Witam ponownie, po około rocznej przerwie
Po miesiącach testów, zmagań, poszukiwań pragnę zakończyć temat i nie zgodzić się z wieloma sprawami które krążą w internecie.
Konretne pytanie w temacie posta, a więc podaję konkretną odpowiedź: tak można spokojnie zdekodować przeróżnego rodzaju ścieżki dźwiękowe za pomocą oprogramowania PC i wypuścić je analogowo do w moim przypadku amplitunera KD Denon 3805. Po kolei postaram się opisać jak to się u mnie odbywa. Oczywiście potrzebne jest odpowiednie oprogramowanie: osobiście używam do tego celu świetnego kombajnu multimedialnego którym jest JRiver, ale zamierzony cel udało się również osiągnąć z pomocą KODI. Osobiście jednak do gustu bardziej przypadł mi wspomniany JRiver. Odpalamy odpowiedni plik, a program robi swoje. Po odpaleniu pliku (najczęściej korzystam z kontenerów mkv) w programie bardzo łatwo sprawdzić wszelakie szczegóły dotyczące dźwięku który posiada plik źródłowy. W moim konkretnym przypadku dźwiękówka Asus Xonar Essence STX II połączona jest cyfrowo jak i analogowo z amplitunerem. Cyfrowo poprzez kabelek cyfrowy, a analogowo poprzez 8 kabelków 1RCA-1RCA. 2 z tych kabelków jak wspominałem w poprzednim poście to kable: MELODIKA 2xRCA-2xRCA PURPLE RAIN 1,5M (MD2R15). Kablami tymi połączone mam oczywiście kanały R i L. Pozostałe 6 kanałów połączone jest kablami 6x 1RCA-1RCA 1.0m Kruger&Matz. Kable do kanałów przednich zmieniłem kiedy do mojego świata audio dołączyły kolumny JBL Studio 280, które kupiłem pod kątem słuchania muzyki, ale oczywiście w filmach też robią swoje w porównaniu z satelitkami Harman Kardon HKTS9. Troszkę czasu spędziłem na odsłuchiwaniu ulubionych kawałków muzycznych na kabelkach Kruger&Matz jak i Melodice. Uważam że przy tych drugich jest lepiej, na pewno czyściej, większa scena i zajebisty głęboki pieszczący ciało, ale zarazem delikatny i nienachalny bas, którego przede wszystkim nie ma wtedy kiedy być nie powinno. Pragnę zaznaczyć tutaj, że łupanki mnie nie kręcą. To już nie te czasy, chociaż nie powiem że czasami wpadnie coś z dyskotekowych młodzieńczych czasów, więc jak tu nie podzielić się wspomnieniami z sąsiadami

, a jest się teraz czym podzielić. No ale tak naprawdę to co mnie jara. Uwielbiam słuchać Starego Dobrego Małżeństwa (kocham głos K. Myszkowskiego), kocham również Enigmę, Schillera, Massive Attack, Anię Dąbrowską, Anię Wyszkoni głównie z dorobkiem zespołu Łzy ,a soundtracki z Twin Peaks i Requiem For A Dream doprowadzają mnie do orgazmu. Kocham dźwięk fortepianu, pianina, uwielbiam słuchać coverów przeróżnych utworów w formie instrumentalnej zapodanych przez utalentowanego pochłoniętego w swym wykonaniu grajka. Są to drobne przykłady w całym morzu, a podaję je specjalnie ponieważ niektórzy mogliby coś źle zrozumieć kiedy mówię o wspaniałym pieszczącym uszy i ciało basie. No ale to tyle o samej muzyce (odtwarzacz Foobar, Output: ASIO STX II, pliki FLAC i WAVE) - jest naprawdę zajebiście.
Wracajmy do tematu. Tak jak wspominałem pozostałych 6 kanałów używanych oczywiście tylko i wyłącznie w przypadku oglądania filmów, odtwarzanych ostatecznie na głośnikach HKTS 9 pozostało na kabelkach Kruger&Matz, ponieważ na pewno szkoda mi kasy, a i uważam że ich wymiana na inne nie wniosła by adekwatnej do ceny różnicy w dźwięku o ile w ogóle przy tej klasie głośnikach. Oczywiście podłączałem testowo satelitki kablami melodiki i nie byłem w stanie nic wyłapać, także tyle w tej kwestii.
Wszystkie 8 kabelków wpięte jest w analogową sekcję Denona tzw EXT. IN. Amplituner został skalibrowany poprzez mikrofon do auto kalibracji. Po tej czynności już z ręki zmieniłem parę ustawień, bo auto kalibracja jednak nie jest do końca taka idealna, ale na pewno swoje robi głównie w kwestii umiejscowienia głośników względem głównego punktu odsłuchowego. Reszta zmian to kosmetyka. Podczas słuchania/oglądania amplik zawsze w trybie Pure Direct. Nie używam żadnych EQ i tego typu rzeczy. Karta dźwiękowa ustawiona jest również na najnormalniejszym trybie EQ. Nie ruszam suwaków, nic nie dodaję, nie zmieniam. Ma to grać tak jak jest u źródła i powiem Wam że jest miód. Nie ma potrzeby nic dodawać, czy ujmować.
Cała kwestia rozchodziła się o to czy potrzebuję odpowiedniego sprzętu do zdekodowania dźwięków typu DTS HD Master, DD TRUE HD puszczonych z PC przez kabel HDMI, czy można to zrobić moim rozwiązaniem. Bardzo dużo czasu spędziłem na słuchaniu tylko i wyłączenie konkretnego głośnika (oczywiście odpowiedni materiał filmowy i najbardziej efekciarskie sceny

). Chciałem wykluczyć kwestię tego, że w taki czy inny sposób w głośnikach nie leci coś zupełnie innego niż twórca miał na myśli. Pomimo pewności że mam dobry plik źródłowy, wyczytania informacji z programu że leci np. DTS HD Master 7.1, nie zapalała się złota lampeczka DTS HD MASTER na wyświetlaczu amplitunera, za co jak się okazuje niestety trzeba płacić sporo kasy, na szczęście nie ma takiej potrzeby. Po wielu godzinach spędzonych z różnymi fantastycznymi dźwiękowo scenami filmowymi, notowaniu co w danym czasie leci z jakiego głośnika, łatwo można było zauważyć że kanały grają swoje. Dźwięk z kanałów tylnych nie był jakimś tam echem kanałów przednich, czy dźwięk kanałów bocznych nie był jakimś odkształceniem kanałów tylnych, czy przednich. Grały róźne czyste dźwięki, które pokrywały się z tym co widać na ekranie. Można tutaj zdecydowanie stwierdzić że JRiver robi swoje i potrafi zdekodować konkretny format dźwięku i wypuścić dalej. Pozostawało pytanie czy robi to dobrze, lepiej, a może gorzej niż dedykowany do tego amplituner poprzez kabel HDMI. Odpowiedzi na to pytanie poszukałem wczoraj u znajomego, do którego wystarczyło zabrać wcześniej testowane materiały, a który to swoje kino domowe zbudował na dedykowanych do tego klockach. Nie pamiętam teraz dokładnie jaki sprzęt posiada, ale był to amplituner Harman Kardon w cenie około 3tysi z wbudowanymi wszelakimi dekoderami aktualnie występujących formatów dźwiękowych. Głośniki miał również podpięte w konfiguracji 7.1. 5.1 to był jakiś zestaw kina domowego Yamahy + dwie przednie kolumny to jakieś starawe, ale jare TONSILE. No cóż po odpowiednich porównaniach oczywiście nie było żadnej różnicy w kwestii tego co leci z głośników. Te same efekty w tym samym czasie, w tych samych głośnikach co u mnie. Co śmieszniejsze, uważam że u niego grało to duuuużo gorzej jakościowo. To już pewnie kwestia głównie akustyki pomieszczenia no i trochę w różnicy samego sprzętu, bo na pewno nie wydaje mi się żeby zależało to od układu dekodującego. Jeśli by tak było to przecież dedykowany amplituner z najnowszymi super dekoderami na pokładzie powinien zmiażdżyć JRivera. Tak jednak moi drodzy nie jest i to jest piękna i smutna prawda zarazem. Dla podsumowania tematu i zdobycia całkowitej pewności że jest dobrze, odpaliliśmy odpowiedniki filmów mkv, w oryginale na wypożyczonych płytach BLU-RAY. Film puszczony bezpośrednio z płyty za pomocą odtwarzacza BluRay podpiętego pod amplituner kolegi z rozświetlonym w tym przypadku pięknym symbolem dźwięku DTS HD MASTER brzmiał identycznie.
Ostatecznie podsumowanie i wnioski wyciągniecie sami. Pozdrawiam i życzę wszystkiego dobrego. W razie jakichkolwiek pytań służę pomocą.
P.S.W poprzedniej mojej wypowiedzi wkradł się błąd. Otóż: "Filmy (w większości kontenery mkv) odpalam za pomocą odpowiednio skonfigurowanego JRiver również przy użyciu wyjścia ASIO"
Format wyjścia jaki używam w JRiverze to KS, czyli popularny Kernel Streaming. Wszystko działa też prawidłowo przy użyciu WASAPI, ale uważam że dźwięk jest wtedy jakiś taki z deka inny, jakby przeleciał przez jakiś filtr. Ciężko stwierdzić czy lepszy, po prostu inny. Przy użyciu KS wg mnie gra to oryginalnie. Dlaczego o tym wspominam. A no dlatego ponieważ przy próbie odtwarzania za pomocą ASIO dźwięk działa nieprawidłowo. Nie grają wszystkie głośniki, główne dialogi lecą z tylnych głośników zamiast przednich. ASIO tego nie ogarnia. Czemu nie wiem, bo aż tak się nie znam. Za to do słuchania muzyki miód.
P.S. 2 Dlaczego to wszystko? Krótka historia:
Pierwsza karta dźwiękowa w PC którą jestem w stanie przytoczyć to SB Live 24, czy jakoś tak. Zestaw dwóch głośniczków do tego. Potem jakieś 2.1, a nawet i 5.1, ale wiecie głośniki 3cmx3cm do 100zł. Programowe rozbijanie 2.0 do 5.1 i takie tam zabaweczki. Ogólnie początki. Potem jakieś Geniusy 5.1 i już fajniej to grało, ale zawsze z czasem przychodził niedosyt. Po głębszym zainteresowaniu się tematem przyszedł czas na zakup amplitunera. Internetowa fora przyprawiały o ból głowy. Ceny sprzętów również, a i wybór. W ostateczności kierując się opiniami i różnymi tego typu sprawami padło na Denon 3805, który wyrwałem używany w swoim mieście, także miałem qpę szczęścia. Mam go już 3 lata i wszystko pięknie działa. Oczywiście na początku grał z wspomnianym zestawem Genius 5.1. Wtedy usłyszałem pomimo niskiej jakości głośników, że ten sprzęt robi swoje. Z czasem uzbierałem więć na HKTS 9. Po podłączeniu wara opadła. W póżniejszym czasie dotarło i zrozumiałem że jak muzyka to tylko stereo, więc po długich poszukiwaniach padło na JBL Studio 280 które udało mi się kupić w rewelacyjnej cenie za nówki.
Także wiem że może i moja cała zabawa jest niepotrzebna i mija się z celem, ale kocham muzykę, potrafię ją poczuć i oddać się jej bezgranicznie.
Za używanego Denona 3805 dałem 1000zł, a był to dla mnie duży wydatek, nie ot tak wyciągnałem tysia i jest

.
Dlatego cała ta kwestia próby zbudowania że tak powiem nowoczesnego systemu, który to ogarnia dzisiejsze bajerki za pomocą PC i starego 3805. Jak wiadomo 3805 nie posiada HDMI co maksymalnie dawało mi możliwość puszczenia cyfrowo i zdekodowania dźwięku DTS I DD.
Za to posiada on wspaniałą sekcję EXT. IN którą spróbujcie sobie znaleźć w nowoczesnym sprzęcie. Jak już znajdziecie cena Was powali

.
Nie mogłem sobie pozwolić na żąglowanie sprzętem. Posiadłem Denona, a że strasznie podoba mi się jak gra, na jego filarze spróbowałem zbudować coś więcej no i zdecydowanie stwierdzam że się udało.
Narazie jestem zaspokojony...
Jeszcze raz wszystkiego dobrego i wytrwałości w dążeniu do celu życzę.