Mało czytelne zdjęcie elementów.
Proponuję przeprowadzić następujące ćwiczenie elektroniczne (tzw. krótki kurs reverse-engineering)
1. Sciągnać z sieci dane zamontowanych układów scalonych - konkretnie ich funkcje i rozkład wyprowadzeń.
2. Usiąść pod dobrą lampą z lupą, ołówkiem, kartką i cierpliwością do kwadratu
3. Zrysować schemat poczynając od wyprowadzeń płytki i posuwać się wgłąb układu
Na płytce należy znaleźć wyprowadzenia zasilania co pozwoli wyeliminować część ścieżek (można je np. pociągnąć kolorowymi flamastrami, np. czerwony +, niebieski -, czarny masa. To ułatwi śledzenie pozostałych ścieżek.
Np. piszczaczem dotykamy końcówki scalaka Vcc a drugim końcem przelatujemy po zaciskach płytki (o ile nie ma diod zabezpieczających przed odwrotną polaryzacją to powinniśmy znaleźć łatwo końcówki zasilania (zawsze o 2-3 mniej).
Potem szukamy od wyjść wzmacniaczy (rysujemy sobie na papierze schematy wewn. układów scalonych (funkcyjne) mniej więcej tak jak są rozłożone na płytce. A potem resztę elementów z dużymi luzami pomiędzy nimi. Potem odtwarzamy połączenia z mozaiki ścieżek.
Na końcu przerysowujemy ŁADNIE schemat i zaczynamy się zastanawiać co "poeta" miał na myśli.
Płytka jest jednostronna więc nie powinno być problemu.
Przydatny może być piszczący tester obwodów, by sprawdzać połączenia których nie bedziemy pewni.
To bardzo pouczające zajęcie, można się wiele nauczyć, w tym także rozwiązań układowych, których na próżno szukać w książkach.