Zaczne od tego, że dysk nigdzie nie upadł ani nic, po prostu sam z siebie zaczął świrować.
Mam problem z skopiowaniem jednego folderu, a ani w windowsie, ani w DMDE, ani w linuxie folderu nie da się otworzyć albo jest pusty ( screeny w załącznikach).
Linux pokazje błąd w stylu "indoex-corrupted" nie pamiętam dokładnie błędu, ale mogę później wstawić screena.
Skopowialiśmy wszystko na inny dysk i jedyne co nam pozostało to jeden "TELE_1". Jest on bardzo ważny i stąd prośba o pomoc.
Potem zrobiłem kopie sektorową całej partycji (ok 800GB). Wszystko przebiegło w porządku ( było ok 200 errów, czyli jakies 15mb danych). W kopii sektorowej w ogóle nie widać tego folderu. ( screen w widokiem na obraz w załączniku )
Skończyły się mi pomysły, folder ma jakieś 1gb danych, lecz w windowsie pokazuje, że waży 0B.
Total commander w ogóle nie pozwala wejść do folderu.
Dysk po skopiowaniu idzie na śmietnik, bo nie mogę ryzykowac awarii na nowych danych.
Z góry dzięki
Mam problem z skopiowaniem jednego folderu, a ani w windowsie, ani w DMDE, ani w linuxie folderu nie da się otworzyć albo jest pusty ( screeny w załącznikach).
Linux pokazje błąd w stylu "indoex-corrupted" nie pamiętam dokładnie błędu, ale mogę później wstawić screena.
Skopowialiśmy wszystko na inny dysk i jedyne co nam pozostało to jeden "TELE_1". Jest on bardzo ważny i stąd prośba o pomoc.
Potem zrobiłem kopie sektorową całej partycji (ok 800GB). Wszystko przebiegło w porządku ( było ok 200 errów, czyli jakies 15mb danych). W kopii sektorowej w ogóle nie widać tego folderu. ( screen w widokiem na obraz w załączniku )
Skończyły się mi pomysły, folder ma jakieś 1gb danych, lecz w windowsie pokazuje, że waży 0B.
Total commander w ogóle nie pozwala wejść do folderu.
Dysk po skopiowaniu idzie na śmietnik, bo nie mogę ryzykowac awarii na nowych danych.
Z góry dzięki