Witam. Jeżeli coś z moim tematem nie tak to przepraszam, lecz nigdzie nie mogę znaleźć odpowiedzi. Kupiłem mieszkanie w starej kamienicy 1930+ na pierwszym piętrze, Zrobiłem remont łazienki, tzn wynająłem Pana który to robił(budowlaniec który nie jedna łazienkę taką już robił), nowa elektryka, rury wodne i kanaliza (sprawdzone szczelne) podłoga była z lastryko nie ruszaliśmy jej, na niej położyliśmy rury z odpływu prysznica ~40mm na środek łazienki (tam był odpływ z starej umywalki i wanny) stara podłoga pod dużym spadkiem, na to wylał samopoziom, folie w płynie i płytki. Po kilku miesiącach u sąsiadki niżej pękł sufit w łazience ( decha, słoma, "gips", farba) wieszają w łazience pranie jest duża wilgoć (budynek nie ocieplony), czy mogło to pęknięcie być przez mój samopoziom i płytki? Nie chciałbym "wpaść" do nich. Nie wiem co jest pod Lastryko czy jeszcze jakiś beton czy tylko śmieci i belki? Czy mam rozbierać podłogę u mnie? Dodam że u mnie płytki całe nie pękają (chyba by pękły tak jak ten sufit?) Proszę o pomoc co robić i czy jest możliwe że to przez mój samopoziom?