Alternator działał jeśli podłączyłem według schematu bez przekaźnika, pomijając kontrolkę że nie gasła, jak podłączyłem z przekaźnikiem to istne cuda sie działy, przekaźnik wpadał w jakeś wibracje/drgania przez co lampka świeciła jakby na pół gwizdka, jak go stuknełem to załapał i lampka gasła ale ładowania i tak nie było moze coś uszkodziłem podczas tych eksperymentów i z tego co widze to jest alternator 6cio diodowy i powinien być (kontrolka) podłączona poprzez specjalny przekaźnik ładowania który "łapie"przy około 7v, jak podłączałem przewód 67 pod alternator przy włączonej stacyjce zauważalny jest pobór prądu "iskrzy" czy to tak powinno być? i po co ten zacisk 10 masy? moze ktoś zapoda schemat jak to ustrojstwo odpalić.