Dzień dobry wszystkim, bardzo proszę o poradę
Jestem użytkowniczką sprzętu, a nie serwisantem. Pralka Bosch, jak w tytule - równo 6 lat. Działała bez zarzutu, aż...
Zimą przerwał się fartuch i trzeba było wymienić. Wezwany serwisant wymienił na zamiennik (nie oryginał). Niedługo potem podczas prania, w pewnym momencie zaśmierdziało spalonym kablem i uniósł się lekki dym, ale pralka działała dalej. Więc... zamiast wezwać serwis, prałam dalej. Jednak teraz znowu lekko zaśmierdziało kablem podczas prania. Pralka po zakończeniu cyklu wyłączona.
Wieczorem wywaliło bezpieczniki odpowiedzialne za gniazdko, do którego podłączona była pralka (nie wyłączamy z gniazdka kabla nigdy). Wezwany serwisant stwierdził, że uszkodzony krzyżak i grzałka. Przyjrzał się fartuchowi i powiedział, że na bębnie jest ślad długości 8 cm sklejonej gumy od fartucha z bębnem (?). Zatem prawdopodobnie bęben nie mógł się obracać podczas tego "sklejenia", i wtedy doszło do uszkodzenia krzyżaka i spalenia gumy.
Ten sam serwisant wymieniał ten fartuch... więc nie wiem, co mam myśleć, czy ten zamiennik był fatalny, czy założenie, nie mówiąc już o tym, że zawaliłam i od razu po pierwszych oznakach spalenia nie wezwałam fachowca...
Wymiana części plus robocizna ok. 700 - 800 zł. Intensywnie użytkujemy pralkę, ok. 10 prań na tydzień. Czy wymieniać/naprawiać Boscha czy kupić nową? Jeśli tak, to jaką do 2000 zł?
Jestem użytkowniczką sprzętu, a nie serwisantem. Pralka Bosch, jak w tytule - równo 6 lat. Działała bez zarzutu, aż...
Zimą przerwał się fartuch i trzeba było wymienić. Wezwany serwisant wymienił na zamiennik (nie oryginał). Niedługo potem podczas prania, w pewnym momencie zaśmierdziało spalonym kablem i uniósł się lekki dym, ale pralka działała dalej. Więc... zamiast wezwać serwis, prałam dalej. Jednak teraz znowu lekko zaśmierdziało kablem podczas prania. Pralka po zakończeniu cyklu wyłączona.
Wieczorem wywaliło bezpieczniki odpowiedzialne za gniazdko, do którego podłączona była pralka (nie wyłączamy z gniazdka kabla nigdy). Wezwany serwisant stwierdził, że uszkodzony krzyżak i grzałka. Przyjrzał się fartuchowi i powiedział, że na bębnie jest ślad długości 8 cm sklejonej gumy od fartucha z bębnem (?). Zatem prawdopodobnie bęben nie mógł się obracać podczas tego "sklejenia", i wtedy doszło do uszkodzenia krzyżaka i spalenia gumy.
Ten sam serwisant wymieniał ten fartuch... więc nie wiem, co mam myśleć, czy ten zamiennik był fatalny, czy założenie, nie mówiąc już o tym, że zawaliłam i od razu po pierwszych oznakach spalenia nie wezwałam fachowca...
Wymiana części plus robocizna ok. 700 - 800 zł. Intensywnie użytkujemy pralkę, ok. 10 prań na tydzień. Czy wymieniać/naprawiać Boscha czy kupić nową? Jeśli tak, to jaką do 2000 zł?