Moim zdaniem R1 można pominąć. Ale R2 jest raczej niezbędny. Dzięki niemu wartość napięcia na bramce tranzystora MOSFET jest poniżej progu jego włączenia (przy 10kΩ będą to jakieś ułamki wolta). Wynika to z tego, że tranzystor w transoptorze ma jakiś (mały) "prąd ciemny" (płynie przez niego prąd, nawet jak nie jest oświetlony przez diodę), a z kolei tranzystory MOSFET mają bardzo mały prąd upływu bramki, więc prąd płynący przez tranzystor transoptora mógłby tak podnieść napięcie na bramce, że MOSFET by się włączył.
PS. Rezystor R1 ma na celu ograniczenie maksymalnego prądu bramki tranzystora MOSFET podczas jego włączania. Prąd bramki jest bardzo mały (te tranzystory są sterowane napięciowo), ale musi ona zostać "naładowana" (MOSFET mają sporą pojemność na bramce). Sam tranzystor transoptora raczej wystarczająco ograniczy ten prąd, ale jednak lepiej by ten R1 też był