Ustawiasz tyle aby kocioł pracował jak najdłużej w danych warunkach temperatury zewnętrznej na jak najniższej temperaturze ale aby utrzymywał zadaną 20 stopni w domu.
Zależność temperatury CO wytłumaczę w ten sposób.
Jest-10, masz 20 stopni w domu, z budynku ucieka Ci ciepło z mocą 6kW. Czyli potrzebujesz dostarczać ciepło z mocą 6kW. W idealnym świecie kocioł powinien pracować z mocą 6kW. Aby tak było to temperatura jaką są zasilane grzejniki, powinna być taka, aby te grzejniki miały moc minimum 6kW (mogą mieć nieco więcej, to doregulują się głowicami termostatycznymi). Załóżmy że temperatura 45 stopni jest w tym przypadku tą idealną.
Gdy robi się -20, to zamiast 6kW potrzebujesz np 9kW. To już te 45 stopni spowoduje zbyt słabą moc grzejników więc trzeba to podnieść do np 55 stopni.
i vice versa, jest 5 stopni na dworze, potrzebujesz np 3kW, to zmniejszasz temperaturę na np 38 stopni.
Ideałem jest robić tak aby grzejniki były non stop jak najbardziej letnie a nie gorące i aby kocioł pracował cały czas.
Możesz kręcić temperaturą sam, możesz stosować sterownik pogodowy.
Osobiście mam w mieszkaniu przy przewymiarowanych grzejnikach 45 stopni nastawione non stop, na mrozy podnosiłem do 48-50 a i tak kocioł nie pracował 24h. Ty masz lepszą moc minimalną więc możesz na wiosenne temperatury schodzić nisko z temperaturą. Ile, to już zależy od ilości i mocy twoich grzejników.
Przykładowa krzywa grzewcza czyli zależność temperatury CO od temperatury zewnętrznej, u ciebie może być niżej, wyżej, bardziej płasko, bardziej stromo.
Inny przykład, stare instalacje to instalacje dość wysokotemperaturowe, typu 70 stopni na mrozy, instalacje nowsze to grzejniki przewymiarowane, i ostatnie to podłogówka: