logo elektroda
logo elektroda
X
logo elektroda
REKLAMA
REKLAMA
Adblock/uBlockOrigin/AdGuard mogą powodować znikanie niektórych postów z powodu nowej reguły.

Jaki najlepszy system plików na USB HDD jako backup, a jaki użytkowy na pendrive Win/Lin ?

mahcin 16 Mar 2024 20:59 1068 3
REKLAMA
  • #1 21006938
    mahcin
    Poziom 27  
    Posty: 1603
    Pomógł: 21
    Ocena: 60
    Hejka,
    Generalnie żyję pod Linuxem a pracuję pod Windowsem, szukam zatem uniwersalnego rozwiązania dla pendrive'ów tak by nie tracić danych i by działały pod Windowsem i Linuxem. Chciałbym niezawodności jak z filmów kiedy dochodzi do 100% zapisu, odłączasz i jest haha, niestety realne życie weryfikuje to inaczej. Pendrive'y do przenoszenia danych między jednostkami a więc backup gdzieś tam jest i nie problem jak coś się popsuje na pendrive'ie, problemem jest notoryczna strata czasu bo gdzieś coś się nie zapisało. Wiem że należy odłączyć pendrive kilkoma kliknięciami ale jak jestem w transie pracy i pomysłów więcej niż prędkość komputera to po prostu odłączam pendrive na gorąco i chciałbym by dane tam były a zdarza się że coś tam zaginie. NTFS odpada bo właśnie ginie w zawsze tym samym schemacie:
    a) podłączam pod linux, pracuję coś zapiszę
    b) podłączam pod windows i często błąd systemu plików
    c) naprawa pod windows i za którymś razem niestety niepowodzenie, ale więc próbować przywracać dane albo format.
    FAT32 byłby okej, ale potrzebuję 4GB+ pliki przenosić więc odpada. Czy exFAT byłby rozsądnie bezpiecznym rozwiązaniem na przypadki utraty danych przy odłączaniu USB tuż po przekopiowaniu danych?


    inna sprawa: HDD jako kopia bezpieczeństwa, pod USB:
    Zdjęcia rodzinne, praca, itp, sporo bardzo cennych plików. Wszystko zapisywane raz na pół roku na zewnętrznym HDD USB oraz na kolejnym takim samym w razie w. Pytanie o najlepszy system plików do takiego celu, tu mi Windows jest nie istotny, byleby system plików był najbezpieczniejszy odnośnie utraty danych. NTFS zdecydowanie odpada, bo do końca życia nie zapomnę ile mnie kosztowało jedno złe odłączenie dysku (na szybko) od USB. Czy nie błądzę myśląc o EXT3 dla tego konkretnego przypadku? (EXT4 ma dłuższe pauzy zapisu więc większe możliwości utraty danych z tego co się orientuję). A może XFS? Ale znów gdzieś się naczytałem że do takiego USB HDD odłączania/podłączania to już lepiej przy EXT3 zostać. ZFS? Już prawie był na górze listy aż doszukałem się komentarza gdzie ktoś opisał że plik który przez wiele lat nie był otwierany pod ZSF może paść ofiarą pewnego uszkodzenia, choć nie musi a do tego chyba ZFS nie wykorzystam w pełni jego zalet na pojedynczym dysku. Btrfs? Też już prawie, do momentu znalezienia wpisu: "Możliwość utraty danych: chociaż btrfs posiada funkcje zabezpieczające przed utratą danych, konfigurowanie tych funkcji może być skomplikowane i nie zawsze działać zgodnie z oczekiwaniami, co może prowadzić do utraty danych."
    Wróciłem więc do myśli o EXT3. No i tak błądzę jak dziecko we mgle...

    Coś ktoś?
  • REKLAMA
  • #2 21007197
    rzymo
    Poziom 34  
    Posty: 2476
    Pomógł: 206
    Ocena: 322
    Jak będziesz odłączał "na szybko" to żaden system plików nie zapewni Ci bezpieczeństwa danych.

    To że okienko kopiowania plików zniknęło, wcale nie oznacza, że proces kopiowania dobiegł końca (buforowanie zapisu). Stąd te mechanizmy 'bezpiecznego odłączania sprzetu'' - wtedy masz pewność, że cała operacja się zakończyła i nawet NTFS niestraszny.
  • REKLAMA
  • #3 21007206
    Lukas6432
    Poziom 32  
    Posty: 1919
    Pomógł: 180
    Ocena: 433
    No bez urazy ale skoro pracujesz w branży IT i jak sam powiedziałeś zdarza Ci się odłączać nośnik USB "na chama" po kopiowaniu plików to tu jest problem a nie w systemie plików.
    Na "notoryczne brak czasu" w polskiej kulturze jest mądre przysłowie "jak się spieszysz to se siądź" zastosować się do tego i bezpiecznie usuwać nośniki usb z systemu i będzie dobrze.
  • #4 21007779
    mahcin
    Poziom 27  
    Posty: 1603
    Pomógł: 21
    Ocena: 60
    Kochani jak najbardziej macie rację, jak najbardziej. Rozwinę temat w atomy więc:
    jeśli pracuję na jakimś bardzo ważnym pliku/plikach to zawsze pamiętam o tym by prawidłowo od montować, nie ma problemu.
    Problem pojawia się kiedy pracuję zbyt długo nad X projektem a mam kopie wszystkiego i dochodzę do punktu kiedy mam masę pomysłów które są ważniejsze od czasu, bo czas zaraz przeleci i pomysł ucieknie, stąd nagłe odłączanie, świadome, jestem tylko człowiekiem i często idee się z umysłu ulatniają a nie jest to coś co mogę zapisywać na kartce papieru tylko instrukcje w głowie które muszę zaimplementować szybko na urządzeniach. Podejmuję więc takie akcje, bo mam kopie wszystkiego, więc jak padnie, to biorę następny pendrive. No i problem taki że często po robocie tracę kupę czasu na naprawy pendrive'ów przez w/w odłączanie, aczkolwiek robotę mam wykonaną.
    Jestem tylko człowiekiem i szukam wspomagacza do pracy.

    W między czasie szukałem sam rozwiązania testując:
    Pendrive'y USB z systemami plików i ich nagłe odłączenie tuż po przekopiowaniu danych (zniknięciu okienka kopiowania):

    BRFS: kopiowanie na Linuxie, odłączenie, podłączenie = pusto pod Linuxem.
    UDFS: kopiowanie na Linuxie, odłączenie, podłączenie = plik uszkodzony pod Lin/Win. Kopiowanie na Windowsie, odłączenie, podłączenie = plik sprawny pod Lin/Win.
    exFAT: kopiowanie na Linuxie, odłączenie, podłączenie = plik uszkodzony pod Lin/Win. Kopiowanie na Windowsie, odłączenie, podłączenie = plik sprawny pod Lin/Win.
    FAT32: kopiowanie na Linuxie, odłączenie, podłączenie = plik sprawny pod Lin/Win. Kopiowanie na Windowsie, odłączenie, podłączenie = plik sprawny pod Lin/Win.
    EXT2: kopiowanie na Linuxie, odłączenie, podłączenie = plik sprawny pod Lin/Win. Kopiowanie na Windowsie, odłączenie, podłączenie = brak plików, jakby system plików "odleciał sobie", ale gdy podłączę pod Linuxem to są stare pliki, czyli poprzedniej sesji, sprawne, a więc zjawisko jakby sytuacja z Windowsa nigdy się nie wydarzyła. Gdyby nie to to byłoby idealnie.

    Wnioski:
    FAT32 najrzadziej uwala przy nagłym odłączaniu.

    A więc użyję finalnie FAT32 do większości pendrive'ów, a do kilku gdzie bardzo potrzebuję 4GB+ pliki exFAT przykleję etykiety typu "ZAWSZE ODŁĄCZ POPRAWNIE!". Problem dodatkowy z exFAT jest taki że chkdsk mi wywala pliki w kosmos często, nawet wtedy kiedy absolutnie nic źle nie zrobiłem, no ale cóż, taka widocznie natura. (ale tylko wtedy kiedy były wcześniej używane pod Linuxem)



    A co do dysku USB HDD jako backup: tutaj chodzi o odłączenie przez wypadek, prawie nie możliwe, a jednak, raz mi się w życiu zdarzyło, gdyby się nie wydarzyło to bym nawet o tym zapewne nie myślał dziś. Z pendrive więc finalnie sobie poradziłem jak wyżej, ale co zrobić z HDD na USB? Myślę o EXT2 lub EXT3, a może ten BRFS? Ale BRFS nie jest obsługiwany przez DMDE jeśli coś pójdzie nie tak. NTFS byłoby fajnie ale obawiam się usterki gdy się zapomnę i podłączę pod Linuxa a potem pod Windowsa i gdy uruchomi się chkdsk to często mi system plików leci :-( NTFS życie mi pokazało że bardzo gryzie się z Linuxem wtedy kiedy pod Linuxem zaczynam coś zapisywać do systemu plików NTFS. Całkiem możliwe że proste do przywrócenia, nie zagłębiałem się bo mam kopie kopii. Nie mniej jednak przydałoby się coś komfortowego by współgrało z systemami. Myślałem o exFAT ale przy exFAT windowsowski chkdsk (konkretnie win10) za którymś razem zmiata mi cały system plików i zaciesza że naprawił, no naprawił, tylko pliki zniknęły - najpierw był wypadek x2, a jak się pokapowałem to testowałem celowo.
    Obecnie myślę nad EXT2/3 i zamiarem robienia backup tylko pod Linuxem. Jakoś ciągnie mnie do tego NTFS ale raz mi już dane poleciały przez NTFS, no wiem że EXT aniołkiem nie jest...

    Myślę, że prościej byłoby jakbym korzystał tylko i wyłącznie z jednego środowiska operacyjnego: albo Windows, albo Linux, no ale tak nie jest i muszę coś uniwersalnego, na kompromis jakiś pójść.

    Ktoś gdzieś mądrze podsumował:
    "W IT wszystko istnieje z jakiegoś powodu i jeśli potrzebujesz NTFS do czegoś specyficznego, to NTFS jest lepszy dla ciebie. Jeśli potrzebujesz EXT4 do czegoś specyficznego to EXT4 będzie lepszy dla ciebie."

    Także kochani macie 100% racji w tym co napisaliście, a to co tu dopisałem może jakoś rozjaśni sytuację.


    Dopisuję po czasie, a nie chcę kasować poprzednich słów, przesiedziałem wiele godzin na edukację błądząc jak dziecko we mgle:
    Na 99% na HDD główną kopię zapasową idzie format plików ZSF, no po prostu cudeńko, złoty gral w formie RAIDZ jednego dysku z partycjami. Nie chcę żadnych większych "pudeł" w domu itp itd, po prostu dysk HDD w obudowie na USB który sobie będzie gdzieś w szufladzie leżał w razie w. Fakt że jak dysk padnie to wszystko padnie ale jak BB się pojawią to luzik no i rzeczywiście bonus że gdy zaczną się pojawiać to szybko to się wychwyci bo ZFS komendą scrub poinformuje o tym. Ze względu na to że to dla mnie całkowita nowość to "kopia kopii" będzie na po prostu NTFS, który mnie zawiódł raz no ale znam go i choćbym miał z RAW dysku odzyskiwać to odzyskam (jeśli chodzi o usterkę programową), a ta główna kopia właśnie na ZFS w formie RAIDZ. Wziąłem jakiś mały HDD na testy i bardzo fajnie, logicznie to wszystko działa, nie miałem pojęcia o istnieniu takiego rozwiązania także sytuacja łatwo ukazuje że człowiek uczy się całe życie. Także jeśli ktoś to kiedyś przeczyta i też tą drogą pójdzie to z góry mówię by dał sobie czasu (wiele godzin) na naukę ZFS bo jest to totalnie coś innego niż FAT, NTFS czy EXT4. By się zaopatrzył w malutki dysk HDD i uczył/testował działanie metodą prób i błędów a kiedy wszystko złoży w umyśle w całość to można stosować to rozwiązanie. HDD, nie SSD, bo moim zdaniem dźwiękiem pracy zapisu/odczytu HDD przy różnych komendach można się wspomagać w nauce bardziej niż mrugającym światełkiem :-D


    =======================================

    Minęło kilka dni:
    dopiszę dla tych co by chcieli również użyć ZFS:
    Bardzo polecam, ALE, trzeba mieć na uwadze nie tylko strony pozytywne ale i negatywne, a o negatywnych jakoś mało kto pisze, jakby używali i się zarazem wstydzili, dziwnie, ale mniejsza o to. No więc:
    ZFS należy sobie zainstalować i używać w wersji NIE niższej niż 2.2.2 gdyż te niższe miały bardzo poważny błąd utraty danych (ne będę wdawał się w szczegóły bo i tak wątek jest już długi), bardzo bardzo rzadki ale niech to jednemu na milion, tobie lub mi się przytrafi gdzie dane są bezcenne. Poza tym, same pozytywne strony widzę :-D
    Należy nauczyć się tego systemu, stworzyłem go na HDD w Linux Mint z USB, wszystko pięknie, partycje z takimi opcjami jakie chciałem, np zakaz uruchamiania plików exe na partycji itp. Przekopiowałem swoje dane, odmontowałem. Włączam laptopa z Linux Mint, podłączam dysk w ZFS a tu zonk, montuje się tylko do odczytu. Nie zamontuje trybu do zapisu bo nie kompatybilny. No tak, bo wersja ZFS w laptopie to 1.5.4. Jak ktoś doświadczy takiej sytuacji to absolutnie NIE próbować przystosować dysku do systemu. Należy odłączyć dysk i przystosować system operacyjny do dysku a nie odwrotnie gdyż takie grzebanie w dysku to najczęstszy powód utraty danych w przypadku ZFS w prozaiczny sposób - finalnie całkowity brak dostępu przez uszkodzenie "czegoś". Wystarczy trzymać się wytycznych zasad i będzie idealnie, także nie dla każdego opcja. Ja już mam zrobione i jakoś bezpieczniej się czuję wiedząc że moje dane są kopiowane raz a lądują fizycznie na 4ch dyskach więc co mi tam kiedy jakiś dysk padnie :-D
REKLAMA