Witam Wszystkich! Od kilku dni mam poważne problemy z moim laptopem (HP Compaq nc6000, Intel Pentium M 1,4 GHz, 512 MB DDR 1, dysk 30 GB, bez baterii). Otóż bez wcześniejszych zapowiedzi, zaczął mieć problemy z wyłączaniem się, tzn. z dnia na dzień zwiększa się częstotliwość zachowania polegającego na zatrzymywaniu się zamykania Windowsa XP (mam wersję Professional SP2) na ekranie "Trwa zamykanie systemu". Co ciekawe dysk przestaje w tym momencie chodzić, podświetlenie scrolla i czujnika optycznego w myszy się wyłącza (czyli zupełnie tak jak w przypadku prawidłowego zamknięcia systemu, ale niestety ekran nie gaśnie, kontrolka od zasilania się świeci, we wbudowanych głośnikach nie słychać żadnych podejrzanych dźwięków, wiatraczek także nie pracuje, nie ma także charakterystycznego dźwięku ustawiających się na początku talerzy głowic dysku. Pomaga jedynie wyłączenie go przyciskiem z listwy. Po ponownym załączeniu startuje normalnie, nie ma sprawdzania spójności danych na dysku. Ale to nie wszystko, bo co któreś wyłączanie systemu, zamiast zatrzymywać się na ekranie "Trwa zamykanie systemu", z kolei restartuje mi laptopa. Ostatnim dziwnym zachowaniem, które zaobserwowałem, które wystąpiło już dwa razy przy próbie go włączenia, było uruchomienie się wiatraczków po wciśnięciu przycisku "Power" w laptopie i po chwili wyłączenie się go. Dopiero za trzecim/czwartym razem udało mi się go odpalić. Od razu zaznaczę, że przeskanowałem laptopa wszelkim dostępnym oprogramowaniem na wypadek obecności wirusa, trojana, rootkita czy innego robactwa, więc raczej efekt działania złośliwego oprogramowania raczej bym wykluczył. Przed wystąpieniem wyżej wymienionych objawów nie dokonywałem żadnych poważniejszych instalacji, aktualizacji Windowsa, czy też samego biosu, nie mam także włączonej opcji w biosie "Wake on LAN", czy tym podobnych, a bateryjkę RTC wymieniałem jakieś dwa miesiące temu. Poza tym nieregularność występowania tych objawów (niekiedy system zamyka się normalnie), ale jednak zwiększająca się wraz z każdym "odpaleniem", wskazuje jednak na zdychanie któregoś z podzespołów samego laptopa bądź zasilacza, a nie problem z Windowsem. Więc mam do Was dwa pytania. Pierwsze: co odpowiada za samą końcówkę wyłączania się laptopa i jego rozruch? Układ z przetwornicami na płytce z włącznikami od zasilania, Wi-Fi itp.? A może sam zasilacz? Drugie: wynikające z pierwszego pytania: gdzie powinienem szukać przyczyny tych nasilających się objawów, przy założeniu że to jednak problem z samym hardware'm. Bardzo proszę o pomoc, bo nie wiem czy za kilka dni w ogóle mi się mój lapek nie przestanie w ogóle budzić do życia