hki, odświeżyłeś mnie nieco w ten upał tekstem że Slack jest prosty i do nauki.
Nie wiem czy jest trudniejszy system.
Wszystkie pakiety trzeba instalować ręcznie razem z zależnościami. Nie ma żadnego aptitude.
Wszystko trzeba robić komendami z konsoli.
Funkcjonalność niska, nie ma wielu przydatnych pakietów na początku -przystosowany do neta.
Mam znajomego który jest po 3 roku informatyki, nosa nie wyściubia z komputera, pracuje już jako programista, w wolnych chwilach pisze programiki w Adzie (język do programowania rakiet

).
Ambitnie zainstalował on sobie Slackware i to nie do sieciowych spraw, tylko jako desktopowy.
Ja natomiast mam
Ubuntu.
1) Nie mogłem z nim pogadać przez Skype, bo nie udało mu się przez tydzień znaleźć/zainstalować wszytkich potrzebnych pakietów.
Ja to robię dwoma kliknięciami w Synaptic.
2) Serwer SQL już udało mu się zainstalować. Mówi że długo siedział, na pewno ponad cały dzień.
Ja wpisuje w konsoli
apt-get install mysql-server i idę robić herbatę. I tyle.
Podsumowując, nie ma trudniejszej dystrybucji Linuksa,
Slackware jest dla wymiataczy i nadaje się tylko do zastosowań sieciowych, na desktop nie ma sensu się katować.
Dodano po 7 [minuty]:
Co do problemu Kolegi
wituxa, to niestabilność Win98 na pewni nie była spowodowana za słabym systemem. Ja miałem Windows 98 w latach 1997-2001 bez żadnych wtedy service packów na
AMD K5 133 Mhz z 16 mega RAMu. I nie było żadnej niestabilności.
A co do Ubuntu to na pewnio jest on za słaby do pracy z okienkami. Co prawda ja mam środowisko graficzne Gnome, ale mam też
Durona 700 Mhz i 512 RAMu i działa mi troszkę za wolno. Zostaje tylko konsola.
Może Qbuntu ze środowiskiem XFCE poszłoby szybciej?