Witam ! bardzo proszę o poradę , jak napisałem pali bezpiecznik w adapterze 220 na 120 V . Sprawdziłem prostownik miernikiem , diody są ok. pomiar pomiędzy punktami zmiennego wynosi 155 kΩ , pomiar na tranzystorze sterującym (k 1487 ) zgodnie z biegunowością nie wykazuje
zwarcia , przy odwrotnej polaryzacji pokazuje przejście diody , czy taki
powinien być pomiar tego tranzystora ? , bardzo mnie dziwi fakt że po spaleniu bazpiecznika w ogóle nie wykazywał napięcia elektrolit główny
560 µF 200 V ? a przecież popłynął prąd bo spalił bezpiecznik ? . Miałem
rozłączyć zworkę łączącą minus z tranzystorem i załączyć napięcie czy
wtedy spali bezpiecznik ? , elektrolitu miernikiem pojemności nie sprawdzałem , transformatora na wypadek zwarcia uzwojenia nie sprawdzałem , chciałem jeszcze odłączyć sterowanie tranzystora i załączyć napięcie ? jak tu coś badać i mierzyć skoro nawet nie dochodzinapięcie ? Z moimi koncepcjami poszukiwania niesprawności zaczekam do czasu opinii na ten temat kolegów . Bardzo proszę o pomoc . Kłaniam się i pozdrawiam .
zwarcia , przy odwrotnej polaryzacji pokazuje przejście diody , czy taki
powinien być pomiar tego tranzystora ? , bardzo mnie dziwi fakt że po spaleniu bazpiecznika w ogóle nie wykazywał napięcia elektrolit główny
560 µF 200 V ? a przecież popłynął prąd bo spalił bezpiecznik ? . Miałem
rozłączyć zworkę łączącą minus z tranzystorem i załączyć napięcie czy
wtedy spali bezpiecznik ? , elektrolitu miernikiem pojemności nie sprawdzałem , transformatora na wypadek zwarcia uzwojenia nie sprawdzałem , chciałem jeszcze odłączyć sterowanie tranzystora i załączyć napięcie ? jak tu coś badać i mierzyć skoro nawet nie dochodzinapięcie ? Z moimi koncepcjami poszukiwania niesprawności zaczekam do czasu opinii na ten temat kolegów . Bardzo proszę o pomoc . Kłaniam się i pozdrawiam .