Witam, niestety problem tkwi w bardzo beznadziejnym wręcz "badziewnym" przewodzie zasilającym, a konkretnie dotyczy jakości użytej miedzi (bardzo zanieczyszczona i przez co bardzo krucha) i niewielkiej ilości drucików w żyle. Także samo obcięcie kabla i ponowne zarobienie obrotowej główki jest bez sensu i szkoda nafty i czasu - bo rewitalizacja jest jak najbardziej możliwa aczkolwiek wymaga trochę sprytu i cierpliwości. Podaję mój sposób. Otóż należy wyciągnąć i ostrożnie rozebrać główkę, tak aby jej nie zniszczyć - najpierw wyciągamy trzpień z bolcem i tuleją stykową. Obcinamy końcówki kabla (jeżeli się same nie oderwały). Wyciągamy po kolei żyły, a następnie powłokę igelitową. Przepust kablowy oczyszczamy i ewentualnie poszerzamy wiertłem. W sklepie elektronicznym kupujemy gotowy przewód sieciowy z zalewaną wtyczką. Należy kupić taki, który ma z drugiej strony wolne i ocynowane końcówki (można i należy sprawdzić przy zakupie jakość miedzi użytej na żyły!). Raz dałem się nabrać i kupiłem taki gotowy z końcówką magnetofonową i po jej odcięciu okazało się to jeszcze gorszym chińskim badziewiem niż w oryginale, bo przewód fabrycznie był niesprawny z podanych wyżej powodów. Przeciągamy nasz zakupiony kabelek przez przepust metodą na mydełko, lutujemy do końcówek i składamy do kupy. Wnętrze kielicha, gdzie wchodzi tuleja stykowa wypełniamy poxipolem (przeźroczystym! nie przewodzi prądu). I mamy elegancki zregenerowany kabelek. W ten sposób naprawiłem parę lokówek/ prostownic/ suszarek do włosów i czym zyskałem dużo sympatii od ich użytkowniczek. Reklamacji jak na razie nie miałem, ba nawet parę robótek poprzez pocztę pantoflową też się trafiło.
Ad.2 Kolego ortolan1111 może jakaś fotka tego elementu - ciężko zgadywać, bo może być to bezpiecznik termiczny, pozystor etc. W każdym razie bądź jeżeli jest to element zapewniający bezpieczeństwo użytkownikowi, to jakieś nieprzemyślane, domorosłe naprawy o pominięciu elementu nie zapominając może narazić użytkownika na ryzyko utraty zdrowia lub życia.