Znajomy ma problem z motorem Suzuki Bandit 600,po przyjeździe do mnie nie chciał odpalać po jakimś czasie zobaczyliśmy że wisi jakiś przewód,jak się później okazało to on nie ma być nigdzie podłączony ponieważ jest z filtra powietrza ten od nadmiaru wody co dziwne zaczęło nim lecieć paliwo,paliwo cieknie teraz z całej obudowy filtra powietrze tzn przelało z gaźnika?może zacięty pływak czy iglica coś z tego,pierwsze łączenie(komora od strony wydechu)między gaźnikiem a filtrem powietrza jest też mokre.Może przyczyną być że nie zakręcił kranika lub zostawił w nieodpowiednim położeniu że tak się stało.Także dziwne że przewód od powietrza ten od kranika idący do gaźnika jest też mokry od benzyny w środku.Może być wadliwy kranik? Przez co zalało gaźnik a później cały filtr powietrza,dodam że motor kręci jak go się odpala czyli nie zalało całego silnika.Doradzi ktoś czy warto wogóle rozbierać i samemu patrzeć,chciałbym chociaż z ciekawości poznać przyczynę i co jest nie tak.Słyszałem że rozebrać jest prosto ale później trzeba ustawiać gaźnik a to już nie jest chyba łatwe.Z góry dzięki za pomoc