Witam, proszę o poradę (sorki, że długo).
Nie jestem jakimś poważnym serwisantem, czasami staram się pomóc w diagnozie jakiś problemów jednak teraz jestem w kropce.
Jakieś pół roku temu od przełożonej "swojej połówki" (dziewczyny), dostałem jej laptopa - e-machines (chyba nie ważne jaki model - podam tylko, że w miarę fajny w środku: i3, 4GB RAM, 320MB HDD) - wtopa, że kupiony w Włoszech - bo od ręki powiedział bym, że "oddać do sprzedawcy". Objawy - dysk chodzi czasami jak żółw - system ledwo zipie. Moje pierwsze podejrzenie (po oględzinach), że laptop przeszedł terapię "szokową" i HDD odczuł to dotkliwie. Po wielu próbach reanimacji- ruszył (re-instalka i format systemu). Jako, że nie chciałem oddać sprzętu przed sprawdzeniem - pomęczyłem go po reinstalce - zaczął zachowywać się niestabilnie - niestabilność ujawniała się przez fatalne wyniki twardego dysku - odczyty czasami spadały do...bajtów na sekundę. Odzysk na pena ważnych plików trwała... 3 dni - a to zwykłe kopiowanie - na szczęście powiedzmy bez strat bo finalnie się udało.
Moja diagnoza na tym etapie - coś z HDD - puściłem systemowy scandisk (sugerowane przez samego wina 7) - leciał 4 dni (czy to w ogóle możliwe?). Proces się zawiesił. Po tym etapie na dysku nie było co zbierać. Zero partycji. Ustawianie partycji, format, instalacja systemu. Chodził... tydzień. Po tym czasie znowu brak partycji. czegokolwiek. Moja diagnoza - wysiadł HDD. Zakupiłem nowy HDD - postawiłem system. Chodzi. Oddałem userowi. Chodził trzy miesiące. Powtórka z rozgrywki (system wysiadł bez możliwości jego uruchomienia - dysk niewidoczny z poziomu instalatora, po "myrdaniach", widoczny jednak sam instalator uniemożliwia instalacji komunikatem, że na dysku nie jest możliwa instalacja - brak możliwości ustanowienia bootowalności - błąd i/o) . Zaznaczam, że nie mam informacji co działo się przez te dwa miechy (może znowu wbijano nim gwoździe). Próby różnorakie sugerowane przez dziesiątki userów / forów itd, bootmenagery, formatowanie dysku przez różne różniste programy i nic. BIOS widzi - win 7 nie chce "znać" tego dysku. Powtórka z rozgrywki. Sprawdzanie dysku - niby ok (choć 3 dni). Formatowanie... i zawiecha. Programy wina 7 mówią, że urządzenie wykazuje błędy i/o (oczywiście wszytko mówiące). Usera szlak trafił, zgubił wszystkie gwarancje (nie dziwi mnie to wcale - nawet jak dostał gwarancje nowego dysku który zamontowałem poprzednio i kazałem strzec jak ognia ;-( ) i nie chce inwestować w niego nawet złotówki i najlepiej "wywalić za okno tego lapa"
Moja szybka decyzja to montaż dysku SSD - odpornego "na wstrząsy" bardziej niż HDD i ponowna próba reaktywacji (szkoda mi sprzętu bo sprzęt wydaje się być fajny). Czy Państwo spotkali się z podobnymi problemami, mają Państwo jakieś doświadczenie z takimi przypadkami, czy Państwo mają jakieś sugestie co mogę jeszcze sprawdzić bo ja już padam (używałem programów dostarczonych standardowo do win 7) .
Dziękuję za wszystkie sugestie inne niż oddać do profesionalnego serwisu który być może będzie kosztował więcej niż realna cena tego sprzętu.
Dziękuję z góry za sugestie.
Nie jestem jakimś poważnym serwisantem, czasami staram się pomóc w diagnozie jakiś problemów jednak teraz jestem w kropce.
Jakieś pół roku temu od przełożonej "swojej połówki" (dziewczyny), dostałem jej laptopa - e-machines (chyba nie ważne jaki model - podam tylko, że w miarę fajny w środku: i3, 4GB RAM, 320MB HDD) - wtopa, że kupiony w Włoszech - bo od ręki powiedział bym, że "oddać do sprzedawcy". Objawy - dysk chodzi czasami jak żółw - system ledwo zipie. Moje pierwsze podejrzenie (po oględzinach), że laptop przeszedł terapię "szokową" i HDD odczuł to dotkliwie. Po wielu próbach reanimacji- ruszył (re-instalka i format systemu). Jako, że nie chciałem oddać sprzętu przed sprawdzeniem - pomęczyłem go po reinstalce - zaczął zachowywać się niestabilnie - niestabilność ujawniała się przez fatalne wyniki twardego dysku - odczyty czasami spadały do...bajtów na sekundę. Odzysk na pena ważnych plików trwała... 3 dni - a to zwykłe kopiowanie - na szczęście powiedzmy bez strat bo finalnie się udało.
Moja diagnoza na tym etapie - coś z HDD - puściłem systemowy scandisk (sugerowane przez samego wina 7) - leciał 4 dni (czy to w ogóle możliwe?). Proces się zawiesił. Po tym etapie na dysku nie było co zbierać. Zero partycji. Ustawianie partycji, format, instalacja systemu. Chodził... tydzień. Po tym czasie znowu brak partycji. czegokolwiek. Moja diagnoza - wysiadł HDD. Zakupiłem nowy HDD - postawiłem system. Chodzi. Oddałem userowi. Chodził trzy miesiące. Powtórka z rozgrywki (system wysiadł bez możliwości jego uruchomienia - dysk niewidoczny z poziomu instalatora, po "myrdaniach", widoczny jednak sam instalator uniemożliwia instalacji komunikatem, że na dysku nie jest możliwa instalacja - brak możliwości ustanowienia bootowalności - błąd i/o) . Zaznaczam, że nie mam informacji co działo się przez te dwa miechy (może znowu wbijano nim gwoździe). Próby różnorakie sugerowane przez dziesiątki userów / forów itd, bootmenagery, formatowanie dysku przez różne różniste programy i nic. BIOS widzi - win 7 nie chce "znać" tego dysku. Powtórka z rozgrywki. Sprawdzanie dysku - niby ok (choć 3 dni). Formatowanie... i zawiecha. Programy wina 7 mówią, że urządzenie wykazuje błędy i/o (oczywiście wszytko mówiące). Usera szlak trafił, zgubił wszystkie gwarancje (nie dziwi mnie to wcale - nawet jak dostał gwarancje nowego dysku który zamontowałem poprzednio i kazałem strzec jak ognia ;-( ) i nie chce inwestować w niego nawet złotówki i najlepiej "wywalić za okno tego lapa"
Moja szybka decyzja to montaż dysku SSD - odpornego "na wstrząsy" bardziej niż HDD i ponowna próba reaktywacji (szkoda mi sprzętu bo sprzęt wydaje się być fajny). Czy Państwo spotkali się z podobnymi problemami, mają Państwo jakieś doświadczenie z takimi przypadkami, czy Państwo mają jakieś sugestie co mogę jeszcze sprawdzić bo ja już padam (używałem programów dostarczonych standardowo do win 7) .
Dziękuję za wszystkie sugestie inne niż oddać do profesionalnego serwisu który być może będzie kosztował więcej niż realna cena tego sprzętu.
Dziękuję z góry za sugestie.