Witam,
temat może się wydawać nie poważny lecz prosze przyjąć go na poważnie
Dziś wydobyłem z szafki mój paralizator z latarką i postanowiłem troche poeksperymentować z przepływem prądu itp.
Ma on 2 wgłębienia gdzie nie ma elektrod i tam przeskakują iskry. Zaizolowałem tą szczeline za pomocą styropianu i paralizator przestał wytwarzać iskry, o to mi chodziło. Gdy połączyłem 2 bieguny + i - za pomocą kawałka drutu to prąd płynął przez drut nie przechodząc na moją ręke. Sprawdzałem także czy iskra z 1 bieguna będzie przeskakiwać na kaloryfer, niestety nie działo się tak. Sprawa zmieniła się gdy kawałkiem drutu dotykałem jeden biegun (nie wiem czy to był plus czy minus) a drugą elektrodą dotykałem pieca, wtedy czułem przepływ prądu przez moją ręke oraz było widać iskrę pomiędzy elektrodą a piecem.
Czy mógłby ktoś wytłumaczyć dlaczego wtedy prąd przepływał przez moją ręke a nie tylko z paralizatora na piec?
Pozdrawiam
temat może się wydawać nie poważny lecz prosze przyjąć go na poważnie
Ma on 2 wgłębienia gdzie nie ma elektrod i tam przeskakują iskry. Zaizolowałem tą szczeline za pomocą styropianu i paralizator przestał wytwarzać iskry, o to mi chodziło. Gdy połączyłem 2 bieguny + i - za pomocą kawałka drutu to prąd płynął przez drut nie przechodząc na moją ręke. Sprawdzałem także czy iskra z 1 bieguna będzie przeskakiwać na kaloryfer, niestety nie działo się tak. Sprawa zmieniła się gdy kawałkiem drutu dotykałem jeden biegun (nie wiem czy to był plus czy minus) a drugą elektrodą dotykałem pieca, wtedy czułem przepływ prądu przez moją ręke oraz było widać iskrę pomiędzy elektrodą a piecem.
Czy mógłby ktoś wytłumaczyć dlaczego wtedy prąd przepływał przez moją ręke a nie tylko z paralizatora na piec?
Pozdrawiam