Tak zrobiłem, wymontowałem pompę (nie tę przy filtrze tylko tę drugą z tyłu) i okazało się, że w wirniku siedzi 6 cm drut! Ucieszyłem się i nawet nie sprawdzałem pompy tylko poskładałem i włączyłem. Niestety jedno szczęście dziennie to chyba za dużo i po kilkunastu sekundach działania, zrobiło się zwarcie za włącznikiem. Okazuje się, że jak przechyliłem pralkę do wymontowania pompy to płyn do płukania wlał się do elektryki

(
Błysnęło dokładnie za przyciskiem zasilania, tak jakby przy tej żaróweczce. Idę to rozbierać, jak macie jakieś pomysły co z tym dalej to piszcie.
Dodano po 19 [minuty]:
Dobrałem się do tej "żaróweczki" ale coś mi się wydaje że ten jej błysk to mógł być efekt zwarcia w innym miejscu bo przewody wchodzące do niej są zalane na szczelnie więc chyba nie mógł się tam dostać płyn. Z drugiej strony tylko tam jest mokro, wyżej są przełączniki ale one wyglądają na suche. Jakieś pomysły?
A może ktoś pomoże w zdjęciu panala przedniego bo ładnie dał się wyciągnąć z zatrzasków ale "wisi" mi na pokrętle od programatora i boję się ciągnąć na siłę, hmm... chyba, że powiecie że trzeba ciągnąć.
Dodano po 1 [godziny] 5 [minuty]: Panel już zdjąłem
Doszedłem po wiązce do styków w programatorze gdzie dochodzą przewody od tej "zaróweczki". Sprawdziłem miernikiem że teraz przejścia przez nią nie ma. Pytanie czy to jest zwykła żarówka czy ona coś jeszcze robi poza świeceniem bo przez szkło widać że w niej jest jakiś czarny element tak jakby jakiś bezpiecznik? Czy gdyby się ona spaliła to pralka przestaje pracować?