Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Relpol przekaźniki
Proszę, dodaj wyjątek dla www.elektroda.pl do Adblock.
Dzięki temu, że oglądasz reklamy, wspierasz portal i użytkowników.

Biogazownia domowym sposobem

ekologg 13 Mar 2011 20:54 159519 284
  • #61
    Tarnus
    Poziom 20  
    vepo napisał:
    Chyba nici...

    Ph - lekko ponad 7.

    Produkuje tylko CO2 i spory smrodek.

    Pewnie już nie da się tego naprawić. Ma ktoś pomysł na to?

    Może świeżej gnojówki?


    Ja też zrobiłem kiedyś eksperyment w zbiorniku 5l. Wsadem były liście i ścięta trawa.
    Ciśnienie wzrosło ale to nie był metan. Po 30tu dniach wylałem. Mam zamiar teraz powtórzyć eksperyment ale do wsadu spróbuję dodać starter do szamb. Gdzieś na youtube widziałem jak ktoś dodawał i to ruszyło.

    Marek
  • Relpol przekaźniki
  • #62
    rafalles
    Poziom 12  
    U mnie ruszyło w końcu. Przestałem zbytnio ogrzewać. Drugi raz dorzuciłem krowich odchodów. Na metan czekałem jakieś trzy tygodnie. Z tym dwutlenkiem węgla to jest naturalna kolej rzeczy. Dopiero po nim robi się metan.
    Teraz zacznę zbierać gaz w kompresorze i przyśpieszę poszukiwania kuchenki na metan, bo na tej od butli nie chce się palić.
    Gdzieś wyczytałem, że dwutlenek węgla, którego sporo jest w biogazie rozpuszcza się w wodzie. Trzeba by zrobić coś podobnego jak napowietrzacz do akwarium.
    Siarkowodór natomiast eliminuje się poprzez umiejętne dodanie powietrza do biogazu. Ale nie wiem w jakiej proporcji i w jaki sposób coby go za dużo nie dodać, żeby bum nie było.
  • #63
    Chris_W
    Poziom 37  
    Abo gazy zanieczyszczające będa usuwane przez wapno (wode wapienną) - ale jak to technicznie zrealizować to mnie nie pytaj - bo widzę same problemy z ciągłością tego procesu...
  • #64
    rafalles
    Poziom 12  
    Najpierw zobrazuje mój nowy wynalazek testowy
    Biogazownia domowym sposobem
    Beczka plastikowa po jakimś kleju 80L. Rura kanalizacyjna fi100. Beczka i część rury opatulona watą 15cm i folią. Beczka jest owinięta 4 razy rurką od ogrzewania podłogowego wpiętą do CO. Jest tam nawet regulator temperatury z akwarium i elektrozawór od pralki, ale z tego wynalazku zrezygnowałem, bo bardzo mnie prąd kopał jak wlewałem gówienka metalowym wiadrem :).

    W tej chwili to jedyny mój problem z ciągłością jest taki, że nie mam co z tym zrobić i spalam bez pożytku :) A buzuje niemiłosiernie i po paru godzinach wywala kolejne porcje wsadu. Po zastosowaniu pływaka w rurze można by za pomocą stycznika krańcowego uruchamiać kompresor który zbierałby wytworzony biogaz.
    Wydaje mi się, że to dobry projekt, który zapewnia ciągłość poprzez możliwość prostego uzupełniania wsadu stałego za pomocą przepychaczki trochę mniejszej od średnicy rury i z wywierconymi kilkoma dziurami (służy to również do mieszania). Ciecz uzupełniam z tego co wykapało. Okresowo można wybrać nadmiar substancji stałych dostosowanym sitkiem przez rurę bezpośrednio z dna.

    Jeszcze raz pokopałem w necie i okazało się, że biogaz można oczyszczać za pomocą filtra węglowego impregnowanego jodem. Jakby nadał się do tego miał węglowy, który później trafi do pieca to extra sprawa :)

    EDIT:
    Wszystko działa jak należy. Jako, że z takiej beczułki jest niewiele biogazu zbieram najpierw jakiś zapas do kompresora. Kupiłem kuchnie gazową z ogłoszenia za 40zł i w największy palnik wstawiłem dyszę 158, a przesłonkę powietrza dałem całkiem w dół, bo inaczej palić się nie chciało. Kuchnie połączyłem z kompresorem przez reduktor od butli. Co rano woda na pierwszą kawę gotuje się za darmo. Piękna sprawa :).
    Co rano odcieki wlewam z powrotem do beczki uzupełniając jednocześnie ciśnienie w kompresorze. Co jakieś 3 dni mieszam z kranówą trochę kurzych odchodów i tak z pół wiaderka dodaję. Oprócz tego puki nie ma świeżej trawki ze dwie garście suszu z lucerny wymieszane ze zużytym olejem do smażenia.
    Olej bardzo podnosi produkcyjność biogazowni więc warto rozejrzeć się po smażalniach przy większej produkcji.

    Po tak udanej próbie coraz częściej spoglądam w kierunku dwóch beczek po 20m3, które już kilka lat stoją bezczynnie na podwórku.
    Tak przy okazji może ktoś wie skąd wziąć węgiel aktywny ?
  • #65
    gaz4
    Poziom 31  
    Aby każda kuchenka działała na biogazie należy wymienić dysze w palnikach.
    Biogaz ma parametry zblizone do gazu ziemnego zaazotowanego i takich dysz
    należałoby poszukać. Ale w ramach eksperymentu można wykręcić dyszę z
    największego palnika i wkręcić do najmniejszego. W przypadku kuchenek na
    gaz ziemny dyszę z największego można wkręcić do średniego, a ze średniego
    do najmniejszego.

    Węgiel aktywny to zwykły węgiel drzewny poddany aktywacji para wodną pod
    dużym ciśnieniem. Ale w warunkach domowych można próbować innych metod
    usuwania siarkowodoru. Gaz ten bardzo dobrze rozpuszcza się w wodzie i
    reaguje z wodorotlenkami i węglanami. Jeżeli na dodatek powstały siarczek
    będzie nierozpuszczalny w wodzie łatwo można uzyskać prawie 100% oczyszczenie.
    Moim zdaniem najprostszym do zrobienia i najtańszym "filtrem" będzie płuczka z
    rozpuszczonego w wodzie popiołu drzewnego. Obecność siarkowodoru oprócz
    metody "na nosa" można sprawdzić przy pomocy bibuły nasączonej octanem
    ołowiawym. W jego obecności zabarwi się ona na czarno.

    Pozdrawiam

    bio-gaz4 all ;)
  • #66
    rafalles
    Poziom 12  
    vepo napisał:
    Chyba nici...

    Ph - lekko ponad 7.

    Produkuje tylko CO2 i spory smrodek.

    Pewnie już nie da się tego naprawić. Ma ktoś pomysł na to?

    Może świeżej gnojówki?


    Vepo po pierwsze załatw sobie wiadereczko odchodów krowich i wrzuć je do beczki.Nie musisz się bawić w to podgrzewanie, wystarczy utrzymywać lekko ciepłe. Dopiero w fazie produkcji w celu utrzymywania wysokiej wydajności.
    No i naprawdę jesteś pewien, że się nie pali? :) Ten biogaz ciężko zapalić i utrzymać płomień.Puść gaz przez cienką dysze np. przez pistolet od kompresora z pewnej odległości jak najmniejszym ciśnieniem nad zapalniczką i zobacz czy tworzy niebieską poświatę.
  • Relpol przekaźniki
  • #67
    dragstar1988
    Poziom 10  
    Witam zastanawiamy się nad małymi przydomowymi projektami, a robimy dla całej RP i potencjalnych operatorów z zagranicy.

    Nie mam nic przeciwko sam mam gospodarstwo i jestem mile zaskoczony że są ludzie którzy mają chęć oszczędzać nawet "jeśli kryzys nas nie dotknął a wzrost pkb lepszy niż tylko na Białorusi jak kiedyś z Rostowskim ustalono w jednym z wywiadów oczywiście zagranicznych "

    Nie o tym mowa idąc dalej tropem biogazu musimy pomyśleć o programie kalkulacyjnym np mam w rodzinie 7 osób 250m koszty podłączenia podłączeń i wreszcie sam koszt instalacji przydomowej. Są tacy co twierdzą 300zł pomyślunek spawarka rury złomu 50kg i starczy a są ludzie wydaj 3.000zł lub nawet 30.000zł materiał tworzywo zadaszanie i inne tego typu przemyślenia.

    Także nie zniechęcajmy się ropa po 4,40zł tylko u Mańka w Jedwabnem woj. Podlaskie 20km za Łomżą

    Dodano po 51 [minuty]:

    Obmyśliłem ciekawy projekt znajomy hoduje labradory dla własnej uciechy sąsiedzi je lubią w promieniu 20km nikomu nie przeszkadzają .

    2 Chodzi o produkcję po pierwsze z psich odchodów a po drugie podłączenie wielkich kół obrotowych napędzanych 3 psami. Oczywiście uwzględniam przerwy i karmie na bieżąco , jak również testuje wytrzymałość psów na polach gdzie człowiek nie chodzi bo to nie jego. Psy każdorazowo są badane na wytrzymałość. Jeśli wszystko się powiedzie 24 samce w 4 kołach
    Na zmianę co kilka godzin lub zależy od wytrzymałości na razie powoli przygotowujemy psy
    a potem zobaczymy.
  • #68
    Chris_W
    Poziom 37  
    Od dawna czegoś takiego nie słyszałem :D - psy robiące na kieracie? Nie lepiej wzorem przodków jakiegoś woła uczepić (z braku może byc krowa) albo konia?
  • #69
    dragstar1988
    Poziom 10  
    W Usa na Alasce już kupili mój patent na psy husky
  • #70
    MistrzGrzes
    Poziom 10  
    Temat ciekawy warto by to pociągnąć. Straszą że LPG ma być po 4zł ciekawe jak biogaz byłby spalany w silniku spalinowym?
  • #71
    kybernetes
    Poziom 39  
    MistrzGrześ, witaj na forum.

    Po pierwsze to zdania zaczynamy wielką literą, po kropce stawiamy spację, nie połykamy wyrazów i używamy przecinków. Tu bardzo nie lubią takiego niedbałego pisania, wiec jeśli nie chcesz aby Twój pierwszy post poleciał w śmietnik to popraw go używając przycisku "zmień" na gorze posta po prawej stronie.

    Co do użycia biogazu do napędu silników trakcyjnych - jest to możliwe, ponieważ gaz ten składa się mniej więcej w połowie z metanu (resztę stanowi dwutlenek węgla). Jego własności fizyczne również są zbliżone do CNG. Jedynie wartość opałowa jest o połowę mniejsza.

    Jednak surowy biogaz należałoby oczyścić przed nabiciem go do butli pojazdu. Zawiera on siarkowodór, który może korodować części aparatury gazowej lub silnika. Dobrze by tez było usunąć nadmiar dwutlenku węgla poprawiając jego kaloryczność. Taki oczyszczony biogaz jest pełnowartościowym zamiennikiem CNG
  • #72
    K-Locki
    Poziom 2  
    Witam. Mam do dyspozycji 2 zbiorniki betonowe ok. 30-35m3 każdy, po starej oczyszczalni ścieków. Mógłbym je zaadoptować na zbiorniki na wsad? mam do dyspozycji nieduże ilości gnojowicy, kiszonki z kukurydzy, traw, liści z buraków, no i postaram się o oleje ze smażalni. wszystko znajduje się na terenie starego PGR'u. od czego mógłbym zacząć i jakie koszty muszę uwzględnić?
  • #73
    rafalles
    Poziom 12  
    Żaden ekspert nie odpowiedział, więc ja bym radził zacząć od pomysłu na magazyn wytworzonego biogazu. Z takich zbiorników będzie go masę.
    Nie wiem jak wyglądają zbiorniki po starej oczyszczalni, ale jeśli są zamknięte trzeba sprawdzić ich szczelność, odkopać, ocieplić, zainstalować ogrzewanie, mieszanie.
    Myślę, że przy tej wielkości śmiało można myśleć o silniku do wytwarzania prądu. Ciepło z silnika można wykorzystać do docieplenia komór.
    Trochę kasy to szarpnie, w necie jest kalkulator biogazowni i można się zorientować, czy masz wystarczającą ilość substratów do pełnego wykorzystania instalacji.
  • #74
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Witam kolegów, świeżo przeczytałem wątek i chcę coś dopowiedzieć i podpytać. W opracowaniu eksperymentów z wytwarzaniem biogazu, występuje termin >>termofilne<< i podana jest temp. reakcji przy jakiej powstaje biogaz, mianowicie około 57 st. Dlaczego piszecie o temp. 37 st?
    Niedługo zaczynam eksperyment od butli 5 l., podzielę się wieściami. Rozumiem, że temp. nie odgrywa aż takiej wielkiej roli w przypadku próby w ogóle uzyskania biogazu, wystarczy, żeby było ciepło. Mam zamiar wymieszać przemielone kosiarką liście z trawą i nawóz kurzęcy. W koreczku butli zawór do spuszczenia urobku. Postawię reaktor w ciepłym pomieszczeniu i będę czekał na efekt. Po jakim czasie (mniej więcej) mogę spodziewać się pozytywnego efektu?
    Co do wykorzystania biogazu myślę nad spalaniem pod kotłem w celu otrzymania pary w wytwornicy i zaprzęgnięcie jej do maszyny parowej, która napędzać będzie generator. Może to zakręcanie Wisły kijem, ale pozwoli na ciągłe wykorzystywanie gazu bez potrzeby magazynowania go i co ważne, bez oczyszczania gazu. Jeśli założyć moc wytwornicy pary większą od mocy wytwórczej reaktora, to gaz może palić się cały czas, a wytwornica, właściwie para, poruszy generator dopiero po uzyskaniu odpowiedniego ciśnienia. Jeśli ciśnienie spadnie to generator zatrzyma się i będzie czekał, aż ponownie ciśnienie wzrośnie do żądanego. Tak bardzo na skróty, ale powinno być zrozumiałe. Pisząc maszyna parowa mam na myśli raczej maszynę tłokową, znacznie tańszą od turbiny.
    Poproszę o opinię i odpowiedź na wcześniej postawione pytania.
  • #75
    K-Locki
    Poziom 2  
    Witam
    Co do experymentu w 5l - ok. ale nie wystarczy to na wyprodukowanie nawet na zagotowanie wody na kawę, chyba że przez tydzień będziesz magazynował gaz. Jako wkład startowy proponuję gnojowice krowią+świńską+kiszonka kukurydziana, u mnie po miesiącu zastartowało w temp 30-35st. Ale na kurzajcu z trawą też powinno zastartować. Temp. 57st jest jak dla mnie moocno przesadzona, woda mocno paruje i gaz jest rozrzedzony. a oczyszczanie i magazynowanie nie jest takie trudne.
  • #76
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Witam, cieszę się że forum żyje. Eksperyment z butelką 5 l. tylko po to, żeby zobaczyć, czy w ogóle ruszy. Butlę nabiłem mieszanką trawy, liści i kurzaka, zdziwiony, że tyle może tam wejść. Pół taczki mieszanki i ponad 3 l. wody do 5-cio, nie, właściwie 6-cio litrowej butli. Po dwóch dniach na kaloryferze (temp. ok. 25 - 30 st. w dolnej partii) z butelki zrobił się balon. Bałem się wczoraj, że jak pieprznie, to całą pralnię będę miał w g..nie. Otworzenie zaworka niewiele dało, bo wylatuje przez niego troszkę jakiegoś gazu (o przyjemnym, wiejskim zapachu) i płyn. Wczoraj odkręciłem butelkę i wywaliłem trochę ze środka, ale dzisiaj znów to samo, baniak jak zeppelin. Nie wiem czy nie za dużo naładowałem na początku, ale jak miało być bez powietrza, to chciałem całą przestrzeń wypełnić mieszanką. Jak nie zmieni się przez kilka dni, to zrobię jeszcze jeden start, ale dam w środku butelki na całej wysokości, prowadzącą pod korek, perforowaną rurkę, może wówczas uzyskam pod korkiem tylko gaz, ewentualnie trochę płynu, bo dzisiaj jest tam wyrośnięty pod korek substrat. Co do uzysku z gazu energii, to napisałem wcześniej o maszynie parowej, ale jak zacząłem zgłębiać wiedzę, to nie wiem, czy mała turbina nie byłaby korzystniejszym rozwiązaniem. Na razie to tylko sfera pomysłów - domysłów, zacznę dalej po otrzymaniu gazu. Jakoś nie przekonuje mnie czyszczenie i magazynowanie gazu w celu napędzenia silnika spalinowego, wydaje mi się niebezpieczne. A podpowiedzcie mi koledzy, jakie niebezpieczeństwo występuje, gdy do biogazu, a właściwie metanu dostanie się tlen? Oczywiście słyszałem o kopalniach metanowych, wybuchach i ofiarach, ale czy ta mieszanka może samoistnie się zapalić, czy tylko pod wpływem zapłonu zewnętrznego?
  • #77
    gaz4
    Poziom 31  
    Z moich eksperymentów z bakteriami wynika kilka wniosków. Temperatura
    niższa od optymalnej spowalnia rozwój bakterii, ale mimo wszystko moga one
    pracować. Przekroczenie temp. maksymalnej oznacza ich śmierć. Innym bardzo
    ważnym czynnikiem jest pH - wyjście poza dopuszczalne widełki to albo
    wyjątkowo powolna praca albo wszystkie po prostu pozdychają.

    Pienienie się wsadu w butli będzie zawsze gdy próbuje się z niej pobierać
    gaz pod ciśnieniem. Aby tego uniknąć najlepiej koniec rurki z ktorej
    pobiera się metan umieścić w naczyniu z wodą, a sam gaz łapać do
    zanurzonego w nim do góry dnem innego naczynia. Instalację tego typu często
    stosuje się na lekcjach chemii do łapania wodoru z elektrolizy. Na swój
    użytek mam trochę inną metodę kontroli ciśnienia w instalacji. Koniec rurki
    zanurzam w wysokim naczyniu z wodą. 1m słupa wody to ok. 0.1 atm. Oznacza
    to, że gdy nad rurką jest 1m to wewnątrz butli będzie max 1.1 atm. By
    spuścić gaz wystarczy podnieść rurkę do góry, zmiany ciśnienia w butli sa
    wtedy wolniejsze niż po odkręceniu korka. Aby mieszanina metanu i powietrza
    mogła się zapalić konieczne są przede wszystkim odpowiednie proporcje w/w.
    Jak długo temp. nie przekroczy temp. samozapłonu tak długo nic nie ma prawa
    samoistnie wybuchnąć. Tę temp. można znalźć w necie, np. w tabelach dot.
    materiałów niebezpiecznych. Ale w warunkach domowych nie ma żadnego ryzyka
    samozapłonu. Gdy podpali się gaz w wysokim naczyniu z wodą jakie opisałem
    wyżej, to woda odetnie płomień, więc ryzyko wybuchu butli też nie istnieje.
    Zresztą bakterie metanowe współpracują z innymi gatunkami które szybko
    zużywają tlen do pierwszej fazy fermentacji, a nadciśnienie w komorze
    fermentacyjnej nie pozwala na dopływ powietrza z zewnątrz. Te może się
    dostać jedynie podczas uzupełniania wsadu. Aha, przy okazji patent na
    zminimalizowanie pienienia, wystarczy dodać trochę oleju.
  • #78
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Bardzo ciekawie opisałeś, dziękuję. A co do oleju, to jadalny, czy byle jaki tłuszcz (nawet mineralny)? Pytam, żeby nie uśmiercić żyjątek. Zdam relację jak zaobserwuję coś interesującego.
  • #79
    gaz4
    Poziom 31  
    Oleje mineralne są absolutnie wykluczone. W jednym z wcześniejszych postów ktoś napisał, że dodatek oleju wyraźnie przyspiesza produkcję biogazu, więc są też inne korzyści. Ja w tej chwili nie mam pomysłów na wykorzystanie biogazu, więc instalacje traktuję jako eksperyment bez szans na rozbudowę. Ale swego czasu wpadłem na kilka prostych tricków pozwlających na oczyszczanie, magazynowanie i kontrolę ciśnienia w instalacji. Wszystko przy pomocy rur i wody. Jeżeli chcesz biogaz zużywać na bierząco, to cała instalację poza komorą fermentacyjną można złożyć z:

    1 - dwu zbiorników o zbliżonych pojamnościach pełniących rolę płuczek i buforów
    2 - jednej rury łączącej te zbiorniki, jej długość będzie zależała od wymaganego ciśnienia
    3 - rury odprowadzającej ew. nadwyżki biogazu z górnego zbiornika do atmosfery
    4 - rurki przypominającej swą budową kroplówkę odprowadzającą biogaz do palnika

    Prostota to jest to co lubię :)
  • #80
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Jeśli nie zniechęci Cię moje podejście do tematu, brak jakiegokolwiek doświadczenia, będę prosił o podzielenie się wiedzą praktyczną. Moim celem jest uzyskanie energii elektrycznej z biogazu, staram się zapoznać z jak największą ilością materiałów. Przeczytałem poniższe opracowanie, nie wiem czy je wyguglałem, czy też znalazłem link na jakimś forum.
    http://www.ieo.pl/dokumenty/obszary_badan/Biogaz%20-%20Produkcja%20Wykorzystywanie.pdf

    Teraz widzę, że jeszcze zgubiłem gdzieś inne opracowanie, jak znajdę to też podam.
    Mam:
    http://www.itc.polsl.pl/kalina/publikacje/22.pdf
  • #81
    gaz4
    Poziom 31  
    Moje praktyczne doświadczenia sa bliskie zeru, po prostu eksperymentalnie
    zrobiłem trochę biogazu ;) Ale temat zgłębiam od kilku lat więc teorię mam
    w miarę opanowaną. Powyższe dokumenty też kiedyś ściągnąłem, a w drugim
    jest coś co mnie szczególnie zafrapowało - fermentacja sucha. Na razie
    zmagam się z jedną beczką i nie mogę się zmobilizować by wszystko zapiąć na
    ostatni guzik. Ale może w następnym roku zrobię eksperyment z tą metodą,
    mam nawet pomysł na recyrkulację odcieku bez użycia pompy, same rury i
    plastikowe zbiorniki. Zimą mam dużo wolnego czasu więc jakby co chętnie
    odpowiem na pytania, oczywiście o ile będę miał co powiedzieć :)
  • #82
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Butla 6 l. pracuje, w każdym bądź razie wytwarza się jakiś gaz, śmierdzi potężnie, ale nie wierzę żeby to już było coś palnego. Zabieram się do prowizorycznego zmagazynowania urobku, cokolwiek to jest. Butla ma w korku zainstalowaną maszynkę z dętki samochodowej, na razie z zaworkiem. Mam już trójnik na wężyki i szukam jeszcze zaworów. Chcę połączyć trójnikiem butlę z zaworem spustowym i z trzeciej strony, z magazynkiem gazu. Magazyn zrobię tak: do butelki 1,5 - 2 l. wprowadzę przez otwór w dnie wężyk z trójnika, następnie wstawię ją do wyciętej od góry butli 6 l., wnętrze dużej butli zaleję wodą, odkręcę butelkę wewnętrzną, pozwolę aby napełniła się wodą do tego samego poziomu, po czym zakręcę korek. W korku, tak jak w korku "generatora" wstawię maszynkę z dętki. Powoli będę wpuszczał nadciśnienie z "generatora" do butelki z wodą, woda będzie wypierana dolnym otworem, przez który wpuściłem wężyk zasilający, a jak już będzie troszkę ciśnienia, to spróbuję gaz zapalić. Do maszynki w korku butelki magazynującej podłączę wężyk z palnikiem gazowym. Taki plan, ale chyba trzeba jeszcze troszkę poczekać na konkretny urobek.
    Co do poprzedniego postu kolegi gaz4, to mnie w ogóle najbardziej zainteresowała biogazownia, jak mówisz, sucha. Właśnie do warunków jakie posiadam na posesji jest ona najbardziej dopasowana, a surowiec, który mogę wykorzystać, to liście, igliwie, trawy, zrębki. Jako dodatek kurzak z pobliskiej fermy.
    A następnym krokiem po butli 6 l., zakładając powodzenie w skali mikro, będzie 100 l., plastikowa beczka z bardzo szczelnym wiekiem. W niej na pewno będzie perforowana rura od dna do spustu u góry.
    Trzeba jednak cierpliwości, jak pisał Łysiak, ...z czasem trawa zamieni się w mleko...
    Jak wpuścić fotki na forum? Jak zrobię ten magazyn i podłączenia to wrzucę do pooglądania. Tylko proszę krok po kroku.
  • #83
    gaz4
    Poziom 31  
    Jeżeli wsadu nie zaleje się dobrze odhodowanymi bakteriami to na pierwszy biogaz trzeba poczekać. Początkowo będzie dużo CO2, ale gdy warunki będą dobre to metan wkrótce się pojawi.
    Ja do doświadczeń też użyłem starej plastikowej beczki z wiekiem. Jej dobre uszczelnienie było proste - kilka otworów na obwodzie beczki i wieka i całość skręciłem śrubami (oryginalna klamra jest zbyt słaba). Mam uwagi co do perforowanej rury, w "klasycznej" biogazowni ta "wysypiskowa" metoda słabo się sprawdzi. Tym nad czym należy popracować jest dobre mieszanie wsadu, wtedy biogaz sam się uwolni. Kilka postów wcześniej był opisany tłok, moim zdaniem najprostsza metoda mieszania komór ładowanych na bierząco. W przypadku beczki nie da się go użyć i także z tego powodu moja instalacja stoi bezczynnie. Ale jak wspomniałem mam pomysł na recyrkulację odcieku bez użycia pompy, jak wypali byłby to najprostszy sposób mieszania. Wystarczy jeden mały pojemnik, dwa zawory i kilka rurek. Jak sypnie śniegiem i ściśnie mróz to postaram się wszystko narysować.
  • #84
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Teraz pora na mnie. Tydzień mija od załadowania butli, na początku zachodziły szybkie, żeby nie powiedzieć gwałtowne zmiany. Wydawało mi się, że tak jak walczył Pokora z makaronem (Poszukiwany-poszukiwana), ja będę mierzył się z rosnącym w oczach substratem. Ale o dziwo, po kilkakrotnym upuszczeniu gazu, sytuacja w butli normuje się. Gaz się wytwarza, ja go co jakiś czas upuszczam, ale frakcja stała już nie rośnie, właściwie to osiada coraz bardziej na dnie butli. Nie mam złudzeń co do składu gazu, przed chwilą odgazowałem troszkę butlę, właśnie po chwili do kotłowni wszedł syn i mówi, tata, ale bąka puściłeś. Ja na to, że eksperyment, ale nie uwierzył... Myślę, że jutro zrobię ten magazynek, będę mógł na bieżąco sprawdzać palność gazu. Gaz4, piszesz o mieszaniu wsadu, ale biorąc pod uwagę kompostownik (bioreaktor, to chyba za poważnie) na stałe odpady, ta metoda chyba mnie nie dotyczy? Czy się mylę?
  • #85
    gaz4
    Poziom 31  
    Bakterie to strasznie nieruchliwe stworzonka, jak się nie będzie mieszało to większość skoncentruje się w okolicy dna bioreaktora. W miarę rozkładu materii organicznej uwalniana z niej woda także będzie koncentrowała się w pobliżu dna. Oznacza to, że gro biogazu właśnie tam będzie powstawało, a na górze fermentacja może być co najwyżej symboliczna. Trochę wilgoci przejdzie z dna na górę w wyniku kondensacji gdy pokrywa zrobi się zimna, ale to za mało. Na dodatek będziemy mieli wodę bez bakterii. Na wysypiskach gaz zbierany jest latami, więc nic nie muszą mieszać. W normalnym reaktorze nie ma sensu czekać kilka czy nawet kilkanaście lat aby coś tam sfermentowało.
    Kompostowanie to proces tlenowy, a fermentacja beztlenowy. Aby nie mylić tych pojęć unikałbym nazywania pryzmy przykrytej folią kompostownikiem, bioreaktor wydaje się najwłaściwszym określeniem. Można to nazwać także pryzmą fermentacyjną, lub w skrócie pryzmą by nie tłuc bez sensu w klawiaturę :)
  • #86
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Wychodzi na to, że reaktor tzw. suchy, powinien być niski, o stosunkowo dużej powierzchni. Przydałaby się studzienka zewnętrzna, w niej pompa do szajsy i zraszanie zawartości co jakiś czas cieczą, która wypłynie dołem z reaktora. Można by ją dodatkowo podgrzewać przez jakiś wymiennik.
  • #87
    gaz4
    Poziom 31  
    Właśnie tak, a układ podgrzewający przepompowywany odciek powinien znacznie podnieść wydajność bioreaktora. W jednym z pdf czytałem o mieszaniu biogazu właśnie w ten sposób i podobno wyniki były bardzo dobre. Problemem z płaskim bioreaktorem może być jego uszczelnienie, wyjątkowo duża powierzchnia zewnętrzna w odniesieniu do objętości. Moim zdaniem optimum to zbiorniki jakie są stosowane w przydomowych oczyszczalniach ścieków - przy odpowiednio dużym włazie da się je załadować prawie wszystkim.
  • #88
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    No to jestem z myśleniem na właściwej ścieżce. Mam oczyszczalnię przydomową ze zbiornikiem poliestrowym, nie widzę możliwości, żeby z takiej poziomej beczki wybrać frakcję stałą. Chyba, żeby pompować do środka wodę i wybierać stary substrat. Ale szkoda rozwadniać dobry nawóz. Poza tym jak dobrze odcieknie, to może da się go spalić. Musi to być coś innego. Wydaje mi się, że gruba budowlana folia powinna dać się szczelnie przycisnąć ziemią do podłoża. A podgrzać "soczek" można w studzience z pompą, doprowadzić do niej przewody grzewcze i wtedy będzie ciepły. Tyle, że studzienka nie powinna być poza pryzmą, a wewnątrz, najlepiej po środku.
  • #89
    gaz4
    Poziom 31  
    Gdyby udało się zrobić układ z podgrzewaniem w studzience, to można
    pomyśleć o dwuetapowej fermentacji. Pierwsza faza odbywałaby się w pryzmie
    i jej zadaniem byłoby dostarczanie pokarmu dla bakterii metanowych. Moim
    zdaniem można nawet zrezygnować z jej podgrzewania. Zasadnicza fermentacja
    odbywałaby się w studzience i należałoby ją wykonac tak, aby była dobrze
    zaizolowana i pozwalała na odbiór powstającego biogazu. Tak sobie mysłę, że
    gdyby przed opuszczeniem tej studzienki (a właściwie pełnoprawnej komory
    fermentacyjnej) ciecz przepływała przez jakieś przeszkody co ją mocno
    wybełtają, to cały metan zostanie właśnie w niej uwolniony. A później
    odciekiem polewać pryzmę, bakterie 1-szej fazy uzupełnią go w nowe
    składniki pokarmowe i znowu do studzienki. Gdyby ta studzienka była poza
    pryzmą to mozna pokusić się o wymianę wsadu w pryzmie bez wstrzymywania
    pracy biogazowni. Zresztą optymalne połączenie pryzma - studzienka musi
    mieć kawałek poziomej rury, inaczej biogaz gromadziłby się w pryzmie. Jest
    tu dużo gdybania, ale sama idea wydaje się jak najbardziej słuszna i kto
    wie, może tego typu biogazownia byłaby najlepszym rozwiązaniem dla
    gospodarstw rolnych.

    Jeżeli chodzi o frakcję stałą to należy pamiętać o kilku rzeczach. Po
    pierwsze podaczs fermentacji metanowej węgiel który był we wsadzie zostanie
    zamieniony w biogaz. A to oznacza, że wsad straci swoją wartość opałową,
    będzie to bez mała skoncentrowany nawóz mineralny. Po drugie w pierwszej fazie
    fermentacji celuloza, białka, tłuszcze i inna nierozpuszczalna materia
    organiczna powinna zamienić się w rozpuszczalną. Oznacza to, że po
    prawidłowym procesie w pryzmie i tak zostanie jakaś szlamowata breja w
    niczym nie przypominająca stałego obornika. Zaletą "suchej" fermentacji
    byłaby mniejsza ilość wody, a co za tym idzie tańsze rozrzucenie
    pozostałości po polu. Moim zdaniem kierunek słuszny, należy "tylko"
    wszystko przetestować w praktyce.
  • #90
    tomekshlm06t
    Poziom 14  
    Teraz zadałeś myślenia... Całe założenie bardzo interesujące, muszę to przeżuć. Odezwę się za kilka dni, nawał pracy, tej co mam z niej chleb. Pozdrawiam.