Siedzę właśnie w okolicach Madonny. Ze śniegiem jest nieźle, zwłaszcza że w niedzielę i poniedziałek dosypało, ale po północnej części przełęczy Brenner czyli koło Insbruka i ogólnie Austrii, gdy w ubiegły piątek jechałem, nie było nic. Dziwna zima - nawet tu jest dość ciepło jak na styczeń, więc o marcowym freeski można raczej zapomnieć. Samolot jest dość kłopotliwy - począwszy od zabrania sprzętu, skończywszy na późniejszym transferze i możliwościach logistyki na miejscu. Z Krakowa mam ok 1,2kkm więc jak nie ma jakiś niespodzianek na drodze, to trasa jest do przejechania w okolicach 11 godzin. A Zakopane z okolicami jest tak absurdalnie drogie, nie porównując już nawet tego co za tą kasę się dostaje, że naprawdę nie ma to już żadnego sensu. Szkoda tylko bo dawniej zawsze można było lokalnie gdzieś wyskoczyć. I nie ma się też co dziwić brakowi inwestycji w infrastrukturę