Elektroda.pl
Elektroda.pl
X
Please add exception to AdBlock for elektroda.pl.
If you watch the ads, you support portal and users.

Kamień kotłowy, stacja uzdatniania - jak to ugryźć?

twistedme 04 Apr 2016 09:30 2025 3
  • #1
    twistedme
    Level 9  
    Witajcie,

    Już kiedyś pisałem o moim problemie z kamieniem kotłowym - mieszkam 5 lat, po 2 latach miałem wymieniony wymiennik w piecu 2-funkcyjnym z powodu dziury zawinionej kamieniem. Po 1,5 roku od poprzedniej naprawy było to samo.

    Żeby zobrazować - tak wygląda dzisiaj odkręcone sitko kranu, który był czyszczony przed 3 tygodniami.

    Kamień kotłowy, stacja uzdatniania - jak to ugryźć?



    Dojrzałem już do decyzji montażu zmiękczacza/stacji uzdatniania i zacząłem od tego, że kupiłem w Leroy jakieś paski do sprawdzenia jakości wody i wyszło, że jest między twarda, a bardzo twarda, co mnie nie dziwi, PH jest ok, żelaza nie ma. Zaniepokoił mnie test na obecność manganu, bo zrobił się żywo pomarańczowy. Co niby oznacza, że woda jest niezdatna do picia (!). Co prawda nie wchodził w róż/fiolet, ale żółty też na pewno nie był. Nie wiem na ile można ufać tym testom.

    W każdym razie chciałem kupić i zamontować stację Denver 30 plus, ale teraz znowu mam dylemat, może lepiej zlecić zbadanie wody i dobranie złoża komuś kto się tym profesjonalnie zajmuje, żeby nie wywalić kasy w błoto?

    Jest w ogóle sens iść do wodociągów? Nie sądzę, żeby puszczali w krany wodę nie zdatną do picia...

    Co najciekawsze w tej historii, to rozmawiałem z sąsiadami i nikt się za bardzo nie skarży. Facet, który mieszka koło mnie w bliźniaczym domu, budowanym przez tą samą firmę prawie w tym samym czasie potwierdził, że owszem woda jest twarda, bo "jak fachowiec czyścił mu piec (po 6 latach użytkowania), to mówił, że jest bardzo zakamieniony" no ale awarii żadnej nie miał z tego powodu (piec ma taki sam jak ja). Teść mieszka 600m ode mnie i poszedłem do niego, żeby odkręcił sitko w kranie - twierdzi, że z 10 lat tego nie ruszał - zupełnie czyste. Inny mówił, że "dowiadywał się w wodociągach i nasza woda jest taka super, że można by ją lać z kranu do butelek i sprzedawać jako mineralną" :)

    Czy to możliwe, że w mojej instalacji został popełniony jakiś błąd w sztuce i stąd te problemy?

    Jak ten temat ugryźć, żeby załatwić raz na zawsze? Zostaje chyba jeszcze kwestia późniejszego wypłukania kamienia z instalacji... Ehhh

    Podpowiecie coś?
  • #2
    Flesz
    Level 22  
    Kamień raczej nie powoduje dziur, tylko zamyka światło rury i ogranicza przepływ.
    Wygląd osadu wskazuje na korozję, czy część rurociągu nie została przypadkiem wykonana z rur stalowych?
    Rozważyłbym też czy nie występuje zjawisko korozji elektrochemicznej.
  • #3
    henrykS
    Level 20  
    Na moje oko ten "kamień kotłowy" (to dość szerokie pojęcie) to raczej woda silnie zażelaziona i przy okazji z manganem.
    Gdzieś po drodze ta woda ma kontakt z powietrzem, stąd wydzielanie się uwodnionych tlenków żelaza (i manganu).

    Zrób prosty test: wlej do słoika tę wodę, dodaj odrobinę wapna, ewentualnie
    maleńki kawałeczek nadmanganianu potasu (silny utleniacz), zamieszaj
    i pozostaw na 24 godziny. Jeżeli na dnie osiądzie brunatny osad, woda
    zawiera związki Fe i Mn.
  • #4
    twistedme
    Level 9  
    Wracam po przerwie. Być może komuś pomogą moje doświadczenia...

    Chodziłem od fachowca do fachowca, do wodociągów i każdy twierdził, nie spotkał się NIGDY w swojej karierze z objawami jakie są zaprezentowane na zdjęciu. Sprawa się przeciągała ponieważ nikt nie był w stanie udzielić konkretnej odpowiedzi skąd ten kamień i czym jest on spowodowany. Sytuacja rozwiązała się poniekąd sama, gdyż kocioł (beretta quadra turbo) się w końcu całkiem zepsuł (przestał grzać CO), zdecydowałem, że inwestycja w niego nie ma kompletnie sensu i kupiłem nowy. Zdecydowałem, że jak to nie pomoże, to zakładamy wspomnianą wyżej stację uzdatniania.

    Człowiek, który montował kocioł dokonał sprawdzenia twardości wody za pomocą testu "kropelkowego" i stwierdził, że zakładał w gorszych warunkach i wszystko działa latami bez problemu. No i po ponad miesiącu użytkowania nowego kotła (ariston premium evo) problem zupełnie zniknął. W sitkach nie ma absolutnie żadnego śladu kamienia/korozji, nic się oczywiście nie zapycha. W tym nowym kotle jest inny typ wymiennika - płytkowy, a nie bitermiczny, no i kondensacyjny, a nie turbo (nie wiem czy to ma jakieś znaczenie). Nie sądzę, żeby też akurat sam typ wymiennika miał tu znaczenie, bo sąsiedzi obok mają dokładnie taką samą berettę, użytkują 6 lat i problem nigdy nie występował. Mam nadzieję, że i u nas już nie wystąpi.

    Czyli wychodzi na to, że od początku była to wina kotła.

    Z ciekawości, czy ktoś ma jakaś teorię jakim cudem kocioł może "produkować" kamień kotłowy? Temperatura na grzejnikach (nie wiem, bo nie było tak wskaźnika w stopniach) była ustawiona, jak porównuję z tym nowym, to ok 60 stopni, a CWU na ok 50. Sporo poniżej połowy wskaźnika.