czesc, przez roztargnienie zle podlaczylem jeden z kondensatorow w zasilaczu wzmacniacza. (47.000uF). źle to znaczy z odwrotna polaryzacja. efekt byl taki,ze po wlaczeniu do pradu uslyszalem glosne buczenie trafa (dlaczego? czy to mu w jakims stopniu zaszkodzilo?) kondensator zaczal bulgotac i zrobil sie gorący ... heh. po kilku sekundach wywalilo bezpiecznik 4A. Konda oczywiscie wymienilem juz na nowego, ale martwie sie czy nie zaszkodzilem jakims innym elementom wzmacniacza przez to? jak sie zachowuje tak 'na odwrot' podlaczony kondensator? czy przewodzi prad? czy trafo tak glosno buczalo bo az tak wielki prad przez nie przechodzil (kondensator tak 'ciagnal' czy jak?) uklad jest taki: prad z trafa -> kondensatory zasilajace -> koncowka mocy + jeszcze kilka kabelkow na inne uklady. a i czy drugi taki sam kondensator zasilajacy sie tez nie uszkodzil w jakims stopniu..? on byl dobrze podlaczony i nie zrobil sie gorący. kazdy kondensator czerpie prad z innego odczepu trafa. z gory dzieki za odpowiedzi. pozdrawiam