Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Biogazownia domowym sposobem

ekologg 29 Nov 2013 17:55 184368 284
Computer Controls
  • #211
    _jta_
    Electronics specialist
    Gaz ziemny ma wartość opałową 30MJ/m3, 1 kW przez dobę to prawie 90MJ, czyli tak, jakby 3 m3 - a 1 kW już wyraźnie ogrzewa dom (powiedzmy, dom 70m2, powierzchnia sufitu+ścian 150m2, ocieplenie styropianem 5cm, 1kW ogrzeje go o 9°C), choć podczas mrozów przydałyby się ze 4kW - 12 m3 gazu ziemnego, albo 25 m3 biogazu. Niedogodnością jest fakt, że produkcją biogazu trudno sterować (a może ktoś zna jakieś katalizatory/inhibitory produkcji biogazu, które by za drogo nie kosztowały?) i kiedy jest zimniej, jego produkcja maleje - a akurat wtedy zapotrzebowanie jest większe. A zmagazynować 1000 m3 (na dłużej trwające mrozy) nie jest łatwo.
  • Computer Controls
  • #212
    kybernetes
    Level 39  
    gaz4 wrote:
    30 m3 gazu ziemnego na dobę to chyba lekka przesada. Docieplony dom o powierzchni 100m2 zużyje rocznie 5-6 tys kWh, czyli 600-700 m3 gazu w dobrym kotle. A to daje wartości o rząd mniejsze, nawet w największe mrozy będzie trzeba znacznie mniej niż 30 m3.

    Kolego, co Ty porównujesz? Dom z lat 70 i nowe, obłożone styropianem pudełko? Ja zużywam 30 metrów na dobę w mrozy (120 m, kocioł zwykły grawitacyjny) i przypuszczam, że większość domów w Polsce a szczególnie na wsi jest zbudowana właśnie w tej technologii, więc takie szacunki dobrze obrazują rzeczywistość. Właściciele nowoczesnych domów sobie co najwyżej dorzucą współczynnik na jakim zaoszczędzą

    Jeżeli natomiast idzie o różnice w zużyciu ciepła przez domy starsze i nowoczesne, dobrze docieplone to nie jest to na pewno rząd wielkości a co najwyżej trzy razy mniej. Jeszcze niższe zużycie można osiągnąć za pomocą rekuperacji czy wręcz budując dom tzw. "pasywny", jednak koszty wtedy znacznie rosną a komfort mieszkania w takim wynalazku bywa dyskusyjny i w sumie nie wiadomo czy warto w to iść.
  • #213
    gaz4
    Level 33  
    Tak się składa, że mieszkam w 100 letnim domu ;) Do ogrzania 80 m2 rocznie potrzebuję ok. 5-6 tys kWh. Naprawdę nie jest trudne ocieplenie domu do takiego standardu - zaledwie 8 cm na ścianach + kilkanaście cm wełny na suficie pod nieużytkowym poddaszem (a ściślej podłodze tego poddasza, 100 lat temu połozyli tam trociny z gliną jako ocieplenie, wystarczyło wymienić na wełnę). Termoizolację wykonałem kilka lat temu i prawdopodobnie już się zamortyzowała. Do końca października ogrzewałem wyłącznie elektrycznością na taryfie weekendowej (100h tygodniowo), grzejniki o łącznej mocy ok. 1.5 kW spokojnie dawały radę. W tym czasie (IX-X) zużyłem kilkaset kWh prądu (trudno dokładnie ocenić, coś między 700-800 kWh). Dom pasywny z całą pewnością się nie kalkuluje, ale rekuperacja... intensywnie myślę nad zbudowaniem czegoś takiego.

    Podobno dodatek oleju daje kopa bakteriom, ale i tak ciepło jest najważaniejsze. Moim zdaniem nie jest ważne ile % ciepła biogaz może dać każdego dnia, ale ile mamony można zaoszczędzić rocznie.
  • #214
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Po przerwie.
    Kiedy otrzymywałem biogaz, spalałem go na próbę, najpierw w palniku jubilerskim, później po prostu z rurki. Jak spalałem z rurki, to zachodziło takie zjawisko:
    rurka (miedź, średnica wewnętrzna około fi 3 mm.) w położeniu poziomym, gaz się spalał, ale odkręcając mocniej zawór, płomień uciekał i w efekcie gasł. Gdy podnosiłem rurkę do pionu, wylotem do góry, to żeby płomień się palił, musiałem zmniejszyć wypływ gazu, ciśnienie, bo gasł jeszcze wcześniej. Natomiast gdy rurkę stawiałem do pionu, ale wylotem do dołu, tak że płomień ogrzewał rurkę, płomień palił się najlepiej.
    Jeszcze raz.
    trzymam rurkę pionowo, wylotem do dołu. Odkręcam gaz aż go słyszę, podpalam i płomień pali się. Zaczynam powoli przekręcać rurkę z pionu do poziomu i żeby płomień nie zgasł, muszę zmniejszyć wypływ gazu zaworem. Powoli stawiam rurkę do pionu wylotem do góry i dalej muszę zmniejszyć wypływ gazu, żeby płomień nie zgasł.
    Czy może to ktoś mi wytłumaczyć?
    Pisałem, że rurka miedziana i nagrzewała się przy położeniu pionowym, wylotem w dół. Czy chodzi o temperaturę?
    Takie samo zjawisko było zanim założyłem metalową końcówkę, i robiłem próby spalania gazu podpalając gaz wypływający z rurki igelitowej czy gumowej. Wtedy nie nagrzewały się jak miedziana.
  • #215
    _jta_
    Electronics specialist
    Chodzi o szybkość propagacji płomienia, który musi przemieszczać się "pod prąd" w płynącym gazie, żeby pozostawać cały czas w tym samym miejscu - jeśli wypływ gazu jest szybszy, niż propagacja płomienia, to płomień ucieka i gaśnie. A płomień najszybciej propaguje się w górę, najwolniej w dół.
  • Computer Controls
  • #216
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Teoretycznie pojąłem, bardzo dziękuję. Zastanawiam się co dalej? Jak spalać taki gaz, żeby wydobyć z niego jak najwięcej energii?
  • #217
    _jta_
    Electronics specialist
    Ilość ciepła, jaka powstaje przy spalaniu, nie zależy od sposobu spalania, a tylko od produktów końcowych - zwykle to jest dwutlenek węgla i woda w postaci pary. Jak jest za mało tlenu, to może powstawać tlenek węgla (czad), powstaje wtedy mniej ciepła, a on sam jest trujący. Wodę można skroplić (choć jest to trudne), zwiększając przez to ilość uzyskanego ciepła (wtedy zamiast pary wodnej mamy wodę w postaci cieczy, więc inny produkt spalania).

    Osobna sprawa, że część ciepła ucieka ze spalinami - to jest kwestia, na ile skutecznie potrafimy zabierać im ciepło. I to zależy od konkretnego zastosowania - można np. ogrzewać wodę tak, by woda płynęła w przeciwnym kierunku, niż spaliny, żeby w ten sposób zabierać im większą część ciepła, bo na końcu grzeją najzimniejszą wodę; jest kwestia, jak dobierze się zagęszczenie miejsc, w których następuje przekazywanie ciepła - za duże też jest niedobre, bo hamuje ciąg - ale może ma sens użycie wentylatora w kominie?
  • #218
    rafalles
    Level 12  
    Ja tak naukowo nie wytłumaczę jak kolega _jta_, ale ma to związek ze składem mieszanki - Gaz+tlen(z powietrza). Też na początku spalałem z rurki i nawet gdzieś wcześniej pisałem, że strasznie trudno utrzymać płomień. Przy dużym wypływie najwyraźniej mieszanka jest zbyt bogata w nasz biogaz. Ja spalam gaz w starej kuchni gazowej. Zanim gaz dotrze do palnika, po drodze zaraz przy dyszy jest przesłonka którą można regulować dopływ powietrza do gazu. Jak się ją źle ustawi względem średnicy dyszy, wielkości palnika oraz składu naszego biogazu to po prostu palnika nie odpalimy.
    Jeszcze na marginesie dodam ostatnie moje spostrzeżenie. Jeżeli wsad dodajemy zbyt rzadko w dużej ilości to gaz jest najwyraźniej zbyt rozrzedzony dwutlenkiem węgla i strasznie kiepsko go odpalić, czasem płomień biega wokół palnika.
    Jak się decydujemy na pracę ciągłą naszego reaktora, ważne jest uzupełnianie wsadu małymi porcjami regularnie.
  • #219
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Dzięki za szybką odpowiedź, myślałem, że wszyscy śpią jak niedźwiedzie. Nie chodzi o naukowe tłumaczenie. Każde spostrzeżenie coś wnosi. To skierowane do Was obu. Na razie nie mam co pisać, muszę poczekać na prawdziwą wiosnę, gazu brak. Wsad z beki z zeszłego roku wyrzucę na trawę, może nic się jej nie stanie.
    Zamiaruję wykorzystać kompostownik jako zbiornik fermentacyjny, to następny stopień wtajemniczenia, ale jeszcze chwila.
    Ostatnio naczytałem się o wytwornicach pary, zainspirowała mnie wytwornica przepływowa. Gdyby zasilić ją biogazem i dalej pośrednio turbinę parą i odbiornik mocy...? A może to bez sensu? Lepiej zasilić biogazem turbinę gazową? I nią napędzić odbiornik mocy? Pewnie to drugie rozwiązanie jest bardziej korzystne, nie tracimy energii na stopnie pośrednie. Pozostaje jednak problem techniczny. Podświadomie łatwiejszym rozwiązaniem jest dla mnie turbina parowa niż gazowa. Ale nie podpieram tego przeświadczenia wiadomościami teoretycznymi. Poproszę o podpowiedź.
  • #220
    kybernetes
    Level 39  
    Zapomnij o parze.
    1) bo to zbyt niebezpieczne.
    2) zbyt trudne do wykonania a niemożliwe do kupienia.

    Co do turbiny gazowej - skąd takową zamierzasz wziąć?
  • #221
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Choćby z turbosprężarki. Człon napędzający ją gazami spalinowymi. W sieci mam też coś o turbinach, ale dam linka później.
  • #222
    kybernetes
    Level 39  
    A jak, w domowych warunkach zrealizować odbiór mocy z takiej turbiny? Wydaje mi się to mało realne...
  • #223
    tomekshlm06t
    Level 15  
    http://www.rcdon.com/html/gr-1_turbojet_engine_project.html
    Taki przykład zobaczyłem w internecie.
    http://www.rcdon.com/html/gr-5_turboshaft_engine_project.html
    Pod tym drugim linkiem jest końcówka odbioru mocy.
    Turbina w takim wydaniu może zakręcić się 100-150 tys. obrotów, redukcja do 1500 obrotów nie jest trudną sprawą, np. zblokowane w zespół przekładnie planetarne.
    Tak naprawdę, to walczymy z biogazem, jak odzyskać z niego ciepło. Co z ciepłem zrobić, to jednak następny krok, niekoniecznie wszystkich interesujący.
    Piszę to, bo sam sprowadzam się na manowce z myśleniem, a Ty jeszcze mnie podkręciłeś. Oczywiście nie mam pretensji, ale wydaje mi się, że zaczęliśmy drążyć temat drugorzędny. Pozdrawiam. Tomek.

    rafalles wrote:
    Przy dużym wypływie najwyraźniej mieszanka jest zbyt bogata w nasz biogaz. Ja spalam gaz w starej kuchni gazowej. Zanim gaz dotrze do palnika, po drodze zaraz przy dyszy jest przesłonka którą można regulować dopływ powietrza do gazu. Jak się ją źle ustawi względem średnicy dyszy, wielkości palnika oraz składu naszego biogazu to po prostu palnika nie odpalimy.

    Czy mając w miarę dobrze ustawiony palnik (biogaz-powietrze) mogłeś odkręcić kurek do oporu? Czy płomień był tak żywy jak w przypadku np. propanu? Nie patrząc jak długo udało się go utrzymać, bo na pewno zaraz spadało ciśnienie w układzie i zmieniał się skład mieszanki. Ale czy jest możliwe z takiego gazu otrzymać normalny gazowy płomień?
  • #224
    kybernetes
    Level 39  
    W pierwszym linku nie mamy do czynienia z odbiorem mocy turbiny tylko z czymś na kształt silnika odrzutowego, sprawność nie warta wzmianki.

    W drugim linku odbiór mocy realizowany jest przez przekładnię aerodynamiczną, niestety, jakość jej wykonania sprawia, że sprawność tego rozwiązania również jest marna. Generalnie to rozwiązanie ma widoki na powodzenie ale nie w garażowym "dizajnie".

    Turbina może się kręcić dość wysoko ale z wału turbiny nie można odebrać mocy w domowych warunkach. Nie pozwalają na to dostępne przekładnie i możliwości precyzji ich montażu.

    Turbina jest urządzeniem drogim, w zwykłym wykonaniu o niskiej sprawności i o wymagającej obsłudze. jedyna jej zaleta a mianowicie b. wysoka gęstość mocy dla naszego zastosowania nie ma znaczenia. Znacznie lepiej jest spalać gaz w silniku tłokowym.
  • #225
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Jak wspomniałem wcześniej, na chwilę obecną jest to dla mnie sprawa drugorzędna, ale oczywiście coś tam po głowie chodzi. Na stronach "odrzutowych" widziałem co chciałem zobaczyć, mianowicie w drugim przypadku przekładnię podpiętą pod turbinę. I myślałem o sprzęgnięciu odbiornika mocy, np. przekładni mechanicznej lub hydraulicznej, bezpośrednio z turbiną gazową, taką z samochodu. Tlen, powietrze do spalenia biogazu dostarczyłbym do komory spalania dmuchawą. Czy to jest możliwe? Chodzi mi o moc turbiny.
  • #226
    kybernetes
    Level 39  
    Chyba nie wiesz za co się bierzesz.
    Bezpośrednie sprzęgniecie wirnika turbiny z wałkiem odbioru mocy jest oczywiście możliwe ale nie do wykonania nawet w b. dobrze wyposażonym warsztacie. Dlatego też w tych linkach turbina sprzężona jest z przekładnią aerodynamicznie. Posiadając dobrze wyważony, odporny na wysokie temperatury i precyzyjny wirnik można to zrobić. Człowiek z tego linka wirnik sobie sam wspawał ze złomu. Działać to to działa ale na zasadzie "pokaże, że można".

    tomekshlm06t wrote:
    len, powietrze do spalenia biogazu dostarczyłbym do komory spalania dmuchawą. Czy to jest możliwe?


    Tak się tego nie robi. Gaz do komory spalania wtryskiwany jest pod ciśnieniem a powietrze tłoczy sprężarka sprzężona na wale turbiny.
  • #227
    _jta_
    Electronics specialist
    Jeśli spalanie ma być ciągłe, to ciśnienie na wyjściu będzie _niższe_ od ciśnienia na wejściu - jedynie objętość będzie większa, bo np. spaliny o temperaturze 600°C będą miały ze 3 razy większą, głównie z powodu większej temperatury, zmiana składu dotyczy tylko tego, co reaguje, a więc tlenu z metanem: 2CH4+3O2 -> 2CO2+4H2O, czyli na skutek zmiany składu objętość rośnie o 1/3 objętości tlenu, która przereaguje, a jest go 21% w powietrzu, w mieszance będzie 18% - czyli wzrost objętości na skutek zmiany składu nie przekroczy 6%.

    Z tego wynika, że silnik turbinowy do spalania ciągłego musi być silnikiem turbosprężarkowym, i zarówno turbina, jak i sprężarka, muszą mieć wysoką sprawność, a w komorze spalania musi być duże ciśnienie. Poza tym w takich silnikach coś się jeszcze kombinuje z wymianą ciepła, i dopiero taka konstrukcja daje silnik o dobrej sprawności. Tylko zaprojektowanie takiego silnika to w mojej opinii kilka lat pracy inżyniera, który się na tym zna (zwykle projektowaniem zajmuje się zespół, nie jedna osoba - i projekt kosztuje bajońskie sumy).

    Alternatywą jest silnik impulsowy - dość prosta konstrukcja, Niemcy zastosowali takie do V-1, niestety miały pewną wadę, dla nich mało istotną: działały niewiele ponad godzinę (wystarczało, żeby V-1 doleciał do celu), potem silnik ulegał zniszczeniu, jego konstrukcja nie wytrzymywała dłużej takich skoków ciśnienia (to było tak, jakby w ten silnik ktoś cały czas walił młotkiem). No i były dość głośne. Zapewne urządzenie, które będzie działać tylko godzinę, do bardziej pokojowych zastosowań nie będzie użyteczne.
  • #228
    tomekshlm06t
    Level 15  
    kybernetes wrote:
    Człowiek z tego linka wirnik sobie sam wspawał ze złomu.

    Mnie nie chodzi o to z czego zrobił i jak, tylko o zasadę. Rozumiem, że aby pokręciło silnikiem z taką prędkością, trzeba dostarczyć odpowiednią ilość powietrza, a co za ty idzie, i paliwa. No i mamy pierwszy stopień, dokładnie jak zrobił ten nie_znający_się _na_rzeczy człowiek. Czy zdanie momentu musi odbywać się tylko przez sprzęgło aerodynamiczne? Nie może być sprzęgnięte mechanicznie?
    _jta_ wrote:
    Zapewne urządzenie, które będzie działać tylko godzinę, do bardziej pokojowych zastosowań nie będzie użyteczne.

    Hi, hi, hi.
    Zastanawia mnie wykorzystanie do wytworzenia energii tylko dlatego, że najłatwiej wytworzyć biogaz kiedy jest ciepło, latem. Mnogo paszy i słonko grzeje. Myślałem też o jakimś podziemnym akumulatorze, który można by naładować ciepłem, a zimą je wykorzystać.
  • #229
    kybernetes
    Level 39  
    tomekshlm06t wrote:
    No i mamy pierwszy stopień, dokładnie jak zrobił ten nie_znający_się _na_rzeczy człowiek.

    Budowę modelu ze złomu za 800 dolarów od budowy sprawnie działającego urządzenia dzielą lata pracy i co najmniej setki tysięcy, jeżeli nie więcej, tych dolarów. Nie mówiąc już o odpowiedniej bazie maszynowej i technologicznej.

    tomekshlm06t wrote:
    Czy zdanie momentu musi odbywać się tylko przez sprzęgło aerodynamiczne? Nie może być sprzęgnięte mechanicznie?

    Wyżej napisałem przecież: jest to możliwe ale bardzo trudne, nie do wykonania nawet w dobrze wyposażonym warsztacie. Mówimy tu o kilowatach mocy przekazywanych przez wałek o kilkudziesięciu tysiącach obrotów, w porywach do dwustu tysięcy, najmniejsza niedokładność i wszystko sypie się w drobny mak. I nie chodzi tu tylko o precyzyjne wyważenie ale i o takie zaprojektowanie by nie dopuścić do drgań rezonansowych w zakresie użytecznych obrotów. To wielka wiedza, niedostępna dla zwykłego śmiertelnika. Sprzęgniecie aerodynamiczne jest tu najbardziej optymalnym rozwiązaniem - w zakresie wysokich obrotów pracuje gotowa właściwie zaprojektowana turbina a moc odbierana jest ze strumienia spalin tłoczonego przez tę turbinę.
  • #230
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Nie spieram się już, przekonałeś mnie tymi drganiami. Wcześniej pisałem o parze, a to z powodu pewnej informacji w tv sprzed jakichś minimum 15 lat. Otóż tv podawało, że gdzieś w Polsce skonstruowano niewielką turbinę w zestawie z kotłem parowym zasilanym biomasą. W tym czasie to była wiadomość z kosmosu. Chodziło o jakąś politechnikę czy firmę badawczą, w Polsce. I podobno miała ona być dedykowana do obsługi gospodarczej. Z tego moje myślenie o parze, później o turbinie gazowej.
    Ale na razie pozostaje wytworzyć konkretną ilość gazu i zamienić go na ciepło. Zastanawia mnie czy da radę spalić nieoczyszczony gaz w taki sposób jak np. ziemny czy propan. Chodzi o tę propagację płomienia.
  • #231
    kybernetes
    Level 39  
    Nieoczyszczony biogaz można spalać bez problemu ale w tym celu należy skonstruować odpowiedni palnik, gdzie gaz będzie się mieszał z powietrzem we właściwej proporcji (tu potrzebna będzie mniejsza ilość powietrza jak dla gazu ziemnego czy LPG).
  • #232
    _jta_
    Electronics specialist
    To zależy od budowy palnika - zwykle palnik gazowy jest skonstruowany tak, by z nim następowało mieszanie gazu palnego z powietrzem - w takiej mieszance, przy odpowiedniej proporcji, płomień propaguje się szybko w obszarze, gdzie gaz i powietrze są dobrze wymieszane.

    Turbina z kotłem parowym jest o tyle prostsza, że woda ma około tysiąca razy mniejszą objętość, niż para, która z niej powstaje, więc do pompowania wody nie potrzeba mocy porównywalnej z uzyskiwaną na turbinie, jak to jest w silniku turbosprężarkowym.

    Warto tylko zauważyć, że "kocioł" nie musi być zbiornikiem o dużej objętości (nazwa jest myląca), i ze względów bezpieczeństwa lepiej, żeby nie był, bo w razie rozerwania instalacji przez parę zmagazynowana energia wyzwala się poprzez eksplozję.
  • #233
    tomekshlm06t
    Level 15  
    kybernetes, _jta, dziękuję.
    A gdzie znajdę rysunek czy opis takiego palnika? Może jakaś podpowiedź z własnych doświadczeń? Próbowałem z palnikiem wyjętym z kuchni gazowej, ale nie chciał chodzić mimo rozwiercenia dyszy. Niestety nie miał regulacji powietrza, co mogło być przyczyną niesprawności. Mogło być za dużo powietrza.
    I dalej aktualne pytanie, co zrobić z ciepłem podczas lata?
  • #234
    gaz4
    Level 33  
    Moim zdaniem najlepiej zacząć od palnika Bunsena. Wszystko da się zrobić w chalupie z byle złomu. Ciepło latem może mieć wiele zastosowań. Przede wszystki gotowanie posiłków. Po drugie można przy jego pomocy "uzdatniać" gorsze paliwa. Myślę np. o suszeniu, skarmelizowaniu lub wręcz zwęglaniu wilgotnej biomasy. Mozna też pomyśleć o pędzeniu biobimbru: wysoka kalorycznośc i łatwe przechowanie w połączeniu z prostą technologią. Te wysokokaloryczne paliwa doskonale sprawdzą się zimą. Można też inaczej - jesienią i wiosną jest wystarczająco ciepło by ruszyć biogazownię, a na tyle zimno aby ogrzewać dom. Jeżeli ktoś nie ma dość wsadu by ogrzać go przez cały sezon, to powinien pomyśleć o wiośnie. Już teraz wystarczy kawałek folii i słoneczny dzień aby uzyskać calkiem niezłe temperatury.
  • #236
    gaz4
    Level 33  
    Palnik Bunsena to szczyt prostoty. W jednej ze swoich książek dla młodzieży Stefan Sekowski opisał jak go wykonać. Oczywiście zawsze jest zagrożenie, trzeba dokładnie wiedzieć co sie robi. Ale to samo dotyczy użytkowania fabrycznego sprzętu - w niewprawnych rękach jest bardziej niebezpieczy niż samoróbki w fachowych. Powiem tak, największym zagrożeniem w przypadku tego palnika jest przeskoczenie płomienia na złącze z wężem dostarczającym gaz. Innym może być zgaśnięcie płomienia co spowoduje wypełnianie pomieszczenia wybuchową mieszaniną. Na wszyskie w/w są sposoby.
  • #237
    tomekshlm06t
    Level 15  
    Taki palnik używało się w szkole na chemii? Oglądałem na alledrogo, regulacja powietrza dość dokładna, a i budowa palnika prosta jak cep. Kupuję. Jeszcze jedno pytanie, czy można do pomiaru biogazu założyć zwykły licznik na gaz? Czy może potrzebne są jakieś konkretne ciśnienia? Chcę zobaczyć jakie ilości gazu uda się spalić ze źródła. Poza tym pomierzyć wydajność cieplej - zimniej. I czy taki licznik może mieć jakieś elementy mogące skorodować od kontaktu z gazem nieoczyszczonym? Z jednego pytania zrobiły się trzy....
  • #238
    kybernetes
    Level 39  
    Do tłoczenia biogazu przydałaby się jakaś pompa z regulacja ciśnienia, lub zbiornik wyrównujący ciśnienie. Zmienne ciśnienie = wahania składu mieszanki w palniku = gaśniecie płomienia/ złe spalanie.
    Surowy biogaz ma silne własności korozyjne, wypadałoby go jakoś oczyścić, przy niewielkich jego ilościach nie powinno to być kłopotliwe.
  • #240
    kybernetes
    Level 39  
    Taki reduktor do butli przeznaczony jest do większych spadków ciśnień, jego użycie wymagałoby sprężania biogazu przynajmniej do 1,5-2 bary a to spory wydatek energii. Reduktor przeznaczony do pracy przy małych spadkach ciśnień charakteryzuje się dużą powierzchnią membrany, coś w rodzaju reduktora od LPG do auta.