Jest kilka zależności.
Głównie:
- Temperatura pracy/przechowywania.
- Napięcie pracy
- Prądy panujące na zaciskach pojemności.
- Jakość wykonania.
A czas przydatności to tak średnio ok. 2 lat do ponad 20lat w zależności od powyższych i ogólnie ich aplikacji. W tanich i wyżyłowanych konstrukcjach może się zdarzyć szybsza degradacja elementu.
I idąc tą drogą, to ten sam kondensator może posłużyć 20lat w zasilaczu klasycznym, a w impulsiaku np. po 2 latach zrobi spustoszenie.
Osobiście dobierając pojemność do zastosowania, biorę pod uwagę 2 parametry dodatkowe - ESR dla danej f oraz d (rozproszenie na okładzinach dielektryka, czyli po prostu straty).
Z porządnym mostkiem RLC życie na prawdę jest prostsze
Objawy:
Natomiast w układach impulsowych jest fajny objaw dużo wcześniej zapowiadający awarię - rośnie EMI urządzenia.
Spada czystość przebiegu napięcia na obciążonym wyjściu.
Problemy z wydajnością to już w ostatniej fazie degradacji.
W analogówce albo "brumi", albo "szumi", albo zmieniają się parametry filtrów wszelkiego rodzaju i odjeżdżają impedancje czy nawet wzmocnienia.
W obu przypadkach bardzo powszechnie znany objaw to "urządzenie musi się nagrzać, aby zaczęło działać". Co poniekąd jest w pewnym sensie prawdą.
Rodzaje uszkodzeń:
No najczęściej albo puchną, albo wysychają. Obie prowadzą do utraty pojemności i wzrostu strat lub w wariancie podsychania, początkowo tylko do wzrostu strat, nie wpływając jeszcze jakoś wyraźnie na ESR. Dla tego mierząc samo ESR, można się czasami sfrajerować
Dużo rzadziej dostają zwarć, lecz to szczególnie dotyczy pojemności w technice MLCC SMD. Dla tego termowizja to zbawienie w diagnostyce.
I bardzo ogólnie (bo to wcale nie reguła) można przyjąć z pewną dozą prawdopodobieństwa iż, pojemności katowane prądami i napięciami puchną, a traktowane delikatnie, dużo poniżej swoich wartości nominalnych, wysychają.