Adam940 napisał: Cytat: napięcie na elektrodzie powinno wynosić 20 + 0,04 I [V]
Zaprzeczasz sam sobie.
Te diagramy są dla spawarki prądu zmiennego a tu rozmawiamy o trójfazowej spawarce prądu stałego.
A może jednak ma racje

To napięcie ustala sie samoczynnie i w miarę wzrostu prądu spawania rośnie-prawo Ohma. Oczywiście, że opór między elektrodą a elementem spawanym maleje w miarę wzrostu prądu(między innymi - większy przekrój łuku) ale wolniej niż prąd rośnie. Dla np. 250 A wynosi około 30V a dla 500A to 40V
To jest teoria i tak jest przy prawidłowo zaprojektowanej spawarce-takiej co spawa cały dzień (z odpowiednimi przerwami) i jest tylko ciepła. Teoria teorią a praktyka praktyką-czyli tak: nawija się tak wtórne żeby było np. 100V jałowego albo zaniża ilość zwojów na wolt i transformator jedzie na zwarciu i cieszymy się, że taka mała i spawa grubymi elektrodami. Jedna dwie, czasami dziesięć elektrod i robimy przerwę 30 min. Liczymy i okazuje się , że spawarka pracowała 5 min na godzinę-PJ8,3 ...hehe.
Nie wiem jak autor to rozumie "80V i 200A" bo to raczej niemożliwe, chyba w jakimś dziwnym gazie ale nie w powietrzu. Chyba, że podpina opornik do wyjścia 0,4 Ω i wtedy mierzy albo uzwojenie wtórne jest z nadprzewodnika i nie ma spadku na nim napięcia:D Jeszcze te grzałki, ile to one mają oporu? Przy mocy grzałek nawet 10 KW i nap. pracy 220V to wychodzi coś koło 5 Ω. Przy prądzie 200A (zakładam, że na wtórnym jest to wpięte) to spadek jest 1000V-ciekawe

. Podsumowując: "Moja spawarka" jak to dumnie brzmi... konstrukcja wybitnie amatorska i nie ma się czym chwalić.