MOj problem jest nastepujacy, a raczej jest to doswiadczenie. Jakies tzry lata temu zrobilem wzmacniacz na ukladach LM 3886. Był to wzmacniacz wykonany w obudowie metalowej i wszystkie elementy byly mocno upakowane, transformator blisko kostek itd. Na poczatku gdy dalem nie dałem na wejsćie żadnego sygnału ,byla kompletna cicza, a przynajmniej tyle co oni podaja w katalogach. Z biegiem miesiacy w stanie zerowym narastały szumy na tym poziomie, nie bylo gwałtownej roznicy,ale bywało to juz denerwujace, zaczelem wymieniac pzrewody na ekranowane ,uziemilem obudowe itd. Ale to nic nie zmienilo, dalej sa szumy. Byly one na poziomie 45-55db, a zatem cichego szeptu. Ale zostawilem to . Nastepnie potzrebowałem jednej koncowki mocy i uzylem ja (spalila mi sie w wiezy) .I moj wzmacniacz przez pewien czas pracowal mono. W koncu zebralem sie za niego i kupilem kolejny układ i zmontowalem go . Podlączylem . I co sie okazuje? NA tym kanale nie ma kompletnie zadnych szumow, a zatem problem był w kostkach. Nie wim jak dlugo tak bedzie,ale teraz obudowa jest ekernowana . Moje pytanie jest do znawcow elektoniki mikroskopowej. Czy moglo byc to spowodowane ,ze w układach ,ktore miescily sie blisko trafa, moze nastapic przesuniecie dziur. Dla mnie brzmi to smiesznie. Byc moze szybkie starzenie tranzystorow w ukladzie? NIe wiem co wogole myslec? JAk problem sie pojawi w nowym ukladzie to napisze, narazie chodzi to 1 tydzien. I jeden szumi , a nowy nie.