Witam, szukałem chyba na wszystkich anglojęzycznych forach odpowiedzi na moje pytanie. Siedzę nad tym drugi dzień(dosłownie cały) i dalej nie mogę nic zrobić. Otóż mam jako host Windows 10 64, a na virtualboxie mam Kali Linux z zsecurity (mam kurs etycznego hakowania i chciałem się pouczyć). Kupiłem do tego ASUS N-10 NANO adapter wifi, zrobiłem normalną akcję tzn. w ustawieniach wirtualnej maszyny dodałem USB, żeby je przechwytywało. Próbowałem miliony sposobów, od jakiegoś tematu na virtualboxie "Basics & Troubleshooting" do instalowania jakichś pakietów sprzed 10 lat, bo podobno zadziała
Przeszukałem wszystko i nadal nie znalazłem odpowiedzi. Chipset tego USB na pewno działa na wirtualnej maszynie (widziałem jak inni z tym samym chipsetem się podłączali). USB jest włączone na hoście i mryga na niebiesko, mam opcję podłączenia się do WIFI. Odpalam wirtualną maszynę i dalej działa, jednak kiedy manualnie zaznaczam te USB, żeby przechwyciło z hosta na linuxa, to automatycznie USB się wyłącza i nie pokazuje się nigdzie. Wiem, że może działać tylko pod jeden komputer ta karta sieciowa, i chcę ją ustawić tylko i wyłącznie dla wirtualnej maszyny, próbowałem też coś zmieniać w właściwościach karty, jednak w niczym to nie pomogło. Sterowniki mam zainstalowane najnowsze, extension pack dla virtualboxa obsługujący USB 2.0/3.0 też. Tu w czymś innym leży problem. Tak jakby nie brało na poważnie mojej wirtualnej maszyny
Próbowałem też wyciągnąć i włożyć dopiero po starcie Linuxa - ten sam efekt. Adapter automatycznie się wyłącza, kiedy w ustawieniach USB na wirtualnej maszynie go zaznaczam. Na chłopski rozum rozumiem, że trzeba zablokować możliwość odczytywania tego adaptera przez hosta i ustawić tak, żeby tą możliwość miał tylko Linux, jednak nawet już nie wiem czy to zadziała. Z góry dziękuję za odpowiedź.