straci swoje ciśnienie i część rozpuszczonych gazów zacznie
    się z niej uwalniać. W/g tablicy rozpuszczalność H2S w wodzie o temp. 0 stopni
    jest ok. 3x wyższa niż w 40-tu. Jeżeli dolny zbiornik zakopie się w ziemi,
    a górny wystawi na Słońcu, to "regeneracja" wody będzie mocno wspomagana.
    Inną metodą na usuwanie siarkowodoru może być podłączenie górnego zbiornika
    do rynny. Wystarczy podłączyć ją od góry, a spust wyprowadzić tuż nad
    wiekiem zbiorika. Deszczówka wpływająca do tego zbiornika wymiesza się z
    wodą płuczącą biogaz i sama ucieknie. Nawet gdyby górny zbiornik akurat był
    pusty to niewiele zmienia. Deszczówka ktora go wypełni zostanie wypchnięta
    przez wodę z dolnego jednoczesnie mieszając się. Niestety, tego typu
    rozwiązanie będzie stwarzało duże problemy zimą. Może to rozwiązać inna
    płuczka której skuteczności nie jestem aż taki pewien.

    Jak napisałem popiół z kominka rozpuszczony w wodzie będzie zawierał
    głównie węglan potasu. Reszta jego składników albo się nie rozpuści, albo
    występuje w niewielkich ilościach. Cały trick polega na tym, że mieszanina
    substancji chemicznych będzie reagowała ze sobą dążąc do stanu równowagi.
    W/g tego co jeszcze pamiętam (i mam nadzieję, że nie pokręciłem) weglan
    potasu rozpuszczony w wodzie ulegnie hydrolizie. Poddany działaniu
    niewielkiej ilości H2S i dużej ilości CO2 ustali się stan rownowagi który
    widze tak: H2S będzie bardzo rozcieńczony dzięki czemu stanie się
    "silniejszy" od stężonego H2CO3 i zwiąże się z potasem. Natomiast duże
    stężenie CO2 spowoduje zamianę węglanu w wodorowęglan potasu. Im większe
    stężenie K2CO3 w wodzie tym skuteczniejsze powinno byc wyłapywanie H2S jak
    i CO2. Przede wszystkim taki roztwór nie zamarznie, więc może działać zimą.
    Regeneracja przebiegałaby nieco inaczej, bo dolewanie wody nie wchodzi tu w
    grę. Podczas napowietrzania siarczki przejdą w siarczyny i siarczany, co
    zmieni punkt równowagi. Gdy ten roztwor wróci do płuczki biogazu H2S znowu
    będzie probowało wejść w miejsce węglanów, a w/w siarczany nie będą w tym
    tak przeszkadzały jak identyczna ilość siarczków.

    Jeżeli w tym opisie coś pomieszałem, to prosze o poprawienie. Przy
    założeniu 2% zawartośc H2S do wyłapania mamy jakieś 50 kg rocznie, IMHO da
    się zrobić. Mam nadzieję, że tego typu instalacja jednak zadziała, bo
    rowiązałaby kilka poważnych problemów z amatorską produkcją biogazu za
    jednym zamachem :)
  • #154
    kybernetes
    Poziom 39  
    Te czujniki to niewielka pomoc. Żeby z nich zrobić analizator gazowy trzeba dużo pracy i kombinowania. Czujniki te są skonstruowane do pomiarów metanu w powietrzu a ich działanie opiera się na katalitycznym utlenianiu metanu tlenem z powietrza na cienkiej warstewce tlenku cyny. Tak więc same w sobie absolutnie nie nadają się do pomiarów stężenia metanu w środowisku gazu fermentacyjnego.

    Dodano po 51 [minuty]:

    Gaz4 - myślę, opierając się na moim domowym liczniku gazu, że trzeba się liczyć ze zużyciem 1,5 m3 czystego metanu dziennie dla gotowania i ogrzewania wody. W przeliczeniu na gaz fermentacyjny to będzie 2,5-3 m3. Z kolei dla ogrzewania domu trzeba przyjąć 15-20 m3 metanu na dobę a więc 25-40 m3 biogazu.
    W literaturze podają, że 1 m3 komory fermentacyjnej pozwala, w optymalnych warunkach, uzyskać 1 m3 biogazu na dzień. Tak więc komora dla gotowania i ciepłej wody powinna mieć pojemność ok 3 m3. Mogłaby to być np. cylindryczna komora o średnicy 2 m i wys. 1,3-1,5 m (poziom masy fermentacyjnej 1 m). Dla ogrzewania komora musiałaby być znacznie większa, np. o pojemności 40 m3 - średnica 5 m i wys. 2,5 m (poziom masy fermentacyjnej 2 m). O ile małą komorę łatwo niedrogo zrobić to z dużą już byłyby problemy, koszt samej izolacji z 200 mm styropianu to ponad 2500 zł. Do tego zbiornik, mieszadła, armatura itd. Do takiej wielkiej komory potrzeba również dużo wsadu.

    Płuczki oparte na węglanie potasu stosowano swego czasu w przemyśle dla usuwania CO2. Jest to przestarzała technologia, wyparta przez płuczki wodne pracujące pod wyższym ciśnieniem, które są znacznie mniej kłopotliwe w eksploatacji. Ich zaletą są niższe ciśnienia jak w płuczce wodnej, poza tym to same wady - praca ze stężonymi roztworami soli i wytracanie się kwaśnych węglanów, osady, zatykanie itd. Dla amatorskiej instalacji chyba bym nie polecał właśnie z powodu tych trudności ruchowych. Oczywiście jak wszędzie tak i tutaj przemyślana konstrukcja takiej płuczki mogłaby być interesująca.

    Płuczki wodnej bezciśnieniowej to w ogóle bym nie polecał ze wzgl. na znikome możliwości absorpcyjne czystej wody pod normalnym ciśnieniem.

    Cały czas pozostaje problem co zrobić z oddzielonym siarkowodorem, puszczanie tego w powietrze może zepsuć klimat i stosunki dobrosąsiedzkie, przy większej instalacji w promieniu kilkuset metrów, przy mniejszej - przynajmniej za płotem. Biorąc to pod uwagę pochłanianie H2S żelazem wydaje się interesującym pomysłem.
  • #155
    gaz4
    Poziom 30  
    Kybernetes, czy masz może linki nt. przemysłowych płuczek na węglanie potasu? Bo moim zdaniem zimą właśnie ta metoda może być najbardziej obiecująca m. innymi z powodu dostępności surowca. Poczytanie o problemach w używanych instalacja to co innego niż teoretyczne dywagacje. Ziemię darniową zostawiłbym na samym końcu procesu, bo chociaz jest najwydajniejsza, to jednak problematyczna (regeneracja powietrzem). Im mniej siarkowodoru w nią wtłoczymy, tym mniejsze problemy. Jeżeli chodzi o zużycie biogazu, to myślałem o samym gotowaniu, ew. nadmiar może wspomagać kolektory sloneczne w ogrzewaniu wody. Wtedy 1 m3 na dobę powinien styknąć. Ogrzewanie domu tylko i wyłącznie amatorsko wytworzonym biogazem jest niemożliwe w czasie dużych mrozow. Z tego powodu warto zejść na ziemię i liczyć na max. 10 m3 (5 m3 metanu) na dobę. Siarkowodór powstający podczas płukania może znaleźć zastosowanie w rolnictwie. W/g książki o uprawie borowki wysokie na 1ha rocznie powinno się sypać ok. 350-450 kg siarczanu amonowego i ok. 300 kg siarczanu potasu. Podobnie inne rosliny kwaśnolubne, jak borowka brusznica czy żurawina lubią duże ilości siarki w glebie. Wystarczy teraz obliczyć ilość powstającego siarkowodoru, przeliczyć to na zapotrzebowanie roślin i założyć odpowiednią plantację. Gdyby ktoś zdecydował się na moją płuczkę wodną sprzęzoną z rynną (marna absorpcja przy bardzo dużych ilościach wody IMHO nie ma znaczenia) to polecam żurawinę. Ta roślina lubi zalewanie dużymi ilościami wody, więc niejako aż się prosi aby uznać ją za element przydomowej biogazowni ;)
  • Szkolenia SEP
  • #156
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Zacząłem następny rozdział. Poniżej opis czynności i moje spostrzeżenia. Będę je uzupełniał co jakiś czas.


    05 marca 2013
    20:45:05
    Wczoraj wymieszałem obornik koński z kurzęcym w stosunku 10:1,
    do tej mieszanki dodałem 2 wiaderka po 2 l. zużytej frytury,
    a całość połączyłem z liśćmi i trawą z zeszłego roku, lekko
    wyschniętymi, w stosunku 1:1 (susz:gówienka), całość zalałem 20 litrami ciepłej wody.

    Biogazownia domowym sposobem

    Otrzymałem prawie 100 l. ekstraktu, który ubiłem w 100 litrowej beczce.
    W beczce pionowo po środku ustawiłem rurę fi 50 z pcv, od dołu zamkniętą deklem.
    Rurę ponacinałem tak jak drenaż w oczyszczalni,
    a na zewnątrz owinąłem ją plastikową siatką. Przez pokrywę beczki
    puściłem 3 rurki z tworzywa, jedną wpuściłem prawie do dna beczki,
    ale wewnątrz rury 50-ki, dwie następne przechodzą tylko przez wieko na głębokość około 2-3 cm.

    Biogazownia domowym sposobem

    Jedna z nich służy do odbierania urobku, poza beczką dochodzi
    do trójnika, skąd jedna ścieżka odchodzi przez zawór do kuchenki,
    zaś druga do dętki - magazynu. Pozostają jeszcze diwe rurki wychodzące z beczki.
    Jedna, jak wyżej napisałem, sięga prawie do dna i jest wewnątrz
    rury 50-ki - jest to rurka doprowadzająca odciek do zewnętrznej pompki,
    druga zaś to powrót odcieku z pompki do beczki.
    Spróbowałem, pompka ładnie przetacza odciek, no na razie zabrudzoną wodę
    z beczki.
    Czekam na ślady życia w reaktorze.

    06 marca 2013
    7:31:34
    Zapomniałem, całą reakcję przeprowadzam w temp. pokojowej. Beka stoi w garażu,
    około 18-20 st. C. Dzisiaj rano dętka, a poważniej mówiąc magazyn wyrobu gotowego,
    napompowana, upuściłem ciśnienie, organoleptycznie: miły zapach, bez śladu smrodu.
    Przepompowałem odciek, jakieś 0,5 - 1 minuta i przechodzi przez pompkę wszystki płyn.
    A może za mało dałem wody do substratu? Muszę jeszcze zrobić trójnik z zaworkiem
    za pompką, będę mógł upuścić troszkę odcieku i zbadać pH.

    18:55:58

    Gazuje, ale nie śmierdzi. Dołożyłem manometr (0,0 - 0,6) na odbiorze gazu.
    Ciekawe jakie ciśnienie osiągnie.

    2013-03-08
    20:33:38

    Nie gazuje, za zimno. Muszę odpalić piec w kotłowni (tutaj właśnie stoi beczka),
    bo ostatnio palę kominkiem i przez to w kotłowni i garażu coraz zimniej.

    12 marca 2013
    21:17:17

    Jest cieplej, a właściwie żyjątka mają cieplej. Cztery czy pięć razy w ciągu dnia
    upuszczam gaz z dętki, bo się nadyma. Na razie niepalny, nieśmierdzący.
    Daje co prawda lekki obcy zapaszek, ale nie capi. Ale niestety daje również
    do otoczenia powiew H2S. Nieznacznie, ale czuć w zamkniętym pomieszczeniu.
    Martwi mnie to, bo wychodzi na to, że jest jakaś nieszczelność w baniaku.
    Póki gaz niepalny otworzę jeszcze raz dekiel i spróbuję doszczelnić.

    18 marca 2013
    21:58:49

    Na razie żadnych nowości, coraz większy smrodek H2S. Dętka pompuje się
    codziennie, ja upuszczam go do garażu. Wtedy w domu pretensje...
    Czemu?
    Jeszcze nie uszczelniłem otworów w deklu, ale nie powinno się
    dostawać powietrze z zewnątrz, bo w środku cały czas panuje nadciśnienie.
    Bez odbioru...

    19.03.2013
    21.32

    Uszczelniłem bekę, w powietrzu mniej czuć, ale od tego
    czasu ręce mi capią i nie widzę końca tego smrodu.
    Teraz co pół godziny dętka pełna, ale metanu brak.
    Siarkowodór w nadmiarze. Ciśnienie w baniaku
    w granicach 0,1-0,15 bara, dekiel wybrzuszony,
    może uszczelnienie zadziałało.
    Oto obiecane wcześniej foto. Biogazownia domowym sposobem Biogazownia domowym sposobem Biogazownia domowym sposobem




    23.03.2013
    10.11


    Uszczelnienie beczki zadziałało, ciśnienie wewnątrz w granicach 0,05 bara i cały czas wypuszczam gaz w powietrze. Na razie śmierdzi jajcami, ale są pierwsze oznaki ognia, znaczy się, przy podpalaniu prosto z rurki, płomień zapalniczki lekko się zwiększa, potem zostaje zdmuchnięty. Tak samo było na początkach fermentacji w małej bańce.

    7.05.2013
    21.00


    Patrzę na datę rozpoczęcia eksperymentu, początek marca. Minęły 2 miesiące i od kilku dni gaz pali się sam, bez podtrzymywania ognia z zewnątrz. Nie ma wielkiej ilości, ale mimo niekorzystnych warunków (mało ciepła), udało się go otrzymać. Za kilka dni wystawię beczkę na dwór, na słońcu na pewno reakcje ulegną przyspieszeniu. Owinę zbiornik wełną i może nawet wkopię w ziemię tak, aby pokrywa była wystawiona na działanie promieni słonecznych. Spostrzeżenie: zapaliłem gaz, a gdy ciśnienie w układzie spadło niemal do zera i płomień ledwo się tlił, włączyłem pompkę przelewającą odciek. Płomień wzmógł się, ale tylko na czas włączenia pompki, w tym przypadku czekałem jakieś 2-3 minuty. Po jej wyłączeniu płomień momentalnie zgasł. Ciekawe czy starczy małym bakteriom sił, żeby na bieżąco produkować taką ilość gazu, by paliło się cały czas. Postaram się wrzucić jakieś zdjęcia lub film, ale proszę o trochę cierpliwości.
  • #157
    rafalles
    Poziom 12  
    Spokojnie. To dopiero 3 dni. Temperatura koło 15 stopni wystarczy. A zaszczepiłeś bakterie ? Koński nawóz wystarczy ?
  • #158
    kybernetes
    Poziom 39  
    Coś czuję, że eksperyment się nie uda - beczka nie jest izolowana cieplnie i ciepłolubne bakterie metanowe nie namnożą się lub namnożą w bardzo nieznacznym stopniu. Co innego gdybyś grubo owinął beczkę watą szklaną a pompowaną gnojówkę podgrzewał do 35 stopni.
  • #159
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    10 marca, 5 dzień od zarobienia ciasta.

    Piec chodzi, beczka stoi tuż obok. Temp. jakieś 22-25 st. C. Myślę, że ruszy. Znaczy się troszkę gazuje, ale jakoś mizernie. Nie dodawałem bakterii, a w mieszance były gówienka końskie i kurzęce. Mam co prawda w domu bakterie do oczyszczalni, ale poczekam jeszcze tydzień, góra dwa. Jak eksperymentowałem z butlą 6 l. to też długo czekałem na pierwszy ogień. Jak nie będzie efektów to dorzucę bakterie.
  • #160
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Swoje kolejne spostrzeżenia dopisuję w dzienniku zamieszczonym kilka postów wcześniej.
    Kybernetes, myślę, że jednak ruszy, może nie będzie to super wydajność, ale na razie sprawdzam eksperyment z większą niż poprzednio ilością. Naprawiłem aparat, to następnym postem dodam kilka fotek.
  • #161
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Hej, modo. Czemu nie mogę zmieniać postu? Chcę poprowadzić dzienniczek z zapiskami w kolejnych dniach. Już drugi raz, po wpisaniu uwagi , nie zostaje ona opublikowana.
  • #162
    rafalles
    Poziom 12  
    No to sukces :) Jak już widzisz oznaki palności to jest OK. Spróbuj upuścić gaz przez coś w rodzaju słomki, coś cieniutkiego i powoli to powinno się palić ciągle.
    I ostrożnie z tym upuszczaniem do piwnicy, biogaz zalega w zagłębieniach. Nie unosi się jak czysty metan.

    Na oczyszczanie biogazu mamy kilka sposobów do wyboru. A nie mam pojęcia jak skutecznie odwodnić biogaz.
  • #163
    Ewa_CałaZielona.
    Poziom 9  
    Witam,
    Poniżej zacytuję Czyjąś wypowiedź (nie w kwestii czepienia się, ale może jestem w błędzie i proszę o sprostowanie moich myśli..).
    "taki pomysł: do ogrzewania zbiornika wykorzystać gazy spalinowe z generatora - kogeneracja."
    Czy główne ciepło z kogeneracji nie jest odbierane ze spalin silnika? trochę mniej z jego chłodzenia i tyle samo z chłodzenia generatora?
    Bo ja jakoś nie widzę spalin emitowanych z generatora...? Ale w sumie z silnikiem do czynienia miałam tylko na kartce :D , więc proszę o odpowiedź: czy ja jestem w błędzie czy zacytowany fragment był po prostu daleko idącym skrótem myślowym :D ?

    Pozdrawiam.
  • #165
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Ewa_CałaZielona. napisał:
    "taki pomysł: do ogrzewania zbiornika wykorzystać gazy spalinowe z generatora - kogeneracja."

    wydaje mi się, że w tym przypadku, mówiąc o kogeneracji, autor ma na myśli prądnicę napędzaną turbiną (silnikiem, ale nie tłokowym). Tutaj jest produkowana duża ilość ciepła. Przy silnikach tłokowych opisywana jest kogeneracja, ale z wykorzystaniem ciepła do podgrzewania układu, z chłodzenia silnika.
    rafalles napisał:
    I ostrożnie z tym upuszczaniem do piwnicy, biogaz zalega w zagłębieniach.

    Nie jestem w piwnicy, ale na poziomie "0". Na razie nie mam takiego zupełnie zapalającego się gazu, jak pisałem lekkie oznaki, że już coś jest. A smrodek wypuszczam rurką do przewodu wentylacyjnego w kotłowni. Przy samej podłodze mam kratkę napowietrzającą, mam nadzieję, że ciśnienie wypychające ciepłe gazy przewodem wentylacyjnym, wypchnie również w powietrze upuszczany gaz.
  • #166
    rafalles
    Poziom 12  
    Na targach w Poznaniu widziałem taki agregat kogeneracyjny. W necie wiele razy wyczytałem, że wykorzystuje się silnik diesla przerobiony na zasilanie biogazem. Miał izolowany wydech. Wydaje mi się, że spaliny można wykorzystać do podgrzania wsadu robiąc w reaktorze wężownicę z grubej stalowej rury. Takie jakby przedłużenie wydechu.
  • #167
    Ewa_CałaZielona.
    Poziom 9  
    Witam,

    Dziękuję za odpowiedzi.

    rafalles: Wrzuciłam do wikipedii "generator" i...? i GENERATOR = PRĄDNICA. Nie "silnik + prądnica".

    tomekshlm06t: "Tutaj jest produkowana duża ilość ciepła" - TUTAJ, czyli gdzie? Że w tej turbinie czy w prądnicy? Przypuszczam że o Turbinę Ci caman, ale wolę się upewnić.
    Ale powiedz, czy dobrze kombinuję z tym ile ciepła z którego miejsca można wyłapać? (dla silnika tłokowego - na razie tylko to ogarnęłam choć na poziomie laika :D ). Jakieś 60% możliwego do uzyskania ciepła będzie ze spalin (i są to wys temp. rzędu kilkuset st. celsjusza), jakieś 25% to ciepło cieczy (temp różne, w granicach setki, może..) z chłodzenia silnika tłokowego i jakieś 15% z chłodzenia prądnicy / generatora?
    (produkcję prądu i straty wszelkie pomijam dla uproszczenia, co by nie motać).

    Pozdrawiam,
  • #168
    kybernetes
    Poziom 39  
    Ewa_CałaZielona, zupełnie nie rozumiem o co ci chodzi. Zamiast kręcić i obchodzić temat dokoła, zadaj konkretne pytanie a jeżeli masz jakieś wątpliwości to również je konkretnie przedstaw.
  • #169
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Pisałem i piszę "wydaje mi się". Tak i teraz sądzę, że długa rura wydechowa, żeby ogrzać spalinami z silnika tłokowego reaktor, to nie ta droga. Długa rura = zimna rura, zasyfiona niespalonymi frakcjami z gazów wydechowych. Jestem za odzyskiem ciepła ze spalin, ale przez jakiś wymiennik.
    Do Ewy:
    Podaję linka do konstrukcji turbiny. Bardzo pouczające i warte zobaczenia.
    http://www.rcdon.com/html/gr-1_turbojet_engine_project.html
  • #170
    Ewa_CałaZielona.
    Poziom 9  
    Do kybernetes:
    Konkretnie:
    Przeglądałam forum, szukając praktycznych info nt. układów kogeneracyjnych. Temat mi obcy, z którym muszę się zmierzyć. I o ile wyrobiłam sobie zdanie, że ok. 60 - 70 % ciepła jest możliwe do odzyskania ze spalin z silnika, po 15 - 20 z wymienników na silniku i prądnicy... To spotkałam się z krytyką (może nie krytyką, ale sporym powątpiewaniem), że jest jak mówię. Owa osoba twierdzi, że: "najwięcej ciepła uzyskujemy ze spalin wylatujących z prądnicy. A generatorem jest silnik + prądnica". A tu na forum znalazłam analogiczne podejście - dlatego dopytuję jak to jest.

    ...a swoją drogą myślę że co do sedna zapytania - pozostaje ono takie samo, więc nie wiem co tu jeszcze konkretniej chcesz?

    * i sorki za nerwy ;)

    Dodano po 2 [minuty]:

    Do tomekshlm06t:
    Dziękuję za link... ale...
    No ok, dziękuje i tyle.
  • #172
    kybernetes
    Poziom 39  
    Ewa_CałaZielona.:

    1. Nie wiem skąd Ci przyszła do głowy ta cała kogeneracja, skoro wątek jest o biogazowni.
    2. Kogeneracja to "nowoczesna", uczenie i jednocześnie z angielska brzmiąca nazwa określająca siłownię, w której uzyskuje się zarówno energię eklektyczną jak i cieplną. W czasach socjalizmu takie siłownie nazywano prostacko "elektrociepłowniami".
    3. Z bilansu energetycznego silnika spalinowego o zapłonie iskrowym (takie mogą być stosowane do spalania biogazu) wynika następujący rozdział strumieni energii (tu uwaga - każdy silnik a nawet każdy zespół silnik-prądnica to inny bilans, więc dane są orientacyjne):
    a) energia mechaniczna użyteczna - ok. 30%
    b) energia oddawana do cieczy chłodzącej - ok. 25%
    c) energia uchodząca ze spalinami - ok. 30%
    Te dwie ostatnie pozycje to energia, która można częściowo odzyskać w kogeneracji. Natomiast brakujące procenty to energia której nie da się odzyskać w tani sposób.
    4. Chłodzenie prądnicy daje niewielką ilość ciepła, którą nie warto się zajmować.
    5. Biogazownia zużywa 20-50% energii zawartej w biogazie na potrzeby własne i tego ciepła oczywiście już odzyskać jako ciepła użytecznego się nie da.
  • #173
    Ewa_CałaZielona.
    Poziom 9  
    Witam,

    Do kybernetes:
    No w końcu! Ktoś odpowiedział normalnie, rzeczowo... rzec "wytłumaczył jak krowie na granicy" :D
    Baaardzo dziękuję :*

    A skąd tutaj takie zapytanie? Bo chodzi o kogeneracje do biogazowni.. Przeglądając to forum natknęłam się na rozmowy o "generatorze" (patrz: któryś mój post wcześniej) i tak zapytałam.
    Ok, jeszcze raz wielkie dzięki. :D

    Dodano po 6 [minuty]:

    Do mosfetkiler:

    A teraz zerknęłam... link też bardzo przydatny (szczeg. to, ile ciepła skąd).
    Dzięki!!!
  • #174
    gaz4
    Poziom 30  
    Tomekshlm06t, co z eksperymentem? Bo szczerze mówiąc chciałem zrobić coś podobnego z takiej beczki, ale zima mi przeszkodziła. Z tego co widzę użyłeś klamry, a to słabo się sprawdza. Ja na krawędzi wieka i beczki zrobiłem otwory i skręciłem całość śrubami. W uszczelce było wgniecenie po plombie i musiałem je zakleić silikonem. Taka beczka jest bardzo szczelna, a ciśnienie zależy od siły skręcenia śrub - w pewnym momencie wieko po prostu lekko się podniesie. Eksperymentowałem z bardzo małymi ciśnieniami i nie wiem gdzie jest max, liczę na to że 0.3 atm da się osiągnąć bez utraty szczelności.
  • #175
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Eksperyment trwa, niestety ten niby płomień, to na razie złudzenie. Niby przy zapalniczce coś tam widać, ale jeszcze samo się nie pali. Patrząc na kalendarz, to za wcześnie. Jak próbowałem z małą butlą, to palny gaz miałem chyba po 6 tygodniach, a wsad miał cieplej niż teraz. Manometr do tej pory wskazał max. 0,05 bara, dętka podłączona równolegle jest wtedy dosyć mocno nabita. Nie podwyższam ciśnienia, żeby nie rozszczelnić beczki, zresztą jak będę pobierał gaz do spalania, to poprzez ten wypornościowy zbiorniczek. Będzie widać ile jest gazu i nie przesadzę z ciśnieniem. Przedwczoraj zadałem do wsadu trochę bakterii szambowych i dolałem koło 10 l. wody. Teraz pompka może przepompowywać odciek na okrągło, bo ma wyższy poziom. Na razie próbuję odpalać, a jak się nie pali to upuszczam nadmiar śmierdziucha do wentylacji. Cierpliwości....

    Dodano po 1 [minuty]:

    gaz4 napisał:
    w pewnym momencie wieko po prostu lekko się podniesie.
    Tak, przy tego rodzaju pokrywie plusem jest to, że się potrafi naddać, odkształcić. Nie pęknie i widać co się dzieje.
  • #176
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    gaz4 napisał:
    liczę na to że 0.3 atm da się osiągnąć bez utraty szczelności.

    przy 0,07 zaczynam czuć siarkę w pomieszczeniu, znaczy się, coś puszcza. Prawdopodobnie nieszczelne korki z gumy, przez które przechodzą przewody przez wieko. A dętka jest mocno wypełniona gazem. Na razie gaz się pali tylko przy podtrzymywaniu zewnętrznego ognia, za mało metanu. Ale wcale się nie dziwię, bo zimno jak w lodówie.
  • #178
    Ewa_CałaZielona.
    Poziom 9  
    Widzieć - widziałam.
    Jak skończe się zapoznawać z treścią i jeszcze będziesz zainteresowany tematem to możemy wymienić się wrażeniami.

    Pozdrawiam :D
  • #179
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Ciekawe rysunki, niestety angielski u mnie na poziomie telefonicznym, tzn. tylko hellou!, jednak może ktoś przez to przebrnie i podzieli się wiadomościami....
    U mnie biogaz coraz lepszej jakości, nie przygasa, pali się równym płomieniem. Za mało na gotowanie obiadu, ale to przecież tylko kilka wiader zacierki. Zdjęcia zapodam po niedzieli.
  • #180
    saskia
    Poziom 38  
    Poczytalem troche i okazuje sie ze pierwsze 25 stron artykulu to informacje zbedne, mowiace o historii biogazowni w Chinach.
    Myslalem o tlumaczeniu tekstu, ale jest tego sporo, wiec moge jedynie wybrane fragmenty przetlumaczyc, bo na calosc to musial bym przerwac prace zawodowa. :-)