Witam,
Kupiłem zewnętrzny dysk 320GB jak w temacie w obudowie Tracer 206E z zamiarem wykorzystania podłączenia e-SATA.
W komplecie był kabel USB, kabel e-SATA oraz gniazdo e-SATA na śledziu:
System w komputerze to XP SP2, płyta główna ASRock P4VM800.
Na początek podłączyłem USB i dysk powinien od razu być widoczny (jak pendrive); a tu nic, choć z wieloma pendrive'ami komputer pracuje bez problemów. Próbowałem podłaczać kilkukrotnie, w końcu dysk pojawił się widoczny w komputerze, ale zero pojemności (0GB), a format plików opisany jako "RAW". No to sobie myślę - niesformatowany. Prawy klik, ... długie oczekiwanie..., pojawiło podręczne menu i daję 'formatuj". Znowu długie oczekiwanie i nic. Nie rusza. I tak kilkukrotnie bez efektu.
Pomyślałem że moze to moje USB coś zamulone, w końcu pendrive'y to 1-2GB a dysk 320, więc postanowiłem podłączyć e-SATA. Wyłączyłem komputer, zamontowałem śledzia, podłączyłem go do płyty, następnie połaczyłem dysk z gniazdem w śledziu i na koniec USB. W tym momencie łup, iskry i smród. Poleciał bezpiecznik w zasilaczu kompa oraz dodatkowo bezpiecznik w szafce na korytarzu. No to odpuściłem, bo wieczór sie zrobił; wymontowałem tylko zasilacz i poszedłem spać
Nastepnego dnia wziąłem dysk i zasilacz do pracy.
Dysk podłaczyłem na próbę przez USB do komputera w pracy i tu szok - wszystko pięknie działa! Dysk okazał się sformatowany, widoczna cała pojemność, zapisuje dane. SATA w pracy odpada, bo nie mam prawa rozkręcac komputera w firmie
Natomiast zasilacz zostawiłem informatykom-elektrykom do naprawy, a w zamian pożyczyli mi inny.
Wracam do domu, montuję pożyczony zasilacz, odpalam PeCeta (w tym momencie już radość bo ruszył), podłączam dysk pod USB... i nic. Znowu komputer go nie widzi, zamula itp. Myślę, co jest grane? Podejrzenie pada na USB. Siadam do dokumentacji płyty głównej i podpada mi zworka PS2_USB_PWR1 (instrukcja, str. 14 pkt 2.5) . Przypominam sobie, iż juz od dawna dziwne mi się wydawało, że gdy wyłączę komputer to kontrolki od CapsLock, NumLock na klawiaturze świecą dalej. Zworka była założona na 2-3. Przełozyłem zworkę na 1-2, włączam komputer, podpinam dysk przez USB... i działa jak złoto! Tak jak na komputerze w firmie - wszystko ok! W sumie miałem chyba mnóstwo szcześcia
Płyta cała, dysk cały, zasilacz to drobiazg.
Pytanie teraz do specjalistów: czy ryzykowalibyście ponowną próbę z E-SATA? A jeszcze lepiej: jak sprawdzić czy będzie dobrze, ale tak aby nie ryzykowac? Bo szkoda mi rezygnować z tego podłączenia, a z drugiej strony strach próbować ponownie
Pozdrowienia,
Tomek
Kupiłem zewnętrzny dysk 320GB jak w temacie w obudowie Tracer 206E z zamiarem wykorzystania podłączenia e-SATA.
W komplecie był kabel USB, kabel e-SATA oraz gniazdo e-SATA na śledziu:
System w komputerze to XP SP2, płyta główna ASRock P4VM800.
Na początek podłączyłem USB i dysk powinien od razu być widoczny (jak pendrive); a tu nic, choć z wieloma pendrive'ami komputer pracuje bez problemów. Próbowałem podłaczać kilkukrotnie, w końcu dysk pojawił się widoczny w komputerze, ale zero pojemności (0GB), a format plików opisany jako "RAW". No to sobie myślę - niesformatowany. Prawy klik, ... długie oczekiwanie..., pojawiło podręczne menu i daję 'formatuj". Znowu długie oczekiwanie i nic. Nie rusza. I tak kilkukrotnie bez efektu.
Pomyślałem że moze to moje USB coś zamulone, w końcu pendrive'y to 1-2GB a dysk 320, więc postanowiłem podłączyć e-SATA. Wyłączyłem komputer, zamontowałem śledzia, podłączyłem go do płyty, następnie połaczyłem dysk z gniazdem w śledziu i na koniec USB. W tym momencie łup, iskry i smród. Poleciał bezpiecznik w zasilaczu kompa oraz dodatkowo bezpiecznik w szafce na korytarzu. No to odpuściłem, bo wieczór sie zrobił; wymontowałem tylko zasilacz i poszedłem spać
Nastepnego dnia wziąłem dysk i zasilacz do pracy.
Dysk podłaczyłem na próbę przez USB do komputera w pracy i tu szok - wszystko pięknie działa! Dysk okazał się sformatowany, widoczna cała pojemność, zapisuje dane. SATA w pracy odpada, bo nie mam prawa rozkręcac komputera w firmie
Wracam do domu, montuję pożyczony zasilacz, odpalam PeCeta (w tym momencie już radość bo ruszył), podłączam dysk pod USB... i nic. Znowu komputer go nie widzi, zamula itp. Myślę, co jest grane? Podejrzenie pada na USB. Siadam do dokumentacji płyty głównej i podpada mi zworka PS2_USB_PWR1 (instrukcja, str. 14 pkt 2.5) . Przypominam sobie, iż juz od dawna dziwne mi się wydawało, że gdy wyłączę komputer to kontrolki od CapsLock, NumLock na klawiaturze świecą dalej. Zworka była założona na 2-3. Przełozyłem zworkę na 1-2, włączam komputer, podpinam dysk przez USB... i działa jak złoto! Tak jak na komputerze w firmie - wszystko ok! W sumie miałem chyba mnóstwo szcześcia
Pytanie teraz do specjalistów: czy ryzykowalibyście ponowną próbę z E-SATA? A jeszcze lepiej: jak sprawdzić czy będzie dobrze, ale tak aby nie ryzykowac? Bo szkoda mi rezygnować z tego podłączenia, a z drugiej strony strach próbować ponownie
Pozdrowienia,
Tomek