akwarelamrz napisał: Ciężki temat a sąd przecież nie zmusi nas do sprzedaży całości chyba ,że się mylę.
Niestety - może. I to w mało przyjemny sposób.
Jeżeli nie zastosujecie się do wyroku, przychodzi komornik i sprzedaje nieruchomość w trybie licytacyjnym (czyli kto na aukcji da więcej - a aukcje można ustawić i sprzedać znacznie poniżej wartości - nie takie akcje już odchodziły).
Zniesienie współwłasności jest jednym z niewielu przypadków, gdy decyzja sadowa o sprzedaży jest obligatoryjna.
Zatem decydując się na sprawę, musisz być zdecydowany na sprzedaż, bo sąd nie daruje. A i koszty sądowe trzeba zapłacić, a są spore. Komornik też coś uszczypnie.
Zatem albo się dogadasz z drugą stroną i wyjaśnisz co i jak, albo sąd i zastosowanie się do wyroku, bo niezastosowanie się będzie bolesne i kosztowne.
Inną opcją jest spłacenie jednej ze stron. Wówczas strona spłacająca otrzyma całość, a druga strona dostanie pieniądze i przeniesie się w nowe miejsce i założy nową ojcowiznę.
Wydaje mi się, że najlepiej byłoby się jednak dogadać. Może oddasz odrobinę miejsca pod oknem sąsiada, a on ci odda teren kawałek dalej. Albo wytłumacz, że jeśli się nie zgodzi z podziałem geodety, wniesiesz o zniesienie współwłasności do sądu i wtedy nie będzie wyjścia. Albo sprzedacie po cenach rynkowych, albo was obu zlicytuje komornik i wyjdziecie z tego jak Zabłocki na mydle.