1. Czas trwania impulsu 0,003 sekundy - dlaczego? Jeśli chcesz zacząć liczyć czas od momentu początku impulsu wysyłanego, do momentu powrotu fali odbitej, to w tym czasie (0,003 sekundy) wiązka ma długość 900 kilometrów. Jeśli chcesz wykryć obecność przedmiotu odbijajacego falę w odległości np, 10m, to fala odbita pojawi sie w momencie, kiedy jeszcze trwa nadawanie, więc nie ma mowy o wykorzystaniu tej samej anteny, a odbiór słabego sygnału przy pomocy osobnej anteny (odbiorczej) będzie mocno zakłócony obecnością silnego pola pochodzącego z listków promieniowania bocznego anteny nadawczej, która wtedy JESZCZE pracuje.
2. Jeśli chcesz liczyć czas od momentu ZAKOŃCZENIA nadawania impulsu, to musisz wykryć również zakończenie odbierania sygnału odbitego. Technicznie wykrycie braku sygnału może być znacznie trudniejsze, niż wykrycie obecności sygnału (to nie jest prosta negacja!), zwłaszcza, że mogą dochodzić jeszcze "echa" od dalszych obiektów - czy wiesz, jak je odróżnić?
3. Z powyższego wynika, że impuls nadawany musi być tak krótki, by się skończył, zanim fala odbita wróci. Jeśli zasięg minimalny ma być 0,5m, to czas trwania impulsu nie może być większy, niż 1,67ns (nanosekundy). Po tym czasie należy przełączyć antenę na odbiór (to przełączanie też nie może trwać dłużej niż 1,67ns, bo wtedy impuls odbity nie będzie odebrany). W tym czasie (1,67ns) powinno się zmieścić kilka sinusoid sygnału nadawanego, czyli częstotliwość generatora powinna być wielokrotnością 600MHz - np. 4-krotną, co daje możliwość wykorzystania (jako generatora) magnetronu z kuchenki mikrofalowej (2,5GHz). Problemem może być jego kluczowanie: powinien być załączany na czas najwyżej 1,67ns. Nie wiem, czym to zrobić.
4. Przenikalność gruntu dla fal radiowych jest niezbyt dobra, fale bardzo długie potrafią wnikać na głębokość nawet wielu metrów, ale taka fala jest silnie tłumiona i rozpraszana (traci kierunkowość!). Im fala krótsza, tym mniejsza głebokość wnikania, za to większe tłumienie i odbicie. Nie wyobrażam sobie wyłapywania fali odbitej od przedmiotu przykrytego warstwą np. 50cm ziemi, choć wykrycie takiego przedmiotu metodami indukcyjnymi jest łatwe. Jak do tej pory - mimo, że istnieją dalmierze laserowe, nie spotkałem takiego, który by mierzył grubość muru, zawsze jest pomiar DO PIERWSZEJ POWIERZCHNI ODBIJAJĄCEJ.
Jeśli dowiesz się, jak się uporać z powyższymi problemami, to daj znać, ja nie znam aż tak dobrze fizyki cudów ...