Witam. Wpadł mi w ręce zestaw diory składający się z amplitunera, korektora i odtwarzacza CD. Problem jest z amplitunerem a mianowicie...
Po jego załączeniu grał, ale w głośnikach był straszny przydźwięk z sieci. Okazało się że jest wywalony kondensator podwójny 2x4700µF/40V. Wymieniłem go na inny a raczej na dwa oddzielne o tej samej pojemności.
Buczenie ustało, gra wmiarę czysto ale kiedy zwiększam głośność, to gdzieś tak w połowie zaczyna "wachlować" głośnikiem. Ten sam efekt jest po przełączeniu na inne źródło (niezależnie jakie) i bez podawania sygnału. Wtedy dokładnie widać jak głośnik pracuje, im więcej podkręce na potęncjometrze tym skoki membramy są większe.
Wzmacniacz ma gniazda do podpięcia korektora, lecz niezależnie czy jest korektor podpiety czy wejścia zmostkowane efekt jest ten sam. Różnica jest tylko podczas regulacji basu we wzmacniaczu. Im mniej basu tym przy większym poziomie dźwięku zaczyna się "wachlowanie"
W miejsce wejścia korektora podałem sygnał bezpośrednio z CD i wzmacniacz ryczał aż miło... Oznacza to że końcówka mocy STK 4141V jest dobra, czyli prawdopodobnie leży przedwzmacniacz.
Więc wyjście ze wzmacniacza na korektor podpięłęm pod inny wzmacniacz, ustawiłem jakąś stacje i o dziwo gra bez zarzutów.
Problem zaczyna się kiedy zmostkuje wyjście z wejściem korektora co ciekawe w takt pulsowania membramy słychać trafo wzmacniacza jak też pulsuje jak by dostawał zwarcia. Zmieżyłem napięcie na zasilaniu końcówki mocy które jest symetryczne i wynosi 26V a podczas "wachlowania" spada o ok 3V.
Nie mam pojęcia czego się czepić... przedwzmacniacza? końcówki mocy?
a może trafo jast za słabe? jednak pracował cały dzień i było tylko lekko ciepłe.
Dodam jeszcze że amplituner bardzo brzydko się załącza i wyłącza, z głośnym trzaskiem i z ruchem głośników. Przełączanie źródła też jest "głośne" a przełącza się pilotem...
Spotkał się ktoś z takimi objawami?
Po jego załączeniu grał, ale w głośnikach był straszny przydźwięk z sieci. Okazało się że jest wywalony kondensator podwójny 2x4700µF/40V. Wymieniłem go na inny a raczej na dwa oddzielne o tej samej pojemności.
Buczenie ustało, gra wmiarę czysto ale kiedy zwiększam głośność, to gdzieś tak w połowie zaczyna "wachlować" głośnikiem. Ten sam efekt jest po przełączeniu na inne źródło (niezależnie jakie) i bez podawania sygnału. Wtedy dokładnie widać jak głośnik pracuje, im więcej podkręce na potęncjometrze tym skoki membramy są większe.
Wzmacniacz ma gniazda do podpięcia korektora, lecz niezależnie czy jest korektor podpiety czy wejścia zmostkowane efekt jest ten sam. Różnica jest tylko podczas regulacji basu we wzmacniaczu. Im mniej basu tym przy większym poziomie dźwięku zaczyna się "wachlowanie"
W miejsce wejścia korektora podałem sygnał bezpośrednio z CD i wzmacniacz ryczał aż miło... Oznacza to że końcówka mocy STK 4141V jest dobra, czyli prawdopodobnie leży przedwzmacniacz.
Więc wyjście ze wzmacniacza na korektor podpięłęm pod inny wzmacniacz, ustawiłem jakąś stacje i o dziwo gra bez zarzutów.
Problem zaczyna się kiedy zmostkuje wyjście z wejściem korektora co ciekawe w takt pulsowania membramy słychać trafo wzmacniacza jak też pulsuje jak by dostawał zwarcia. Zmieżyłem napięcie na zasilaniu końcówki mocy które jest symetryczne i wynosi 26V a podczas "wachlowania" spada o ok 3V.
Nie mam pojęcia czego się czepić... przedwzmacniacza? końcówki mocy?
a może trafo jast za słabe? jednak pracował cały dzień i było tylko lekko ciepłe.
Dodam jeszcze że amplituner bardzo brzydko się załącza i wyłącza, z głośnym trzaskiem i z ruchem głośników. Przełączanie źródła też jest "głośne" a przełącza się pilotem...
Spotkał się ktoś z takimi objawami?