Witam!
Buduję właśnie wzmacniacz lampowy ze strony: http://www.audioton.republika.pl/wzm-sluch-OTL.html. I postanowiłem się Was, drodzy koledzy, poradzić, aby nie spalić kolejnych lamp.
Zbudowałem wzmacniacz jak na w/w schemacie z jedną tylko modyfikacją. Otóż napięcie anodowe jest u mnie załączane przekaźnikiem po około 2 minutach od włączenia.
I tutaj pojawił się problem - po włączeniu był trzask-prask-iskra. Jeśli chodzi o lampy - od tego czasu pin 6 [wcześniej był błąd, że 5] jest złączony z włóknem żarzenia. - dochodzi do zwarcia pomiędzy napięciem żarzenia a anodowym - spaliły się rezystory symetryzujące żarzenie względem masy...
Zakładam, że układ jest wykonany poprawnie. I chciałbym się upewnić czy problem nie tkwi w moim załączniku czasowym. Otóż przekaźnik mam wpięty przy samym wyjściu zasilacza, czyli ZA kondensatorami. Czy możliwe że przez to - bez obciążenia - napięcie na kondensatorach wynosiło 320V, a po włączeniu przekaźnika doszło do przebicia w lampie? Może powinienem dać przekaźnik przy samym transformatorze tak, aby prąd zaczął po włączeniu narastać od zera i pod obciążeniem nie osiągnie tych 320V.
Czy też muszę szukać innego powodu zniszczenia lamp(tj. czy napięcie anodowe 320V dla ECL86 jest niebezpieczne?)?
Pozdrawiam i dziękuję z góry za odpowiedź
Buduję właśnie wzmacniacz lampowy ze strony: http://www.audioton.republika.pl/wzm-sluch-OTL.html. I postanowiłem się Was, drodzy koledzy, poradzić, aby nie spalić kolejnych lamp.
Zbudowałem wzmacniacz jak na w/w schemacie z jedną tylko modyfikacją. Otóż napięcie anodowe jest u mnie załączane przekaźnikiem po około 2 minutach od włączenia.
I tutaj pojawił się problem - po włączeniu był trzask-prask-iskra. Jeśli chodzi o lampy - od tego czasu pin 6 [wcześniej był błąd, że 5] jest złączony z włóknem żarzenia. - dochodzi do zwarcia pomiędzy napięciem żarzenia a anodowym - spaliły się rezystory symetryzujące żarzenie względem masy...
Zakładam, że układ jest wykonany poprawnie. I chciałbym się upewnić czy problem nie tkwi w moim załączniku czasowym. Otóż przekaźnik mam wpięty przy samym wyjściu zasilacza, czyli ZA kondensatorami. Czy możliwe że przez to - bez obciążenia - napięcie na kondensatorach wynosiło 320V, a po włączeniu przekaźnika doszło do przebicia w lampie? Może powinienem dać przekaźnik przy samym transformatorze tak, aby prąd zaczął po włączeniu narastać od zera i pod obciążeniem nie osiągnie tych 320V.
Czy też muszę szukać innego powodu zniszczenia lamp(tj. czy napięcie anodowe 320V dla ECL86 jest niebezpieczne?)?
Pozdrawiam i dziękuję z góry za odpowiedź