kuferekczasu napisał:
Ustrój kontrolujący siebie samych stworzyli włąśnie użytkownicy Darknetu.
Przeczysz sobie, że kontrola nie jest potrzebna, skoro ci któzy użytkują przestrzeń wolnego Internetu mają paranoiczne podejście do wolności.
...
Twórcy i użytkownicy darknetu to po prostu zakompleksieni ludzie, a włąśnie oni mieli stworzyć alternatywę dla kontroli, która wyłoniła się z państwa.
Niestety to nie jest żadna forma samokontroli, lecz rozwinięta anarchia. Wolność demokratyczna jest ograniczona. Kończy się w miejscu gdzie zaczyna wolność innych.
W Anarchii, wolność jest podporządkowana wyłącznie egoistycznym pragnieniom jednostki, a obszar interesów wspólnych jest polem konfliktu.
Nie wiem gdzie ci się udało w DN wypatrzeć formę kontroli, skoro jest to właśnie odpowiedź na kontrolę i cenzurę.
Kto użytkuje Darknet - Ci, którym zależy na ukryciu własnych działań przed formami kontroli.
Znajdziemy tam zatem i przestępców, jak i dewiantów, ale znajdziesz też np. osoby z krajów gdzie wyrażanie pewnych poglądów nie jest mile widziane na forum ogólnym.
Pewnie i cześć użytkowników stanowią niedowartościowane osoby, które myślą iż w ten sposób uczestniczą w czymś tajemniczym i wielkim, a przede wszystkim dającym możliwość upustu emocji w sposób niekontrolowany.
Potrafisz sobie wyobrazić jak wielki "hejt" może tam panować?
A co do twojego linku, to co cię w nim zbulwersowało? Porady prawne? Udzieli ci podobnych każdy prawnik, tylko będzie to drożej kosztować.
A osoby, których działania mogą ich wprowadzić w konflikt z Policją, są takimi poradami zainteresowane.
Zauważ, że ta "porada" opiera się w całości na braku dowodów. Może zatem z tej porady skorzystać też osoba zatrzymana niewinnie.
Tylko nadal nie wiem, co to ma do mechanizmu kontroli internetu?
Najwyraźniej pogubiłeś się i mylisz kilka spraw.
Nie da się kontrolować tego co ludzie myślą. Nawet w Korei Północnej, większość osób machająca radośnie chorągiewkami do podobizny wodza - w duchu myśli " a żeby cię cholera wzięła...".
Myśli przeradzają się w formy wyrazu. Najbardziej to widać na przykładzie tzw. "Gimbazy", czyli osób młodych, które nie mają wykształconej samokontroli i kierują się emocjami. To właśnie te osoby prezentują najbardziej radykalne formy wyrazu. Często skrajnie wulgarne.
Takie treści nie są mile widziane, bo są nie tylko bezwartościowe ale i nieprzyjemne w odbiorze.
Stąd takie zachowania podlegają pewnej weryfikacji i jest to zrozumiałe. Większość osób nie chce być bombardowana wulgaryzmami i woli by takie formy podlegały moderacji. A wolność demokratyczna to wola większości. Nawet jeśli ta wola jest mylna, nieetyczna czy po prostu głupia - jest to wola większości.
Albo treści sprzeczne z przyjętym prawem. Chciałbyś by oficjalnie ogłaszali się w Internecie, na forach szkolnych np. dilerzy narkotyków czy pedofile?
"Samodzielny starszy pan, pozna bliżej chłopca lat 9, prośba o dyskrecję - pieniądze lub słodycze do wyboru, czekam na ławce w parku, na przeciw szkoły o 14:00. Mam jasny płaszcz i kapelusz".
Czy takie treści by cię oburzały? Czy takie treści powinny podlegać ograniczeniom?
Jeśli jednak odgórnie zabrania się publikowania pewnych treści i wypowiedzi - jak np. Google blokuje w Chinach wiele tematów uznanych za antyrządowe - to jest właśnie kontrola. Kiedy sama próba wypowiedzi w zastrzeżonym temacie, prowadzi do cenzury, zablokowania i konfliktu z systemem. Nie jest to wola większości, lecz wola niewielkiej grupy, która znajduje się u władzy i chroni swoje interesy.
Mieszasz tu tyle sprawa w swoich wypowiedziach, że trudno dojść, czy tobie chodzi o że Internet jest zbyt kontrolowany, czy za mało kontrolowany, czy jesteś za całkowitą inwigilacją społeczeństwa, lub przeciw niej.