kontrolka `Alarm` miga - błąd elektroniki?
Niedawno dostałem do naprawienia drukarkę igłową OKI ML 3320. Zwykle wystarczy zwykła konserwacja drukarki i wszystko chodzi, jednak tym razem problem był nadwyraz intrygujący.
Po włączeniu drukarki wszystko wydawało się być dobrze, kontrolki świeciły się prawidłowo. Jednak podczas prób wydruku strony testowej (LF podczas włączania drukarki) oraz podczas drukowanie przesłanej strony z komputera drukarka zaczęła wydawać dziwne dźwięki, karetka przesuwała się topornie raz w jedną, raz w drugą stronę, po czym kontrolka Alarm zaczęła podejrzanie mrugać i na tym praca drukarki się kończyła. Problem pojawiał się zawsze, niezależnie ile razy była włączana i wyłączana.
Dużo informacji odnośnie alarmu znajduje się w dokumentacji drukarki dostępnej w archiwach elektroda.pl, jednak nie wyjaśniają one co właściwie siadło. Piszą tam, że jest to błąd sprzętowy i odsyłają do tabeli która niczego nie wyjaśnia.
Producent nie wziął prawdopodobnie pod uwagę, że problem może być tak błahy.
Ponieważ miałem akurat inną drukarkę ML 3320, chorą na inną dolegliwość, postanowiłem podmienić najbardziej podejrzane elementy i zobaczyć w czym tkwi problem.
Po długich próbach doszedłem do wniosku, że coś jest źle w samej karetce, gdyż podmiana głowicy nic nie dawała, a podmienienie karetki rozwiązywało problem. Ponieważ dostanie karetki do tej drukarki jest dość trudne, a pewnie sprowadzenie jej trwało by to dużo czasu, więc wymiana nie wchodziła w grę. Po rozebraniu górnej części karetki nie znalazłem żadnych usterek. Okazało się, że problem tkwi w takiej okrągłej nakładce z rowkami umieszczonej na silniku, tuż przy kole zębatym przesuwającym karetkę. Nakładka ta pełni podobną rolę jak plastykowe rolki w myszce komputerowej, powoduje przeliczalne przerywanie wiązki podczerwieni dając możliwość obliczenia położenia karetki przez kontrolery drukarki. Nakładka ma 2 dziury, które powinny nachodzić na odpowiadające im 2 wystające niby bolce. Ponieważ jedna z dziurek nie leżała na swoim miejscu, więc nakładka zamiast idealnie okrężnych ruchów wykonywała ruchy owalne. Sprawiło to, że wiązka była przecinana w sposób nieprawidłowy i kontroler nie miał pojęcia co zrobić, wysyłając fałszywe rozkazy do karetki. Po nałożeniu nakładki na miejsce i doklejeniu jej klejem (na wszelki wypadek), wszystko działa bez zarzutu.
Mam nadzieję, że pomoże to komuś w naprawie drukarki.
Niedawno dostałem do naprawienia drukarkę igłową OKI ML 3320. Zwykle wystarczy zwykła konserwacja drukarki i wszystko chodzi, jednak tym razem problem był nadwyraz intrygujący.
Po włączeniu drukarki wszystko wydawało się być dobrze, kontrolki świeciły się prawidłowo. Jednak podczas prób wydruku strony testowej (LF podczas włączania drukarki) oraz podczas drukowanie przesłanej strony z komputera drukarka zaczęła wydawać dziwne dźwięki, karetka przesuwała się topornie raz w jedną, raz w drugą stronę, po czym kontrolka Alarm zaczęła podejrzanie mrugać i na tym praca drukarki się kończyła. Problem pojawiał się zawsze, niezależnie ile razy była włączana i wyłączana.
Dużo informacji odnośnie alarmu znajduje się w dokumentacji drukarki dostępnej w archiwach elektroda.pl, jednak nie wyjaśniają one co właściwie siadło. Piszą tam, że jest to błąd sprzętowy i odsyłają do tabeli która niczego nie wyjaśnia.
Producent nie wziął prawdopodobnie pod uwagę, że problem może być tak błahy.
Ponieważ miałem akurat inną drukarkę ML 3320, chorą na inną dolegliwość, postanowiłem podmienić najbardziej podejrzane elementy i zobaczyć w czym tkwi problem.
Po długich próbach doszedłem do wniosku, że coś jest źle w samej karetce, gdyż podmiana głowicy nic nie dawała, a podmienienie karetki rozwiązywało problem. Ponieważ dostanie karetki do tej drukarki jest dość trudne, a pewnie sprowadzenie jej trwało by to dużo czasu, więc wymiana nie wchodziła w grę. Po rozebraniu górnej części karetki nie znalazłem żadnych usterek. Okazało się, że problem tkwi w takiej okrągłej nakładce z rowkami umieszczonej na silniku, tuż przy kole zębatym przesuwającym karetkę. Nakładka ta pełni podobną rolę jak plastykowe rolki w myszce komputerowej, powoduje przeliczalne przerywanie wiązki podczerwieni dając możliwość obliczenia położenia karetki przez kontrolery drukarki. Nakładka ma 2 dziury, które powinny nachodzić na odpowiadające im 2 wystające niby bolce. Ponieważ jedna z dziurek nie leżała na swoim miejscu, więc nakładka zamiast idealnie okrężnych ruchów wykonywała ruchy owalne. Sprawiło to, że wiązka była przecinana w sposób nieprawidłowy i kontroler nie miał pojęcia co zrobić, wysyłając fałszywe rozkazy do karetki. Po nałożeniu nakładki na miejsce i doklejeniu jej klejem (na wszelki wypadek), wszystko działa bez zarzutu.
Mam nadzieję, że pomoże to komuś w naprawie drukarki.