Witam,
Jakiś czas temu komputer z P4, ddr1 i grafiką na pci-e zaczął szwankować. Wyłączał się po czasie około 1h i potem nie udawało się go uruchomić ponownie przez jakiś czas. Komputer wydawał jedynie "tyknięcia", wentylatory chodziły a on wcale sie nie uruchamiał.
Moje podejrzenia padły na płytę główną gdyż miałem taki przypadek już kiedyś w innym komputerze i mój kolega również. Po wymianie mobo wszystko działało. Zdecydowałem sie na asrocka g41c-gs który współpracuje z pentium 4 506 oraz dokupiłem 512MB pamięci ram ddr2 533MHz która zgadza sie z fbs procesora. Wszystko połączyłem i próbowałem uruchomić na zintegrowanej karcie graficznej.
Komputer nie wydał żadnych oznak życia poza świecącą diodą power led na front panelu. Testowałem na 3 zasilaczach 2x "deer" 350W i 400W oraz chieftec 650W który na co dzień działa w innym komputerze. Ponad to 2x "deer" bez problemu zapalają żarówkę 12v po złączeniu zielonego przewodu z masą. Połączenia sprawdzałem milion razy i to na 2 front panelach. W obudowie i poza nią.
Płyta jest nowa i wygląda idealnie, nie czuć żadnej spalenizny, nie widać napuchniętych kondensatorów.
Ram kupiłem na allegro od pobliskiego serwisanta który zapewniał ze go testował i działa w 100%.
Procesor również wygląda idealnie, nie był nigdy kręcony itd.
Uszkodzenie fizyczne jest raczej mało prawdopodobne bo składałem już 2 komputery i często modernizowałem itd.
ps. Bios resetowałem zworką jak i przez całą noc płytę pozostawiłem bez baterii, nic nie dało żadnego efektu, zasilacz się nie uruchamia, chłodzenie procesora też, jedynie świeci cały czas dioda.
Jakiś czas temu komputer z P4, ddr1 i grafiką na pci-e zaczął szwankować. Wyłączał się po czasie około 1h i potem nie udawało się go uruchomić ponownie przez jakiś czas. Komputer wydawał jedynie "tyknięcia", wentylatory chodziły a on wcale sie nie uruchamiał.
Moje podejrzenia padły na płytę główną gdyż miałem taki przypadek już kiedyś w innym komputerze i mój kolega również. Po wymianie mobo wszystko działało. Zdecydowałem sie na asrocka g41c-gs który współpracuje z pentium 4 506 oraz dokupiłem 512MB pamięci ram ddr2 533MHz która zgadza sie z fbs procesora. Wszystko połączyłem i próbowałem uruchomić na zintegrowanej karcie graficznej.
Komputer nie wydał żadnych oznak życia poza świecącą diodą power led na front panelu. Testowałem na 3 zasilaczach 2x "deer" 350W i 400W oraz chieftec 650W który na co dzień działa w innym komputerze. Ponad to 2x "deer" bez problemu zapalają żarówkę 12v po złączeniu zielonego przewodu z masą. Połączenia sprawdzałem milion razy i to na 2 front panelach. W obudowie i poza nią.
Płyta jest nowa i wygląda idealnie, nie czuć żadnej spalenizny, nie widać napuchniętych kondensatorów.
Ram kupiłem na allegro od pobliskiego serwisanta który zapewniał ze go testował i działa w 100%.
Procesor również wygląda idealnie, nie był nigdy kręcony itd.
Uszkodzenie fizyczne jest raczej mało prawdopodobne bo składałem już 2 komputery i często modernizowałem itd.
ps. Bios resetowałem zworką jak i przez całą noc płytę pozostawiłem bez baterii, nic nie dało żadnego efektu, zasilacz się nie uruchamia, chłodzenie procesora też, jedynie świeci cały czas dioda.